Leki do końca życia?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez Amator 02 gru 2007, 00:23
agapla napisał(a):powiem szczerze że jestem w szoku że ktoś chce brac leki przez całe życie

Czasem się nie chce ale jest się zmuszonym aby normalnie żyć.
agapla napisał(a):Poza tym istnieje tyle sposobów na wyjście z nerwicy różne techniki relaksacje itp
Czasem naprawdę wszystkie zawodzą niestety.
agapla napisał(a):Przecież to wszystko siedzi w nas i tylko my możemy sami się z tym uporać
Racja.
Gdyby w moim przypadku zadziałały jakieś inne leki lub gdybym umiał się zrelaksować jakimś innym sposobem to tego tematu bym nie zakladał. Ale stało się tak, że skończyły mi się mozliwości w pewnym momencie, tyle.
A co do leków to mi je 12 lat temu przypisał lekarz pierwszego kontaktu o czym już pisalem w innym temacie. Nie chcę ich brać aby sobie poświrować, ani dla przyjemności. Ach, nie mam już słów.
Na odwyku już tak jest. Najgorsze jest to, że wszędzie wkoło widzisz radość, ludzi , ładną pogodę, a nie możesz z tego korzystać.
Ale jestem dobrej myśli. Narazie nie biorę. Pójdę jeden dzień do psychiatry mojego (mam nadzieję, że dam radę), może przypisze jakieś nowe leki. Szczególnie nasenne by mi się przydały. Od 14 dni nie mogę się dobrze wyspać. Jak sobie poradzę ze snem i z pęcherzem to będzie dobrze.
Pozdrawiam
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
28 lut 2006, 00:44

Avatar użytkownika
przez agapla 02 gru 2007, 03:18
Pyzia najwidoczniej ci co się mało orientuja w tym schorzeniu również potrafią miec trochę racji ;) czasem trzeba ludzi posłuchać, uwierz mi ja się bardzo dobrze w tym orientuje i nie trzeba mi opowiadać jaki to jest koszmar bo znam to z autopsji ,a naprawde było cholernie ciężko ! ale wyszłam z tego ,zresztą jestem już tu na forum dośc długo i wiele osób które z tego wyszły i na to forum już nie zaglądają powiedziałoby ci to samo co ja.Przykro mi ale nie zamierzam nikogo okłamywać i opowiadać że leki sa spoko i trzeba je brac ,owszem można przez jakiś czas jako wspomagacz leczenia ale coś w tym czasie trzeba robić a nie czekac na cud .Moje zdanie jest takie jakbym nawet miała nawrót to leków bym i tak nie wzieła ,bardzo sie cieszę że od razu po wyjściu od lekarza 2 lata temy wywaliłam recepte do śmieci ,to była najlepsza deczja w moim zyciu ,ale powtarzam to jest tylko moje zdanie i nikomu nic nie narzucam pozdr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez groza 05 gru 2007, 03:16
agapla napisał(a):bardzo sie cieszę że od razu po wyjściu od lekarza 2 lata temy wywaliłam recepte do śmieci ,to była najlepsza deczja w moim zyciu ,ale powtarzam to jest tylko moje zdanie i nikomu nic nie narzucam pozdr.


co ci pomogło z tego wyjść? twoja własna praca, czy było też jakieś zdarzenie, które ci w tym dodatkowo pomogło?

Amator, sama nie wiem. Ja biorę leki od krótkiego czasu, półtora miesiąca, brałam też kiedyś i wiem, jak to może zmienić myślenie. Jeszcze parę miesięcy temu bym powiedziała, że leki to jak przykleić plasterek na krwotok - teraz mi pomogą, ale przecież nie chcę ich brać przez całe życie. Ale teraz, po podsumowaniu zysków i strat, nie jestem już tego taka pewna. Tzn mam podobne myśli już, jak ty. Ja męczyłam się z sobą od około 7 lat, sama dla siebie byłam psychoterapeutą i psychiatrą :shock: przewałkowałam prawie każdy możliwy temat, przez ten czas już nabrałam nieco do siebie dystansu, zrozumienia dla innych, ale tak naprawdę stoję w miejscu, a ostatnio było już tylko gorzej.

