Fobia szkolna

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Fobia szkolna

przez smb 28 paź 2008, 17:27
Czyli za nadgodziny które nauczyciele by spędzili ze mną nic nie płace? w żadnym przypadku? Niezależnie od powodu za co dostałem indywidualne? Dzieki za pomoc

Werty błagam odpisz na gg....
smb
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
28 paź 2008, 15:56

Re: Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez offtopic 28 paź 2008, 22:54
pomysłka.
Zmiany nadeszły, małe bo małe ale cieszą :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
306
Dołączył(a)
16 cze 2007, 12:05

Re: Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez IceMan 29 paź 2008, 01:48
smb napisał(a):IceMan twoja sygnatura mnie rozwaliła :D

...bo po to jest ona.... :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Fobia szkolna

przez smb 29 paź 2008, 11:58
Dobra więc po nieudanych próbach skontaktowania się z "Werty", który jak twierdzi jest "weteranem walk o indywidualne", postanowiłem zapytać na forum. Powód dla którego chciałbym mieć to indywidualne to głównie niechęć chodzenia do szkoły. Wkurza mnie niemiłosiernie to, że siedzę zazwyczaj na 5 lekcjach nic nie robiąc, potem 3 następne to pitolenie w bambus (w domu mam ciekawsze zajęcia...). Jestem aktualnie w 2 klasie technikum, przez pierwszą klasę jakoś przebrnąłem ale tej czuje, że nie skończe. W gimnazjum opuszczałem bardzo dużo godzin, za które tutaj już dawno bym wyleciał. Jestem pewien, że mam też depresje, w czasie gdy chodziłem do gimnazjum miałem jakieś wizyty u psychologa i psychiatry, ale one były tylko takie powierzchowne. Więc mógłby mi ktoś udzielić informacji gdzie dokładnie iść, co zrobić by dostać to indywidualne? (najlepiej żeby nie było to nauczanie w domu, tylko w szkole). Rodzice raczej nie są przychylnie nastawieni do tego pomysłu, odkąd im o tym powiedziałem ;/

Pozdrawiam.
smb
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
28 paź 2008, 15:56

Re: Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 29 paź 2008, 12:11
smb, ale indywidualnego nikt Ci nie da tylko dlatego ze nie chce Ci sie siedziec w szkole , musi to byc udokumentowane lekarsko (psycholog, psychiatra), ze masz np stany lekowe, fobie szkolna , spoleczna i nie jestes "na dzien dzisiejszy" w stanie isc samodzielnie do szkoly , uczestniczyc w zajeciach itd.
Jeśli sadzisz ze masz cos takiego skonsultuj sie z lekarzem badz farmeceuta...( nie moglam sie oprzec zeby tego nie napisac :lol: )
wracajac do tematu , jak to powiedziales powierzchniowe depresje , kto Ci to wynalazł ?

jesli masz cos nie tak ze soba to idz do lekarza jesli bedzie potrzeba to dostaniesz skierowanie na nauczanie indywidualne :)
ale jesli to tylko lenistwo to daruj sobie ...
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Re: Fobia szkolna

przez smb 29 paź 2008, 12:26
ALEKS*OLO napisał(a):wracajac do tematu , jak to powiedziales powierzchniowe depresje , kto Ci to wynalazł ?

Raczej nikt nie wynalazł :P sam siebie nie poznaje sprzed kilku lat. Mam pewne traumatyczne przeżycia, których się nabawiłem w gimnazjum. Po prostu zupełnie nie ta klasa, sami debile... Najchętniej leżałbym cały dzień i nic nie robił. To określenie "powierzchowne" miało się odnosić tylko i wyłącznie do wizyt u psychiatry/psychologa, nie do depresji. Nie chciałbym się za dużo na swój temat rozpisywać.

ALEKS*OLO napisał(a):ale jesli to tylko lenistwo to daruj sobie ...

Lenistwo to to na pewno nie jest, bo jestem pewien na 100%, że gdybym znalazł się w klasie, której wszyscy zachowywaliby się normalnie, to chciałoby mi się chodzić, i nie byłoby problemu. Po prostu pech w życiu... Zresztą tak było w podstawówce - super klasa, (prawie:)) żadnych spięć i przyjazna atmosfera.
smb
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
28 paź 2008, 15:56

Re: Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 29 paź 2008, 12:33
smb, to moze poprostu zmien szkołe , klase , otoczenie skoro dotychczasowe stopuje Cie w jakis sposob :)
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Re: Fobia szkolna

przez smb 29 paź 2008, 12:39
Szkoły na pewno nie zmienie, po to wybrałem to technikum zresztą. A co do zmiany klasy, to skąd mam wiedzieć, że nie będzie to samo? Jak patrze na przerwach na ludzi to wszyscy tacy sami idioci są, popisują się przez każdym itd..

