Utrzymywanie się (finanse a nerwica)

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Avatar użytkownika
przez natik 12 wrz 2007, 10:42
ja to narazie jestem na zwolnieniu i mam kase z pracy do ktorej nie mam juz po co wracac bo zatrudnili kogos na moje miejsce.wynajmuje mieszkanie,utrzymyje siebie i dziecko i korzystam z pomocy przyjaciol a glownie mojego taty.szukam jednak innej bo dlugo w domu nie zamierzam siedziec,nie wyobrazam sobie,ze spedzam w nim cale dnie i narazie stopniowo robie sobie male spacerki by za kazdym razem udwodnic sobie,ze nic sie nie dzieje,nic sie nie stanie i wszystko jest ok.ciezko jest i kazde wyjscie to dla mnie wyczyn,mysle jednak,ze jak tak powychodze z 1000 razy to w koncu uwierze,ze daje rade i jest to calkiem normalna czynnosc jak niegdys.na rente nie licze,potrzebuje zajecia w postaci pracy bo tylko skupienie sie na czyms innym i koniecznosc oraz obowiazek jest w stanie pokonac moja nerwice.
"Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre - w tym cel rozumnego życia."
"Śmiejcie się ze mnie bo jestem inny, a ja śmieję się z was, bo wszyscy jesteście tacy sami..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
31 sie 2007, 16:33
Lokalizacja
Warszawa

przez Angelika 12 wrz 2007, 11:11
Droga nerviko!
Jakies 4 lata temu nie mialam domu (moja matka wyrzucila mnie jak psa na prog)bylam praktycznie bezdomna nigdzie nie zameldowana .Nie udalo mi sie ukonczyc studiow z tego powodu,mialam dobra prace ktora rowniez stracilam-zostalam zwolniona.Tulalam sie od kolezanki do kolezanki i wynajmowalam mieszkanie po mieszkaniu.Bywalo ze nie mialam co jesc taka prawda wtedy wlasnie nerwica mnie zaatakowala.Pozniej poznalam mojego obecnego meza ktory bardzo mi pomogl.Teraz mam prawdziwy dom i malutka coreczke-ale ciagle w glebi serca boje sie ze to strace ze znowu zostane na progu bez niczego,nikogo,boje sie samotnosci-chociaz wiem ze teraz nie musze sie niczego obawiac.Pozdrawiam.
Angelika
Offline

Avatar użytkownika
przez Jovita 12 wrz 2007, 15:35
ja zyje na utrzymaniu swoich rodzicow a dokladnie na utrzymaniu mamy ktora nie pracje a jednak bardzo mi pomaga, do pracy nie jestem zdolna jeszcze isc ale jak sie podlecze to wtedy sie nad tym zastanowie , na razie ide na studia bo siedzenie w domu nie pomaga w chorobie a jedynie pogarsza stan!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Jovita 12 wrz 2007, 16:05
nervika, moja mama nie pracuje moj tata nie zyje , utrzymujemy sie z renty rodzinnej , moja siostra pracuje i moj ojczym tez pracuje ktorego nie trawie i nigdy nie strawie! pomaga nam i za to jestem mu wdzieczna , ale tak jak napisalas nie chce byc na lasce rodzicow bo kupa kasy na mnie leci!! psychiatra- 70 zl , terapie jaies 100-200 zl miesiecznie , do tego leki , benzyna do samochodu ( bo boje sie jezdzic sama w dodatku autobusami), do tego dentysta i kardiolog - wszystko prywatnie oraz masaze -300 zl 10 dni!! bo plecy mi siadly!! juz nie mowiac o neurologu i alergologu...

chce sama na siebie zarobic!! racja ide na studia i musze dojezdzac autem bo w autobus nie wsiade , dlatego mama bedzie musiala mnie wozic 3 razy w tygodniu bo ide zaocznie , za studia nie bede musiala placic bo dostane stypendium bo mamy male dochody wiec 1200 zl dostane ze stypendium , a dalsze 700zl ma mi dac babcia bo na pewno nie poszlabym na studia gdyby nie babcia!!

a jesli chodzi o agorafobie to wspolczuje bardzo , mi ciezko jest wychodzic z domu z powodu lekow i dusznosci wiec po trochu wiem co czujesz , moze niedokladnie ale podejrzewam..

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 4:07 pm ]
acha dodam ze jest nas czworka : ja , siostra , mama, brat i ojczym! ale jakos dajemy rade , trzeba innego wyjscia nie ma!
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

przez Nevada 12 wrz 2007, 16:14
Angelika napisał(a):Jakies 4 lata temu nie mialam domu (moja matka wyrzucila mnie jak psa na prog)bylam praktycznie bezdomna nigdzie nie zameldowana .Nie udalo mi sie ukonczyc studiow z tego powodu,mialam dobra prace ktora rowniez stracilam-zostalam zwolniona.Tulalam sie od kolezanki do kolezanki i wynajmowalam mieszkanie po mieszkaniu.Bywalo ze nie mialam co jesc taka prawda wtedy wlasnie nerwica mnie zaatakowala.


to bardzo smutne, ale też tak miałam, rodzice cztery lata temu wyrzucili mnie z domu i nie ukończyłam studiów, nie miałam co jeść, nie mogłam znaleźć pracy, tułałam się po różnych znajomych, nerwy praktycznie mnie zjadły.

