jak sobie radzić? Jak pomóc osobie chorej na nerwicę?

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Moja córka ma problem

przez WARZECHA 07 lip 2007, 19:53
Moja córka ma 17 lat i jest bardzo wrażliwa. Bardzo szybko ją zranic, najlepiej czuje się w domu! W ciągu roku szkolnego ciężko jej było zaklimatyzowac się w nowej szkole z nowymi rówieśnikami i nauczycielami. Obecnie poszła do pracy, aby zarobic na drobne wydatki. Pracy również bardzo się boi. Jeżeli macie podobne problemy napiszcie jakie mieliście lub macie oczekiwania od swoich rodziców, najbliższych. Dodam, że nasze relacje są bardzo dobre, a kto wie - może nawet jestem matką nadopiekuńczą? Właśnie nad tym się zastanawiam. Proszę o wsparcie matki, która chce pomóc własnej córce!!! :roll:

wiolka
ABY BYŁO LEPIEJ MUSI BYC GORZEJ
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
05 lip 2007, 18:44

Avatar użytkownika
przez ewa125 07 lip 2007, 20:47
czesc wiolka. nie napisalas wielu szczegolow wiec nie napisze ci czy jestes nadopiekuncza matka i dlaczego twoja corka ma problemy z zaklimatyzowaniem sie. kazdy ma inny charakter, jeden jest bardziej otwarty drugi skryty. co ty mozesz zrobic to- dowartosciowywac swoja corke , np jak znajdzie prace to mowic ze jestes z niej dumna, mowic jej ze ladnie wyglada, zachecac do odwaznych krokow, rozmawiac z nia duzo o tym ze kazdy czlowiek wchodzacy w dorosle zycie i napotkajacy nowe sytuacje si e boi ale zobaczy ze za jakis czas sie zaklimatyzuje w nowej szkole lub pracy i nie bedzie sie juz bala. poza tym nie narzucaj jej nic, niech sama wybierze co chce w zyciu robic i jaka sciezka isc . :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez MaRiAnEk 07 lip 2007, 20:49
///
Ostatnio edytowano 30 wrz 2007, 14:02 przez MaRiAnEk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez WARZECHA 07 lip 2007, 22:15
Bardzo dziękuję za odpowiedzi! Proszę napisz gdzie można zrobic te testy i czy ktoś z Was je robił? Jak namówic córkę na ich zrobirenie?
ABY BYŁO LEPIEJ MUSI BYC GORZEJ
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
05 lip 2007, 18:44

przez MaRiAnEk 07 lip 2007, 22:23
...
Ostatnio edytowano 30 wrz 2007, 14:02 przez MaRiAnEk, łącznie edytowano 1 raz
Offline
konto zablokowane
Posty
738
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 22:36