---- EDIT ----

Myślę, że najlepiej by było jakby wypowiedział się ktoś, kto załatwiał sobie już indywidualne i opisał jak wyglądała sytuacja.

---- EDIT ----

Tak pozatym to dużo ogólnie trzeba się użerać z lekarzami?
smb
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
28 paź 2008, 15:56

Re: Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 29 paź 2008, 13:36
Ja mialam indywidualne przez 3 lata liceum , 2 lata w szkole i rok w domu , tak tzreba sie uzerac z lekarzami m bo oni nie chetnie kieruja na indywidualne , dorze jest miec dokumentacje od psychologow i psychiatrow .
I szczerze watpie ze ktos Ci da nauczanie idywidulane ot tak sobie , ja miałam silna fobie spoleczna i szkolna do tego depresja nerwicowa i pare innych shitow i byl problem bo lekarz nie chcial tego wystawiac , zaswiadczenia o potzrebie nauczania indywidualnego , dopiero ktorys z kolei zlitowal sie nademna dodam ze prywatnie.
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Re: Fobia szkolna

przez smb 29 paź 2008, 17:22
Czyli wystarczyłoby zapisać się na wizytę u psychiatry (np. tego do którego chodziłem w gim, pamiętam, że miałem robione jakieś badania i on wie, że mam depresje) i wydałby mi to orzeczenie jak bym odpowiednio zagadał? :|

dzięki za odpowiedzi ALEKS*OLO

---- EDIT ----

Czyli wystarczyłoby zapisać się na wizytę u psychiatry (np. tego do którego chodziłem w gim, pamiętam, że miałem robione jakieś badania i on wie, że mam depresje) i wydałby mi to orzeczenie jak bym odpowiednio zagadał? :|

dzięki za odpowiedzi ALEKS*OLO
smb
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
28 paź 2008, 15:56

Re: Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez ALEKS*OLO 29 paź 2008, 18:03
smb, to nie jest taki proste , to lekarz stwierdza czy kwalifikujesz sie na takie zajecie , i dodam ze przewaznie wydaja to na pol roku tzn na jeden semestr , taki dokumnet zanosi sie do poradni psychologiczno pedagogicznej i tam zbiera sie komisja ktora orzeka czy dac Ci to nauczanie indywidualne czy nie .
"Kobiety i koty zawsze będą robić to, co chcą, a mężczyźni i psy powinni się zrelaksować i powoli oswajać z tą myślą."

"Panować nad sobą to największa władza" - Seneka
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
2384
Dołączył(a)
01 mar 2008, 00:25
Lokalizacja
Śląsk

Re: Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez adam_s 29 paź 2008, 19:57
Mi dał skierowanie na indywidualne psychiatra prywatny. Oni chyba chętniej wystawiają takie świstki niż państwowi. Stwierdzona fobia społeczna i szkolna wystarczyły. Same załatwianie NI trwa ok. miesiąc. Jak dla mnie to indywidualne nauczanie nie jest fajne, wolałbym siedzieć w szkole gdybym tylko mógł.. A przychodzi mi to z ogromnym trudem.
GG: 5988000
Avatar użytkownika
Offline
Posty
852
Dołączył(a)
01 kwi 2008, 22:01
Lokalizacja
Górny Śląsk

