UZALANIE SIE NAD SOBA

Hasiok.

Re: UZALANIE SIE NAD SOBA

przez wojtala 19 kwi 2009, 11:46
Generalnie zgodzę się z Ridllickiem (sory jeśli nie tak się odmienia Twój nick). Każdemu coś innego pomaga. Problem z monopolem na prawdę polega na tym, że chcemy wierzyć, że nasza droga jest dobra, że doprowadzi nas do celu, a wszelkie ataki na jej zasadność sprawiają, że zaczynamy się zastanawiać czy nie ma lepszej drogi, wątpimy i atakując tych, którzy mają inne zdaniem bronimy swojego zdania. To normalne w naszych zaburzeniach, że szukając rozwiązania trzymamy się tego, że jest dla nas nadzieja, która wg. nas jest właśnie taka jak sobie wymyśliliśmy. Zdrowy człowiek różni się tym od osoby z zaburzeniami, że nie odbiera innego zdania jako atak na siebie, bo jest na tyle pewny swoich racji, że albo ich nie zmieni, albo sam zdecyduje się na zmianę poglądów pod wpływem merytorycznych argumentów.
Jeśli chodzi o problem użalania się, to uważam i obserwuję po sobie, że nie jest to metoda na polepszenie. Jednak osoba w depresji, to osoba głównie, która uważa, że nie jest w stanie sobie pomóc sama, wyciąga rękę do kogoś o pomoc. Użalanie się to najsilniejsze narzędzie, żeby przykuć uwagę innych i wzbudzić litość. Jeśli chodzi o leki i ich rolę, to uważam, że żadna medycyna nie rozwiąże problemu, który mam z sobą, brakiem poczucia tożsamości, beznadzieją, zagubieniem, lękiem i wszystkimi innymi ustrojstwami. Te problemy możemy rozwiązać sami. Jednak uważam, że leki pozwalają na jedną bardzo ważną rzecz. Mianowicie dzięki nim, dostając pewnego kopa w postaci większego spokoju, dystansu i stłumienia kilku emocji, jesteśmy w stanie zauważyć, gdzie leży problem. Że jest on w nas! Dzięki lekom możemy obiektywniej spojrzeć na siebie, zauważyć, że użalanie się nie jest drogą itp. Nie pomogą one więc przezwyciężyć naszych problemów, ale są czymś w rodzaju znieczulenia. Samo znieczulenie pacjenta na stole operacyjnym nie jest jeszcze operacją mimo, że chorego przestaje boleć. Jeśli na znieczuleniu się zakończy to po zakończeniu jego działania ból powróci. Dzięki temu znieczuleniu jednak, lekarz może pomóc choremu przeprowadzając operację i usuwając źródło bólu. Tak samo jest w przypadku leków moim zdaniem. Być może niektórym są one zbędne jeśli mają na tyle samodystansu, że mogą naprawiać siebie bez chemii. To tylko lepiej i zdrowiej dla nich. To tyle. Pisze osoba, która zmaga się z problemem, ale przez staż swojego zaburzenia ma już pewne osiągnięcia, przemyślenia i życzy wszystkim sukcesów i porażek, z których wyciągać należy wnioski. Siły życzę i powodzenia.
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
27 mar 2008, 13:27

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: UZALANIE SIE NAD SOBA

Avatar użytkownika
przez LucidMan 19 kwi 2009, 12:42
wojtala napisał(a):Dzięki lekom możemy obiektywniej spojrzeć na siebie, zauważyć, że użalanie się nie jest drogą itp. Nie pomogą one więc przezwyciężyć naszych problemów, ale są czymś w rodzaju znieczulenia. Samo znieczulenie pacjenta na stole operacyjnym nie jest jeszcze operacją mimo, że chorego przestaje boleć. Jeśli na znieczuleniu się zakończy to po zakończeniu jego działania ból powróci. Dzięki temu znieczuleniu jednak, lekarz może pomóc choremu przeprowadzając operację i usuwając źródło bólu. Tak samo jest w przypadku leków moim zdaniem.
Też tak uważam. Cóż, niektórzy znieczulają się cały czas, a później gdy przestaną to się dziwią, że wszystko wraca :shock:

Leki jako znieczulenie powinny być wykorzystywane tylko i wyłącznie do "operacji", a nie do "życia". Taka operacja przeprowadzana jest na sobie przez siebie. Przedmiotem operacji jest podmiot. Chodzi o samopoznanie.

