jak sobie radzić? Jak pomóc osobie chorej na nerwicę?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez kretka 22 sie 2006, 12:55
Kiedy płacze, po prostu bądź blisko. Przynajmniej dla mnie to najpomocniejsze- kiedy ktoś jest obok. Czasem potrzebuję przytulenia, czem tylko świadomości, że ktoś siedzi za ścianą. A może po prostu jego zapytaj delikatnie. Będzie wdzięczny, że chcesz mu pomoc.
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

przez wojtek_112 22 sie 2006, 20:52
Jeżeli chcesz pomódz to myśle ,że już robisz więcej niż ci sie wydaje.Nie rób nic sztucznego.On może wyczuć jak zaczniesz stosować jakieś "chwyty" w oderwaniu od swoich uczuć,że tak powiem na sztywno.Jesteś jego siostrą i jest między wami więż ,on napewno doceni w odpowiedni sposub wszystko co będziesz dla niego robić, choćby nie wiem jak nieporadne ci sie to wydawało.Pozatym "przesadzając" możesz sprawidz że zacznie sie czuć w jakiś sposub ciężarem,jeżeli zasłuży i go opierdzielisz go to też krzywda mu sie nie stanie ;) .Poprostu bądż, jak do tej pory.A jeżeli od czasu do czasu uda ci sie zaaranżować :D coś co sprawi wam obojgu przyjemność, a jemu nie sprawi kłopotu to będzie już chyba 100%.

No i jeszcze jedno on czyta to forum :smile:
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

Avatar użytkownika
przez p0rk 22 sie 2006, 22:10
Bądź, bądź i jeszcze raz bądź. I spójrz w siebie. To co czujesz do brata najlepiej Ci podpowie co robić. I rozmawiaj. Po to Bozia dała gębę ludziom, a nie tylko do szamania...
vanitas vanitatum, et omnia vanitas
Avatar użytkownika
Offline
Posty
65
Dołączył(a)
19 sie 2006, 20:49

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Eva 22 sie 2006, 23:20
Nie narzucaj mu się na siłę ,nie organizuj mu czasu,nie wyreczaj w codziennych obowiązkach. Jeśli zobaczysz że sobie nie radzi zapytaj czy możesz mu pomóc i jak. Rozmowy owszem ale też nie tylko o chorobie ale o milszych sprawach również. Nie trzymaj brata "pod kloszem" powiedz ze zawsze kiedy bedzie Ciebie potrzebował jesteś z nim i obok niego . To już mu pomoze bo poczuje że nie jest sam, i akceptuj go takim jakim jest . ;)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

przez Deunia 10 wrz 2006, 20:03
To wspaniale że chcesz pomóc bratu, ale nie wolno ci się zastanawiać co mażesz mu powiedzieć żeby mu nie zaszkodzić. My - chorzy - jesteśmy zwykłymi ludźmi litowanie się nam nie pomaga na dłuższą metę. Twój brat się od ciebie uzależni i wtedy będziecie mieli oboje kłopot. Najważniejsza jest świadomość że ktoś nas kocha i nie jesteśmy sami. Twój brat powinien walczyć i nie zwalać na ciebie tego obowiązku. Użalanie się chowa nas tylko "pod kloszem" i wydłuża czas choroby. My musimy wiedzieć że nerwica i jej objawy da się zwalczyć i trzeba walczyć samemu.
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
08 lip 2006, 22:29
Lokalizacja
Warszawa

boję się o moją siostrzenicę

przez ciocia Joli 20 wrz 2006, 00:07
witam panstwa! moja siostrzenica ma 15lat jest corka mojej siostry-moja

siostra chyba nigdy specjalnie nie kochala swojej corki chcieli syna,urodzila

w wieku 39 lat, dziecko ma problemy w nauce i jest bardzo nerwowe zreszta jej

zachowanie tlumaczy fakt ze szwagier b.lubi alkohol a siostra ma wieczna

depresje.Na ostatnich wakacjach moja siostrzenica byla u mnie miesiac matce

nawet na reke to bylo kiedys uslyszalam jak mowi do Joli\"wyprostuj sie ty

garbaty psie\"bylam w szoku jak ona tak moze?widze ze jak Jola tam przebywa to

ma depresje tak depresja u 15 letniego dziecka!czesto snia jej sie koszmary

rozmawialysmy pierwszy raz od serca jak kobieta z kobieta i przyznala mi

sie\"ze czuje sie nieszczesliwa w swoim domu\"coz ja moge w tej sprawie zrobic?

