Psychoterapia

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez oblibenec 26 maja 2007, 10:18
Witam, chciałbym podzielić się swoimi doświadczeniami i odczuciami związanymi z uczęszczaniem na indywidualną terapię. Cięrpię na nerwicę, mam stany lękowe. Owszem, terapia jest czasami bardzo bolesna. Rozumiem też tych, którzy zaczęli terapię i nic się u nich nie dzieje, sądzą, że stoją w miejscu. Ja też tak czułem. W kwietniu minął rok od rozpoczęcia. Można powiedzieć, że przez kilka miesięcy też nic nie czułem. Ale to dlatego, że w tym czasie działają jeszcze nasze mechanizmy obronne. Świadmomie chcemy, ale nasza podświadmość wcale nie chce terapii, broni się przed nią. Terapeuta pozbawia nas tych mechanizmów (mogą to być np. fantazje różne). Czyli tak: terapię zacząłem w kwietniu 2006, do września nic się nie działo specjalnego. Potem milczałem do grudnia( Przez 3 miesiące bardzo mało mówiłem, raz zdarzyło się, że przez sesję nie powiedziałem ani jednego słowa). Ruszyło coś w grudniu i od tego czasu jest..... no właśnie boleśnie. Na początku było jeszcze w miarę, miałem złe dni, czułem się słabo. Teraz jest maj, czuję że siedzę w terapii już mocno, ale jest to bolesny okres. Terapeutka mówiła mi, że na początku mój stan się pogorszy. Ogólnie mówiąc przez pół roku wydawało mi się, że stoję w miejscu, potem, że niszczę terapię, bo mało mówię. A teraz sądzę, że już siedzę w tym "po uszy" hehe. Ale czasami jest na prawdę źle, tak jak dziś. Znów czuję lęk, ponieważ nie odbyło się jedno spotkanie - terapeutka nie mogła przyjść. Ja właśnie tak reaguję jeżeli wypada nam jakieś spotkanie. Aż boję się pomyśleć, co będzie w trakcie urlopu. Aha i jeszcze jedno - ten lęk wynika też z tego, że bardzo boję się tych moich uczuć, emocji i fantazji, które siedzą głęboko w podświadmości. Ale..... no własnie, trzeba będzie je wydobyć. ;)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 10:20 am ]
Witam, chciałbym podzielić się swoimi doświadczeniami i odczuciami związanymi z uczęszczaniem na indywidualną terapię. Cięrpię na nerwicę, mam stany lękowe. Owszem, terapia jest czasami bardzo bolesna. Rozumiem też tych, którzy zaczęli terapię i nic się u nich nie dzieje, sądzą, że stoją w miejscu. Ja też tak czułem. W kwietniu minął rok od rozpoczęcia. Można powiedzieć, że przez kilka miesięcy też nic nie czułem. Ale to dlatego, że w tym czasie działają jeszcze nasze mechanizmy obronne. Świadmomie chcemy, ale nasza podświadmość wcale nie chce terapii, broni się przed nią. Terapeuta pozbawia nas tych mechanizmów (mogą to być np. fantazje różne). Czyli tak: terapię zacząłem w kwietniu 2006, do września nic się nie działo specjalnego. Potem milczałem do grudnia( Przez 3 miesiące bardzo mało mówiłem, raz zdarzyło się, że przez sesję nie powiedziałem ani jednego słowa). Ruszyło coś w grudniu i od tego czasu jest..... no właśnie boleśnie. Na początku było jeszcze w miarę, miałem złe dni, czułem się słabo. Teraz jest maj, czuję że siedzę w terapii już mocno, ale jest to bolesny okres. Terapeutka mówiła mi, że na początku mój stan się pogorszy. Ogólnie mówiąc przez pół roku wydawało mi się, że stoję w miejscu, potem, że niszczę terapię, bo mało mówię. A teraz sądzę, że już siedzę w tym "po uszy" hehe. Ale czasami jest na prawdę źle, tak jak dziś. Znów czuję lęk, ponieważ nie odbyło się jedno spotkanie - terapeutka nie mogła przyjść. Ja właśnie tak reaguję jeżeli wypada nam jakieś spotkanie. Aż boję się pomyśleć, co będzie w trakcie urlopu. Aha i jeszcze jedno - ten lęk wynika też z tego, że bardzo boję się tych moich uczuć, emocji i fantazji, które siedzą głęboko w podświadmości. Ale..... no własnie, trzeba będzie je wydobyć.
Offline
Posty
19
Dołączył(a)
26 maja 2007, 09:52
Lokalizacja
Dolny Śląsk

