Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

Avatar użytkownika
przez isj 11 lut 2009, 22:29
Jeżeli jest tak jak faktycznie napisałaś, to:

a) mimo dłuższego czasu uzupełniania gdzieś popełniłaś błąd, najpewniej dietetyczny;

b) Twoje niedobory były większe niż te, których likwidowanie obejmuje standardowa suplementacja

Wniosek z tego taki, że powinnaś po prostu brać magnez dłużej niż zwykły nerwicowiec. Jak również wrócić do brania Mg+B6, tak jak wraca się na dobrą drogę.

Nie uważam, że leczycie tylko skutki. Wprost przeciwnie. Co do naszych umysłów, hm... Mnie się to wydaje nieco dyskusyjne, choć zdania do końca wyklarowanego nie mam. Ile jest osób o niezidentyfikowanych konfliktach wewnętrznych, noszących traumy z dzieciństwa, skrzydzonych przez otoczenie czy po prostu nerwowo reagujących z natury lub b.wrażliwych? Są ich miliony, mimo to na nerwicę zapada tylko mały odsetek z nich. Jak myślisz, dlaczego?

Dla mnie odpowiedź brzmi następująco: ponieważ uposażenie biologiczne każdego człowieka jest inne, i niewielka grupa osób wykazuje dysfunkcje w kierunku gospodarkim elektrolitowej. Potrzebuje więcej niż podają normy, odżywia się nieprawidłowo, cierpi na dolegliwości ze strony układu pokarmowego lub wykazuje niewielkie (ale wrodzone) zaburzenia przewodzenia i jej układ nerwowy jest zdestabilizowany.
Samouczek neurologiczno-lekowy, ostatnia aktualizacja: 12.07.2009. Temat: SSRI-wstęp. Serdecznie zapraszam do lektury. Następna prezentacja: sertralina.

Yoyo, bring the condoms, I'm in room 203 50 Cent
Avatar użytkownika
isj
Offline
Posty
816
Dołączył(a)
18 gru 2008, 16:57
Lokalizacja
Z umywalki

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

przez Venus 12 lut 2009, 16:08
isj napisał(a):Nie uważam, że leczycie tylko skutki. Wprost przeciwnie. Co do naszych umysłów, hm... Mnie się to wydaje nieco dyskusyjne, choć zdania do końca wyklarowanego nie mam. Ile jest osób o niezidentyfikowanych konfliktach wewnętrznych, noszących traumy z dzieciństwa, skrzydzonych przez otoczenie czy po prostu nerwowo reagujących z natury lub b.wrażliwych? Są ich miliony, mimo to na nerwicę zapada tylko mały odsetek z nich. Jak myślisz, dlaczego


Właśnie taki konflikt wewnętrzny jest przyczyną mojej nerwicy i tyle. 8)
Doskonale wiem, czym jest spowodowana i nie będę sobie przez to wmawiać, ze niedoborem magnezu. :?
Tym bardziej tutaj wiele osób wie od czego ma nerwicę, choćby od wewnętrznych konfliktów, ciężkich sytuacji życiowych. I nerwicę, a reagowanie nerwowe na różne sytuacje należy rozgraniczyć bo to są dwie zupełnie inne rzeczy.
Nie można patrzeć, że wszystkiemu winny jest niedobór magnezu. Oczywiście może tak być, ale nerwowo można reagować choćby dlatego, że ma się taką naturę, a nie niedobory tego pierwiastka.
isj Ty jesteś jakimś fanatykiem czy co? :?
I jeśli myślisz, że na nerwicę zapada mały odsetek ludzi to bardzo się mylisz.
Bla bla bla...
Offline
Posty
707
Dołączył(a)
22 lis 2008, 18:43
Lokalizacja
Z Wariatkowa :P

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

Avatar użytkownika
przez isj 13 lut 2009, 11:51
Jeżeli wiesz, czym jest spowodowana Twoja nerwica, to dlaczego ciągle ją jeszcze masz lub jest ona dla Ciebie nadal dokuczliwa?

Względem rozróżnień powiem tak: należy rozróżniać naturę nerwową, która tak już ma od tej, która też tak ma, ale i ma coś ponadto - nerwicę. Ta różnica zawiera się właśnie w odmiennej stymulacji układu autonomicznego pochodzenia organicznego.

Na nerwicę zapada do 2% zdrowej populacji. Pozostałe 98% też nie jest głaskane przez życie. Z tym że oni nie piszą na forach takich jak to.

Venus napisał(a):isj Ty jesteś jakimś fanatykiem czy co?
Po pierwsze, zdania zaczynamy wielką literą :mrgreen: Po drugie, będę nieustannie i sukcesywnie pisał o prawdziwych przyczynach czynnościowych zaburzeń układu autonomicznego. Do pierwszego bana lub ostatniego ignora.

