Fobia szkolna

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez linka 06 kwi 2011, 10:13
speedy13, powiem ci tak ( patrząc od strony nauczyciela):
Był łatwy przygotowałem się na niego

No jak widać nie, bo:
faktycznie na dwa pytania nie potrafiłem odpowiedzieć


Poza tym, nie wiem co to jest "DONOS" czy teraz się takie rzeczy pisze, ale jeśli faktycznie jesteś pewien, że ten nauczyciel robi to celowo, że ta praca była oceniona niesprawiedliwie, to się nie pisze idiotycznych "donosów" tylko najpierw idziesz z tym do wychowawcy a później do dyrektora. To nie może być anonimowo, bo muszą być solidne dowody na to, że coś dzieje się nie tak.....

A rada, następnym razem naucz się tak, żeby nie miała cię z czego zagiąć....... :bezradny:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez speedy13 06 kwi 2011, 11:03
Czy robi to celowo. Dziś to zrobił dosłownie na moich oczach, skreślił punkt, żeby już nie było oceny pozytywnej. Takich przypadków jeszcze trochę można policzyć. Wychowawca o tym wie, bo inni uczniowie zgłaszali to, ale nic z tego nie wyszło, bo wychowawczyni bardziej wierzy nauczycielowi który ma autorytet, aniżeli uczniom którym wydaje się, że nauczyciel się na nich uwziął. Zresztą nieraz musi przeczytać z książki temat, a potem nam go streszcza co równie dobrze, a nawet lepiej sami zrobić możemy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
162
Dołączył(a)
04 paź 2010, 12:45

Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez Sorrow 06 kwi 2011, 12:57
1. Znajdź większą wersję tego obrazka.
2. Wydrukuj.
3. Podłóż mu na biurko tak by nikt tego nie widział.
4. ????
5. PROFIT!!!

-- Pn kwi 11, 2011 6:24 pm --

Miałem dzisiaj mieć rozmowę z rektorem. Przyszedłem do szkoły i nie mogłem wejść z nim rozmawiać. Po prostu nie mogłem :-| .
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Lęk przed chorobą, szkołą, samotnością u 11 latka

przez Mika13 12 kwi 2011, 11:41
Witam serdecznie.
Mój 11-letni synek od dawna borykał się z różnymi lękami. Kiedyś po prostu się bał,moczył nocą, czasem płakał, ale lekarze twierdzili, że to dziecięce mało znaczące lęki, że z tego wyrośnie...Nie wyrósł :( . Jest w 4 klasie szkoły podstawowej, nadal śpi przy zapalonej lampce, boi się chodzić nocą do toalety, gdy jest chory boi się, że będzie miał operację...( nawet jeśli to zwykła grypa).Ma zero wiary w siebie, chociaż jest na prawdę inteligentnym chłopcem... Zawsze bez wysiłku świetnie sie uczył, zaskakiwał rówieśników nowymi wiadomościami i poziomem wiedzy. Jednak od kilku tygodni nęka Go strach przed klasówką, sprawdzianem do tego stopnia, że mdleje w szkole dzień przed i w dniu klasówki . Martwię się, bo potem jest roztrzęsiony i niestety muszę Go zabrać do domu. Coraz częściej opuszcza szkołę i zaczął mieć problemy z jedzeniem. Mówi, że ma mdłości, że nie jest głodny...Potrafi nie jeść cały dzień, albo chętnie zaczyna a po kilku kęsach płacze, że już więcej nie zje :cry: Chodzimy do psycholożki, ale nie stać mnie na prywatne wizyty, więc spotkania mamy co 2 tygodnie. Proszę Was o pomoc...Jak postępować z synkiem? Jak mogę Mu pomóc? Jak z Nim rozmawiać, zachęcić do działania, do jedzenia? Poświęcam Mu czas, dużo rozmawiam, tłumaczę, ale jest tylko gorzej :(. Prosze o pomoc !!
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 kwi 2011, 11:19

