Małżeństwo & macierzyństwo...

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Małżeństwo & macierzyństwo...

Avatar użytkownika
przez moczymordka 27 wrz 2007, 20:10
co myślicie?
ja mam duże obawy z związku z takimi rzeczami. I widzę w tym duży związek z zaburzeniami lękowymi, depresją i wcześniejszymi doświadczeniami ( z dzieciństwa, z obserwacji własnych rodzin, trudnych przeżyć itd)
Jak na razie dziecko kojarzy mi się z kolejną osobą o którą będę się martwić i jest to dla mnie duży ciężar. Tak, może to samolubne ale niestety lęk towarzyszy mi na codzień i jestem nim wyczerpana.
Czy wy tez macie podobne odczucia?
/właściwie to nie wiem czy wybrałam dobry dział na te rozmyślania...:) /
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
02 lip 2007, 15:36
Lokalizacja
katowice

przez cinnamon_inspiration 27 wrz 2007, 21:18
Wiesz, moze poczytaj sobie blogi młodych mam, jak cieszą się rozlanym olejem na podłodze, pomieszanym z mąką, jak chcą zrobić torcik, ale odkrywają, że ktoś zjadł składniki do niego, jak przychodzi do ciebie do łóżka mały szkrab, bo jest burza i może zasnąć tylko słysząc bicie twojego serca....

ja lubie ten blog :) : http://martynka-i-jej-rodzenstwo.blog.onet.pl/

pozdrawiam :)
Posty
273
Dołączył(a)
06 lut 2007, 18:18

Avatar użytkownika
przez Rzaba 27 wrz 2007, 21:50
ja ni ewyobrażam sobie życia bez męża i moich dzieci. To najwspanialsza rzecz jaka mi się przytrafiła w zyciu!
Polecam:)))))))))
"Okrutniejsze od smierci jest wciąż bać się umrzeć..."
Seneka
Avatar użytkownika
Offline
Posty
163
Dołączył(a)
14 cze 2007, 20:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Sorrow 27 wrz 2007, 22:29
Miałem już jedno dzieciństwo i nie chcę nigdy więcej mieć cokolwiek wspólnego z dziećmi.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Avatar użytkownika
przez samotniczka 28 wrz 2007, 10:00
Zarówna za jedno, jak i drugie serdecznie dziękuję! Szukanie wszędzie porozrzucanych skarpet i bawienie rozwrzeszczanych dzieciaków to nie dla mnie!
Sorrow napisał(a):nie chcę nigdy więcej mieć cokolwiek wspólnego z dziećmi

Wyjąłeś mi to z ust, wystarczą mi moje wspomnienia i wątpliwy zaszczyt opieki nad trójką młodszego rodzeństwa - diabłów wcielonych
Avatar użytkownika
Offline
Posty
446
Dołączył(a)
06 gru 2006, 00:46
Lokalizacja
Śląsk

przez atrucha 28 wrz 2007, 12:25
Polina napisał(a):Dzieci to największy skarb, i najsilniejszy motor napędowy. Dla mnie najlepszym antydepresantem jest przytulak mojego syna. I mogę powiedzieć szczerze i bez bicia, że dzięki temu, że mam dziecko, nie popełniłam wielu, wielu głupstw. Już tak nie stawiam życia na szali, jak kiedyś.Eine worten dziecko ratuje mi życie. Marzy mi się córka. :lol: Ja chcę jeszcze raz :!:


Zgadzam sie z Poliną. Mam niemal identyczne podejście do tematu. Nie wyobrażam sobie swojego życia bez dziecka.. Mimo tego,że jest powodem wielu moich zmartwień i trosk to życie bez niego nie miałoby sensu..
Bardzo chciałam mieć jeszcze córeczkę..Niestety jakoś tak sie wszystko układa, że raczej jej już miec nie będę :?

Jesli chodzi o samo małżeństwo..Teoretycznie powinnam byc przeciwniczką z racji tego,że przerabiałam już ten temat z nieciekawym finałem. W praktyce jednak mam mieszane odczucia.. Jeszcze miesiąc temu wydawało mi się, że mogłabym mieć normalną rodzinę..Dziś myślę inaczej..