Teraz jest trochę lepiej, bo rodzice pożyczają mi już pieniądze i zrozumieli swój błąd (a raczej starają się nie pamiętać o tym, co wtedy mi zrobili) i mówią, że zawsze mogę gdzie wrócić.

z finansami jest w moim przypadku fatalnie, a żadnych leków nie mam, bo nie mam ubezpieczenia zdrowotnego (mój błąd.) teraz znajomy mnie ratuje, przynosi mi pieczone kurczaki z rożna, żebym sobie zjadła.

wiem, że na studia iść już nie mogę, bo nie pogodziłabym pracy ze studiami, liczę na to, że moje umiejętności mi pomogą.

samemu trudno żyć, a co dopiero jeszcze z tak upierdliwą lokatorką jak nerwica....
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

Avatar użytkownika
przez natik 12 wrz 2007, 16:16
nervika,te spacerki stopniowe dzialaja wiesz.w poniedzialek szlam do szkoly z synkiem z zacisnietym gardlem,a dzis juz luzik i zapuscilam sie nawet kawalek dalej,jutro sprobuje sie przejechac tramwajem ale tez niedaleko.a w weekend moze krotki wypad na zakupy gdzies...z kims jeszcze,ale poprosze zeby mnie zostawil na jakis czas i zostane samiutka oraz zobacze co sie bedzie dzialo:)jak czuje,ze zbliza sie atak i zaczynam o nim myslec,sluchawki na uszy,dzwonie do kogos lub wysylam smsa i przechodzi.sprobuj tak stopniowo i bardzo powoli po kawaleczku,potem dalej i dalej i powtarzaj po kilka razy zeby potwierdzic i utrawalic sobie w glowie,ze jest dobrze,dziala serio!!!!!!pozdrawiam i zycze powodzenia.
"Myśleć to co prawdziwe, czuć to co piękne i kochać co dobre - w tym cel rozumnego życia."
"Śmiejcie się ze mnie bo jestem inny, a ja śmieję się z was, bo wszyscy jesteście tacy sami..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
31 sie 2007, 16:33
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Jovita 12 wrz 2007, 16:17
nervika napisał(a):Jovita DZIEKUJE CI za odpowiedz


nie masz za co dziekowac , to dobrze ze pytasz o te sprawy bo czasem w ten sposob mozna sobie pomoc wiec wszelkie pytania na kazdy temat sa wazne!!

mi milo sie pisze o swoich prywatnych sprawach zwlaszcza jesli ludzie odbieraja to pozytywnie tak jak ty to zrobilas wiec i ja dziekuje ;)
A gdy nastaną deszczowe dni , nauczę się przechodzić między kroplami
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
1577
Dołączył(a)
22 lip 2007, 20:57
Lokalizacja
Radom

Avatar użytkownika
przez CIALO liceum DUSZA muzeum 16 wrz 2007, 09:56
ja tez niemoglam pracowac, jak mnie dopadla nerwica, ale mialam meza, ktory zapewnil mi finanse, chociaz bylo naprawde krucho, utrzymac dwoje dzieci, pooplacac rachunki i do tego moje leczenie z jednej pensji, to naprawde niezwykle, ale widze,ze niektorzy z was mieli gorzej. prawde mowiac niewyobrazam sobie sytuacji, ze moi najblizsi wyzucaja mnie z domu, niewyobrazam sobie, zebym niemiala co jesc ani gdzie mieszkac. bylam na zwolnieniu pol roku, potem komisyjnie przedluzyli mi zwolnienie na rok, ale coz, kasa za zwolnienie niewielka, wiec dla kasy i dla siebie samej rowniez na poczatku maja postanoilam sie przemoc i pojsc do pracy. poczatki byly tragiczne tymbardziej, ze musialam wybrac opcje pracy na noc i do tego w nie swoim zawodzie, wypisalam dziecko z przedszkola, wiec musialam isc na taka zmiane, bo niebylo co z dzieckiem zrobic. powiem ze naprawde sie nameczylam, czasem spalam po 2 godz na dobe, ale powiedzialam sobie, ze wytrwam, a ile razy napadl mnie atak w tej cholernej robocie, no coz, polasilam sie na zarobki i niezaluje, wyszlam do ludzi i powiem, ze to lepsze niz siedzenie w domu i wsluchiwanie sie w kazde stukniecie serca.
a tak na marginesie, co niektorzy z was maja taka tragiczna sytuacje materialna, to zastanawia mnie z kad bierzecie na neta, bo ja place 70 zl miesiecznie
pozdrawiam
lidzia
NIEMOGE ZMIENIĆ ŚWIATA, NIEMOGE ZMIENIC LUDZI......NIEPOTRAFIE TEZ ZMIENIĆ SIEBIE.....
Posty
376
Dołączył(a)
27 lut 2007, 09:38
Lokalizacja
lodz

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 23 gości

Przeskocz do