Fobia szkolna

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez cenedra_20 28 lip 2006, 15:35
A ja studiuję i bardzo rzako opuszczam wykłady. W zasadzie jestem na wszystkich. Z egzaminami też nie mam większych problemów. Cop prawda wyniki nie są najlepsze, bo nie siedzę przy książkach całe dnie, ale nie należę też do najgorszych.
Moją motywacją była dla mnie nerwica i obawa przed tym, co pomyślą inni. Postanowiłam, że nerwica nie przeszkodzi mi w nauce, a tym bardziej nie będę się ograniczać z jej powodu. A na wykładach daję radę, bo jest mi wstyd innych, a dokładniej tego, co sobie o mnie pomyślą, kiedy zacznę histeryzować i dostanę ataku.
Owszem gorsze dni też mam, ale i tak idę na uczelnię. Mam kilka koleżanek i często dzięki rozmowie z nimi moje myśli nie krązą już wokół nerwicy. Poza tym stres, że Cię wyleją też jest mobilizujący.
W każdym razie już w październiku zaczynam drugi rok studiów :D :D
"Each light between sunrise and sunset is worth dying for at least once"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
245
Dołączył(a)
12 mar 2006, 17:04
Lokalizacja
Kielce

przez kretka 28 lip 2006, 18:04
Dobry temat... Dla mnie najgorsze zawsze były podróże na uczelnię (w sumie drugi koniec miasta), nie samo przebywanie na uczelni. Zdarzały mi się napady paniki na zajęciach, ale wtedy zawsze mówię sobie "to zaraz minie, a jakby coś, to możesz przecież wyjść, powiedzieć, że źle się czujesz, nawet poprosić kogoś o pomoc". To mnie uspokajało trochę. Poza tym staram się wtedy skupiać na słuchaniu wykładowcy, "olać" lęk. Nie zawsze to się udaje, ale często tak. Z nauką w domu na szczęście nie mam kłopotów, najgorzej w trakcie egzaminu. Wielokrotnie podczas pisemnego egz. przychodziła mi do głowy myśl "a co jeśli teraz dostanę napadu paniki i nie dam rady dokończyć pisania?!" i nawet czasem dostawałam ataku... Wtedy staram się myśleć tak: "masz mnóstwo czasu, ile zdążysz napisac , tyle zdążysz. Najwyżej będzie poprawka. Daj sobie chwilę, odetchnij, to nie wyścig, nie musisz napisac wszystkiego albo nawet nie musisz nic napisać". to mi pomaga niezawodnie, nigdy jeszcze poprawki nie było:-) Przede mną ostatni rok. Czuje się ostatnio bardzo źle, ale zamierzam skończyć studia w terminie. ONA mi nie przeszkodzi, tak sobie postanowiłam. Trzymaj się!
Offline
Posty
218
Dołączył(a)
20 lip 2006, 22:13
Lokalizacja
woj. łódzkie

Avatar użytkownika
przez Myka 31 lip 2006, 09:12
Oj jak ja to dobrze znam.Cały pierwszy rok studiów nie miałam pojecia co mi jest i na poczatku było tragicznie,myslalam nad rezygnacja.Potem było coraz lepiej i lepiej.Niestety 2rok studiów- znow moje samopoczucie sie bardzo pogorszyło:(Juz nie potrafiłam sama sobie pomoc.Nie skupiałam sie nad tym co mowia wykladowcy tylko na swoim samopoczucie.Przesiedzenie w sali1,5 hbyło dla mnie tak ogromna meczarnia ,ze na nic innego nie miałam siły.Zdarzało sie i tak,ze wychodziłam z sali bo juz niemogłam wytrzymac.Od tego czasu biore proszki.Teraz będe zaczynac 3rok ,mam nadzieje,ze bezie oki,ze sobie poradze.Równiez mam problem z dojazdem (godzina drogi)ale mam kolezanke z ktora zawsze jezdze,która wie co mi jest wiec moze nie bezie tak zle;)pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
34
Dołączył(a)
08 lut 2006, 17:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Hollow 31 lip 2006, 11:11
U mnie podobnie jak u Martusi, z tym że nie bardzo wyobrażam sobie przerwę... A widoków na poprawę... No, zobaczymy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
312
Dołączył(a)
10 mar 2006, 17:29

