nerwica a ważne decyzje życiowe

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez Śmierć 02 sty 2007, 02:41
napewno ci będzie łątwiej w małżeństwie tak myśle, olej te obawy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

Avatar użytkownika
przez Róża 02 sty 2007, 11:01
Moniczka,ja mam tylko jedne pytanie:czy twój przyszły mąż wie o twoich problemach lękowych i czy cię akceptuje w pełni z tym bagażem.Jeśli nie-to lepiej sie nie spieszcie z tym ślubem.Jeśli tak-zyskasz najlepsze oparcie w nim.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez atrucha 02 sty 2007, 11:53
Moniczko..zapewniam Cię,że 90% osób przed ceremonią zaślubin ma lęki :lol: Nerwica lękowa nie ma tu znaczenia. Każdy z nas obawia się w jakimś stopniu przyszłości..Analizujemy czy damy radę,czy podołamy,czy staniemy na wysokości zadania. A tak naprawdę - nie ma co gdybać. Trzeba iśc na zywioł bo inaczej bedziemy wegetować całe życie, a na starość pozostanie nam tylko przykra świadomość niewykorzystanych szans. Nie zakładaj czarnych scenariuszy..Jeśli kochasz i jestes kochana - poddaj się temu wszystkiemu ;)

Ps.20 styczeń to również data mojego ślubu :lol: 11 lat temu ;) O szczegóły nie pytaj :twisted:
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez JanRO 02 sty 2007, 13:22
Witam.Mysle ze slub to wazne wydarzanie,widze ze masz swiadomosc co Cie czeka po nim,bo sama ceremonia trwa krotko ,a zycie dłuzej,to ciezka decyzja i sam przed taką stoje w tym roku,zastanawiam sie czy podołam.Najwarzniejsze ze masz jeszcze troche czasu na przemyslenia.
Offline
Posty
106
Dołączył(a)
21 maja 2006, 00:30
Lokalizacja
Slask

Avatar użytkownika
przez didado1 02 sty 2007, 14:45
xxx
Ostatnio edytowano 12 mar 2008, 15:13 przez didado1, łącznie edytowano 1 raz
znikłam i mnie nie ma .........
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1189
Dołączył(a)
03 mar 2006, 14:35

przez Moniczka 04 sty 2007, 12:11
Tak,to prawda.Wiem,ze sama ceremonia to tylko wydarzenie a prawdziwe problemy zaczna sie dopiero pozniej....Moj przyszly maz duzo mnie wozil po pogotowiu z nerwicowymi objawami,kilka tygodni nie mieszkalismy razem bo wolalam byc u rodzicow z powodu silnych lekow,widzial moje zle dni,napady paniki,wiec skoro to przezyl to zna moje "napady"...Niestety,on nie zna terminu nerwica,nie wierzy w moja nerwice.Dla niego te wszystkie napady i wydarzenia to moje wymysly.On uwaza,ze ja jestem nerwowa,ze moje napady sa nienormalne itd.A jednak wciaz ze mna jest,trwa przy mnie. Sama nie wiem,co o tym myslec...Po prostu boje sie przyszlosci.
Moniczka
Offline

Avatar użytkownika
przez Róża 04 sty 2007, 14:58
No to jest o czym myśleć faktycznie.wszystko jest dobrze dopóki nie przyszły codzienne obowiązki i wyzwania,o dzieciach już nie wspomnę.Sory,że tak czarno widzę,ale skoro narzeczony po wizytach na pogotowiu itp.nadal uważa,że to tylko fanaberie,to już nie jest dobrze.Trwać trwa,dopóki go to porządnie nie wkurzy.I jednak przy silnych atakach-czułaś się bezpieczniej przy rodzicach.Ja ci radzę-porozmawiaj z nim poważnie.Ślub to nie wyrok.Zapytaj czy będzie się toba opiekował jak dzieckiem,czy weźmie na siebie większość obowiązków,może nawet cały trud utrzymania rodziny,jeśli nie będziesz w stanie pracować.Niestety w jakimś sensie jesteśmy niepełnosprawni i tak nas czasem należy traktować(bo inaczej po prostu się nie da).Wybacz,że tak piszę,ale ja też wyszłam za mąż za cudownego chłopaka,który nie dał rady znieść moich "fanaberii"i stał się dla mnie "potworem".Dopiero gdy zaczęłam mu mdleć bez przerwy na każdym kroku-zrozumiał,że to nie moje widzimisię.Ale kilkanaście lat możemy sobie wykreślić z życiorysu.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Faun 08 sty 2007, 15:45
Moniczka napisał(a):Moj lek ma jednak inny wymiar.Ja boje sie zycia po slubie,nowych wyzwan,zadan,zarabiania na utrzymanie,wyjazdu za granice za praca (mamy juz bilety-boje sie panicznie!), boje sie klotni malzenskich,porzucenia,zwariowania,odrzucenia,niedocenienia,ciazy w przyszlosci.Czuje,ze jestem tak slaba psychicznie,ze nie poradze sobie z tym wszystkim