Życie w znieczuleniu niczym się nie różni od życia na haju. Nie, nie! Nie chodzi tu tylko o leki. Mówię o każdym rodzaju uzależnienia: alkohol, narkotyki, komputer, terapia, praca, rodzina, religia. Wszyscy żyjemy na przysłowiowym "haju" i co najlepsze, wydaje się to nam być normalne. Uzależnienie to ucieczka. Ucieczka w sen o życiu. Śnimy o życiu sen koszmarny.

Pozdrawiam 8)
Lucid life
Avatar użytkownika
Offline
Posty
785
Dołączył(a)
09 sty 2009, 23:55
Lokalizacja
NeverLand

Re: UZALANIE SIE NAD SOBA

przez Ściana 19 kwi 2009, 13:43
Witam.
Moim skromnym zdaniem depresje, nerwice i inne przeziębienia umysłu należy leczyć poprzez właśnie umysł, nasze myśli.. poprzez działanie. Po prostu życie? Co w konsekwencji pomaga pogodzić się z przeszłością, pozwala zaakceptować się takimi jakimi jesteśmy ( myśli, emocje ) .
Tak. Depresja to bardzo wierny kochanek. Ma w sobie coś tajemniczego.. coś pociągającego w sobie.. zawsze przychodzi w chwilach gdy czegoś nam brak, gdy pożądamy a nie możemy mieć. Ale jest to trochę niezadowalający układ. Bo kto lubi nie mieć orgazmów z kochankiem? :P
Tabsy mają ogłuszyć organizm. Tak jak narkotyki ogłuszają prostytutki, gdy nie mogą spoglądać w lustro. Gdy mają odruchy wymiotne w momentach gdy gruby, śliniący się facet zachciewa od nich rzeczy na które nigdy by nie wpadły.
Czy jej też byśmy powiedzieli nie bierz dragów? Cobyśmy powiedzieli takiej prostytutce?
Nie musisz tego robić? Przecież możesz pracować w tesco?

Ja walczę z depresją wiele lat. Nie tylko swoją. Przede wszystkim nie swoją. Nie jestem ani lekarzem, ani psychoterapeutką.
Cóż więc mogę powiedzieć?
Nawet w czasie depresji jest jakaś mała rzecz, która daje nam jakąś radość. Jakąkolwiek. Malutką. Na niej wystarczy się skupić. Potem urozmaicać. Rozbudowywać. Szukać podobnych rzeczy do tego maleństwa.
Gdy znajdzie się już jakiś fundament.. można podjąć próbę rozliczenia się z przeszłością. Popatrzeć na to z góry. Wyobrazić sobie, że to nie nasze życie. Zdobyć się na odwagę chłodnej kalkulacji. Wyciągnąć wnioski.
A później.. po prostu żyć ;) Przecież to nic trudnego ;)
Pozdrawiam
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
19 kwi 2009, 11:45

Re: UZALANIE SIE NAD SOBA

przez Korba 19 kwi 2009, 13:53
Ładnie ujęte :smile:
Pozdrawiam
Korba
Offline

Re: UZALANIE SIE NAD SOBA

Avatar użytkownika
przez Vitalia 20 kwi 2009, 09:42
Przestańmy teoretyzować, przejdźmy do praktyki :) Panie Depres pytanie:

-chcę iść do sklepu, wychodzę z samochodu jeszcze czuję się dobrze, ale im bliżej drzwi do marketu tym bardziej się boję ,serce bije coraz szybciej, nogi jak z waty, myślę jakoś dam radę, wchodzę do srodka, niestety czuję że robi mi się słabo, uciekam przed sklep do samochodu, im bliżej samochodu tym lepiej się czuję. Co robię źle? jakieś rady?

acha, naprawdę będę wdzięczna za jakieś rady(moim zdaniem faktycznie masz duża wiedzę) ale prosze pisz tak abyś za bardzo nie nadął swojego ego;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
457
Dołączył(a)
30 kwi 2008, 12:49

Re: UZALANIE SIE NAD SOBA

przez DEPRES 04 maja 2009, 23:11
Witam i nadal o droge pytam.A pomyslcie o czasach,kiedy tak naprawde nie bylo nic,oprocz ziol,szamanow,egzorcystow itp.Czy ludzie,ktorzy w dzisiejszych czasach uwazani sa za wyjatkowych,a pisze tu o historii pewnych osobowosci (znanych,dziwnych,niezrozumialych itp.),mialy doczynienia z coraz to idaca,rzekoma ewolucja farmaceutyczna.A tak ogolnie to,nareszcie cos sie rusza na tym forum.Fajnie ze jestescie,pozdrawiam.