przez Deunia 01 sie 2006, 13:34
Do Martusi i Hallow: Nie róbcie żadnych przerw. Ja dostałam totalnej hiserii przed samym wejściem na ustnym egzaminie z histori, weszłam i minęło. Zrobiłam sobie rok przerwy z zapałem że się wylecze. Chodziłam na terapię, a że trafiłam do kompletnego dupka to powiedział że nie mogę iść na studia póki zupełnie mi nie przejdzie. Totalnie się załamałam. Ale że jestem złośliwa z natury to na studia się zapisałam. Jestem na 5 roku i czasem mi lepiej czasem gorzej, ale za rok będę miała mgr przed nazwiskiem, choćby mi się wszystkie ataki co dzień miały powtarzać. W szkole może ze 4 razy miałam atak, ale dałam radę, raz nawet na egzaminie i zdałam go na 5 a nie jestem kujonem.
Poza tym mimo że wciąż się uczę to co każde wakacje jak mam dłuższą przerwę w chodzeniu na uczelnie to mam obawy czy dam radę, a po roku obawy mogą tylko narastać.
Offline
Posty
51
Dołączył(a)
08 lip 2006, 22:29
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Jezebel 01 sie 2006, 14:04
Ja na szczęście na studiach mam znacznie mniejszy problem z tym jak wyjść z domu niż miałam w podstawówce, w gimnazjum czy w LO, najgorzej było w podstawówce bo miałam "przyjemność" stać się kozłem ofiarnym w mojej klasie a to wszystko dzięki temu że po prostu dobrze się uczyłam - i chyba troche za wrażliwa byłam, w każdym bądź razie to doświadczenie sprawiło że miałam problemy wyjść z domu, mama chciała żebym się integrowała i bym wychodziła na podwórko ale ja zaczęłam mieć z tym problem - wolałam ten czas spędzić gdzieś w ukryciu - na jakichś zapomnianych schodach, gdziekolwiek byleby tylko nikt mnie tam nie spotkał - w ciągłym narastającym napięciu że jednak ktoś mnie tam znajdzie, chyba znacie to uczucie? :) . W gimnazjum było już inaczej - zmieniło się otoczenie, zaczęłam się powoli otwierać i walczyć z sobą - stawiałam sobie różne wyzwania - wyjść samej po zakupy, jak były ferie to wyjść samej gdziekolwiek przynajemniej raz dziennie ( z czasem stwierdziłam że to nawe przyjemne jest ;) ) w LO to już w ogóle osobna historia ponieważ poznałam tam najwspanialszych ludzi na ziemi:) no i znalazłam swój żywioł - j. polski:) starałam się przezywcieżać mój lęk przed publiczną wypowiedzią, siebie samą pobiłam chyba moją deklamacją Telimeny z Pana Tadeusza przed całą klasą - może to brzmi śmiesznie - ale dla mnie to naprawde było coś ważnego - chciałam by mi się udało nie zająknąć, nie zniszczyć tego nad czym pracowałam przez 2 tygodnie ;) i udało mi się, byłam najlepsza... i przyznaje że dzięki temu, dzięki tym ludziom zahartowałam się, a na studiach już teraz nie mam problemu z odzywaniem się, chociaż czasem mam jeszcze opory przed wyjściem z domu, wejściem do sali..itd... i czasem rzeczywiście wybieram ucieczke...zimny pot na całym ciele + żelazna obręcz na sercu biorą góre :? , wiem że miałam ogromne szczęście trafiając właśnie na takich ludzi jakich poznałam, i mimo że dalej jeszcze "samodzielnie" ;) wyjść na spacer nie potrafie... to wciąż walcze i mam nadzieje że kiedyś bezcelowo po prostu żeby pooddychać wyjdę na zewnątrz, wiem że to wymaga ogromnej siły i wielu wyrzeczeń, ale wciąż wierze...
...Nie pozwolę by nerwica zniszczyła moje życie...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
31 lip 2006, 12:55
Lokalizacja
Wodzisław Śląski

przez mocarz 14 sie 2006, 16:58
Ja także studiuję, ale jak straaaasznie jest tam,jak strasznie zyje sie tam bez leków!!
Heheh...przypomniało mnie się jak kończyłem szkołę średnią i broniłem pracy dyplomowej :) 20 minut przed wejściem do sali, zdążyłem jeszcze obindować pracę!! Była za dziesięć 10:00, sklep zamknięty!!, zapukałem do szklanych drzwi,uffff,ktoś otworzył i zdążyłem...Ale potem odważniej broniłem pracy, o wiele spokojniej :) Zdałem a to najważniejsze
Do obrony pracy licencjackiej już tylko roczek, a ja nie mam pomysłu jak ją napisać ...tffuuu...nie wiem na jaki temacik ma ona być, ale od czego jest inetrnecik?
pozdro
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
25 mar 2006, 01:00