przez Stefcia 28 maja 2007, 12:10
Witam wszystkich serdecznie :smile:
Mam oczywiście taki sam problem jak większośc z Was czyli nerwice ( w moim przypadku z napadami lęku panicznego) i dość długą drogę w pokonywaniu jej( z różnymi skutkami). Jeśli jesteście w stanie polecić jakiegoś dobrego psychotrapęutę to bardzo proszę odezwijcie się . Najbardziej interesuje mnie województwo łódzkie ewentualnie Częstochowa. Ściskam Was "nerwusy" i czekam na odpowiedzi
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
12 mar 2007, 13:38

terapia

przez goja 03 cze 2007, 01:05
chodziłam prawie dwa lata na terapię indywidualną. Aż stanełam w miejscu i zakończyłam ją. W międzyczasie zaczęłam chodzić na terapię grupową. Jest to terapia do której środowisko psychologiczne podchodzi oczywiście bardzo negatywnie. Jets to metoda Berta Hellingera. Mnie pomogło bardzo. Myślę że nie każdemu pomoże,ale uważam że trzeba spróbować wszystkiego aby się uratować. Obecnie mam nawroty depresji i nerwicy ale na innym podłożu. Chcę znowu pojechać w czerwcu do Częstochowy.

Do stefci:
jeżeli chcesz danych kontaktowych do terapeuty napisz na gg lub tutaj ja Ci odpiszę
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
03 cze 2007, 00:13

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez weronika 10 cze 2007, 23:09
Normalnie jestem wściekła i zaraz zaczne ryczeć ze złości, sorry, że wam dupe truje w końcu nie powinnam tak ględzić ale ja już nie moge z tą terapią!!!!!!!!!!!!!!!!!!chodze ponad czwarty miesiąc i zaczynam mieć już naprawde dość gadania takich bzdur!!!!!!!!!!!wiem że w sumie możecie mi napisać że jak mi sie nie podoba to moge zrezygnować, no i w sumie moge, tylko ciągla mam głupią nadzieję że jak wy to tak chwalicie to coś w tym jest.Od pewnego czasu pani co spotkanie zadaje mi to genialne pytanie na którego dżwięk mam ochote wstać i ją zwyzywać a mianowicie: co pani robiła w tym tygodniu?a co ja do k....nędzy mam robić?chodze do pracy sprzątam gotuje w wolnych chwilach czytam książki i spaceruje jakie to ma k.....znaczenie w stosunku do tego że mam depersonalizacje?????????????czuje sie jak w debilnej komedii, jade cotydzień 60 km , płace pieniądzę po to żeby porozmawiać sobie z panią o tym co ja takiego robiłam, nawet jeśli sie podziele jakąś refleksją głebszą no to z tego ma wyniknąć?????????????czy to ma sprawić że depersonalizacja minie????????????????/albo jak straciłam prace to przez 4 spotkania gadałyśmy o tym jakie ja błedy popełniłam itd no fajnie, spoko, tylko że ja wolałabym sie skupić na problemie z którym przyszłam i robić coś co niby miałoby mnie prowadzić w kierunku zdrowia, no a na sranie mi gadać o mojej pracy przecież dla mnie najważniejsze jest żeby coś sie polepszyło...no a ona uważa że to dobrze że rozmawiamy o tym co sie u mnie dzieje...................sorry ale czy na tym polega terapia że człowiek przychodzi z lękami , natręctwami i pier.......o tym co u niego słychać jak minął tydzień????????????????i to ma pomóc???????????????/sorry nie gniewajcie się na mnie za ten mój niemiły klimat w liście, po prostu jestem bardzo wściekłą i pełna wątpliwości
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

