nerwica a ważne decyzje życiowe

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez didado1 20 sty 2007, 13:14
:D
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez iwka73 20 sty 2007, 16:06
Moniczka życzę WSZYSTKIEGO NAJ NAJ na nowej drodze życia , przede wszystkim spełnienia marzeń nawet tych najskrytszychi nie daj się nerwicy.
iwka73
Offline

Avatar użytkownika
przez grown-up19 20 sty 2007, 18:26
wszystkiego najlepszego droga Moniczko!!! Jak będzie wyglądało Wasze życie po ślubie to zależy już tylko od Was obojga. Nerwica nie powinna być tu problemem, zresztą zawsze przydaje się ktoś kto obiektywnym okiem oceni nas i nasze zachowanie, więc stosunek Twojego męża do Twojej choroby jest całkiem uzasadniony :smile: Gorzej by było gdyby panikował razem z Tobą :lol: Trzymaj się i walcz!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
03 sty 2006, 23:03
Lokalizacja
Podkarpacie

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Aga1 21 sty 2007, 21:19
Moniczko ja tez Ci zycze wszystkiego dobrego.Aby przed Toba byly tylko same dobre chwile, abys znalazla zrozumienie i wsparcie w swojej drugiej polowie.Wszystko co zle odeszlo w dal . :P
Offline
Posty
553
Dołączył(a)
20 kwi 2006, 11:33
Lokalizacja
mazowsze

Moje życie po ślubie

przez Moniczka 30 sty 2007, 11:25
Witajcie forumowicze.Troche sie nie odzywalam,ale jestem cala i zdrowa.Przezylam moj slub i wesele bez problemu-malo tego: to byly najpiekniejsze chwile w moim zyciu,pelne magii,milosci.Chyba juz w zadnym innym dniu w zyciu tylu ludzi na raz nie bedzie mnie kochac,podziwiac,nie bedzie ze mna tanczyc.Tylko przed oltarzem na moment zdretwiala mi cala reka,ale jakos przeszlo.Teraz zostaly tylko wspomnienia i codzienne zycie,spokojne,we wlasnym mieszkanku,z cieplem rodzicow i miloscia oraz radoscia przyjaciol.W marcu jedziemy sprobowac pracy za granica,czego bardzo sie obawiam.Nie wiem,czy zow nie isc do kardiologa czy to tylko panika.Calymi nocami dusze sie,czuje ciezar na sercu,nie moge oddychac,a jezeli to tylko glebokimi oddechami.Momentami nie moge przelknac sliny,musze ssac validol lub popijac wode.Ciagle dysze,lapie duzo powietrza i znow ucisk na sercu,lek czy to nie zawal.Czy to moze byc cos powaznego z sercem?Na dodatek biore asentre a ona calkiem zniszczyla moje libido,w ogole sie nie nawilzam mimo ze mam ochote na igraszki,maz sie martwi,konczy sie na seksie oralnym bo on nie moze byc poszkodowany.A wiec nerwica i tak jest z nami jako ta trzecia,co jest bardzo przykre.Piszcie,jak Wy zyjecie na swoim.
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez LuC 30 sty 2007, 15:26
najlepszego na nowej drodze życia

Moniczko uszy do góry, będzie dobrze !! trzymamy kciuki
"Należy doceniać to, co się posiada, nie niszczyć tego, a i korzystać z życia piersią pełną, bo nie znamy dnia ani godziny "

pozdr...
LuC
Avatar użytkownika
LuC
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
22 sty 2007, 17:22
Lokalizacja
z doskoku

Zaburzenia lękowe a ważne decyzje życiowe

Avatar użytkownika
przez Topa 21 wrz 2007, 13:26
Chcialabym abysmy porozmawiali na temat - w jaki sposob i do jakiego stopnia zaburzenia lękowe wplynely na podejmowanie ważnych zyciowych decyzji? Czego nas pozbawily, co nam w zyciu ukradly? A moze - paradoksalnie - decyzje podjete pod wplywem nerwicy wyszly nam na dobre?
Ja przez nerwice rzucilam doktorat, chociaz bylam juz na koncowce.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
87
Dołączył(a)
09 lis 2006, 12:02

Avatar użytkownika
przez Gosiulka 21 wrz 2007, 14:03
Ja prawie rzuciłam pracę :? .Miałam jechać poza miasto (do innego miasta oddalonego ode mnie o 18km)zrobić badania okresowe no i od razu powiedziałam ze nie pojadę tam bo nie dam rady :? (boję się wychodzić daleko a co dopiero tyle km) :cry: no i mówię tak do siebie że to już jest mój ostatni dzień w pracy no bo jak nie zrobię badań no to po co mam tam wracać :x Ale jednak było mi trochę szkoda no i wybłagałam siostrę czy ze mną pojedzie samochodem :? No i o dziwo udało się :P Całą drogę płakałam,bałam się niesamowicie,że po drodzę dostanę pewnie zawału no i pełna łez wszystko jej opowiedziałam co mi dolega ;) Oczywiście badania mam zrobione i pracuje nadal :mrgreen: Ale od tamtej pory mam więcej odwagi i wiem że jeśli tego naprawdę chcę to pokonam takie odległości ;) chociaż od tamtej pory nigdzie już nie jeżdziłam (bo siostra już wyjechała a do autobusu nie wejdę ):P
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
851
Dołączył(a)
15 wrz 2007, 16:26
Lokalizacja
pomorskie

Avatar użytkownika
przez IceMan 21 wrz 2007, 20:55
Ogólnie mam to szczęście że nerwica nie zdołała mi przeszkodzić - po prostu wszystko samo toczyło się - wybór szkoły itp - i nie miałem na to specjalnego wpływu ani nic nie było dla mnie uciążliwe (ogólnie pod względem szkoły byłem w 'wygodnej' sytuacji życiowej).