Lęk przed chorobą, szkołą, samotnością u 11 latka

przez Mika13 12 kwi 2011, 13:02
Relacje w domu od kilku lat są leprze. Kiedyś było kiepsko...Od 5 lat w domu nie ma awantur, ale relacje synka z mężem nie są najlepsze. Brakuje jakiejś więzi... poza tym ,mąż się najwięcej udziela w chwilach, gdy syn coś przeskrobie. ale pochwalić mu jest ciężko :x Wiem, że podstawą problemów są relacje rodzinne, w dużym stopniu to co się działo...Na pewno będziemy chodzić do psychologa. Ale czy ja mogę Mu jeszcze jakoś pomóc?
Odnośnie leków...dostaliśmy hydroxyzinum w syropie z zaleceniem 5 ml przed snem, ale w "skrajnych przypadkach" . Tak więc jeszcze go nie stosowałam...Może powinnam? Czy on nie będzie działał usypiająco? Na mnie właśnie tak działa... Po 10mg śpię 12 godzin a potem ponad dobę jestem strasznie rozkojarzona...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 kwi 2011, 11:19

Lęk przed chorobą, szkołą, samotnością u 11 latka

przez Mika13 12 kwi 2011, 13:15
shinobi napisał(a):
Pewnie w przypadku Twojego syna jest standardowo, czyli dzieci ze szkoły dają mu w kość znęcając się nad nim psychicznie i fizycznie, zaś nauczyciele są bierni, bądź bagatelizują problem (bo co może dziś nauczyciel?),
Relacje z kolegami ma całkiem dobre. To oczywiste, że zależy Mu na akceptacji rówieśników. Jednak jest w grupie dominujacej w klasie. Z tego co się orientuję w klasowej hierarchii jest drugi. Co istotne,wiem, że chciał by być liderem w grupie.

shinobi napisał(a): może też w domu czuje się nie za dobrze. Nie mnie - człowiekowi z zewnątrz - to oceniać, ale domyślić się nie trudno, że zapewne chodzi, jak chyba zawsze, o społeczne dysfunkcje.
W domu na pewno nie czuje sie dobrze. Wszędzie na wyjazdach jest ok, a po przekroczeniu progu domu na prawdę się zmienia. z reszta ja mam chyba to samo. Nie lubię wracać do domu...Ale nie o mnie tu chodzi...
Może spróbuje z tym lekiem....W sumie, to ten stres go po prostu wykańcza i czasem sam prosi mnie o coś na uspokojenie...Od kilku dni daję Mu melisal forte, ale efektów nie ma.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 kwi 2011, 11:19

Lęk przed chorobą, szkołą, samotnością u 11 latka

przez Mika13 12 kwi 2011, 13:51
piotrek_d04 napisał(a): no i psycholog niewątpliwie musi mu uświadomić, że nie ma wpływu na sytuację w domu i nie jest jej w żaden sposób winien... jeżeli faktycznie w tym leży problem
Staram Mu się to tłumaczyć, ale chyba nic z tego nie wychodzi... Ufam, że psycholog nam pomoże. Tym bardziej, że synek tez ma taka nadzieję i nieciepliwie czeka na kolejną wizytę. I chętnie współpracuje.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 kwi 2011, 11:19

Lęk przed chorobą, szkołą, samotnością u 11 latka

Avatar użytkownika
przez Badziak 12 kwi 2011, 14:14
Z tego co czytam na forach internetowych to hydroksyzyna jest stosowana nawet u dwulatków, więc nie ma się czym martwić. Jak 5ml będzie zbyt dużą dawką to na początek zmniejsz do 4ml/3ml/2ml. W aptece powinni sprzedawać miarki do mililitrów. Jeśli nie będą mieli to przecież możesz odmierzyć strzykawką.