Avatar użytkownika
przez Tygryska 11 cze 2007, 08:37
weroniko to jej to wszytsko powiedz!Powiedz co ci nie odpowiada i czego oczekujesz a jak dalej nie bedziesz zadowolona to zmien terapeutę.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez vampirek82 13 cze 2007, 13:45
witam wszystkich, jestem z Wałbrzycha i mam prosbe, moze jest ktos rowniez z tych okolic i zna dobrego psychologa, moze byc nawet wroclaw, jestem sklonna pojechac wszedzie (prawie :lol: )
"Bo umrzeć to zbyt mały powód, żeby przestać Kochać"
a gdyby tak zaczarować cały świat...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
309
Dołączył(a)
12 cze 2007, 15:18
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez blackwitch 19 cze 2007, 17:24
Weronika i inni którzy maja wątpliwości. Jasne że nie jest łatwo. Zaliczyłam w swojej karierze sesje które niczego nie przyniosły (jakbym miala powiedziec procentowo to pewnie 1/2). I wychodząc mówiłam sobie że kasę którą znowu wydałam mogłabym spozytkowac na cos innego. Ale z drugiej strony co jest w życiu ważniejsze niż bycie szczesliwym i pogodzoym z samym sobą? Dlatego staram sie w to inwestować. Być może psycholog do którego chodzę teraz też okaże sie slepym strzalem. Ale przynajmniej mam poczucie tego ze próbuję i coś robię. To co pisze Weronika o tym że nie czuje zadnego bólu, że to gadki o niczym, tez skads znam. Wielokrotnie wychodząc miałam wrażeie sztuczności i jakiegos fałszu w tym wszystkim i ściemy. Z drugiej strony samodzielne przemyslenia (spedziłam nad tym kupe swojego czasu- własciwie nie ma dnia kiedy o tym nie myślę), do niczego mnie nie prowadza. Więc choc czasem mam wrazenie ze moje sesje są "pokraczne" i "nieudane" to sie zaparłam i chodze. I jeszcze jedno, bardzo ważne jest zeby chodzic do psychologa który jest dobry i ma sie do niego zaufanie. Najlepiej zeby byl z polecenia. To przynajmniej daje jakas minimalna gwarancje sukcesu. Co poza tym..? Mam wielka nadzieje ze w końcu nadejdzie moment kiedy wszystko sie ułoży w logiczną układanke, kiedy juz nie bede musiała sama sie nakrecac i wmawaic sobie ze skutkuje. Kiedy bede swiecie wierzyc i wiedziec ze moj obecny stan jest spowodowany tym konkretnym problemem. I niczym innym. I ze bede mogła sobie z tym poradzic. Choc moje sesje zaczely mi naswietlac pewne problemy nie mam jeszcze jasności. Nie wiem czy to co mi sugeruja jest prawda. Ale moze nadejdzie taki moment oswiecenia. I sie wysupłam:) Co myślicie? Jest szansa? Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
107
Dołączył(a)
21 lis 2006, 22:50

Jaka terapia? już nic nie rozumiem...

przez justynacz80 04 lip 2007, 12:29
Witam! Mam do Was pytanie. Cierpie na nerwicę lękową, najpierw ataki paniki, teraz raczej lęk uogólniony. Biorę Efectin, chodzę na terapię indywidualną i grupową. Psycholog proponuje mi odstawienie leków a psychiatra mówi że nie, bo moja psychoterapia jest zła bo nie mam ustalonego konkretnego dnia i godziny spotkania oraz czasu trwania terapii. Psychiatra uważa, że terapia analityczna, wglądowa więc grzebiąca w przeszłości może zrobić więcej szkody niż pożytku. Stan może się pogorszyć a leczenie może doprowadzić do paradoksalnych wniosków i zepsuć wiele relacji, odbić się negatywnie na życiu i na bliskich osobach, ba moze nawet do psychoz doprowadzić... Mówi, że od razu terapia analityczna to bardzo ryzykowna rzecz, że poznawczo behawioralna jest bezpieczniejsza... A psycholog mówi o wewnętrznych kmonfliktach, o szukaniu przyczyny i analizie...Ja już nie wiem... miotam się i raz tu raz tam...Jak to jest? Jaki rodzaj terapii stosujecie? Nie wiem już gdzie isc, kogo słuchać, wszyscy, którzy są po to by pomóc mówią co innego. A ja stoje w miejscu i boje się...
I jeszcze jedno pytanko: co z tego ze uswiadomimy sobie swoje problemy, ze np w dzieciństwie coś nas "skrzywiło". To się stało i się nie odstanie i co dalej, co nam daje ta świadomość?

