Fobia szkolna

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez metka 14 kwi 2008, 04:26
adam_s napisał(a): moja psycholog nic takiego nie powiedziała na temat moich lęków, wogóle mam wrażenie, że tam u niej marnuję czas bo ile mogę gadać o mojej rodzinie ( o tym gadamy 90% czasu ), jak ja mam problemy z samym sobą. Poza tym to nie wiem czy moje lęki wywołane są tylko szkołą, bo odczuwam lęk (a raczej objawy typu nudności ) praktycznie w każdym miejscu, gdzie jest dużo ludzi np. w autobusie czy w sklepie jak stoję w kolejce.. Co więcej mam objawy także gdy siedzę i gadam z psycholog.. Za każdym razem jak u niej siedzę to mam ochotę iść się wyrzygać...Porypane to jakieś ;/

no to może ogólnie, ten lęk jest przy ludziach?
kiedyś kiedyś, chodziłam do terapeutki która nie chciała rozmawiać o rodzinie , jako że "ich tutaj nie ma" (na to są też terapie rodzinne). Ja z kolei chciałam trochę o tym pogadać , no ale może tym sposobem (czyli zajmując się sobą) poczułam się bardziej indywidualnie. Więc zależy od metody.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
04 paź 2006, 13:13
Lokalizacja
land polski wschodniej

Avatar użytkownika
przez adam_s 14 kwi 2008, 10:00
ALEKS*OLO i Metko ja właśnie się domyślam, że cierpię na fobię społeczną i nerwicę lękową, mam nadzieję, że zdołam z tego wyjść.. kiedyś. Jednak co wydaje mi się zastanawiające, w czasie rozmów/spotkać ze znajomymi objawy słabną lub całkiem znikają, pojawiają się gdy jestem otoczony obcymi ludźmi bądź gdy jestem sam.

Ps. A co do lekarza to dziś do niego dzwonię :).
Pozdrawiam.
GG: 5988000
Avatar użytkownika
Offline
Posty
852
Dołączył(a)
01 kwi 2008, 22:01
Lokalizacja
Górny Śląsk

Avatar użytkownika
przez ulala 14 kwi 2008, 14:05
dzis nie wytrzymalam 3 tygodnei do matury a ja ni epotrafie funkcjonwoac, kurde che skonczyc ta skzole, meic to jzu za soba, przygotowywalam sie do matury i chce ja zdac, tymczasem mi przejechanie autobudem kilku przystanku sparwia problem, nei wiem jak bedzie na maturze, wiem ze zaluje ze nie zaczelam wczesneij barc tych lekow, na probnych dalo rade wytrzymac a teraz nie wyobrazam soebie tam siedziec .... boze :cry: boje sie ze stchorze i nie pojde,,,,ale wiem ze mszu i chce , chce to jzu miec za soba...
człowiek jest kowalem swojego losu tylko gówno plynie z pradem ....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
81
Dołączył(a)
23 sty 2008, 19:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

nowa szkoła...zmiany...stres...co dalej?

przez słabiak 14 kwi 2008, 14:13
Jestem w nowej szkole, z gimnazjum do liceum... tutaj sie wszystko zmieniło. Kiedyś byłam odważna a teraz cały czas chodzę zdenerwowana. Jestem zagrożona z mojego ulubionego przedmiotu przez nerwy które doprowadzają mnie do szaleństwa... Samo myślenie o tym przedmiocie doprowadza do tego że zaczynam sie trząść jak galareta. Najgorzej jest w poniedziałki kiedy mam dwie godziny matmy..do domu wracam tak zmęczona i to nie przez naukę ale przez to ze cale te dwie godziny siedziałam i modliłam się, żeby nie pójść do tablicy nawet do błahego przykładu. Po dniu stresu w domu zamienia się on na złość, którą "wylewam" na bliskich poprzez kłótnie:/ co mnie od ludzi, na których mi najbardziej zależy oddala. Najgorsze jest to, że nie mam z kim na ten temat porozmawiać. Rodzice powiedzą "zapisz się na korepetycje" nie zrozumieją, że tu problem tkwi w czymś innym, w mojej psychice, która jest coraz słabsza. Boję się, że może być ze mną jeszcze gorzej. Mam coraz większe problemy nie tylko z przedmiotami ale także z komunikacją, zaczynam się zastanawiać po co ktoś chce rozmawiać z taką beznadziejną osobą jak ja, która w każdej chwili będzie mogła się rozpaść?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
14 kwi 2008, 13:39

przez clover 14 kwi 2008, 14:21
Autodestrukcja
wolność
jezeli nie chodzisz do psychologa czy psychiatry, to wydaje mi się ze powinnaś zaczac, nie masz nic do stracenia, nic nie ryzykujesz, a możesz sobie pomoc.