strach przed...wymaganiami nauczycieli i szkołą

Avatar użytkownika
przez Neśka 30 wrz 2006, 19:29
Dziś po raz kolejny rozpoczęłam naukę. Ledwo weszłam do budynku, rozpoczęły się pierwsze zajęcia i sytuacja się powtarza... pogarsza mi się słuch wzrok, zaczyna mnie boleć głowa, robię się bordowa, trzęsą mi się ręce i mam naprawdę ciemno przed oczami. Wystarczy, że siedzę, nie musze nic robić.
To samo było na studiach - ciągły lęk z niewiadomo jakiej przyczyzny.
Doradźcie coś, bo ja nie wiem, jak z tym żyć. Najgorzej jest z angielskim. Strach przed wypowiedzeniem się i blokada są tak silne, że siedzę jak na szpilkach, wali mi serce, boli... nawet, jak tylko siedzę. Tak strasznie się boję...no, ale czego? Czy jest coś, co zmniejszy ten strach..coś co można sobie zaaplikować przed takimi zajęciami? Bo ja nie moge się ani uczyć, boję się nawet iśc do szkoły.
Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą ! (św. Augustyn)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
157
Dołączył(a)
16 wrz 2006, 20:51

Avatar użytkownika
przez Toshiro 30 wrz 2006, 22:22
Myślę że w głębi podświadomości po prostu obawiasz się czegoś... Najprawdopodobniej chodzi o zwrócenie na siebie uwagi i kompromitację. Jest jedno bardzo wartościowe ćwiczenie stosowane przy obawach kompromitacji które mam od mojej psycholog. Co najważniejsze, jest ono skuteczne i pomagało mi w podobnych sytuacjach!

Należy wyobrazić sobie trudną sytuację i pomyśleć (tak pomyśleć) o najgorszym scenariuszu. Należy odpowiedzieć sobie na pytanie czego się boję, czego się obawiam w danej sytuacji. Każdą obawę należy skonfrontować z potężnym zdaniem: „I co wtedy się stanie?”

Odpowiedź w Twoim przypadku może być np.: „Nie będę potrafią ułożyć poprawnego zdania...” i ponownie rozpatrujemy problem zadając pytanie docierające do jądra problemu: „I co wtedy się stanie?”

Możesz odpowiedzieć sobie „Inni zwrócą na mnie uwagę. Wszyscy zauważą że nie jestem w stanie sklepać zdania” i tu znów zadajesz to magiczne pytanie „I co wtedy się stanie?”

Możesz odpowiedzieć: „Zrobi mi się głupio na oczach całej grupy” , ale nie poddawaj się i atakuj lęk dalej: „I co wtedy się stanie?”. Jeśli będziesz mieć kolejną odpowiedź atakuj dalej!

W pewnym momencie, czasem po kilku, czasem po kilkunastu pytaniach dotrzesz do punktu w którym dojdzie do Ciebie że tak naprawdę nie jesteś bezpośrednio zagrożona. Nic się wtedy nie stanie! Sytuacja nie może zrobić Ci jako osobie (całości) tak naprawdę krzywdy. Metoda bazuje na teorii, iż wszystkie lęki pochodzą od głównego lęku naszego ego – zwierzęcego nieokreślonego lęku przed śmiercią. :roll:
„Bardzo często ludzie nie zdają sobie sprawy z tego że największa katastrofa ich życia może być równocześnie najpotężniejszą łaską z możliwych.” Eckhart Tolle
Avatar użytkownika
Offline
Posty
317
Dołączył(a)
18 wrz 2006, 16:14
Lokalizacja
po drugiej stronie lustra

Avatar użytkownika
przez IceMan 01 paź 2006, 01:06
Witaj Neśka. Mam ten sam problem. Akurat nie mam tu żadnych problemów z angielskim (może dlatego że lubię ten przedmiot), ale podobne objawy pojawiają się np. przed sprawdzianami. Polecam pewną metodę: w domu skup się nie na tym, że masz się czegoś nauczyć, ale na tym czego się uczysz tzn. nie myśl o tym że nie zdążysz się nauczyć na coś, nie pilnuj zegarka co 5 minut, ale nie patrząc na nic innego skup się wyłącznie na treści zeszytu/podręcznika itp. Możesz też podejść do tego tak, że zdeterminujesz się do nauki w jakiś sposób - ja np. mówię sobie, że pokażę innym, co potrafię. Nierzadko dzięki takiej myśli mój lęk potrafi się urwać, bo jego miejsce właśnie zajęła ta nowo powstała myśl. I na drugi dzień piszę sprawdzian, a za tydzień 4 albo 5 :) (chociaż to ostatnie wcale mi się tak często nie zdarza Wink ). Wydaje mi się, że kluczem jest tu takie zajęcie umysłu czymś innym, żeby nie było w nim miejsca na stres, lęk, nerwicę. Chociaż muszę szczerze powiedzieć, że ta metoda nie działa u mnie na 100%. Wtedy ja nie miałbym nerwicy. Ty musisz spróbować - nigdy nie zaszkodzi. Zobaczysz - może akurat to ci jakoś pomoże.

