Psychoterapia

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

przez JanRO 17 wrz 2006, 10:14
Dziekuje wszystkim za słowa optymizmu ,bo ja po kilku pierwszych sesjach,czuje sie tak fatalnie jak nigdy przedtem,stad moje zwatpienie i załamanie,ale psychiatra mnie uprzedzał o tym,mam nadzieje ze to minie.Czekam na kolejne pozytywne doniesienia z pola walki.
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

przez Adaś2222 17 wrz 2006, 12:17
Wszystko zależy od Twojego nastawienia jeżeli na prawde bedziesz chciał wspólpracować i bedziesz nastawiony, że psychoterapia jest nie za kare lecz, żeby Ci pomóc to sądze ze Ci pomoże jestem prawie pewny :). A co do mnie to mi pomaga tylko pamietaj pierwsze wizyty są najgorsze reszta już jest z górki.
Offline
Posty
501
Dołączył(a)
16 sty 2006, 23:49

przez madam jamar 17 wrz 2006, 18:49
terapia nie pomaga na zawsze. bo zawsze pojawiają się jakieś nowe problemy. ale ona uczy jak sobie radzić z nimi w przyszłosci. pomaga rozwiązać istniejące problemy i uczy jak radzić sobie z przyszłymi
Offline
Posty
30
Dołączył(a)
19 sie 2006, 00:12

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez JanRO 17 wrz 2006, 20:49
Wiesz Suzuki ,ja jestem nastawiony pozytywnie do terapii,ale to co przechodze po pierwszych sesjach to koszmar,mi duzo dają wypady za miasto ,wlasnie wrocilem z lasu z moją kobietą i sie troche wyluzowałem po całodziennym koszmarze,strasznie mi sie
mięsnie karku spinają,głowa pęka,pojutrze znowu terapia,czekam juz na nią.
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

Avatar użytkownika
przez iwo4 17 wrz 2006, 21:02
Ja chodze na terapie juz jakies 9 mieisecy... i wiem, ze nie ma innej drogi do pokonania tego wszystkiego... po pierwsze nie ma cudow i nie mozna oczekiwac ze poprawa nastapi od razu po 2 miesiacach... na poczatku stan sie wrecz pogarsza... ale trzeba to przetrzymac... to wszystko to ciezka praca, pokonywanie samego siebie i cierpliwosc... ale warto
Witajcie wsród "wybranych"...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
193
Dołączył(a)
24 mar 2006, 23:21
Lokalizacja
Kraków

przez AnnaR 17 wrz 2006, 23:21
Na terapię chodzę już jakieś 4 lata i dopiero z perspektywy czasu widzę ogromne postępy.Już praktycznie nie mam lęków; zostały mi jeszcze niekiedy objawy somatyczne.Ostatnim bastionem lekowym :) jest wizyta u lekarza ale i tu udalo mi sie ostatnio zapanować nad sobą - przeżylam gastroskopię - więc pozytywnie patrzę w przyszlość (chociaż nadal bardzo sie boję iść do lekarza czy szpitala).nigdy nie bralam żadnych leków, zawsze walczylam sama bo uważam, ze choć to koszmarnie trudne, to jednak mam dostęp do swojego lęku i jego przyczyn tylko wtedy gdy sie z nim zetknę.na początku terapia byla tylko wywalaniem z siebie negatywnych emocji - że nie mogę dojechać tam a tam, ze nie mogę wejść do sali wykładowej, ze nie mogę pojechać na wycieczkę, wytrzymać na zajęciach, wsiąść do autobusu itp.potem umiałam juz wyodrębnić co mnie w tej sytuacji denerwuje, co powoduje, ze jest tak trudna i mam lęk.u mnie przyczyn bylo kilka: niska samoocena, obawa,że zawiodę, brak zaufania do siebie oraz powierzenia siebie innym - takie ogólne banały ale w konkretnych sytuacjach przybierały one postać okreslonych obaw, które były maskowane lękiem.najefektywniejsze sesje to te, z których wychodzilam z rozmazanym od płaczu makijażem, zmęczona i obolała.kilkakrotnie miałam atak paniki na sesji i często bylam tego bliska.chodzilam potem jak ogluszona; bliskie zetknięcie z problemem rzeczywistym powodowalo, ze lęki sie nasilały na co dzień i wtedy musiałam sie zmierzyć z sytuacją.funkcjonowałam taka wymęczona brakiem rozwiązania aż któegoś dnia coś zaskakiwało we mnie i nagle potrafilam np. wyjść z sali, kościola albo pojechać autobusem.takie male sukcesy.teraz dla mnie najważniejsze jest aby utrzymać kontakt z rzeczywistym problemem - tym, czego sie naprawdę boję i nie dopuścić do tego aby somatyka czy lęk to zamaskowały.czasem dyskutuję z wlasnym żolądkiem czy kolanem- nie musisz mnie boleć bo ja wiem czego sie boję, już mi nie jesteś potrzebny. :D obecnie na terapii wrócilam do rozwiazywania konkretnych problemów np. co zrobić w tej a tej sytuacji, czego sie w niej boję - rozkladam to wszystko na czynniki pierwsze i zastanawiam sie co zrobić.radzę sobie bez terapeuty(tzn. nie czuje się uzależniona od wizyt ;) ) ale czuję, ze bez sesji stalabym w miejscu z pewnymi nierozwiązanymi sprawami więc chodze tam nadal.
bardzo się rozpisalam, przepraszam. ale streścić 4 lata to trudne :) mam nadzieję, ze może moje wypociny coś komuś dadzą.powodzenia i pozdrawiam.Ania
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
15 sie 2006, 21:00
Lokalizacja
Gdańsk

