Małżeństwo & macierzyństwo...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Re: Małżeństwo & macierzyństwo...

przez Pstryk 13 paź 2008, 09:29
Nigdy nie lubiłam dzieci - unikałam ich i byłam w stosunku do nich dość wredna... Dopóki nie dowiedziałam się, że straciłam ciążę... Miało by już 7 latek a ja nawet nie wiem, jakiej płci by było... Zresztą, to już nieistotne. Dopiero, gdy do mnie dotarło, że poroniłam uświadomiłam sobie, że dziecko odmieniłoby moje życie w sposób pozytywny bez względu na większą liczbę problemów. Wychodzę z założenia, że nie sztuką jest zrobić i urodzić... ale dla mnie to szansa na odnalezienie swojego miejsca w życiu i wyzwanie - aby wychować dziecko pomimo tego, jak sama zostałam wychowana, co przeżyłam. Wówczas moje problemy nie miałyby takiego znaczenia a przeszłość zostałaby daleko, daleko za mną...
Pstryk
Offline

Re: Małżeństwo & macierzyństwo...

Avatar użytkownika
przez pyzia1 13 paź 2008, 09:33
Na temat małżeństwa nie będę się wypowiadać, ponieważ mój pogląd na pewno nie będzie obiektywny. Natomiat macierzyństwo to coś, co nadaje sens temu dziwnemu stanowi świadomości, którym jest życie. Nie musiałam się na nie decydować, można powiedzieć, że życie zdecydowało za mnie:) i dobrze. Posiadanie dzieci wiąże się z wieloma ograniczeniami, wyrzeczeniami itp. Ale warto. No i lepiej zbyt długo nie czekać, zegar biologiczny tyka, a wydaje mi się, że im dłużej się zwleka, tym trudniej podjąć decyzję, bo człowiek robi się wygodny.
Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu.Szczęśliwi,którzy obywają się bez niego.Samotny nie opłakuje nikogo,nikt też nie płacze nad nim.Niech ten,kto nie chce cierpieć,kto czuje trwogę przed zgryzotą,uwalnia się od ludzi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
745
Dołączył(a)
15 paź 2007, 10:28

Re: Małżeństwo & macierzyństwo...

Avatar użytkownika
przez inez3 13 paź 2008, 10:11
no wlasnie, ja tez czasami mysle, ze moge gdybym zalozyla rodzine, moze wszystko by sie zmienilo... moze dziecko nadalo by jakis sens i byloby dla kogo sie starac itd. z jednej strony o tym mysle, z drugiej sie gdzies boje, ze nie podolam, ze nie jestem na tyle odpowiedzialna i tak jak pisalam w wyzszym poscoie, ze zrobie mu jakas krzywde.
u mnie kandydat jest, ale on sam sie czuje niezbyt gotowy nawet na slub. boi sie, ze tak jak jego ojciec odejdziie i zrobi krzywde dzieciom i zonie (fakt, jego ojciec to h...). tez troche sie boi mojej choroby, bo przechodzil to ze mna od poczatku i bardzo przezywal - najpierw zle, potem dobrze, potem nawrot... z jednej strony go rozumiem, moze boi sie ze w razie co nie da rady choc teraz od dluzszego czasu jest normalnie?? caly czas jest ze mna i mnie kocha, ale slub i takie tam jeszcze nie. wiec, tak jak zawsze u mnie mnostwo sprzecznosci z jednej strony moze bym i chciala, z drugiej nie wiem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: Małżeństwo & macierzyństwo...

przez Misiek 13 paź 2008, 10:14
Ja bym chciał.... ale boje się że sobie nie poradze.. w jakże odpowiedzialnej roli ojca i męża.
Offline
Posty
1874
Dołączył(a)
28 cze 2008, 15:11

Re: Małżeństwo & macierzyństwo...

Avatar użytkownika
przez Spadająca_Gwiazda 13 paź 2008, 11:14
Pstryczku współczuje ci bardzo.. to na pewno szok dla ciebie i w ogóle.. ale powiem ci "na pocieszenie" że większośc kobiet porania ciąże nawet o tym nie wiedzac że są w niej. Nie martw się jestem pewna że kiedys bedziesz wspaniałą matką.

Teraz powiem wam przykład mojej mamy. Pisałam jakis czas temu że moje stosunki z rodzicami nie sa najlepsze, w ostatniej kłutni powiedziała mi bardzo duzo niemiłych rzeczy i że predzej wyrzuciłaby z domu mnie niż mojego brata z którym sie wtedy bardzo pokłuciłam. To długa histroria, nieważne.
Ostatnio próbowała ze mna porozmawiać, powiedziałam jej że jestem chora że lecze sie bo psychika mi wysiadła i nie mam od nich żadnego wsparcia.. nic.. na co ona powiedziała że ona po prostu nie wie jak ze mną rozmawiać, nie wie..