przez Veronika 08 lip 2007, 12:42
Musze przyznac, ze jako nastolatka przezylam koszmary, balam sie wszystkiego, nie wierzylam wogole, ze sama dam sobie rade w zyciu. MOja mam byla przerazona. Z jednej strony chciala uchronic mnie przed sytuacjami , ktorych sie balam a z drugiej strony wiedziala, ze musi mnie zaczac puszczac na gleboka wode, bo tylko w ten sposob moglam sobie poradzic. Bylo to okupione nerwica, ale po latach stwierdzam, ze to bylo lepsze niz ciagle chronienie. A przy okazji chce sie podzielic tym, przez co przeszlam i jak z tego wyszlam:-)
Chce sie podzielic z Wami moimi przezyciami, bo byc moze komus dadza one do myslenia i stana sie pierwszym krokiem na drodze do uzdrowienia...
Cierpialam przez wiele lat na depresje, nerwice, mialam koszmarne leki, plany popelnienia samobojstwa, omamy, wizje, meczaca podejrzliwosc, drgawki, hustawki emocji...i wiele innych,....przez to obnizona odpornosc i gro przeroznych dziwnych chorob...Uratowala mnie wiara! Jestem katoliczka. Ktoregos dnia Bog uslyszal moj placz i rozpaczliwy krzyk wolajacy o pomoc.... i tak sie zaczelo. BOg zaczal stawiac na mojej drodze ludzi, ktorzy w cudowny i delikatny sposob pomagali mi w moich dolegliwosciach. Trafilam na piesza pielgrzymke, potem dowiedzialam sie o Klasztorze, gdzie 24 godz na dobe, 7 dni w tygodniu odbywa sie Wystawienie Najswietszego sakramentu- jezdzilam tam nawet w srodku nocy, kiedy tylko poczulam ataki depresji. Nastepnie trafilam na seminarium Odnowy w Duchu Swietym- gdzie po spowiedzi z calego zycia i otrzymaniu Sakramentu Namaszczenia Chorych, zostalam uwolniona na ciele, duszy i umysle z depresji, lekow itd Poczulam wielka milosc, radosc i laske wybaczenia...Oddalam swoje zycie i wole Jezusowi calkowicie. Odtad jestem radosna i silna. Odlozylam leki antydepresyjne (Lexapro)w dniu uwolnienia- nie bylo zadnego efektu odstawienia jakie mialy miejsce przy wczesniejszych probach! Mijaja miesiace i nic!!!
W wielu miastach POlski dzialaja Grupy Odnowy w Duchu Swietym, odbywaja sie tez Msze Sw. o Uzdrowienie- uwierzcie kochani- Jezus leczy i podaje pomocna dlon wolajacym! Jest wiele nawrocen, uzdrowien i mnostwo swiadectw.
Teraz pragne ze wszystkimi dzielic sie tym, co przezylam i pocieszyc, ze jest dla Was ratunek: zaufajcie Jezusowi!!!! Wielka bronia jest Koronka do Ducha Sw., ktora codziennie modlil sie Nasz Papiez Jan Pawel II, a ktora dodawala mu sile i dary Ducha Swietego na kazdy jeden dzien!!!!

Chce przy tej okazji uczulic Was, uwrazliwic i przestrzec przed nastepujacymi, niebezpiecznymi i zdradzieckimi silami: kursem Reiki, otwieraniem czakramow, noszeniem talizmanow i pierscienia atlantow, chodzeniem do wrozek, bioenergoterapeutow, wrozeniem z kart a nawet czytaniem horoskopow i homeopatia... Przeszlam przez to, przezylam koszmary i tortury, kiedy zaczelam sie od tego uwolniac- czulam walke zlych duchow o mnie, ktora bolala!!!! Jezus jednak zwyciezyl!

Trzymam za kazdego z Was! i prosze Ducha Swietego aby pomogl w tej sytuacji:-) Pozdrawiam
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
08 lip 2007, 11:55

przez WARZECHA 10 lip 2007, 15:10
Jestem matką dwójki dzieci i sama wiele przeszłam. Mi również w życiu pomogła wiara w Boga. Zawierzenie Panu Jezusowi i Matce Bożej. Wiem, że to naprawdę działa! Ja w to wierzę, ale jak przekonac do tego moją córkę? Mówię jej o swojej wierze, przekonaniach, staram się życ po Bożemu. Cóż jeszcze mogę zrobic, albo jak to zrobic?
ABY BYŁO LEPIEJ MUSI BYC GORZEJ
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
05 lip 2007, 18:44

Avatar użytkownika
przez blackwitch 11 lip 2007, 00:49
Witam Warzecha! To co zawsze cenilam w swojej matce to jej uczuciowść, pewnośc tego ze mnie kocha, ze jestem dla niej najważniejsza, że stanie po mojej stonie. To czego nie lubiałm to jej nadmierny krytycyzm, podejrzliwość i "podcinanie skrzydeł", wpajanie poczucia tego ze jest sie gorszym od innych, czy jak to ona zwykła mówić "mniej zdolnym ale za to pracowitym". Dobrze jest budować w córce poczucie tego ze jest mądra i piękna, ze jej potrzeby sa wazne a jej zdanie godne tego by sie z nim liczyć. Od swojej mamy zawsze chciałam usłyszeć cos na ształt takiego zdania: "Uważam że jesteś mądra i samodzielna, że twoje potrzeby sa ważne i że masz prawo je mieć, że możesz wymagać od innyh tego by cie cenili i kochali, że masz prawo do swojej autonomii i swoich własnych osądów". To mniej wiecej to czego mi brakuje. Ale i tak kocham ja najbardziej na swiecie i na pewno tak jak twoja córka Ciebie, nie zameniłabm jej na zadna inna. Pozdrawiam:)
“You can't always sit in your corner of the Forest and wait for people to come to you... you have to go to them sometimes.” Winnie the Pooh
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