przez JanRO 18 wrz 2006, 10:08
Dziekuje Anno za Twoje refleksje na swój temat.Widze ze ciężka droga przede mna.Widze ze wiekszosc ludzi ma leki przed wychodzeniem z domu ,jazdą autobusem,czy egzaminami.Ja akurat nie mam z tym problemu ja mam lek przed samostanowieniem o sobie ,samotnoscią,zaufaniu komus,przed samym sobą.Czesto nie moge przypisac leku do jakies sytuacji i to problem,bo pojawiaja sie ostanio czesciej,kiedys w nocy teraz w dzien,ale ja dopiero zaczynam terapie i mysle ze kiedys nad tym zapanuje.Chyba musze zmienic swoja osobowosc bo ta juz mnie meczy.
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

przez AnnaR 18 wrz 2006, 12:37
JanRO napisał(a):Ja akurat nie mam z tym problemu ja mam lek przed samostanowieniem o sobie ,samotnoscią,zaufaniu komus,przed samym sobą
myślę, ze takie i podobne obawy sa u podstaw wszystkich lęków.ty już to wiesz więc jesteś w zaawansowanym stanie. :D osobowości raczej nie zmienisz ale może ci sie uda z nia dogadać (mówię jak z podręczników NLP :lol: ) trzymam kciuki, na pewno sie uda.pozdrawiam.Ania
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
15 sie 2006, 21:00
Lokalizacja
Gdańsk

zaczynam terapię grupową i..strasznie się boję!

przez kasia83 15 lis 2006, 22:56
Od tego piątku zaczynam grupową terapię w oddziale dziennym kliniki nerwic...(codziennie od poniedziałku do piątku po 7 godzin dziennie..) i strasznie się boję!!!!!.. W ogole miałam duży problem z podjęciem decyzji czy chcę tam się leczyć... źle się z tym czuję, że będę tam chodzić... Czy ktoś z Was ma jakieś doświadczenia związane z tą kliniką...albo w ogóle w terapii grupowej ? Proszę napiszcie coś żeby mnie uspokoić...na prawdę źle się z tym czuję...
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
09 lis 2006, 23:05
Lokalizacja
warszawa

przez janeczka84 15 lis 2006, 23:51
pamietaj tylko o jednym - to jest terapia, tam sa TYLKO ludzie s podobnymi problemami do ciebie. Oni ZROZUMIEJA jeśli bedziesz miala chwile zalamania czy jak zacznie ci sie atak. Ciesz sie ze sie na takia terapie dostalas ja bym chciala w takiej wziac udzial.
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
11 wrz 2006, 12:33

Avatar użytkownika
przez gusia 16 lis 2006, 00:20
kasiu doskonale Cię rozumiem.Ja osobiście nad terapią myślę juz od jakiegoś czasu(w moim mieście również funkcjonuje tzw.oddział dzienny,z tą różnicą że 4 godziny dziennie).Był czas że byłam tak pozytywnie do tego nastawiona(he,tylko ja zawsze po wizycie u lekarza taka jestem-Fruwam),później mnie to "natchnienie" puściło.Pojawiły się wątpliwości,nie czy to jest dobre,ale czy jestem gotowa :roll:

kasia83 napisał(a):W ogole miałam duży problem z podjęciem decyzji czy chcę tam się leczyć..