Ja to porównuję do tego, co przechodzi były alkoholik albo więzień. Jeśli przechlał, czy przesiedział tyle lat, zna tylko jeden sposób na życie, to jak on ma sobie poradzić?

Ale jednak na twoim miejscu, próbowałabym dalej ich nie brać. Bo z tego co piszesz, to mówiąc krótko chcesz znaleźć wytłumaczenie dla tego, by brać je dalej. Nie, nie znęcam się nad tobą, bo ja ciebie rozumiem. Jak człowiek nie widzi efektów, a wie, że szybko może mieć 'normalne' życie, to czemu ma tego nie zrobić? To zależy, co wybierzesz.

Bo przecież ciągłe branie prochów nie robi z ciebie wariata, czy jakiegoś odszczepieńca. Ludzie robią i dziwniejsze rzeczy, i nie dokopują sobie z tego powodu na każdym kroku. Możesz być tym 'jednym z niewielu', którzy przejdą przez życie z pomocą tych proszków, i nie ma co robić rabanu o to. Przecież w końcu trzeba zrobić coś, czego się chce, nie oglądając się ZAWSZE na zdanie innych.

Ale możesz też wybrać inną drogę, w zasadzie niby trudniejszą, jak zwał, tak zwał. Możesz sobie samemu pokazać, że to potrafisz zrobić. Byle znów nie oglądać się na zdanie innych, czekać, żeby to docenili. Bo to jest robota dla siebie, nie dla kogoś przecież.

Zależy jak na to patrzeć. Nerwica to moze być dla człowieka wyzwanie. Ale równie dobrze może być ono czegoś uczące, jak i degenerujące. Jeśli się skupisz tylko na złych skutkach nerwicy - to bierz prochy nadal. Jeśli zaś potrafisz dojrzeć w niej coś dobrego: że bardziej poznajesz siebie (niby z przymusu :smile: ), jeśli stopniowo będziesz się starał myśleć o sobie z dystansem, dochodzić, dlaczego w danej sytuacji masz takie objawy, w innej inne, i że to czasem nawet jest zabawne, że tak się z tobą dzieje - jeśli powoli bedziesz do tego dochodził, to teraz ich nie bierz.

Ale musi brać w tym coś udział. Po swoich doświadczeniach widzę, że nie możesz się odcinać od innych. Przydałoby się, żebyś stopniowo zaczął przebąkiwać innym jak się czujesz, co myślisz o swoim stanie. Ofkors nie na okrągło, bo od takich, co ciągle gadają o sobie, to ludzie spierdzielają, aż się kurzy, heheh. Mów, tak jakbyś mówił do siebie, siedząc obok: wtedy będziesz wiedział, ile mówić. Jeśli zamkniesz się całkowicie na innych - to zapomnij o życiu bez prochów. Tak się po prostu nie da.

Co do myśli, że już nic cię nie czeka, to przecież dotychczas wcale nie przeżyłeś mało, z tego co piszesz. Tak więc nie masz zmarnowanego życia, że nie wiem, nigdy nie pracowałeś, nigdy z nikim nie byłeś, albo 'swojego nie wypiłeś'. :D

Sam siebie musisz zapytać: chcę przeżyć na prochach życie, czy nie? A jak dla mnie życie na prochach, to nie jest jakiś odchył: trzeba w końcu zrobić to, czego się samemu chce. To nie jest alkohol, czy narkotyki, które wykluczają z normalnego obiegu przecież. Ale to musisz wiedzieć sam.