Mam to samo, poczucie bezsensu życia, bezwartościowości, nerwica natręctw, lęki.... długo by wymieniać. Cholera i te problemy w szkole, już nie chodze, nie jestem w stanie, zawalilam ja kompletnie :cry: .
Nie potrafie jednocześnie sie leczyć i chodzić do szkoły to jest ponad moje sily i narazie nieosiągalne. Uciekałam z ostatnich lekcji bo nie mogłam wytrzymać i w koncu dostała nagane dyrektora, potem problemy z nauką strach przed książkami, samym wyjsciem do szkoły. Moje poranki to jest istna masakra, te głupie, bezsensowne natręctwa, rytuały, lek....

Na dzień dzisiejszy, zeby zabic natręctwa, lęki itd. muszę zabić siebie......
czy to jest jedyna droga by na zawsze sie tego pozbyc? czy to jest jedyne lekarstwo by wiecej sie nie obwiniac za wszystko i przepraszać wszystkich ze sie zyje?!!!!!!
Wiem ze potrzebna jest determinacja, wiara itd. to jest piekielnie trudne w naszym stanie.

Jestesmy ludzmi i nie powinniśmy sie bać na wzajem, powinnismy sie szczurów, wielkich psów, wezy, nietoperzy, nie wiem czego jeszcze, a nie kontaktów interpersonalnych
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
06 kwi 2008, 14:09

przez reniusia 14 kwi 2008, 14:52
Mysle,ze powinnas sie udac do psychologa on Ci napewno pomoze i wysluga :smile: Powinno bys wtedy lepiej
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
13 kwi 2008, 11:58
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez adam_s 14 kwi 2008, 15:39
clover napisał(a):Na dzień dzisiejszy, zeby zabic natręctwa, lęki itd. muszę zabić siebie......


Takie właśnie mam myśli po każdej kłotni z powodu mojego "lenistwa" ;/.
A co do szkoły, to oczywiście nie przemoge się.. Ciekawe czy ją kiedykolwiek skończę..Chyba przez nerwicę skończe swoją edukację na gimnazjum :? .
GG: 5988000
Avatar użytkownika
Offline
Posty
852
Dołączył(a)
01 kwi 2008, 22:01
Lokalizacja
Górny Śląsk

przez Autodestrukcja 14 kwi 2008, 16:26
Dobra ... czas na cos optymistycznego...
Wiecie co mnie najbardziej dobija ?
Schematy...
Swoją drogą chyba wiekrzość ludzi w podobnym wieku zywi odrazę so Systemu etc...

I Zawsze chciałam wierzyć ze nie jestem produktem... Że jako ludzie nie jestesmy produktem ( patrz : składniki = geny + środowisko , rodzice etc ) . Że przede wszystkim posiadamy duszę ( nie w znaczeniu religijnym ). Że nawet jesli ciązy na mnie jakaś pieczątka nabita przez pochodzenie i jego swiadomość etc to moge iść do przodu i co najważniejsze ! zdarzenia które miały miejsce są za mną, a ja ide do przodu czyli tam gdzie jeszcze nic nie ma. Więc nie muszę podażać tym schematem jakim jest deprecha etc. !! Te choroby niestety pozwalają zapomniec o tym że kiedyś się chciało żyć... i chyba to jest najgorsze... chce, dopiero teraz czuję że chcę znów być zdrowa w pełni... ze nie mam zamiaru dać się wessać schematowi który mówi że najpierw moje superego walczy z ego powodując poczucie winy, które powoduje blah blah blah itd... Wiem, wiem to nie jest takie proste ... z podobnym podejściem ,,zdrowieję " już parę miechów...
Ale stwierdziłam że pójdę do psychologa powiem mu wszystko, nawet jesli uwazam się za potwora. Trudno. Znów zacznę biegać. I to juz bedzie mój sukces... jesli kilka razy pójde biegac, zrobie cos co lubię tak jak dawniej. Skoro mam świadomosć że moje kompleksy są wytworem mojego umysłu... to mam już poważną broń przeciw zaburzeniom odzywiania etc które mam. Ja wiem ze to co mówie wyda Wam się pewnie banałem dziwczynki która nie rozumie jakim problemem jest nerwica... ale mimo wszystko lepiej tak niż usiąść i czekać na kolejny dzień. Równie uporczywy i równie potworny.
Skoro jestem świadoma przyczyn, procesu rozwoju chorób... to chyba tylko po to by likwidować pewne ograniczenia a nie je umacniać...