Po raz pierwszy, nie pisząc o mdlejących kończynach, napadowych mdłościach i schizofrenii dałaś sobie odpowiedź, skąd się do Ciebie przypętała nerwica. Na tym się skup, Góralko. Zapytaj skąd te obawy. Kto Ci wmówił, że nie poradzisz sobie z dorosłym samodzielnym życiem? Dlaczego w to uwierzyłaś? Dlaczego w głębi duszy czujesz się bezradną dziewczynką? Dlaczego chowasz się przed światem, czekając że kiedyś coś kiedyś gdzieś Cię spotka, a problemy rozwiążą się same za sprawą magicznych zaklęć, albo siłą woli bez żadnego wysiłku z Twojej strony? Jakie są Twoje przekonania na własny temat? Relacje z Rodzicami, otoczeniem? Zacznij zadawac sobie pytania i szukać odpowiedzi. Tędy droga, że tak powiem. Długa droga, ale innej nie ma.
Kosmaty faun za nimfą biegnie jasnoudą,
Z daleka już w jej ciało wgryza się oczyma
Avatar użytkownika
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
20 mar 2006, 15:43
Lokalizacja
z Lasu

przez mm 08 sty 2007, 23:07
Witaj,

jak juz raz pisałam nikt nie zrozumie Ciebie lepiej niż druga osoba ,która ma podobne problemy do Ciebie.Ponad rok temu mną też targały podobne dylematy.Ślub,zycie po ślubie.Mój mąż też jeździł ze mną po pogotowiach itp kiedy miałam ataki.Ogólnie, z perspektywy czasu powiem że nic na gorsze się nie zmieniło.Radzę sobie lepiej z lękami nerwicowymi,kontroluje coraz lepiej zbliżające sie zagrożenia.Mój mąż ma świadomość tego ,że jeszcze nie jest ze mną dobrze.Stara sie mnie zrozumieć,chociaż wiem ,że to trudne.Nie chciałabym jednak aby wchodził w moją skórę.Nie życzę nikomu nerwicy.To wykańcza.Może absurdalnie to zabrzmi ale trzeba mieć mocne nerwy ,żeby z nerwicą sobie radzić,żyć.
Jeżeli widze ,że moj mąż nie "chwyta klimatów" z jakimi czasem sie borykam to wtedy zapraszam go do poczytania tego forum.Mówię spójrz,nie jestem sama.To nie są moje wymysły,to spotyka wiele ludzi a on wtedy czytajac mówi :zobacz,ta osoba opisuje identyczne rzeczy jakie ty przeszłaś....

pozdrawiam i życze wszystkiego dobrego
patrz w przyszłośc pozytywnie
"Marzeniom nie należy stawiać poprzeczki zbyt wysoko"
mm
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
31 sie 2006, 15:15
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez telimenka 09 sty 2007, 22:45
Moniczko!
Nie mam faceta i nie wiem czy w najbliższym czasie będę miała... ale mimo to doskonale rozumiem czego się obawiasz... Pomyśl jednak, że ślub to będzie początek nowego życia. Na pewno nie będzie tak, że jednego dnia zmieni się całe Twoje życie na inne - lepsze lub... gorsze--> bo tego się pewnie boisz, ale od tego dnia możesz zacząć wszystko powoli budowac od nowa. Pomyśl, że jest osoba, która Cię kocha i akceptuje, i to z Tobą - taką a nie inną - chce spędzić całe życie.! A to, że Cię nie do końca rozumie - to nie znaczy, że kocha Cię mniej! Ludzie po prostu nie rozumieją tego, czego sami nie doświadczyli. Ja tez pewnie nigdy nie uwierzyłabym w coś takiego jak ;fobia społeczna;, gdyby mnie to nie dotknęło!!
Życzę Ci wszystkiego dobrego w życiu i powodzenia za granicą - tam musi być tylko lepiej! (poświadczam samą sobą ;) )
pozdrawiam :D
Avatar użytkownika
Offline
Posty
270
Dołączył(a)
14 mar 2006, 21:36
Lokalizacja
Śląsk

przez BOGDANKA 10 sty 2007, 17:57
Droga Moniczko! Dasz rade, wiem to z autopsji. Facet jak kocha- to wspiera ( a tylko za takiego wychodzic należy :D ). Moj mąz jest pod tym wzgledem super, choc nie bardzo wie o co mi chodzi (bo jak nie ma wielkie tragedii- to o co ja sie martwie?!)- wspiera zawsze i wszedzie. A jak sie pytam, czy mu nie zle, ze ma w domu taka nerwice- to mowi, ze nie od dzis taka jestem i byl swiadomy co bral. A strach przed nowym i nieznanym jest NORMALNY- zwlaszcza u takich wrazliwcow jak my, z emocjami na wierzchu. Jak ucze sie nabierac dystansu do wielu spraw, bo tak naprawde to nigdy go nie mialam. Zycze Wam z calego serca wszystkiego najlepszego. Nie jestes sama, inni dali rade- Ty tez z cała pewnoscia sobie poradzisz. Pozdrawiam serdecznie!!!
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
29 gru 2006, 15:46

przez Moniczka 11 sty 2007, 00:19
Czytajac wasze posty nabralam przekonania,ze bedzie dobrze.Nie wiem,jak bedzie wygladac przyszlosc ale moze wszystko sie ulozy.Szkoda tylko,ze slub tak blisko a ja ledwo dycham,czuje scisk na klatce piersiowej,lek przed zwariowaniem.Subiektywnie odczuwam u siebie jakas chorobe psychiczna,nerwica wspaniale niszczy mi nawet czas oczekiwania.Wiem,ze skads ta nerwica sie przyplatala,nie umiem z nia jeszcze walczyc ale juz oliwie swoj miecz...
Moniczka
Offline

przez atrucha 20 sty 2007, 11:44
Moniczka..!!! Dziś wielki dzień. Trzymam kciuki! Musi być ok :D


Duuuużo szczęścia na nowej drodze życia! :D


Obrazek


Obrazek
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez Lusi 20 sty 2007, 11:50
Ja też się dołączam!!!
Moniczka - życzę Ci, żeby TEN dzień był najpiękniejszym dniem w Twoim życiu i żeby tak już zostało.

Wszystkiego najlepszego!!!
I połamania obcasów ;-)))
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
784
Dołączył(a)
28 wrz 2006, 10:36
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do