Nie wiem, może spróbuj wyobrazić sobie, że masz 80 lat, masz za sobą życie, masz swoje doświadczenia, rodzinę itp - i czy żałowałbyś, czy nie, że je brałeś? Nie warto słuchać, co piszę ja, czy ktokolwiek inny na tym forum, w twojej rodzinie, wśród znajomych, nikt nigdy nie podpowie ci tego, czego byś chciał. Zawsze się będziesz wahał. Jeden ci powie: bierz, inny nie bierz, każdy będzie miał trafiające do ciebie argumenty. W końcu zaczniesz je brać, i będziesz to sobie stale wyrzucał. Bo po tym, co piszesz, widzę, że chcesz je brać, ale tylko dlatego, bo teraz nie widzisz dla siebie wyjścia. Dlatego olej to, co ci gadają inni i zapytaj sam siebie, czego TY byś chciał. Co jest dla ciebie ważniejsze.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
113
Dołączył(a)
30 lis 2007, 21:07

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Amator 05 gru 2007, 18:24
Witam
groza z ogromną uwagą przeczytałem Twoją odpowiedż.
Kurczę, masz rację. To ja powinienem dobrze czuć się z podjętą decyzją. Ostatnie 12 lat nie uważam za stracone. Cieszę się, że pomimo brania leków podejmowałem się wielu zajęć, które sprawiały mi satysfakcję. I chyba chciałbym wrócić do wykonywania tych wszystkich czynności.
Niedługo pogadam o tym ze swoim psychologiem.
Dziękuję za Twoją wypowiedż, dała mi sporo do myślenia ;)
Pozdrawiam
"PRZEBUDZENIE" - Najlepsza prawdziwa historia fabularyzowana jaką widziałem
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
28 lut 2006, 00:44

przez aldara.35 07 gru 2007, 15:06
To prawda ze powinienes sam byc pewien ,ze postąpiłeś słusznie.Ale decyzje o zazywaniu lekow nie mozemy tez traktowac jako decyzjii nieodwracalnej!Piszesz ze zle sie czujesz bez leku ,- dobrze biorąc go ,no ale lek jest po to aby przyniósł ulgę, w przeciwnym wypadku branie go nie mialoby sensu i zostalby zamieniony na inny.Ale o czym innym chcialam...
Objawy które odczuwasz to lęk,leki mają go zniesc i robią to swietnie.Ale powinien przyjsc czas kiedy lęku nie będzie i będziesz czul sie dobrze nie zazywając nic.Wlasnie do takiego celu mamy dązyc.W tym ma pomóc psychoterapia.Nikt nie moze Ci kazac zrezygnowac z leku gdy czujesz sie zle.,ale trzeba pamiętac ze lęk jest OBJAWEM i wskazuje nam obszary gdzie jest problem.,,Znieczulając ,,sie tracimy,,orientacje,,.Na pewno wiesz jak niebezpieczne jest leczenie bólu bez usuwania przyczyny.Biorąc leki usuwamy tylko objaw choroby a ona sama pozostaje .Pół biedy gdyby ktos zagwarantowal nam ze na lekach,,dojedziemy,,do konca swoich dni i zawsze będziemy na nich dobrze sie czuc,ale takiej gwarancji nikt nie da.Wykorzystuj czas gdy dobrze sie czujesz na leczenie! A nie na zaleczanie objawów .Bo choroba ma przyczyne!!A nie tylko objawy.Pozdrawiam:)
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Avatar użytkownika
przez jaaa 07 gru 2007, 18:33
a uwazasz ze zawsze da sie wyleczyc przyczyne aldara35?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

przez aldara.35 07 gru 2007, 20:03
Przyczyny nie da sie wyleczyć.Przyczynę mozna jedynie znależć.
Trzeba wplywac na stan psychiczny chorego w celu usunięcia ZAKLOCEN PRZEZYWANIA ,bo to one są przyczyną jego choroby.Sami raczej nie będziemy w stanie tego dokonać.Nawet psychoterapeuta nie byłby w stanie sam sobie pomóc (w razie nerwicy).
Zazywając cale zycie leki narazamy sie na wiele problemow;nie wiemy na jak dlugo leki będą nam jeszcze słuzyć,zajdzie kiedys potrzeba zmiany leku ona sam nie będzie spelnial juz swojej roli a odstawić sie nie da- uzaleznienie pozostanie.tym sposobem zafundujemy sobie dodatkowe zródło cierpienia.Jestem za psychoterapią bo to jedyna słuszna droga i dająca nadzieje na pełne wyleczenie,oczywiscie leki stosowac jako wspomaganie leczenia.Czasem bez lekow nie mozna nawet zacząc terapii.
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Avatar użytkownika
przez jaaa 07 gru 2007, 22:00
no to jak ma sie moj stan zmienic skoro przyczyne znam a jej sie usunac nie da :roll: znaczy moich emocjii i spostrzegania sprawy jedynie leki to potrafia?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