Miałaś problem,ale ją podjęłaś.Super!Teraz tylko uwierz w to, że codziennie jesteś o jeden krok bliżej do "normalnego życia" :P
Jesteś dzielna Kasiu i napewno dasz radę,a wątpliwości czy strach?Każdy je myślę ma przed "nieznanym".Większośc z Nas wie o tym że terapia jest Nam niezbędna,nie każdy jednak ma odwagę.(np.ja :oops: )
Ty Kasiu zrobiłaś pierwszy krok w dobrym kierunku,i mam nadzieję że wytrwasz.Sama wiesz ilu ludzi właśnie dzięki terapii dzisiaj "normalnie" funkcjonuje,prawda?
Życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki :D

P.S.Daj znac w poniedziałek jak było.
Pozdrawiam gusia
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

przez wojtek_112 16 lis 2006, 00:33
Ja moge napisać tylko tyle że sam bym "chętnie" rozpoczął coś podobnego, ponieważ napewno by pomogło, a strach... jest zawsze po drugiej stronie,zawsze(dlatego " chętnie").I pewnie wszyscy boją sie tego samego, czyli tych "innych"(jak w zagubionych :D ).Jeśli masz tam, iść to sądze że co by sie tam nie działo to wyjdzie ci to na dobre.Oczywiście zdaje sobie sprawe, że takie racjonalne argumenty nie maję wielkiego znaczenia ,przy tego rodzaju lękach,więc siłą rzeczy te lęki muszą być nie racjonalne = przekonać możesz sie tylko ty sama i tylko siłą własnego charakteru i motywacji(a przynajmiej najlepiej by było),a nie siłom(ą? :D )zmiejszonego przez cudze słowo lęku.Jeśli nie jesteś w stanie tak do tego podejść ,to może nie jesteś gotowa i powinnaś poczekać na odpowiedni moment.Z tym ,że ten moment ma to do siebie, że im szybciej przyjdzie tym bardziej odpowiedni,a z czasem robi się coraz bardziej nie odpowiedni.Poprostu to jest zawsze "ten sam moment"(bo zawsze niesie tą samą dawke lęku, czyli pare osub na przeciwko+własna wyobrażnia), zmienić sie może tylko nasze podejście do niego i to tylko na gorsze(oczywiście zawsze istnieje możliwośc zupełnie innego scenariusza ale...), bo zwykła ucieczka zawsze niesie za sobą to samo, "wygode"nie podjęcia walki(chyba nikomu na tym forum nie musze tego tłumaczć) i uniknięciu przykrości(taki rodzaj wygody).Nie jestem w stanie cie pocieszyć bo poprostu nie wiem jak to wygląda.. Nie stety nie mam na razie nawet możliwości rozpoczęcia czegoś podobnego..
Offline
Posty
148
Dołączył(a)
04 cze 2006, 17:10

przez kasia83 16 lis 2006, 00:40
Dziękuję dziewczynki:)
Tylko, że ja już robiłam te kroki do normalnego życia.. Jestem już po 2 rocznych terapiach.. Co prawda obie były indywidualne i... z bardzo młodymi terapeutkami...wiec może nie miały odpowiedniego doświadczenia?.. Mam teraz nadzieję, że zajmą się mną doświadczeni profesjonaliści..
No i jak pomyślę, że za 8 tygodni będę normalnie żyć to ogarnia mnie niesamowita radość!!! :) Trzymajcie proszę za mnie kciuki:)
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
09 lis 2006, 23:05
Lokalizacja
warszawa

Avatar użytkownika
przez gusia 16 lis 2006, 00:44
kasiu będzie dobrze :P
Trzymam mocno,nie jesteś sama :!:
Pozdrawiam gusia
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do