zastanawia mnie tylko jedno i gleboko niepokoi-ostatniej soboty kiedy byla u

mnie byla jakas smutna i przybita zapytalam sie co sie stalo a ona na to nic

ja pytam dalej a ona na to\"ze strasznie sie czegos boi -ja sie pytam czego? a

ona odpowiada ze kiedys po obejrzeniu jakiegos tam filmu kryminalnego o

morderstwie ona sama sie zapytala siebie czy ona moglaby kogokolwiek zabic?

podobno wyszukiwala w swojej pamieci zdarzenia z przeszlosci i ubzdurala

sobie tak mysle: ze zabila kogos(chodzi o dziewczynke w jej wieku) wpychajac

ta osobe do beczki ze smola,jestem przerazona skad u niej takie mysli?nikt

nikogo nie szukal,czy to jej znerwicowane zycie odzywa sie w ten sposob?jej

rodzicom nie powiem bo.....bedzie kolejny powod do awantury!blagala mnie abym

poszla na tamto miejsce gdzie to sie ponoc zdarzylo i zapukala do drzwi

pobliskich domow w sprawie zapytania czy takie zdarzenie mialo miejsce,co

robic ona na mnie w tej kwestii liczy!co wybyscie zrobily na moim

miejscu,probowalam porozmawiac z siostra o corce ona nie widzi zadnego

problemu w niczym!
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
20 wrz 2006, 00:05

Avatar użytkownika
przez peace-b 20 wrz 2006, 00:31
U młodych ludzi z rodzin dysfunkcyjnych traumatyczne przeżycia wpływają na fakt że często rzeczywistość miesza się z wyobraźnią. Widziane obrazy - jak filmy - zlewają się z obrazami z ich własnego życia i niejednokrotnie tworzą "nową przeszłość" w którą osoby te zaczynają wieżyć. Twoja siostrzenica potrzebuje pomocy (psychoterapii) i co do tego nie ma wątpliwości. Widać że Ci zaufała, jeśli możesz umożliw jej kontakt z psychologiem skoro jej matce na tym nie zależy.
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Toshiro 20 wrz 2006, 14:50
Taka wymyślona przeszłość jest niepokojąca. Przyczyną może być haniebne traktowanie przez rodziców i poniewieranie małej. Podejżewam że dziewczyna próbuje sobie uzasadnić powód dla którego jest tą złą, dlatego też wymyśłiła historyjkę o swojej nikczemności której daje wiarę. Przedewszytkim dobry psycholog. Ponieważ bez jego pomocy problem może rozwinąć się głębiej. Dziewczyna może mieć wyrzyty sumienia lub odczuwać że jest zła i zagraża innym. Skutki takiej wyimaginowanej przeszłości u osoby wrażliwej mogą być poważne, z samobójstwem włącznie.

Skoro liczy na Ciebie wzmocnisz jej zaufanie sprawdzająć na własną rękę jej historię - choćby nie wiem jak śmieszna ona była. Ostrożne (z pomoca psychologa) uzmysłowienie jej że nic takiego nie miało miejsca mogłoby jej pomoc. Co nieznaczy że takie historie jeśli zdażają się nagminnie trzeba koniecznie tolerować. Gorzej jeśli historię tą wcześniej przeczytała gdzieś w gazecie, lub widziała w mediach. Mogłaby w ten sposób znaleść łatwy "dowód" na potwierdzenie swojej imaginacji.
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

Avatar użytkownika
przez peace-b 20 wrz 2006, 16:31
Ta wyimaginowana historia kojarzy mi się z filmem KRĄG (The Ring) gdzie matka wepchnęła do studni chorą psychicznie córkę której nie akceptował jej mąż. Jeżeli Twoja siostrzennica nie czuje się bezpieczna w rodzinie i jest źle traktowana, w jej psychice (po obejrzeniu filmu) mógł powstać właśnie taki obraz gdzie ona sama wciela się w rolę tej "matki".