Tobie, Wam, sobie (NAM) życzę z całego serca wyleczenia i podpowiadam drogi do niego wiodące, które niekoniecznie są farmakoterapią. Choć trochę martwi mnie to, że są tacy ludzie jak Ty, którzy wiedzieli, co należy robić, a mimo to spasowali. To źle, bo świadomość roli jonów organizmie jest znikoma, a osoby, które mogłyby dawać pozytywny przykład tego nie robią.
Samouczek neurologiczno-lekowy, ostatnia aktualizacja: 12.07.2009. Temat: SSRI-wstęp. Serdecznie zapraszam do lektury. Następna prezentacja: sertralina.

Yoyo, bring the condoms, I'm in room 203 50 Cent
Avatar użytkownika
isj
Offline
Posty
816
Dołączył(a)
18 gru 2008, 16:57
Lokalizacja
Z umywalki

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

przez spinoza1988 13 lut 2009, 22:09
nerwice ukryta ma okolo polowa populacji dzisiejszej ludzkosci. to zdanie doswiadczonych lekarzy. poza tym badania statystyczne nie sa obiektywne.
Offline
Posty
117
Dołączył(a)
25 gru 2008, 20:22
Lokalizacja
Częstochowa

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

Avatar użytkownika
przez isj 13 lut 2009, 23:28
Jasssne, za to podawanie przyczyn w stylu "nieuświadomiony konflikt zewnętrzny" jest obiektywne do granic daleko posuniętej perwersji.
Samouczek neurologiczno-lekowy, ostatnia aktualizacja: 12.07.2009. Temat: SSRI-wstęp. Serdecznie zapraszam do lektury. Następna prezentacja: sertralina.

Yoyo, bring the condoms, I'm in room 203 50 Cent
Avatar użytkownika
isj
Offline
Posty
816
Dołączył(a)
18 gru 2008, 16:57
Lokalizacja
Z umywalki

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

przez Filemonka 15 lip 2009, 18:30
Filemonka
Offline

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

Avatar użytkownika
przez pepik 16 lip 2009, 20:06
viewtopic.php?t=4242

Już na forum było rozważanie na ten temat. Sam mam od prawie pół roku wkrętkę na przerost candidy w organizmie. Mam dużą ilość objawów somatycznych. No i depresję i ostrą nerwicę. Ale tak naprawdę nikt tego grzyba nie dotknął, wymazy nic nie wskazują, a mnie dalej boli gardło i piecze podniebienie :? Dlatego leczę choroby umysłu ;)
Ale kto wie co za diabeł to powoduje (mam też ciągle filmy na boreliozę, ale z dwojga złego wolałbym candidę;))
pozdrowienia i witam, to mój pierwszy post na forum.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
59
Dołączył(a)
16 lip 2009, 19:58
Lokalizacja
3M

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

przez Filemonka 17 lip 2009, 11:12
To jeszcze jeden link, odnośnie zakwaszenia organizmu:

http://www.obcasy.pl/index.php?art=1&dz ... dzial2=188
Filemonka
Offline

Re: Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

przez Bodzio72 30 lip 2009, 10:17
tomakin napisał(a):już dawno dałem sobie spokój z wyciąganiem ludzi na siłę ze szponów przemysłu farmaceutycznego. Jeśli ktoś jest głupi - niech płaci albo nawet umiera. Jego sprawa.

Sugerowanie na tym forum, że ktoś może niekoniecznie ma nerwicę, ale np jakąś inną chorobę, kończy się z reguły bluzganiną i ostrzeżeniami. Ja już mam dwa, innymi słowy - a leczcie się sami albo przy pomocy polskich super ekstra wyczesanych psychiatrów, nie mój problem.



Chce publicznie podziękowć Tomakinowi namówił mnnie na suplementacje Magnezu, sam dołączyłem Cynk, Potas , Enterol, witaminy B - Millgammma N w zastrzykach i czuje się o niebo lepiej. Nie muszę brać prochów. To wszystko nie dzieje się za pstryknięciem kontaktu, potrzeba trochę czasu ale efekt jest. Tomakin dziękuje.

A przemysł farmacaeutyczny to straszna rzecz, jak ktoś chce poczytac to proszę :

http://www.relay-of-life.org/

Pozdrawiam
Offline
Posty
42
Dołączył(a)
11 sie 2008, 13:05

Zanim zdiagnozujemy nerwicę...

przez robacz 17 sty 2012, 00:07
Hej,

i ja chciałabym prosić Was o radę co do swojego stanu.