Możliwe że przez nerwicę i to że praktycznie spędziłem prawie całe życie za ścianami swojego pokoju (do czasów liceum) nie doszło do jakichś sytuacji gdzie musiałbym podjąć ważne życiowe wybory - może właśnie nerwica mi nie przeszkodziła, ale możliwe że wiele mnie przez nią ominęło.

Obecnie sytuacja się zmieniła. Postanowiłem się nie oszczędzać, robię prawo jazdy, w sierpniu pracowałem (mając fobię społeczną) w pracy polegającej na praktycznie ciągłym kontakcie z ludźmi i byciem non stop na tapecie, za tydzień jadę do Wrocławia na studia - nowe miasto, nowa sytuacja, ale widzę że to wszystko wcale nie szkodzi - to pomaga - po prostu trzeba stawiać sobie coraz nowe wyzwania, być na obrotach i za wszelką cenę poradzić sobie i nie odpuszczać.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

przez raven 22 wrz 2007, 10:44
Mnie nerwica pozbawiła przede wszystkim przyjaciół. Odkąd sie to zaczeło, a w sumie to od kąd sie nasiliło, zacząłem sie zamykać w sobie, unikałem spotkań, nie chodziłem na imprezy i w ten sposób kontakty sie pourywały. Nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy że odpycham wszystkich od siebie. Teraz czasem sie spotkam z tymi ludzmi, ale to już nie to samo, mają swoje życie, poukładane, nowe znajomości, niektórzy pracują mają dziewczyny, narzeczone. A ja nie dosyć że przez ten czas stałem w miejscu to na dodatek teraz zostałem sam. Zmieniłem sie chyba na gorsze, nie potrafie sie cieszyć z drobnych żeczy tak jak kiedyś, w toważystwie też już nie jestem taki jak dawniej. A przez swoją nieśmiałość jeszcze w liceum straciłem szanse na związek z fajną dziewczyną.
Nerwice mam cały czas, ale teraz staram sie z tym walczyć, ale samemu jest ciężko. Nie mówie nikomu na co choruje, bo i tak zdrowi ludzie tego nie zrozumieją, a nie chce ich odstraszać od siebie. Walcze z tym i teraz nie mam zamiaru sie poddawać żeby znów nie stracić kolejnych lat życia. Mam kilku nowych znajomych, z dawnymi też czasem sie spotykam, kończe pierwszy etap studiów jednak mimo tego że jest lepiej niż wsześniej to i tak czuje sie samotny...
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

Avatar użytkownika
przez maiev 22 wrz 2007, 11:49
raven napisał(a):Mnie nerwica pozbawiła przede wszystkim przyjaciół. Odkąd sie to zaczeło, a w sumie to od kąd sie nasiliło, zacząłem sie zamykać w sobie, unikałem spotkań, nie chodziłem na imprezy i w ten sposób kontakty sie pourywały. Nawet nie zdawałem sobie z tego sprawy że odpycham wszystkich od siebie.

pod tym to i ja się mogę podpisać. Poza tym zrezygnowałam z wielu rzeczy ze strachu: z prawa jazdy, z wymarzonej pracy, z dzieci, kiedyś rzuciłam szkołę. Z obawy że sobie nie poradzę z tym i z owym podjęłam po prostu taką a nie inną decyzję. Nie cierpię siebie za to! To tchórzostwo doprowadzi mnie kiedyś do rozpaczy. :?
"I need a new version of me..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1417
Dołączył(a)
19 lis 2006, 17:01
Lokalizacja
to tu to tam....

przez raven 22 wrz 2007, 12:20
maiev napisał(a):To tchórzostwo doprowadzi mnie kiedyś do rozpaczy.

No własnie, zawsze gdy z nie dam sobie z czymś rady z powodu nerwicy mam później doła. A znów jak przezwycięże strach to mimo że jest to dla mnie sukces to jakoś nie potrafie sie nawet z tego cieszyć. Inni ludzie robią wszystko bez lęku, wyjazdy, praca itp., a ja co dzień odczuwam ten strach i nie moge sie go pozbyć:/
Offline
Posty
173
Dołączył(a)
09 lut 2007, 20:07

Avatar użytkownika
przez ewa125 22 wrz 2007, 12:43
a ja podjelam pod wplywem nerwicy najwazniejsze i najwspanialsze decyzje w moim zyciu ktorych chyba jakby newicy nie bylo nie mialabym odwagi podjac, a tak pomyslalam- a ch^j ze strachem, przynajmniej sprobuje cos zmienic , do stracenia mam jedno- zycie z nerwica. wolalam zaryzykowac i sie oplacilo!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
842
Dołączył(a)
08 paź 2006, 00:52

przez Pstryk 22 wrz 2007, 19:18
Mogłabym napisać, że z powodu nerwicy straciłam 26 lat życia. Choruję bowiem odkąd pamiętam. Ale teraz już wiem, że nie mówi się, że szklanka jest w połowie pusta, a że jest w połowie pełna :D
Pstryk
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 12 gości

Przeskocz do