Re: Fobia szkolna

przez ryba318 03 lis 2008, 17:40
hej:)Mam bardzo podobne podejście do sprawy jak xCarmen,która wypowiadała się chyba jakos na 1 stronie. Nie znam konkretnej przyczyny mojego leku.Kłopoty z opuszczaniem szkoły zaczeły się od 3 kl. gimnazjum.Zawsze byłam dobrą uczennicą i szczyciłam się tym-nie ukrywam.Po prostu libiłam być w czymś dobra.Od 3 klasy gimnazjum lece na łeb na szyję z ocenami.Na szczęście testy napisałam wystarczająco dobrze żeby dostać się do liceum. Fakt , ze coś jest nie tak z moją nauką tłumaczyłam róznie.najczęściej tym że mam 2 szoły. W podstawówce byłam dobrą uczennicą ale nie bardzo dobrą. Szkołe muzyczną 1 st ukończyłam bardzo dobrze, więc to że bd kontynuować naukę w 2 stopniu.Tak więc gimnazjum rozpoczełam równolegle z rozpoczęciem nauki w szk. muzycznej,która znajdowała się 40 km od mojego rodzinnego miasta.Byłam zachwycona. W klasie byłam jedną z czterech najlepszych uczennic.Miałam koleżankę której bardzo łatwo przychodzi nauka.uwielbiałam z nią rywalizowac.Zawsze była lepsza ale pdobała mi się ta gonitwa, żeby jej dorównać.Byłam chwalona.1 klase gimnazjum ukończyłam z paskiem w muzycznej średnią miała też całkiem wysoką.Taak było aż do 3 kl.Nie wiem co się posypało.Może to że doszło mi więcej zajęć w muzycznej...jeździłam 3 razy w tygodniu.Doszli nowi nauczyciele.Byłam na siebie zła, że nie będą oni mieli o mnie dobrego zdania.CZułam się słaba.Ucząć się...musze zacząć od początku.tzn nie muszę ale...coś we nie musi.musze umiec wszystko na tip top i być przygotowana na bank.Inaczej źle mi z sobą.były momenty że wolałam nie iść na 1 lekce żeby nauczyć się na drugą...i w rezultacie nie szłam na dwie:( wstydze się tego ze nie jestem w stanie się nauczyć na 5, że opuszczam, ze nie mam silnej woli. Jestem teraz w maturalnej klasie.boję się że przekereśle wszystko. moje oceny powtarzają się 2,3,2,3,2,3...boję się myśleć ile opuściłam lekcji w czasie pobytu w liceum. Naauczycielka mówi , że już mi nie wierzy, ze tyle razy obiecałam że się poprawie i nic...że jej to juz nie obchodzi,wśród klasy docinki że w szkole jestem raz na rok, ze strony taty nie mam zsparcia-jest alkoholikiem , ale on nie pzyjmuje tego do wiadomości.W domu bywa że mam piekło.Mama jest obarczana ze wszystkich stron, mamy problemy z moją siostrą.Nie chce być odpowiedzialna za to że tata najeżdża na tate za to jakie jesteśmy.Zresztą od mamy też juz nie raz uslyszałam , ze kombinuje, przesadzam...ona nie moze zrozumieć, albo raczej nie chce zrozumieć że ja się najnormalniej w świecie boje! Dzisiaj podsunełam jej artykół o fobii szkolne.miała sto wymówek.Mowiła że niemożliwe.Miała wiele argumentów.nawet nie wie jak bardzo mnie one zabolały.drżenie rąk, kołotanie serca...wystarczy , ze rano pomyślę że mnie boli brzuch...i za chwile na prawde mnie boli. tydzień temu po 6 dniowej nieobecnosci w szkole jednej i drugiej podjełam decyzję , ze przerywam na rok szkołę muzyczną. Oczywiście wciąż mam docinki z tego powodu ze strony taty i siostry. myślałam ze to pomoże.Poczułam ulge pisząc podanie.ale po tygodniu znow zaczełam opuszczać.dlaczego?...bo tak.nie potrafie tego wytłumaczyc. Najbardziej mnie boli to jak jestem postrzegana przez nauczycieli.to boli że:"oni się już na mnie poznali"czasami mam ochotę po prostu położyć się do łożka i zasnąć...może jak się obudze będzie lepszy dzień.O ile to nie będzie ten dzień, w którym obudzę się nagle,z drżącymi dłońmi.Jeśli będzieto ten dzień, pewnie zaczne od leżenia ciuchutko...i modlenia się żeby budzik nie zadzwonił, żebym mogła powiedzić że zaspałam. Potem zapewne usłysze że kombinuje, następnie ze to wszystko mamy wina.A kiedy wszystko ucichnie włacze muzykę...i będę załować i zastanawiać się dlaczego nie poszłam...nadaremnie...ja zwykle.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 lis 2008, 16:52