przez aldara.35 08 gru 2007, 15:31
W leczeniu nerwicy ,psychoterapia ma doprowadzic do uzyskania wglądu.Gdy juz wiemy jakie obszary naszego zycia są zaburzone i dlaczego ,to wtedy dopiero zaczyna sie własciwa praca nad sobą która umozliwia rozwiązanie problemu ktory za takim objawem stoi.
Zaburzenie nerwicowe nigdy nie jest tez spowodowane jedną przyczyną.
Offline
Posty
347
Dołączył(a)
10 sie 2006, 17:00
Lokalizacja
malopolska

Avatar użytkownika
przez jaaa 08 gru 2007, 16:03
ehh moim marzeniem jest by terapia mi pomogla w tym bym mogla patrzec na pewna sprawe z usmiechem i beze mojci albo wogole najlepiej zebym o niej zapomniala

mam wrazenie ze ta godzina to dla mnie za malo wogole :roll:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1623
Dołączył(a)
22 sie 2007, 20:40

leki do konca zycia?

przez kasia7 09 gru 2007, 12:15
AMATOR PIEKNIE TO NAPISALES CZYTALAM CALOSC I MAM TEZ DYLEMAT CZY BRAC LEKI CZY NIE MAM TE SAME PROBLEMY KILKA PARTI LEKOW DZIEKUJE ZE MOGLAM TO PRZECZYTAC DALO MI TO DO MYSLENIA POZDRAWIAM KASIA
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
27 lis 2007, 18:20

przez woojto 29 gru 2007, 23:21
Ja natomiast uważam, że leki benzo to znieczulacze. Bierzesz i działają natychmiast, czujesz się lepiej , lęki mijają - i ten stan ma służyć Tobie, abyś zaczął funkcjonować i rozpoczął ( co najważniejsze) pracę nad problemem, który wywołuje nieporządane stany. Jeśli chodzi o moją opinie na temat Amatora to ja radziłbym, jak już bedzie taki mus powrotu do klona spróbowac leki nowej generacji typu SSR czyli antydepresanty. Będzie trochę ciężej, gdyz działają zazwyczaj po 2 tygodniach, ale napewno zadziałają i sam w to uwierz i ponadto nie uzalezniają. Sam czasem muszę sie wspomóc benzo ale tylko doraźnie i zawsze się testuję a może jeszcze wytrzymam godzine dwie i czasami mija. Zawsze są ziołowe validol, valused .No i terapia - sam jej jeszczenie stosuje - jakoś nie mogę się przełamać. Ponadto uważam, że leki benzo sa jak alkochol, nie mozna przesadzić i brac je dłużej niż okres po którym nastepuje uzależnienie. Życzę Ci powodzenia
Offline
Posty
24
Dołączył(a)
09 sty 2006, 01:44

przez Amator 01 sty 2008, 13:31
woojto dzięki!
Biorę benzo ale pomimo tego mam objawy nerwicy, nie mogę spać itd. Jakiś czas temu przestalem brać Lerivon a działał on swietnie na mój sen. Niestety mam chore nerki i Lerivon powodowal u mnie częstrze odwiedzanie toalety. Lerivon brałem chyba z 2 lata w stałej dawce. Teraz odstawiłem i czuję się bez niego gorzej. Moja psycholog stwierdziła, że nie zna przypadków oddziaływania Lerivonu na ukł moczowy. Może wezme go dziś w dzień i zobaczę.
Chcę zacząć nowe życie a choroba znów skutecznie mi to uniemozliwia.
W Styczniu czeka mnie najprawdopodobniej przeprowadzka. Myślicie, że nowe miejsce zamieszkania w spokojniejszej okolicy może dobrze wpłynąć na ogólny nastrój?
Pozdrawiam
"PRZEBUDZENIE" - Najlepsza prawdziwa historia fabularyzowana jaką widziałem
Offline
Posty
82
Dołączył(a)
28 lut 2006, 00:44