Bardzo proszę, niech ktoś odpowie...
Justyna
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 gru 2006, 21:14

Avatar użytkownika
przez Tygryska 04 lip 2007, 12:51
justynacz80 sa rózne podejścia do terapii i trudno mówić o "jedynym słusznym". Klasyczną psychoanalizę stosuje sie teraz chyba stosunkowo rzadko. Ja osobiście mam co do niej mieszne uczucia, jak sama zauważyłaś sama swiadomość pewnych kwestii to mało, trzeba jeszcze nauczyc się funkcjonować w teraźniejszości.

Zgodzę się z tym ze to niedobrze że nie masz stałych godzin i długości terapii. Dlaczego?

Co do odstawienia leków to się nie wypowiem. Duzo zalezy od tego czy czujesz się na siłach.Leki tłumia lęki a chcąc nad sobą popracować dobrze jest je poobserwować i spróbować samemu przezwycięzyć.

Czy masz możliwość skonsultowac się z kims trzecim?
Czy twój psychiatra mógłby ci dac jakis namiar na dobrego, jego zdaniem psychoterapeutę?
Jak ty sama oceniasz swoją terapię?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez suave 04 lip 2007, 13:07
Ja jestem po terapii psychodynamicznej - szukanie, analizowanie owszem, ale bardzie pomagające żyć tu i teraz niż zwalczające lęk. Behawioralna działa na zachowania, konkretne sprawy, analizować zaś możesz się bez końca. Sama oceń do czego masz więcej siły. Poza tym dobrze jest jak psychiatra i terapeuta wspólpracują za sobą, bo tak robią Ci tylko niezdrowe pranie mózgu.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
02 lip 2007, 10:21
Lokalizacja
Szczecin

przez justynacz80 04 lip 2007, 13:33
Dzięki za Wasze odpowiedzi. Ja do tej pory ocenialam dobrze swoją terapię, tylko nurtowało mnie pytanie: po co. Moją rodzinę uważałam za dobrą a nawet bardzo dobrą a podczas terapii doszukujemy się tak jakiś nieprawidłowości. Jak ktoś prowadzi taką wiwisekcję to zawsze się coś znajdzie tylko po co...
Psychiatra dała mi dzisiaj namiar na jej zdaniem dobrego terapeutę, proponując bym zobaczyła jak to jest gdzie indziej. Czy myślicie ze przy uogólnionym lęku, niepokoju terapia taka jak np behawioralna czyli bardzo konkretna coś zdziała? Mój lęk nie jest przed niczym konkretnym...
Ciesze sie ze tu trafiłam :)
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 gru 2006, 21:14

Avatar użytkownika
przez inez3 04 lip 2007, 13:43
ja bralam udzial w psychoterapii grupowej, ktora byla raczej analityczna a przynajmniej ze strony prowadzących, dopiero ludzie z grupy radzili co mam zrobic, ale najczesciej komentowali jak oni widza dana sprawe. ja tez uwazalam, ze moja rodzina jest swietna i niemalze idealna, ale dopiero tam sie dowiedzialam, ze wcale nie do konca tak jest. to wszystko nie powodowalo, ze moje relacje sie jakos ochlodzily, raczej dalo do myslenia i proby zmiany pewnych zachowan zarowno z mojej strony jak i w moim przypadku rodzicow.
chodzilam tez przez pewien czas na terapie indywidualna, poznawczo-behawioralna tylko, ze ja cierpialam (cierpie) na lek napadowy, ogolnie stany lekowe, wiec wioedzialam czego sie boje, tam dowiedzialam sie wielu rzeczy, tzn. spojrzalam logicznie na to co mi sie moze stac i co wtedy (u mnie - lek przed wyjazdami gdzies poza dom po czym lek przed pojsciem gdziekolwiek poza dom, w koncu zamkniecie sie w domu - balam sie, ze mi sie cos stanie - zemdleje lub moj zoladek zechce zwrocic wszystko), obserwowalam mechanizm leku itd.
teraz chodze na terpaie indywidualna gdzie poprostu rozmawiam z pania psycholog, a ona czesto zauwaza jakies rzeczy, ktore mi by nie przyszly do glowy itp.
ogolnie rzecz biorac po terapii grupowej uwazalam, ze nic mi nie pomogla, dopiero obecna pani psycholog stwierdzila, ze bardzo duzo, ale ze ja wymagalam od terapeutow nakierowywania mnie, pomagania (tak jak to robia moi rodzice) i stad tez moje niezadowolenie.
troche to zagmatwane, ale mam nadzieje, ze ktos cos z tego zrozumie ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