Dziś np nie byłam w szkole. Bo wiedziałam że będę się czuć tragicznie. Balam sie tego że znów nie będę kontaktować... ze będę udawać dobry humor, że będę na siłę się uśmiechac i rozmawiać z kimkolwiek...
Doszłam więc wniosku że muszę sie nauczyć znów oddzielać od siebie pewne czynności. Nauczyć się znów odstresowywać. Biegać, cokolwiek. Dbać tak najzwyczajniej w świecie o kondycje :) Zdrowe żwienie, sport etc. Brzmi jak kolejny banał...
Ale od czego innego zaczynać ? Co innego można robić ?
Problemem jest rodzina, sama wiem jakie niezrozumienie uwidocznione w wiecznych pretensjach jest uciążliwe... Jeżeli wymagają za dużo o chyba trzeba im uswiadomić że poprzeczki nie da się w tym momencie tak wysoko stawiać... Kolejnym problemem są chorzy nauczyciele ( pokłony dla mojej matematyczki ) ... wtedy chyba pozostaje tylko praca, praca i odporność na nagatywną ocene takiego nauczyciela. Wiem ze trzeba jakoś zdać i tu w gre wchodzą oceny, ale uleganie wpływowi krytyk człowieka któremu wydaje sie że stawia adekwatne wymagania przy czym w rzeczywistości po prostu nie umie wytłumaczyc nieczego, znacznie obniża zdolność przyswajania wiedzy w szkole ...

Ech. Wyszło mi wypracowanie ... gratulacje dla każdego komu chciało się czytać : ) Nie cierpię swojej bezradności i jedyne co mi teraz zostaje to usiłowanie wypróbować kazdego sposobu na powrót do ,,normalności".

Pozdrawiam ;)
Autodestrukcja
Offline

przez słabiak 14 kwi 2008, 17:15
takie sposoby jak uprawianie sportu są naprawdę dobrym pomysłem jednak myślę,że w moim wypadku to nie pomoże... już próbowałam, tak samo słuchanie muzyki itp. Jak idę spać to zakładam słuchawki i wtedy spokojnie zasypiam chociaż nie prędzej niż po godzinie, a tak cały czas się dobijam zastanawiam i przez to stresuje jeszcze bardziej...myślę, że pozostał mi tylko jakiś specjalista... na co moi rodzice na pewno nie wyraża zgody.. i tu jest problem.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
14 kwi 2008, 13:39

Avatar użytkownika
przez adam_s 14 kwi 2008, 17:23
Autodestrukcjo bardzo dobrze Cię rozumiem..Podobnie jak Ty nie cierpię tej bezradności, ślepego podążania drogą naszych umysłow, które stworzyły sobie nerwice, depresje itp. Z tym że mam wrażenie że nawet nie muszę podążac schematem jakim są te dolegliwości, wydaje mi się , że cokolwiek bym nie zrobił to i tak dopadną mnie same, nawet gdybym jakimś cudem zapomniał i przestał się bać swoich lęków.
Zaciekawiło mnie to, że chcesz nauczyć się oddzielać od siebie różne czynności. Dla mnie wcale nie brzmi to jak banał: bo nie jest to banalne! Dopiero w momencie gdy przeczytałem to, co napisałaś to uświadomiłem sobie że na dobrą sprawę nigdy nie oddzielałem od siebie czynności.. Np. nawet robiąc coś, co sprawia mi przyjemność myślałem o szkole czy o czymś takim, przez co oczywiście nie mogłem się odstresować. A teraz jako nerwicowiec to oddzielanie jednego od drugiego będzie jeszcze bardziej pokomplikowane, ze względu na lęki, któte dopadają ciągle i dają znać o swoim istnieniu.
Mimo wszystko codziennie jakos udaje mi się wstać rano, czasem się uśmiechnąć, wyjść, porobić coś przyjemnego.. Walcze z lękiem i staram się wyrwać mu jak najwięcej czasu, który chce mi zabrać przez jego odczuwanie. A zabral już sporo i to w całkiem niedługim okresie.
Pozdrawiam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
852
Dołączył(a)
01 kwi 2008, 22:01
Lokalizacja
Górny Śląsk

przez słabiak 14 kwi 2008, 17:37
Adamie Twoje słowa "Walcze z lękiem i staram się wyrwać mu jak najwięcej czasu" zachęcają by walczyć o siebie i o swoją psychikę. Może to dziwne, że tak piszę ale dały mi dużo do myślenia...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
14 kwi 2008, 13:39