przez samuraxo 02 gru 2012, 10:22
agapla napisał(a):A ja powiem tak jestem zdecydowaną przeciwniczka leków ,napisałeś ze masz 30 lat jesteś teraz młody a co bedzie dalej jak ,będziesz cały czas jechać na lekach? pomyślałeś o tym?niedługo młodośc sie skończy przyjda inne dolegliwości REALNE a co z organizmem ? Sorki może będe brutalna ale naprawde musisz chcieć się z tego wyleczyć ,stań twarzą w twarz ze swoim lękiem innej drogi nie ma ,jak dla mnie przez całe życie jazda na wspomagaczu to nie życie!Dla przykładu moja matka jest ciężko chora i musi brać leki bardzo poważne przez całe życie ,ja patrze na to codziennie jak te leki ją wykańczają ,pomału rozwalają cały organizm.Czy ty będac zdrowy (bo nerwica to nie choroba) chcesz się skazać na coś takiego? Pomyśl nad tym :idea:



A pomyślałaś sobie, że gdyby nie leki to pewnie już dawno wisiał by na lince bo nie wytrzymałby tyle lat w takim stanie?
A pomyślałaś sobie, że jego dolegliwości są realne tylko nie widzisz ich gołym okiem bo są pod czaszką w mózgu?
A pomyślałaś sobie, że osoby z nerwicą i depresją mają zaburzoną pracę mózgu, neuronów, pomniejszone jego niektóre obszary?
Stań twarzą w twarz ze swoim lękiem hahahaha, kur... za dużo filmów chyba się naoglądałaś. Komuś bez nogi pewnie powiesz żeby wyobraził sobie, że ją ma to zacznie chodzić. Myślę, że śmiało powinnaś przenieść się w średniowiecze gdzie ludzi z epilepsją palili na stosie gdyż myśleli, że są opętani i podobnie było u ludzi z lękiem tylko tych nie palili (no chyba, że nieszczęśnik dostał ataku).

A pomyślałaś, że nerwica wykańcza organizm? Mózg który steruje pracą każdego narządu jest chory, nie do końca sprawny i można dostać zawału, duszności, padaczki ze skrajnego wyczerpania tym stanem itp itd.......

Są różne odmiany nerwic i depresji. Są takie wywołane jakimś przeżyciem, a są też takie które pojawiły się bez konkretnej przyczyny i je wyleczyć najtrudniej i raczej już tylko farmakologicznie. Polecam się dokształcić w tym temacie bo nie napisałem tu nawet 1/10 tego co wiem, jestem zaspany jeszcze i nawet mi szkoda tracić więcej czasu na znachorów.

Jeśli według Ciebie nerwica to nie jest choroba tylko taki tam kaprys naszej wyobraźni to gratuluje bystrości i radze puknąć się w czoło... Może w skroń to coś się tam przestawi na lepsze...

Aha i benzodiazepiny nie rozwalają całego organizmu tylko rozregulowują układ GABA i jest potem mega nadwrażliwy bo musi znowu nauczyć się pracować bez benzo więc trzeba powoli zmniejszać dawki i cierpieć jakiś czas.

Gdybyś miała tak ciężkie objawy jak ja i autor tego tematu to byś nawet gówno zjadła żeby pomogło. Gwarantuje :)
Ah no ale jak dostałem padaki rok temu z powodu nerwicy i skrajnego wyczerpania to pewnie też moja psycha i powinienem stanąć twarzą w twarz z lękiem (żebym dostał zawału tym razem, chociaż w sumie jak mam stanąć twarzą w twarz z lękiem skoro odczuwam go nawet na klopie? Ciągle stoimy i się na siebie gapimy, nie pomaga).

Witki opadają...
Offline
Posty
47
Dołączył(a)
25 maja 2010, 02:23

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do