Wszystko jest kwestią doświadczeń jakie nas spotykają. Jeśli ktoś zakłada,że nie chce mieć do czynienia z dziećmi to świadczy tylko o tym,ze musiał być kiedys mocno skrzywdzony. Smutne..
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez moczymordka 28 wrz 2007, 20:22
Kobiety to wogole mają przeboje z tym macierzyństwem.
Rodzić wcześnie bo wcześcnie odchowasz, doczekasz wnuków itd
Rodzić później bo młodość, wolność, niezależność, kariera itd.

Ja wiem, każdy ma swój sposób na życie. Dla niektórych może to nie stanowi wogóle problemu. Ale i tak raczej po kolei wszystko- najpierw trzeba mieć partnera :mrgreen: ( wmoim przypadku- męża, bo jestem katoliczką). Mam problem ze zdecydowaniem się na małżeństwo, a co dopiero na dziecko. Najchętniej odkładałabym to w nieskończoność, ale przecież życie płynie. Po 35 roku życia wzrasta prawdopodobieństwo urodzenia chorego dziecka , no i facet produkuje 1/3 plemników mniej ;) :mrgreen:
może za dużo w tym wszystkim kalkulacji.........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
02 lip 2007, 15:36
Lokalizacja
katowice

Avatar użytkownika
przez Andrew_i 14 paź 2007, 23:35
Ja chce mieć żonę i dzieci bo sobie nie wyobrażam życia bez tych rzeczy no i w gre wchodzi najbardziej istotna rzecz a mianowicie miłość do drugiej osoby i do dzieci. Myślę że to jest mój cel w życiu jak na razie marnie ale pracuje nad tym. A czy się tego boje, boje się jak diabli że nie podołam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
61
Dołączył(a)
16 lip 2006, 22:44

Avatar użytkownika
przez Wesnaa 15 paź 2007, 18:12
Ja również kiedyś chcę założyć rodzinę. Jak na razie jest to jednak dla mnie bardzo odległa przyszłość. Obecnie nie byłabym dobrą matką ani zoną. Teraz mam inne cele i inne sprawy są ważne. Poza tym, ja ciągłe się waham, czy chciałabym kiedykolwiek zalegalizować swój związek.Ze strachu? Naprawdę nie wiem..
Second Life Syndrome
Avatar użytkownika
Offline
Posty
115
Dołączył(a)
30 lis 2006, 11:14
Lokalizacja
sama nie wiem...

Re: Małżeństwo & macierzyństwo...

Avatar użytkownika
przez Spadająca_Gwiazda 12 paź 2008, 11:28
Ja marzę o własnej rodzinie, o domu własnym z ogródkiem, o dwóch kotach wylegujących się na łóżku, o porankach przy herbacie i wieczorach pełnych czułości, o dzieciach które kochałabym z całych sił, patrzące na mnie moimi oczami, bijące serduszkiem od taty..
W sumie kiedyś to było piękne marzenie ale niestety coraz częściej myślę że tak się nie stanie że będziemy biedni, skłóceni że nie damy sobie rady i ten wielki sen roztrzaśnie sie na milion kawałków o zwyczajną prozę życia..
Spadam jak liść, spadam niczym gwiazda. Znajdując wiarę podążam tam gdzie Ty..
Posty
161
Dołączył(a)
28 wrz 2008, 00:41
Lokalizacja
Niebo

Re: Małżeństwo & macierzyństwo...

Avatar użytkownika
przez cud-kobieta 12 paź 2008, 12:40
a mnie ciąża i macierzyństwo pomogło. na kilka lat miałam prawie spokój z nerwicą. nie skupiałam się na sobie, tylko na dziecku.
teraz, kiedy dziecko zaraz pójdzie do szkoły i jest już samodzielne, znowu to wszystko wraca:(
Avatar użytkownika
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
03 paź 2008, 18:34
Lokalizacja
Warszawa

Re: Małżeństwo & macierzyństwo...