[Dodane po edycji:]

Vitalia napisał(a):Przestańmy teoretyzować, przejdźmy do praktyki :) Panie Depres pytanie:

-chcę iść do sklepu, wychodzę z jeszcze czuję się dobrze, ale im bliżej drzwi do marketu tym bardziej się boję ,serce bije coraz szybciej, nogi jak z waty, myślę jakoś dam radę, wchodzę do srodka, niestety czuję że robi mi się słabo, uciekam przed sklep do samochodu, im bliżej samochodu tym lepiej się czuję. Co robię źle? jakieś rady?

acha, naprawdę będę wdzięczna za jakieś rady(moim zdaniem faktycznie masz duża wiedzę) ale prosze pisz tak abyś za bardzo nie nadął swojego ego;)

Jakim samochodem podjechalas ?
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
26 lut 2009, 00:39

Re: UZALANIE SIE NAD SOBA

przez Filemonka 14 lip 2009, 11:35
Kurcze, taki ciekawy wątek a szybko się urwał..

DEPRES

masz BARDZO dużo racji! Wielu z nas przyjęło rolę ofiary, bo tak łatwiej, wygodniej. I jak spłoszone sarny uciekamy z sytuacji, z którymi trudno nam się zmierzyć.. ale u każdej ofiary pojawiają się objawy somatyczne, charakterystyczne dla dzikich ludzi żyjących bardzo dawno temu. Zawroty głowy, bóle brzucha.. wszystkie z powodu chęci ucieczki od sytuacji budzącej lęk! (nasz organizm myśli, że jest to nam w danej chwili potrzebne, wstrzykuje więc nam sporą dawkę adrenaliny, do każdej komórki ciała, abyśmy rzeczywiście mogli uniknąć sytuacji, z którą ze strachu nie chcemy się zmierzyć).
Musimy zrozumieć, że NERWICA jest w nas SAMYCH. Nie w sklepie, nie w matce, z którą mieliśmy kontakt, nie w szefie, który jest wymagający ale w nas samych. Tylko my możemy nad nią zapanować. Przede wszystkim trzeba przestać użalać się nad sobą (ojej, jestem chora/chory na nerwicę, więc na mnie nie liczcie - nie przyjdę na imprezę, nie załatwię czegoś dla was, bo zacznie mi się kręcić w głowie itp itd.. - mówię w tym przypadku o sobie, gdyż cały czas walczę o siłę potrzebną do zrozumienia siebie).
Nerwica wyrasta z EGOCENTRYZMU. Skupiamy się na sobie, na swoich objawach, podporządkowujemy sobie dzięki nim otoczenie, nakreślamy pod ich kątem nasze relacje z innymi. Znajomi przestają dzwonić ale za to osoby, na których najbardziej nam zależy martwią się o nas, łagodnieją, są bardziej wyrozumiali.. Tą czułość i wyrozumiałość powinniśmy szukać w sobie, nie w innych ludziach. Do póki będziemy szukali miłości na zewnątrz a nie w sobie, będą nas dręczyć różnego rodzaju choroby, które będziemy wywoływać podświadomie, aby inni zatroszczyli się o nas.
Filemonka
Offline

Re: UZALANIE SIE NAD SOBA

przez DEPRES 30 lip 2009, 01:27
Witam i pozdrawiam.Nie jest tu moja rola kogos obrazac,ani ponizac,ani kierowac do spartanskich metod leczenia.Uzalanie sie nad soba,jest czyms naturalnym i pieknym w zyciu czlowieka rozwinietego emocjonalnie na wyzszym poziomie.Tylko ze wszystko ma swoje granice.Dla mnie upokazajace jest to,ze glebokie emocje nie nie maja tendencji ewolucyjnych a niestety inwolucyjne.
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
26 lut 2009, 00:39

Re: UZALANIE SIE NAD SOBA

przez Filemonka 30 lip 2009, 08:54
Moim zdaniem, kluczem do wszystkiego jest AKCEPTACJA. Bezwarunkowa akceptacja siebie i życia. Świadomość tego, że w moim życiu jest tak, jak być powinno, że moje życie nie jest ani dobre ani złe. Jest PEŁNE. Akceptacja może zrodzić się przez zrozumienie, które powinna poprzedzać obiektywna obserwacja, świadomość siebie i tego, co się dookoła mnie dzieje.

Gdy to pojmiemy, będziemy wolni :) Chodzi o to, żeby nie mieć roszczeń wobec życia, oczekiwań, złudzeń. Oczekiwania często rodzą rozczarowanie.
Filemonka
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości

Przeskocz do