przez WARZECHA 11 lip 2007, 22:48
Wspieram moją córkę jak mogę, mówię jej, że jest piekna i dla mnie najmądrzejsza . Jak sama określa swój problem ma huśtawę nastrojów. Raz chce zrobic coś ze swym życiem i ma na to pomysł, a raz nagle nie może sobie ze sobą poradzic, wszystkiego boi się i wszystko jest dla niej beznadziejne. Potrafimy przegadac wiele godzin ( o życiu) ale czy to coś daje? Nie wiem!!!

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:51 pm ]
Czasami boję się, że nie będę w stanie jej pomóc, że tego nie potrafię. A uwieżcie, że naprawdę bardzo bym chciała.
ABY BYŁO LEPIEJ MUSI BYC GORZEJ
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
05 lip 2007, 18:44

jak sobie poradzic z osoba znerwicowana pomocy

przez missing 21 lis 2007, 00:55
Witam wszystkich
Jestem nowa na forum i nie wiem jak zacząć :( Nie wiedziałam gdzie umieścić ten temat szukam pomocy. Pisze bo już nie mogę patrzeć na to co robi z moją rodziną własny brat. Jestem na skraju załamania. Z moim bratem zaczelo dziac się coś nie tak 2 lata temu kiedy mial 19 lat na początku była depresja calymi dniami lezal w lozku do nikogo sie nie odzywal rodzice zareagowali przywozili pania pedagog ze szkoly zeby go wyciagnela jakos z tego i udalo sie wrocil do szkoly zaczelo sie leczenie farmakologiczne ale jak bumerang to wszystko wrocilo spowrotem. Nikt nie wiedzial od czego mogl miec depresje przeciez bylo dobrze, z czasem zaczol dostawac natrectwa, myl sie po 5 godzin spoznial sie do szkoly bo jak wstawal o 4 rano nie starczalo mu czasu zeby sie uszykowac do wyjscia az w koncu rzucil szkole. Duzo by opisywac jak to sie zaczelo ale niestety sie nie skonczylo moj horror trwa do dzisiaj i jest coraz gorzej. Jego nerwica natrect sie pogorszyla zaczol sie brzydzic wszystkiego recznikow ubran wanny, a nawet wlasnej rodziny. Do tego jest agresywny nie toleruje rodziny ze strony naszej mamy wiadomo, że nie każdy jest bogaty i nie każdy ma bogaty dom, moja babcia żyje skromnie i przez to brat uwaza ich za gorszych brzydzi sie ich szantarzuje mame ze jak chce z nim w zgodzie zyc to ma zerwac kontakt z rodzina malo tego od wielu lat traktuje mame jak 0 wyzywa ja ze ja zapier***li, ze jest poj***na, ze zygac mu sie chce na nia i na tate ze jest jeb*na suk*a raz wpadl w taka furie ze uderzajac w szafke zlamal sobie reke. Ja boje sie o zycie moje i rodzicow on staje sie coraz bardziej nieobliczalny :( Rodzice staraja mu sie pomoc w kazdy sposob jest leczenie farmakologiczne chcieli zeby chodzil do psychologa bo terapia jest konieczna dali mu co chcial kupywali mu drogie rzeczy do tej pory kupuja plyny do kapieli i szampony ktore starczaja mu tylko na 3 dni, poniewaz jego natrectwa sa tak zaawansowane na punkcie czystosci, staraja sie nie denerwowac go ale on ma to gdzies patrzy tylko wyludzic jak najwiecej pieniedzy, a jak cos nie idzie po jego mysli wpada w szal uderza we wszystko dookola i co najgorsze nie chce przyjac pomocy. Duzo mogla bym o tym pisac bylo tyle rzeczy, ktore rania i wykanczaja. On jest osoba chora to widac ale nikt nie chce zle dla niego wszysyc wyciagaja rece ale do niego to nie dociera doslownie uwaza wszystkich za swoich wrogow jego sposob na zycie to szantarz i wyludzanie jest znerwicowany ma natrectwa i jeszcze mowi wprost ze nie chce sie zmieniac. Czasami mam ochote zniknac :( czuje sie bezsilna chce zeby bylo tak jak dawniej zyc spokojnie :( nie chce zyc w strachu ze jak znowu cos go zdenerwuje czy nie zrobi komus krzywdy :(
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
20 lis 2007, 23:40