No ale wracając do tematu. Mojej mamy mama a moja babcia to była matka z piekła rodem, nigdy nie przytuliła mojej mamy, wręcz ją za wszystko karała, obrzucała błotem. Miała swoich pupilków najulubieńszych i oni byli od przytulania a że moja mama i ciocia były najstarsze to były od wszystkiego. Ten charakterek babci odczułam na swojej skórze i z całego serca mam dla niej niewiele szacunku, do dziadka również. Nienawidzili mnie za nic po prostu bo byłam córka mojej mamy.
I tutaj chce wam powiedzieć że to że mieliście ciężkie dzieciństwo i złych rodziców nie skresla was jako rodziców. Moja mama tak jak mówiłam nie była nauczona kochać, a jednak moje dzieciństwo wspominam jako te jedne z cudowniejszych chwil kiedy mama brała mnie na kolana i mówiła że kocha najbardziej na świecie.. Tata też, bylismy z bratem jego oczkiem w głowie. Mama sama powiedziała że nigdy nie chce być taką matką jak babcia była dla niej. I faktycznie była wspaniałą mamą a tacie do tej pory mówi ze go kocha i sie przytula do niego. Problemy się zaczeły wraz z moją nerwicą z podstawówki, ale jeśli chodzi o miłość to jako dziecko czułam się bardzo szczęśliwa. Bardzo ich kocham.
Tylko od was zalezy czy złe przyzwyczajenia wyniesione z domu przeniesiecie na swoje dzieci, bo jeśli postawicie sobie za cel "bede inna/inny.. dla swoich dzieci" to tak będzie..
Spadam jak liść, spadam niczym gwiazda. Znajdując wiarę podążam tam gdzie Ty..
Posty
161
Dołączył(a)
28 wrz 2008, 00:41
Lokalizacja
Niebo

Re: Małżeństwo & macierzyństwo...

Avatar użytkownika
przez inez3 13 paź 2008, 12:55
no to sie wszystko zgadza. moi rodzice tez byli/sa fajni. mimo, ze tata jest niepijacym alkoholikiem (nigdy nie bylo w domu awantur i bijatyk itp., ale byl to i tak okropny okres w moim zyciu, pamietam jak wylewalam butelki wodki pochowane w roznych miejscach, jak wystawialam mu walizke za drzwi itp.)... jestem jedynaczka, trzymana pod kloszem, w sumie ciagle z rodzicami, nigdy nie bylam na koloniach bez mamy (jezdzilam z nia, bo ona organizowala) itp. itd. moi rodzice po jakims czasie od mojego zachorowania zaczeli zdawac sobie sprawe z bledow jakie popelnili, a ja boje sie, ze nieswiadomie zrobie to samo, albo gorzej, to moja "zdolnosc" do nerwicy i tego typu rzeczy przeniose na dziecko...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Małżeństwo & macierzyństwo...

Avatar użytkownika
przez Spadająca_Gwiazda 13 paź 2008, 13:11
ja myślę że jesteś na tyle świadoma swojej choroby że będziesz podwójnie uczulona na takie rzeczy i jeśli zdajesz sobie sprawy że boisz się tego to znaczy że będziesz robiła wszystko aby temu zapobiec :)
Gdybyś problemu nie widziała to byłoby gorzej ale ty go widzisz i na pewno kiedy będziesz miała już swoje dziecko, z twojej krwi, to pokochasz je tak bardzo że nie popełnisz tamtych błędów. Będziesz popełniała inne, jak każdy rodzic :)
Spadam jak liść, spadam niczym gwiazda. Znajdując wiarę podążam tam gdzie Ty..
Posty
161
Dołączył(a)
28 wrz 2008, 00:41
Lokalizacja
Niebo

Re: Małżeństwo & macierzyństwo...

Avatar użytkownika
przez inez3 13 paź 2008, 13:24
dzieki za te słowa Spadająca_Gwiazda, moze i masz racje... no to coz, tylko czekac na instynkt macierzyński :P
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Małżeństwo & macierzyństwo...

Avatar użytkownika
przez Spadająca_Gwiazda 13 paź 2008, 15:11
ciesze się że mogłam ci pomóc.. :) :*

A co do instynktu to ponoć to przychodzi pod koniec ciąży w tych "cięższych" przypadkach :D
Przykład - moja koleżanka. Nigdy nie lubiła dzieci, na ich widok to spazmów dostawała. Do tej pory mówi że nie lubi, że ją irytują. Ale los chciał że wpadła, urodziła i o ironie losu matką jest na prawdę wspaniałą, mówi że za swojego maleńkiego synka dałaby się pokroić.
Także dziewczynki jest dla nas nadzieja.. ha ha ;)
Spadam jak liść, spadam niczym gwiazda. Znajdując wiarę podążam tam gdzie Ty..
Posty
161
Dołączył(a)
28 wrz 2008, 00:41
Lokalizacja
Niebo

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do