Avatar użytkownika
przez Spadająca_Gwiazda 12 paź 2008, 15:03
nawet jeśli twoje dziecko jest już na swój sposób samodzielne ono nadal ciebie potrzebuje, nadal jesteś Bogiem w jego oczach..
Spadam jak liść, spadam niczym gwiazda. Znajdując wiarę podążam tam gdzie Ty..
Posty
161
Dołączył(a)
28 wrz 2008, 00:41
Lokalizacja
Niebo

Re: Małżeństwo & macierzyństwo...

Avatar użytkownika
przez inez3 13 paź 2008, 00:03
hmm, a ja wam powiem, ze sie boje miec dziecko... jestem w zwiazku juz od 4 lat, oczywiscie standardowo wszyscy dookola sie pytaja "to kiedy slub" (nie cierpie takich tekstow i mnie szlag trafia jak slysze to pytanie). nie potrzebuje w tej chwili slubu, chociaz gdyby moj chlop mi sie oswiadczyl to bym sie zgodzila...
chwilowo macierzynstwo sie u mnie nie obudzilo jeszcze, ale np. dzieci mojej kolezanki uwielbiam i moglabym godzinami siedziec z nimi w piaskownicy i robic "baby" :P, ale wlasne?? tak jak napisalam boje sie. boje sie, ze przekaze mu to co sama przeszlam, ze popelnie pewne bledy, podobne do tych, ktore zrobili moi rodzice, ze kiedys bedzie przechodzic przez to co ja, ze jakos "przekaze" ta nerwice... boje sie, ze mi sie znudzi, wiem glupio brzmi, ale jakos tak czuje... boje sie ciazy, bo ona moze spowodowac pogorszenie nastroju itd. i tak to wyglada... czy ja tylko tak mam??
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1928
Dołączył(a)
06 cze 2007, 10:31

Re: Małżeństwo & macierzyństwo...

przez Alexandra 13 paź 2008, 02:44
Rozumiem Cie doskonale. Znajomi maja juz sluby, mysla o dzieciach, a dla mnie to na razie kosmos. W ogole o tym nie mysle :smile:
Nawet nie mam narzeczonego. I to, o dziwo, nie jest dla mnie problemem. I nie rozumiem tych zaskoczonych min, zdziwienia, dlaczego ja jescze nikogo nie mam...Kazda moja odpowiedz bedzie zla. Jak powiem zgodnie z prawda "ze nie spotkalam nikogo, z kim bym mogla byc blisko", bedzie ze jestem wymagajaca, wybredna i zarozumiala. Juz przestalam sie tym przejmowac, bo ludzie pewnych rzeczy wg mnie nie rozumieja. Tzn dla nich to jakis prawdziwy dramat nie miec nikogo jeszcze w wieku 24 lat,wiec nie bede ich przekonywac, ze akurat dla mnie to - jeszcze!- nie dramat. Zwlaszcza , ze znam sporo rodzin z dziecmi, moj brat, znajomi, widze jak wyglada ich codzienne zycie- i nie do konca tego jeszcze chce. Lepiej byc tego swiadomym i sie nie decydowac jeszcze niz robic to na sile. I tu kolejny moj lek, ze w ogole sie nie zwiaze z nikim, bo nie bede chciala dziecka przez jakis czas, partner bedzie chcial i nic z tego nie wyjdzie. Co do mojego leku o dziecko tez wiaze sie to z nerwica lekowa. Otoz ja dobrze sie czuje jak jestem aktywna, wsrod ludzi i ogarnia mnie strach przed zostanie sama z dzieckiem w domu- tzn w sensie ze nie pracuje- i dzien w dzien siedze w domu, przez co zle sie czuje. A otoczenie tego nie rozumie, "bo co to za matka, ktora nie chce byc ze swoim dzieckiem w domu", sporo osob uwaza, ze matka powinna siedziec przez pewien okres tylko w domu z dzieckiem. ja wiem, ze w domu codziennie bym zwariowala, ze partner mialby do mnie pretensje , ze chce szybko wrocic do pracy, ze nie zrozumialby tego plus presja otoczenia.
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do