Na początku faktycznie może mieć działanie nasenne czy lekko otumaniające, ale z czasem - w miarę regularnego stosowania - powinno ustąpić i działać głównie przeciwlękowo. Tyle że przy regularnym stosowaniu można się szybko na nią uodpornić.
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Lęk przed chorobą, szkołą, samotnością u 11 latka

przez ewaryst7 12 kwi 2011, 18:20
Wybacz , ale zapytam .Nie lubisz wracać do SWOJEGO domu? Leczysz nerwicę Jesteś nieszczęśliwa i zalękniona ? To jak Twój synek ma być zdrowy..? U mnie było to samo..Musiałam zrobić porządek z sobą.Dopiero potem moglam pomóc dzieciom..Bardzo dobrze Cię rozumiem.Naprawdę.Jeśli masz ochotę , napisz do mnie na priwa.Chętnie porozmawiam.
Offline
Posty
2102
Dołączył(a)
29 maja 2008, 08:11
Lokalizacja
Braniewo-City

Lęk przed chorobą, szkołą, samotnością u 11 latka

przez Mika13 17 kwi 2011, 20:09
ewaryst7 napisał(a):Wybacz , ale zapytam .Nie lubisz wracać do SWOJEGO domu? Leczysz nerwicę Jesteś nieszczęśliwa i zalękniona ? To jak Twój synek ma być zdrowy..? U mnie było to samo..Musiałam zrobić porządek z sobą.Dopiero potem moglam pomóc dzieciom..

Niestety, nie lubię :( . Nie cierpię tego miejsca, ludzi z którymi mieszkam (tzn teściów)...Czasem chciałam bym się spakować i wyprowadzić z dziećmi gdzieś daleko, gdzie nikt nas nie zna, nikt nic nie wie i żyć swoim życiem....
Czuję się jak w klatce, jak na uwięzi i odżywam dopiero gdy gdzieś jadę, bodajże na dwie, trzy godziny ... Czasem mam poczucie że to wszystko bierze się ze mnie i przechodzi na syna... Z resztą mój mąż też nie przepadał za rodzinnym domem i na prawdę nie wiem czemu za wszelką cenę chce Tu mieszkać... Nie tego chciałam i nie tak moje życie miało wyglądać... Kiedy myślę o przyszłości w tym domu, z tymi ludźmi, tracę chęć do życia..., wzbiera we mnie złość i żal za całe zło jakie się tu wydarzyło...

-- 22 maja 2011, 22:45 --

Witam...Zaczęłam nad sobą pracować, widzę zmiany na lepsze i cieszę się, że nie tylko ja ;) . Ale jeśli chodzi o synka...zastanawiam się, czy te sesje z psychologiem mu pomagają :bezradny: . Pani psycholog jest..bardzo miła, uśmiechnięta..ale każdą sesję kończy stwierdzeniem "Zobaczymy co da się zrobić" :? . Najpierw rozmawia ze mną, pyta co się działo itp a potem z synkiem. Na początku synek był pozytywnie nastawiony na te spotkania. Teraz jednak zaczyna wątpić w ich pomoc a ja nie wiem, czy one przebiegają tak jak powinny... Nie znam się na tym, ale wydawało mi się, że psycholog powinien rozmawiać z synkiem, tłumaczyć, próbować dowiedzieć się jaka jest przyczyna..dać jakieś rady mi, lub chociaż ochrzanić za złe postępowanie. A tu nic!! synek ostatnio płakał wqieczorem, że wcale lepiej Mu nie jest, bo pani psycholog tylko daje mu jakieś czytanki np. o strachach nocnych, albo układanki i nie wiele co rozmawiają. Więc zachęciłam go , by sam jej powiedział co go dręczy. Kazała mu namalować czego boi się w nocy, jeśli np bedzie szedł do toalety i napadnie Go lęk. A On malować nie chce. Wolał by mówić...Ja ciągle powtarzam synkowi, że to musi potrwać, ale nie wiem co o tym sądzić...To już całkiem sporo spotkań było i nadal nic nie wiem...A co gorsza On traci wiarę... :bezradny:
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 kwi 2011, 11:19

Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez T'nel 28 kwi 2011, 20:54
Hej!
Fobia szkolna męczyła mnie chyba już od podstawówki - a zaczęło się to w klasie IV. Najgorszym przedmiotem był WF - nie byłam dobra z tego, szczególnie źle mi wychodziły gry zespołowe i często dostawałam ochrzan od innych co źle znosiłam. Do tego przyczepiły się do mnie trzy dziewczyny z klasy - obgadywały mnie i rzucały czasem zgryźliwe uwagi, na które nie odpowiadałam i kładłam uszy po sobie, próbując je ignorować. Do tego dochodził lęk przed lekcją historii - nauczycielka była straszna. Darła się na wszystkich a jak brała do odpowiedzi i ktoś nie potrafił dobrze odpowiedzieć na pytanie to było jeszcze gorzej (szczególnie dla mnie, bo na mnie krzyk bardzo źle działa). Pewnego dnia rozbolał mnie brzuch przed historią - chociaż wtedy nawet nie podejrzewałam że może to mieć coś wspólnego z lekcją historii, myślałam że może zjadłam przeterminowaną bułkę, czy coś... Teraz się zastanawiam czy nie był to objaw fobii...
Do szkoły chodziłam niechętnie ale na każdą prośbę opuszczenia lekcji mama kategorycznie odmawiała i kazała mi chodzić do szkoły i żebym "nie wciskała jej kitu i nie leniła się".
Nadeszło gimnazjum - strach jak strach ale nie był taki potężny. Pierwsze dni były nawet przyjemne. Do szkoły chodziłam bardzo chętnie a o strachu nie było mowy.
Aż do grudnia...
Znowu zaczęłam odczuwać strach przed pójściem do szkoły. Nie było objawów typu ból brzucha ale ze strachu potrafiłam się popłakać w nocy, w poduszkę albo w dzień gdy nikogo w domu nie było (bo przykimś płakać nie potrafię...). Już nawet ze dwa razy "zachorowałam" - najciekawsze było to że gdy tylko dowiadywałam się że nie idę do szkoły, objawy po kilku godzinach mijały ale tydzień przeczekiwałam zawsze a gdy tylko dowiadywałam się że mam następnego dnia iść do szkoły... lęk powracał i to ze zdwojoną siłą.
Ale od tego czasu, nie potrafię wypowiadać się na forum klasy, gdy nauczycielka pyta się mnie o coś w klasie nie jestem wstanie dać poprawnej odpowiedzi (denerwuję się, ręce mi się pocą i wgl...) a moje kontakty z innymi ograniczyły się do minimum - przebywam tylko z 4 przyjaciółkami przy których czuję się dużo lepiej. I zauważyłam że dużo lepiej czuję się na lekcjach jak są podziały na grupy a w każdym razie nie ma takiej liczby osób jak normalnie w klasie, czyli: na angielskim, niemieckim, fakultecie z matematyki, WF (ale tylko jak nie mamy złączonego z chłopakami) i informatyce. Na reszcie - lipa.