Pomimo że Twoja siostrzenica jest ofiarą to i tak czuje się nie jak ofiara lecz jako przyczyna całego zła. W jej mniemaniu to jej wina że rodzice traktują ją tak a nie inaczej. Jeszcze raz podkreślam że konieczna jest psychoterapia aby zburzyć w jej psychice to błędne pojęcie.
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez KrzysztofT 20 wrz 2006, 16:43
Proponuję wybrać się z siostrzenicą do psychiatry. Z tego co tutaj pani napisała wynika, że to dziecko w to wierzy - wierzy w to, co mówi. A to może być początek schizofrenii, która najczęściej "objawia" się w wieku 15 lat. I jeżeli Jola(?) pani ufa, to niech pani z nią idzie. A to, czy to nerwica, czy początek "czegoś bardziej poważnego" może ocenić tylko psychiatra - nie psycholog.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
10 lip 2006, 18:15
Lokalizacja
Skoczów

Avatar użytkownika
przez peace-b 20 wrz 2006, 19:01
To raczej nie schizofrenia. Biorąc pod uwagę długotrwałe przykre przeżycia to reakcja poniekąd naturalna. Najlepsza jednak będzie diagnoza postawiona przez specjalistę i podjęcie odpowiedniej do niej formy leczenia.
Beznamiętny trans, mechaniczny
Tępych zmysłów zgrzyt, genetyczny
Avatar użytkownika
Offline
Posty
279
Dołączył(a)
14 wrz 2006, 00:37
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez KrzysztofT 20 wrz 2006, 19:15
peace-b napisał(a):To raczej nie schizofrenia. Biorąc pod uwagę długotrwałe przykre przeżycia to reakcja poniekąd naturalna. Najlepsza jednak będzie diagnoza postawiona przez specjalistę i podjęcie odpowiedniej do niej formy leczenia.


I dlatego lepiej najpierw iść do psychiatry, a jeżeli ten uzna, że to jednak "sprawy nerwicowe", to wtedy wizyta u psychologa.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
180
Dołączył(a)
10 lip 2006, 18:15
Lokalizacja
Skoczów

Avatar użytkownika
przez agapla 20 wrz 2006, 20:22
Sytuacja bardzo skomplikowana, miejmy tylko nadzieję że całe to zdarzenie zostało wymyslone przez dziewczynę a nie jest prawdą , bo taką ewentualność tez niestety trzeba brać pod uwagę!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

przez ciocia Joli 20 wrz 2006, 20:56
rozmawialam z Jola te zle mysli zawsze przychodza z tymi napadami lęku,wczesniej pojawial sie2,3 razy do roku i trwal ok od miesiaca do ok.6 miesiecy kiedy Jola nie ma lękow nie mysli o tym ze moglaby kogos kiedykolwiek zabic :( przyznala mi sie ze kiedys jak byla mala to grala w taka gre"kogo by tu zabic"?chciala wjechac rowerem w jakas idaca babcie ale nie miala odwagi!kiedys bedac na wakacjach na koloniach powiedziala pani wychowawczyni ze widziala jakiegos pana ktory mial w walizce pocwiartowane cialo czlowieka,albo to jak szukala po piwnicy swojego domu zwlok(myslala ze jej ojciec kogos zabil i tam je schowal)nie wiem czy dzieci sie tak bawia czy nie,ja nie mam swoich dzieci,Jola od malutkiego dziecka byla dzieckiem bardzo nerwowym,rozmawialam bo musialam z jej rodzicami o tym,odpowiedzieli ze o TAKIM ZDAZENIU NIGDY NIE SLYSZELI(MIESZKAJA DOSYC BLISKO TEGO NIBY MIEJSCA W KTORYM TO NIBY SIE MIALO ZDARZYC),co mozna jeszcze w tej sprawie zrobic?
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
20 wrz 2006, 00:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do