brat

przez romanian 21 lis 2007, 01:08
Czy poza agresywnym zachowaniem i stanami nerwicowymi Twoj brat miewa okresy gdy da sie z nim normalnie pogadac czy przemowic mu do rozsadku? Czy ma jakies zainteresowania? Jak spedza swoj wolny czas i jakie ma plany dotyczace przyszlosci?
Nie za bardzo rozumiem czy spowodowana jest agresja w kierunku matki bo jak przypuszczam matka nie jest agresywna w stosunku do niego ...
Co na to wszystko jacys lekarze i specjalisci?

Pozdro
r.
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
21 lis 2007, 00:36

przez missing 21 lis 2007, 11:55
Są momenty kiedy jest spokojny ale z nim nie mozna sie dogadac ani przemowic do rozsadku kazda taka proba konczy sie nerwami bo on jest uprzedzony i do mamy i do taty on wie swoje, czuje sie pokrzywdzony w domu czuje sie jak w klatce ale nikt go nie trzyma chlopak ma 21 lat dostal samochod ktory rodzice mu tankuja za darmo jezdzil gdzie chcial wracal o ktorej chcial nikt nie probowal mu wchodzic w droge rodzice twierdzili skoro ma kolegow niebeda mu zabraniac kontaktu z nimi moze sie zmieni bo kolegow ma naprawde fajnych. No i przyszedl czas kiedy odstawil samochod bo wymarzyl sobie nowszy i o wiele drozszy samochod.
Jego zainteresowania to lotnictwo skladal modele samolotow tata mu kupowal drogie radia samoloty czesci razem jezdzili na zawody ale teraz ze zlosci potrafi jedynie rzucac samolotami o sciane. Ogolnie wstaje kolo 14 czasami 15 pozniej zaczyna sie mycie zajmuje mu to praktycznie reszte dnia bo co chwile wraca do lazienki sie myc jedynie wieczorami przysiada u mnie na komputerze zeby pogadac z kolegami i tak jest codziennie. Od lutego chce kontynuowac nauke bardzo chce wrocic do szkoly ale przeszkoda jaka widzi to to ze nie ma samochodu, a tak naprawde jak pisalam ma samochod ale nie taki jak chce. Lekarze przepisuja mu tabletki mial czesto zmieniane w tej chwili bierze setaloft i tegretol byla tez prozba od lekarza zeby chodzil na terapie tlumaczyl mu to ze jest to konieczne ale brat nie chce nawet sluchac mowi ze nikt mu nie bedzie mieszal w glowie. Nie mam pojecia dlaczego zle traktuje mame nie jest agresywna czesto mu tlumaczy ze chca mu pomoc ale on tego wogole nie chce slyszec nie wiem co sie z nim dzieje widze ze stacza sie coraz glebiej i nie kaze sobie pomoc
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
20 lis 2007, 23:40

Avatar użytkownika
przez makanti 21 lis 2007, 13:19
Ja myślę że powinien pójść do jakiegoś specjalisty, bo za bardzo innej możliwości nie ma. Samo na pewno nie przejdzie.
...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
189
Dołączył(a)
04 lis 2007, 08:46
Lokalizacja
<---+--->

przez missing 21 lis 2007, 13:39
o to chodzi, ze on nie chce nigdzie isc do zadnych psychologow zadnych specjalistow. Nie wiadomo wogole jak go do tego naklonic, jak do niego dotrzec? Nikt go na sile nie zaciagnie do lekarza
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
20 lis 2007, 23:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 27 gości

Przeskocz do