przez weronika 05 lip 2007, 09:26
Justynacz, niestety tak to już jest, nie wiem czy w Polsce czy w ogóle ,że lekarze gadają każdy co innego, ja szukałam dobrego psychiatry bardzo długo a poprzedni popełnili ze mną masę błędów, chciałam ci tylko powiedzieć,że ja też chodzę na terapie, nie wiem jaki to kierunek, ale bardzo dużo mówimy o moim dzieciństwie, relacjach z rodzicami i mi wciąż tak jak tobie wydaje się to bardzo naciągane, mam pytanie ile czasu już chodzisz na tą terapie?jeśli na razie jesteś zadowolona z tej pani a chodzisz jeszcze nie za długo to ja bym na twoim miejscu jeszcze nie rezygnowała, zaczełaś coś więc warto jeszcze poczekać i zobaczyć czy to coś może da, ja chodze piąty miesiąc i wciąż jesteśmy w fazie początkowej, na zmiany w samopoczuciu jeszcze za wcześnie, ja tak jak Ty zastanawiałam się, co z tego że dojdziemy do pewnych wniosków, jak to co się stało już się nie odstanie i co to nam da, z tego co mi wyjaśniała moja terapeutka i inni forumowicze, to tego nie da się tak konkretnie wyjaśnić , na jakiej zasadzie działa terapia, ale podobno jak będziesz coś walkować przez dlugi okres czasu, to choć racjonalnie będzie to dla Ciebie bez sensu to to jednak wpływa na funkcjonowanie twojej psychiki i pewnego dnia podobno wszystko się ułoży w jedną całość, niektórzy czuli się tak jakby się obudzili, choć to dla nas racjonalnie bez sensu, ta cała terapia to jednak podobno to czyni w twojej psychice zmiany na lepsze tylko musisz poczekać aż to się ujawni, leki bym Ci radziła brać jeśli twoja nerwica była silna, bo praca podczas terapi zwiększa czesto leki i to zaklóca ją, poza tym leki wlaśnie powinny uchronić cię przed możliwością pogorszenia ssię Twojego stanu podczas roztrząsania tych różnych spraw, a z tą psychozą to chyba troche przesada, może się to zdażyło ale to pewnie jeden przypadek na milion i pewnie zależało to od wielu innych czynników a nie tylko od analizy, z resztą idz może do tego jeszcze jednego psychiatry i skonsultuj się zobaczysz może inny punkt widzenia,zobaczysz co ci powie
Offline
Posty
254
Dołączył(a)
11 kwi 2006, 16:43

przez justynacz80 05 lip 2007, 10:56
Dzięki za odpowiedź. Na terapię chodzę od około 3 miesięcy. Faktycznie pogorszyło mi się. Leki pomagały mi na tyle że nie miałam żadnych objawów nerwicy, a od niedawna pojawił się wewntrzny niepokój. Może lek przestaje działać a może to efekt terapii... Moja psycholog jest jest bardzo doświadczonym terapeutą więc teoretycznie jej ufam. Jednak denerwuje mnie to że każdy mówi mi co innego. Pochodzę jeszcze na terapię, może powiem o swoich wątpliwościach psychologowi żeby je rozwiać...
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
05 gru 2006, 21:14

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 24 gości

Przeskocz do