Rok temu zdiagnozowano u mnie niedoczynność tarczycy. Został mi przepisany euthyrox, który brałam zgodnie z zaleceniami lekarza i, faktycznie, wyniki badań krwi mówią, że poziom TSH ustabilizował się.
Mimo to:
wraz z badaniami hormonów tarczycowych, zbadałam sobie poziom prolaktyny jako że przy lekkim nacisku z gruczołów sutkowych wydobywała się biała wydzielina i bingo: poziom prolaktyny był bardzo wysoki, lecz unormował się wraz z wyrównaniem poziomu TSH. Jednak nadal mam tę wydzielinę. Dodatkowo skóra między palcami doni w jednym miejscu zaczęła mi się łuszczyć a od czasu do czasu nadal mam zaparcia - piszę to właściwie mimochodem licząc, że któryś z Was posiada wiedzę, która mogłaby rozwiać moje wątpliwości. Poza tym czytałam kiedyś, że nadwyżka prolaktyny powoduje nadmierną produkcję stresu.


Co do samej nerwicy:
1) niemal cały czas czuję dyskomfort w klatce piersiowej, jakby kleszcze na sercu; towarzyszy temu przyspieszone tempo tego mięśnia,
2) nie potrafię jasno wyrażać swoich emocji, muszę świadomie kontrolować mięśnie twarzy, by wywołać śmiech (nawet gdy dana rzecz faktycznie mnie bawi, nie potrafię tylko wyrazić tego rozbawienia zewnętrznie) i, analogicznie, z wyrażeniem smutku, czuję, że mnie coś rozsadza od środka, ale nie potrafię płakać,
3) łapię się na tym, że popadam w jakieś pokręcone, rozwlekłe, w gruncie rzeczy bezsensowne toki myślowe, potrafię tak spędzić całe godziny, jednak dopiero, gdy ktoś przerwie mi ten rytuał zdaje sobie z niego sprawę,
4) jestem studentką pierwszego roku na asp, chciałam się tam znaleźć od dawien dawna, ale jednocześnie zdawałam sobie sprawę, że jestem za słaba i nie uda mi się, a tutaj niespodzianka. Lecz jakbym sobie tego nadal do końca nie uświadomiła: nie cieszyłam się ani razu, malowanie nie sprawia mi przyjemności prawie w ogóle(bardzo, bardzo rzadko), opuszczam zajęcia nawet te, które uważam za ciekawe,
5) przestałam wierzyć w rozwój człowieka, zgorzkniałam i zobojętniałam, lecz z drugiej strony staję się coraz bardziej lękliwa i coraz więcej sytuacji przyprawia mnie o palpitacje serca,
6) cała jestem spięta, zarówno psychicznie jak i fizycznie; fizycnzie - wiadomo, a psychicznie - jakby mnie cały czas coś swędziało, jakbym miała kamyczek w bucie, spawia to, że jestem opryskliwa i sarkastyczna dla najbliższych,
7) od zawsze miałam trudności z zawieraniem znajomości, w ogóle z komunikacją; teraz mimo tego, że jestem już dorosła, konieczność prowadzenia rozmowy z kimś przyprawia mnie o mdłości i pocenie się jak szczur, a gdy już z kimś wdam się w konwersację, staram się zanadto co skutkuje tym, że jestem bardzo sztuczna i spięta, a to z kolei sprawia, że nie mam żadnych znajomych na uczelni, z którymi mogłabym chociażby wyjść od czasu do czasu na piwo,
8) zaczęłam otwierać w sobi jakieś stare rany, traumy z przeszłości: nie wiem, czy to oznacza, że jescze się z nimi nie uporałam?
9) trudno mi się skoncentrować, jestem senna i zmęczona (rzeczywiście mniej niż wtedy, gdy nie brałam jeszcze euthyroxu, lecz nie czuję się w 100 % wydajna), zadyszka dopada mnie nadzwyczaj szybko, mam w głowie chaos, stado nieuporządkowanych myśli, szwankuje mi pamięć,
10) nadal obgryzam paznokcie, jak wtedy, gdy byłam dzieckiem. mam też nawyk zawijania włosów na palcu i bawienia się tym kosmykiem z taką intensywnością, że jest cały sfilcowany, czasami muszę go wyrwać, powstaje taki duży kołtun; nie palę regularnie, ale zauważyłam, że gdy czasami brałam papierosa od znajomych, sprwiało mi to dużo przyjemność, po prostu mam taką tendecję do popadania w zachowania, które jakoś odwracają uwagę od myśli,

Chciałabym się wreszcie ogarnąć, dać sobie kopa w cztery litery i zacząć cieszyć się życiem, ale nie mam pojęcia, jak się do tego zabrać..

Dodam jeszcze, że wypaają mi nadmiernie włosy, a więc od trzech miesięcy łykam Belisse, tutaj jest jej skład: http://www.domzdrowia.pl/64869,belissa-50-drazetek.html


Z góry dziękuję za wszelkie odpowiedzi
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
16 sty 2012, 23:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot], Yahoo [Bot] i 39 gości

Przeskocz do