Rodzina lękowców

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Rodzina lękowców

Avatar użytkownika
przez ewelin 18 paź 2007, 23:50
Witam!

Być może niektórzy z was nie uwierzą, ale praktycznie większość kobiet i jeden facet z mojej rodziny i najbliższego otoczenia jest
"lękowa" i żeby było śmieszniej ze storny męża też: moja mama, ciocia, szwagierka, przyjaciel męża i moja przyjaciółka.
Oczywiście nie piszę tego w ramach jakiejś absurdalnej ciekawostki. Tak się składa, że z tego "radosnego" grona tylko ja dostrzegam "problem" i się leczę. Słuchając każdej z poszczególnych osób mam wrażenie, że jestem naprawde jakimś cielęciem co nie umie sobie poradzić z chwilowymi słabościami. Mówią mi weź się w garść, trezba to zwalczyć i niemyśleć o tym, a samo przejdzie. My to olewamy itp. Tak próbowałą stosować ich metody i za każdym razem nerwica udeżała ze zdwojoną siła. Czy tylko ja ze wszystkich osób lękowych na świecie jestem taka słaba, czy może moja rodzinka to ewenement?!
Nie traktuj życia zbyt serio i tak żyw z niego nie wyjdziesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
12 lip 2006, 23:09
Lokalizacja
3miasto

przez Amy Lee 19 paź 2007, 00:01
Hmmm.... a te osoby z twojej rodziny, które mówią, że tak świetnie sobie same radzą mają zdiagnozowaną nerwicę, czy tylko u nich podejrzewasz?

W mojej rodzinie mama leczyła się na nerwicę lękową (dalej chodzi do kontroli), a babcia ze strony ojca cierpiała na depresję.
Amy Lee
Offline

Avatar użytkownika
przez ewelin 19 paź 2007, 00:03
mają zdiagnozowaną, wiele razy zabierała ich karetka i po podaniu relanium wracali do domu, ale oni są silni i się nad sobą nie użalają jak ja
Nie traktuj życia zbyt serio i tak żyw z niego nie wyjdziesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
12 lip 2006, 23:09
Lokalizacja
3miasto

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Amy Lee 19 paź 2007, 00:10
ewelin napisał(a):wiele razy zabierała ich karetka i po podaniu relanium wracali do domu

i dalej nic? żadnej terapii? :shock:
Amy Lee
Offline

przez Alma 19 paź 2007, 00:29
U mnie moja moja prababcia moja babcia, moja mama, moja siostra i ja mamy nerwice. Tylko ja się lecze. Bo ja mam ją najcięższą. Moja babcia mowi ze juz jej przeszło i chyba tak jest bo ona nigdy nie kłamie zreszta zadnych objawów od lat juz nie ma, moja mam mysli ze jej przeszło, troche to smieszne bo codziennie bierze lorafen. A siostra swoją ogromna wstydliwośc i swoje lęki zwala na wszystko tylko nie na nerwice. Mama codziennie powtarzała weź się w garśc i przestan sie nad soba użalać to Ci przejdzie że niby z ludzmi z nerwicą trzeba ostro, dziwiło mnie to w jej ustach bo sama ją miała ale teraz jak zaczelam sie leczyć juz tak nie mówi, narazie dała sobie spokój. Nerwica nie jest dziedziczna genetycznie ale pewne wzorce zachowania się przejmuje. Ja wychowałam sie w domu z babcia i mamą, one obie są ogromnymi panikarami i histeryczkami, więc na porządku dziennym były piski i przyżywanie aż nadto pewnych sytuacji, np. nie wychodż na dwór bez czapki bo dostaniesz zapalenia opon mózgowych i bedziesz długo lezała w szpitalu nie stój w przeciągu bo zachorujesz na zapalenie płuc. Teraz dopiero z perspektywy widze jakie to było głupie, ale wtedy wierzyłam w każde ich słowo niestety...
Wolę być nienawidzona za to jaka jestem, niż kochana za to kim nie jestem.
Offline
Posty
35
Dołączył(a)
02 wrz 2007, 21:22
Lokalizacja
Tarnów

Avatar użytkownika
przez ewelin 19 paź 2007, 00:34
Amy Lee napisał(a):i dalej nic? żadnej terapii?

to jest dopiero moc ;)
moja mama regularnie 2-3 razy w roku jedzie erką na pogotowie, bo ma takie ataki, że jej aż ręce wykręca, tam jej mówią, że nerwica i stres, potem ona wraca do domu i wszystko jest ok, cholera jak mnie takie coś denerwuję!
Nie traktuj życia zbyt serio i tak żyw z niego nie wyjdziesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
12 lip 2006, 23:09
Lokalizacja
3miasto

Avatar użytkownika
przez Tygryska 19 paź 2007, 20:28
No niestety lęki są wbrew pozorom bardzo powszechne, ale masa osób albo nie widzi potrzeby leczania ( "to rodzinne", "taki charakter" etc.), wstydzi się leczyć albo szuka pomocy u lekarzy innych specjalności ;) , znachorów i bóg wie kogo jeszcze.Takie podejście ma wiele młodych osób a co dopiero osoby starsze ( za ich czasów nie było takich "wymysłow" ;) ) Weź się w garść i nie wydziwiaj, wizyta na pogotowiu to rzecz normalna ale wizyta u psychologa już nie.

Niektóre złote myśli mnie naprawdę zadziwiają. Koleżanka ma depresję, ale jej rodzice nie chcą by chodziła na terpię bo "jak ktoś skorzysta z pomocy psychiatry lub psychologa to już przez całe życie będzie musiał do nich chodzić bo sam sobie nie da rady" :shock:

Wnerwia mnie to, smuci. Może jakies elementy higieny psychicznej powinny być w programie szkolnym?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
589
Dołączył(a)
05 sie 2005, 19:14

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 20 paź 2007, 17:18
ewelin, ja Ci wierzę.. mój ojciec ma nerwicę, od wielu już lat, ale dopiero niedawno zaczął to leczyć.Lepiej późno niż wcale,prawda?
Second Life Syndrome
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

Avatar użytkownika
przez ewelin 20 paź 2007, 22:57
Wesnaa napisał(a):.. mój ojciec ma nerwicę, od wielu już lat, ale dopiero niedawno zaczął to leczyć.Lepiej późno niż wcale,prawda?

widzisz to takie poczucie "ulgi",ze bliskie nam osoby, ktore maja ten sam problem, nie udaja "nadludzi",
ja sie juz chyba musze pogodzic z tym ich teatrzykiem,
w sumie m.in postawa moich rodzicow i moje wychowanie to jeden z glownych powodow mojej choroby, kazdy z psychologow a bylo ich trzech radzil mi ochlodzenie kontaktow z nimi dla mojego dobra
Nie traktuj życia zbyt serio i tak żyw z niego nie wyjdziesz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
69
Dołączył(a)
12 lip 2006, 23:09
Lokalizacja
3miasto

przez Czesia 28 paź 2007, 19:32
u mnie w domu moja mama ma nerwice a moja siostra fobię społeczna. moj tata, który umarł w tym roku, ciepriał na potworna nerwicę, taka graniczaa z choroba psychiczna.
Ja problemy z newrwica mam od 13 roku zycia. najarziej nasiliło się przez ostatnie 2 lata. aktualnie sa dni kiedy wogole nie odczuwam leków i mysle ze jestem na dobrej drodze do wyleczenia.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
04 maja 2007, 20:28

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 34 gości

Przeskocz do