Re: Fobia szkolna

przez ryba318 03 lis 2008, 17:42
hej:)Mam bardzo podobne podejście do sprawy jak xCarmen,która wypowiadała się chyba jakos na 1 stronie. Nie znam konkretnej przyczyny mojego leku.Kłopoty z opuszczaniem szkoły zaczeły się od 3 kl. gimnazjum.Zawsze byłam dobrą uczennicą i szczyciłam się tym-nie ukrywam.Po prostu libiłam być w czymś dobra.Od 3 klasy gimnazjum lece na łeb na szyję z ocenami.Na szczęście testy napisałam wystarczająco dobrze żeby dostać się do liceum. Fakt , ze coś jest nie tak z moją nauką tłumaczyłam róznie.najczęściej tym że mam 2 szoły. W podstawówce byłam dobrą uczennicą ale nie bardzo dobrą. Szkołe muzyczną 1 st ukończyłam bardzo dobrze, więc to że bd kontynuować naukę w 2 stopniu.Tak więc gimnazjum rozpoczełam równolegle z rozpoczęciem nauki w szk. muzycznej,która znajdowała się 40 km od mojego rodzinnego miasta.Byłam zachwycona. W klasie byłam jedną z czterech najlepszych uczennic.Miałam koleżankę której bardzo łatwo przychodzi nauka.uwielbiałam z nią rywalizowac.Zawsze była lepsza ale pdobała mi się ta gonitwa, żeby jej dorównać.Byłam chwalona.1 klase gimnazjum ukończyłam z paskiem w muzycznej średnią miała też całkiem wysoką.Taak było aż do 3 kl.Nie wiem co się posypało.Może to że doszło mi więcej zajęć w muzycznej...jeździłam 3 razy w tygodniu.Doszli nowi nauczyciele.Byłam na siebie zła, że nie będą oni mieli o mnie dobrego zdania.CZułam się słaba.Ucząć się...musze zacząć od początku.tzn nie muszę ale...coś we nie musi.musze umiec wszystko na tip top i być przygotowana na bank.Inaczej źle mi z sobą.były momenty że wolałam nie iść na 1 lekce żeby nauczyć się na drugą...i w rezultacie nie szłam na dwie:( wstydze się tego ze nie jestem w stanie się nauczyć na 5, że opuszczam, ze nie mam silnej woli. Jestem teraz w maturalnej klasie.boję się że przekereśle wszystko. moje oceny powtarzają się 2,3,2,3,2,3...boję się myśleć ile opuściłam lekcji w czasie pobytu w liceum. Naauczycielka mówi , że już mi nie wierzy, ze tyle razy obiecałam że się poprawie i nic...że jej to juz nie obchodzi,wśród klasy docinki że w szkole jestem raz na rok, ze strony taty nie mam zsparcia-jest alkoholikiem , ale on nie pzyjmuje tego do wiadomości.W domu bywa że mam piekło.Mama jest obarczana ze wszystkich stron, mamy problemy z moją siostrą.Nie chce być odpowiedzialna za to że tata najeżdża na tate za to jakie jesteśmy.Zresztą od mamy też juz nie raz uslyszałam , ze kombinuje, przesadzam...ona nie moze zrozumieć, albo raczej nie chce zrozumieć że ja się najnormalniej w świecie boje! Dzisiaj podsunełam jej artykół o fobii szkolne.miała sto wymówek.Mowiła że niemożliwe.Miała wiele argumentów.nawet nie wie jak bardzo mnie one zabolały.drżenie rąk, kołotanie serca...wystarczy , ze rano pomyślę że mnie boli brzuch...i za chwile na prawde mnie boli. tydzień temu po 6 dniowej nieobecnosci w szkole jednej i drugiej podjełam decyzję , ze przerywam na rok szkołę muzyczną. Oczywiście wciąż mam docinki z tego powodu ze strony taty i siostry. myślałam ze to pomoże.Poczułam ulge pisząc podanie.ale po tygodniu znow zaczełam opuszczać.dlaczego?...bo tak.nie potrafie tego wytłumaczyc. Najbardziej mnie boli to jak jestem postrzegana przez nauczycieli.to boli że:"oni się już na mnie poznali"czasami mam ochotę po prostu położyć się do łożka i zasnąć...może jak się obudze będzie lepszy dzień.O ile to nie będzie ten dzień, w którym obudzę się nagle,z drżącymi dłońmi.Jeśli będzieto ten dzień, pewnie zaczne od leżenia ciuchutko...i modlenia się żeby budzik nie zadzwonił, żebym mogła powiedzić że zaspałam. Potem zapewne usłysze że kombinuje, następnie ze to wszystko mamy wina.A kiedy wszystko ucichnie włacze muzykę...i będę załować i zastanawiać się dlaczego nie poszłam...nadaremnie...jak zwykle.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
03 lis 2008, 16:52

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 31 gości

Przeskocz do