A już poza tym - jesteś pierwszą osobą spotkaną przeze mnie na tym forum, która ma taki sam problem co ja. W tym wypadku możemy oboje do siebie pisać, jeżeli znajdziemy jakieś sposoby na poradzenie sobie z tym problemem. Może niedługo znajdziemy jeszcze inne osoby. Pamiętaj, że nikt nigdy nie da sobie rady sam tak dobrze jak z innymi.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez feniks 01 paź 2006, 13:12
Piotrek i Neśka !

Ja mam ten sam problem.Nie boje sie np. mówić na angielskim czy francuskim , bardziej boje się tego, że nie będe mogła przerwać. Jutro (poniedziałek) mam pierwszy mój sprawdzian w szkole !!!! Z polskiego. I jeszcze to jest głupia baba. I chociaż mam koleżanke w szkole, która ma cały czas telefon na ławce i jakby co to po mnie przyjdzie, to głupio mi będzie wyjść z lekcji, bo wszyscy pomyślą, a szczególnie nauczycielka , że po prostu nie umiem i kombinuję.
Jeszcze ani razu nie byłam pytana ustnie, a to już w ogóle będzie wielka porażka. Cała trzesąca się, ledwo widząca, ręce spocone..blee...LĘK.

Jak sobie z tym radzę?
Po pierwsze staram sobie pomyśleć to co mi pomaga - czyli jeśli będziesz chciała , to wyjdź. Co Cię obchodzą inni? Oni już dawno uciekliby gdzie pieprz rośnie, a Ty popatrz jaka jesteś dzielna i silna. (tak sobie wmawiam).
Po drugie myślę o rzeczach , których się nie boję, czegoś co mnie uspokaja- mój pies, mój pokój, ogródek...
Po trzecie - oddalam myśli przygnębiające- Ojciec alkoholik, Dziadek alkoholik, obydwoje ze mną pod jednym dachem, rodzeństwo daleko bo na studiach w Krakowie itd. itp.
Po czwarte- oddycham spokojnie, robię ćwiczenia dłońmi, patrzę za okno, na komórkę na jakieś zdjęcia fajne.


Ładnie brzmi, ale nie zawsze sobie radzę. Boje się jutra i w ogóle zmiana nadchodzi duża od października, bo rodzeństwo wraca na studia.

Piotrek i Neśka- damy sobie radę !!! Czytając wasze posty, widzę jacy jesteście silni ! Dacie radę !!!!
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 13:41

Avatar użytkownika
przez IceMan 01 paź 2006, 16:12
Witaj Feniks!
Widzę że jest już nas troje :) (nie liczę Toshiro który raczej tylko był doradcą na tym temacie). Jeżeli to ma być twoja pierwsza odpowiedź, to spróbuj sobie ją wyobrazić i coś poćwiczyć (na głos - np. niech twoja koleżanka przepyta cię przed lekcją albo jeszcze dzień wcześniej po południu). I odpowiadając już tak na prawdę na polskim staraj się skupić tylko na tym o co się twoja polonistka pyta (możesz np. przypomnieć sobie jak odpowiadałaś przy koleżance i poczuj się tak jakbyś mówiła do swojej koleżanki a nie do polonistki). Ja osobiście rzadko byłem brany do odpowiedzi (jestem w III kl. liceum i z polskiego od początku liceum odpowiadałem może 4-5 razy). Odpowiadając nie myśl o tej głupiej babie, nie spoglądaj na otoczenie (klasa, inni uczniowie). Jeżeli powiesz coś głupiego, czym rozśmieszysz klasę - to się nierzadko zdarza - potraktuj to jak dobry żart z twojej strony. Mi zdarzyło się 2 razy wpaść w coś w rodzaju transu - odpowiadałem i przestałem się stresować bo nie myślałem w ogóle gdzie się znajduję (ta ponura klasa...) i przed kim odpowiadam. Potraktowałem to jako dyskusję, rozmowę - a nie odpowiedź.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez feniks 01 paź 2006, 16:53
Hej Piotrek!
Ja jestem w II klasie LO, i jutro mam pierwszy sprawdzian. Naprawde sie boje. W ogóle.. cholera .. boje sie chodzić do szkoły. Mam dość trudną sytuację. Może pogadamy w trójkę, lub jeśli ktoś jeszcze się znajdzie? Chętnie nawiązałabym kontakt z kimś kto ma podobny problem.
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
29 kwi 2006, 13:41

Avatar użytkownika
przez Eva 01 paź 2006, 20:00
Widzę Feniks że sobie radzisz ;) i chodzisz do szkoły naprawdę jesteś dzielna :smile: i wspaniale Sobie radzisz ! Jutro potrzymam za Ciebie kciuki żeby Ci dobrze poszło na tym sprawdzianie ;)
Avatar użytkownika
Eva
Offline
Posty
237
Dołączył(a)
12 kwi 2006, 14:06
Lokalizacja
Trójmiasto

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 27 gości

Przeskocz do