Jak na razie były tylko lęki, płacz i gorączka.
Ale wczoraj...
Wczoraj byłam w szkole po długiej przerwie (ferie w końcu były). Nie mogłam zasnąć w nocy a gdy tylko wstałam z łóżka źle się czułam - ale poszłam, bo w końcu i tak były tylko 4 lekcje. 2 lekcje niemieckiego przetrwałam - właściwie to lubię Niemiecki więc tak źle nie mogło być. Na WF nie ćwiczyłam z racji tego, że źle się czułam. Chociaż szkoda było mi patrzeć jak dziewczyny biegają a ja muszę siedzieć, bo lubię biegać. Ale pod koniec WF rozbolała mnie głowa a na matematyce nie mogłam nic zrozumieć. Poszłam do domu i dostałam od mamy tabletki na ból głowy. Minęło ale na etykę (jako że nie chodzę na religię) już nie poszłam (właściwie to opuściłam już dość dużo tych lekcji - raz bo nie mogłam się przemóc pójść do szkoły, drugi bo zaspałam do szkoły a trzeci... właśnie dlatego że głowa mnie rozbolała (dużo, bo raz w tygodniu mam dwie godziny)). Dzisiaj... Też źle się czułam ale było gorzej - od samego początku zżerał mnie strach a na angielskim poczułam że się chyba popłaczę...
Trochę lepiej się czułam jak wychodziłam na zewnątrz podczas przerw - nie mogłam już patrzeć na te otaczające ściany budynku, jakbym była w tej szkole uwięziona...
Teraz na każde wspomnienie o szkolę źle się czuję... Nie otworzyłam zeszytów ani nic... Gorączkę nawet mam... Zastanawiam się czy pójść do szkoły ale obiecałam koleżance że będę...
Mamie nic nie mówiłam - chociaż podsunęłam jej artykuł o fobii szkolnej i przy czytaniu mówiłam, tak by brzmiało to jak żart, że mam takie same objawy (żartem, bo zawsze gdy coś wyczytałam i mówiłam poważnie że mogę to mieć, to mówiła żebym sobie tego nie wmawiała i słyszałam ze 100 argumentów że nie mam ani tego, ani tego). Ale nic nie powiedziała.
Obawiam się że to naprawdę fobia - i że będzie coraz gorzej. Ale ja nie chcę mieć żadnych spotkań z psychologiem - nie lubię się wygadywać i nie dam po prostu rady...
Postaram się jednak pójść do szkoły - w końcu to tylko piątek a później będzie długi weekend...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 kwi 2011, 19:16
Lokalizacja
Wrocław

Fobia szkolna

przez Sookol123 13 maja 2011, 23:17
Ja też miałem takie problemy, tylko, że w gimnazjum :( teraz chodzę do liceum i jest o niebo lepiej :D Ale nadal zdarza mi się, (największy lęk jest po przerwach dłuższych w niechodzeniu do szkoły np. ferie)że boje się iść do szkoły... Nie denerwuje się tym, że jest zadanie domowe czy też kartkówka?!. Nawet, gdy jestem przygotowany, to strasznie boję się iść. Nie wiem dlaczego tak mam. Czuje się z tym strasznie :( Myślałem, że mi przejdzie a tu klops!!! Szukam odpowiedzi na pytanie "Dlaczego?" a odpowiedzi znaleźć nie mogę :( Czy ktoś pomoże mi odszukać odpowiedź na to pytanie?. Może ktoś jest w stanie mi pomóc, albo chociaż doradzić??? Jest weekend, a najgorsza jest niedziela. W ten dzień chodzę jak na szpilkach, cały zdenerwowany i zażenowany tym wszystkim :hide:
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
06 maja 2011, 21:31

Fobia szkolna

Avatar użytkownika
przez wiejskifilozof 16 maja 2011, 11:32
A ja w nocy jako 15 latek , modliłem się by szkoła spłonęła , tak bałem się tam chodzić . :(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
16548
Dołączył(a)
15 sie 2009, 16:08

Fobia szkolna

przez Szymon995 17 maja 2011, 11:09
detektywmonk napisał(a):A ja w nocy jako 15 latek , modliłem się by szkoła spłonęła , tak bałem się tam chodzić . :(


Jako obecny 15 latek, powiem mam ten sam problem, szkoła wydaje mi się pasmem nieszczęść (oceny, pierwsze miłości nie do końca wyleczone, a chodzą nie raz i do tej samej klasy, dręczenie przez kolegów).
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
17 maja 2011, 09:18
Lokalizacja
Śląsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 38 gości

Przeskocz do