Avatar użytkownika
przez whisper 14 kwi 2008, 17:38
Hej Autodestrukcja
Mnie się chciało czytać ;) Wiesz, podziwiam Cię, że masz chęć i siłę, aby próbować i powrócić do normalności, mnie póki co nawet tego brak i pragnienie śmierci jest silniejsze niż życia...
Bo wiedziałam że będę się czuć tragicznie. Balam sie tego że znów nie będę kontaktować... ze będę udawać dobry humor, że będę na siłę się uśmiechac i rozmawiać z kimkolwiek...

Eh... skąd ja to znam :roll:
Problemem jest rodzina, sama wiem jakie niezrozumienie uwidocznione w wiecznych pretensjach jest uciążliwe...

I to też... :roll:

Btw, życzę Ci powodzenia :smile:
You never wanted
To share
Your concept of your creation
With any other gods or worshippers
Your book isn't burned
It was never written
Avatar użytkownika
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
26 mar 2008, 11:32

przez Autodestrukcja 14 kwi 2008, 18:08
słabiak mam wrażenie że musisz uniezależnić poczucie własnej wartości od otoczenia i rodziców... skoro piszesz że masz wrażenie że nikomu nie chce sie gadac z imś tak beznadziejnym jak Ty,a na pewno tak nie jest! Próbujesz szukać swoich mocne stron? Musi się dać wzmocnić samoocene nawet bez specjalisty.
Ale mówiąc że rodzice nie wyrażą zgody masz na myśli psychiatre? Czy psychologa?

Nie wiem czy mam rację wysnuwając taki wniosek, ale mam wrażenie że najważniejsze aspekty w tych dolegliwościach to samoocena i stres wlasnie... albo niska samoocena i co za tym w efekcie idzie- stres. Znajdywanie czasu na szukanie i realizowanie pasji i sporty to chyba najlepsze zajęcia jakie jestem wstanie teraz sobie wyobrazic, które rozładowują stres i w pewien sposób dają poczucie wewn. siły i wartości... Tylko nie od razu działają

Eh, przez to wszystko interesować się procesami wpływającymi na emocje etc. Już na prawdę moja desperacja ( kiedy, uwaga, znów chcę mi się żyć ) osiąga apogeum... Podobno mleko wspomaga uwalnianie serotoniny... Pij mleko będziesz wielki... ^.^

Eh. Stresy są cały czas i wiem że lęki to nie taka prosta sprawa. Trzeba tu chyba postawić na wytrwałość...( zmuszać do nauki czytać czytać , próbowac skupic) i tak krok po kroku się wyzbywać tego wszystkiego.

A próbowaliscie może układać sobie taki hmm... plan dnia ? Tak po prostu żeby ,,dac sobie czas". Moze to znów brzmi tak...dziwnie i naiwnie. Ale moze usystematyzowany tryb zycia daje jakieś poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji co chyba musi pomagac w walce ze stresem...

Ja wiem że to o czym piszę nie jest związane z przyczynami nerwicy. Że nie rozwiązuje bezpośrednio problemównp. rodzinnych. Ale może warto zacząć od umacniania w pewnym sensie siebie żeby poprawić to i owo...

... znów się rozpisałam. :] Może powoli udaje mi się przekonać samą siebie że MOGĘ tak zwyczajnie być zdrowa. I wracać na ziemię , bo do tej pory miałam wrażenie że jestem w zupełnie innej rzeczywistości
Autodestrukcja
Offline

przez słabiak 14 kwi 2008, 20:14
Autodestrukcjo! Chyba masz racje, powinnam się uniezależnić od innych.. za dużą wagę przywiązuje do tego co ktoś o mnie pomyśli. Poza tym za bardzo biorę pod uwagę to co inni ode mnie wymagają, a nawet za dużo sama od siebie wymagam...
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
14 kwi 2008, 13:39

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 49 gości

Przeskocz do