prosze pomózki i powiedzcie jak walczyc.

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

prosze pomózki i powiedzcie jak walczyc.

przez marylanka 24 kwi 2009, 11:46
czesc.
Piszę bo to chtba ostnie co mi pozostało.
Od 2002 roku walcze. Mam 34 lata mężą dwoje cudownych maluchów i ....( nerwice ) która przez te lata próbuje mnie zniszczyc. Zaczeło sie od zawrotów głowy, słabosci bólów głowy. W 2003 roku rezonans i tysiac badań i lekarzy. Diagnoza nerwica lękowa. I tak to trwa. Raz lepiej raz gorzej. Kolejne wiosny kojarza mi sie 2005- zawroty głowy i oczywiście lek ,że to na pweno guz 2006 -powiekszone wezły chłonne( chwilowo bo była to angina ) potem oczywiście przez kolejne 2 miesiące podwyzszona temperatura czyli wymysliłam sobie ziarnice. A co jak juz coś wymyslac to konkrety. 2007- czerwone kropeczki na ciele , białaczka ( oczywiscie wyniki ok). w 2008 na wiosne bóle głowy i oka wiec oczywiście powrót do guza mózgu. tomografia ok. i 2009. znów sie zaczeło. lekkie zawroty głowy, ściśniety żołądek,ze nie da sie nic przełknać. I znów sie boje ,że to jakiś guz. zawsze cos. Przeciez nie moge znowu robic rezonansu czy tomagrafu. Czasem stanełabym obok siebie i sama sie opieprzyła. Tłumacze sobie, że to TYLKO albo AŻ nerwica ,a jakis mały diabełek stoi koło mnie i gada a może jednak tym razem jestes chora.... Jak z tym walczyć. Mam tysiace planów rzeczy do zrealizowania, tysiące powodów z których mogłabym sie cieszyć a ja mysle mysle i mysle. Prosze napiszcie cos i pomóżcie
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 kwi 2009, 11:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Re: prosze pomózki i powiedzcie jak walczyc.

Avatar użytkownika
przez linka 24 kwi 2009, 11:49
Jak najszybciej udaj się do psychiatry i do psychologa...że też wczesniej nikt ci nie podpowiedział. Rozpocznij psychoterapię i/lub farmakoterapię........
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
11436
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: prosze pomózki i powiedzcie jak walczyc.

przez marylanka 24 kwi 2009, 13:00
próbowałm psychoterapie. Zaliczyłam po kilka wizyt u dwóch psychologów. Niestety. Jedna stwierdziła iz lęk jesli sie ma jakies objawy jest jak najbardziej normalny i nie widzi w tym problemu. Co prawda była młodsza ode mnie wiec zgoniłam to na jej małe doświadczenie. Druga po kilku wizytach poszła na zwolnienie( była to poradnia) a ja nie miałam ochoty wewewnetrzniać sie kolejnej osobie.
Porchy. Nie moge sie przełamac. Boje sie ich. Mam Afabam przepisany przez moja lekarke pierwszego kontaktu ale staram sie zażywac go uzywac sporadycznie.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 kwi 2009, 11:30

Re: prosze pomózki i powiedzcie jak walczyc.

Avatar użytkownika
przez linka 24 kwi 2009, 13:12
Afobam to jest lek doraźny, on tylko złagodzi lęk - raczej z niczego nie leczy.... Powinnaś udać się do psychiatry (nie lekarza rodzinnego - bo ten co najwyżej moze cię wprowadzić w kłopoty), leków nie należy się bać, one są poto, żeby wyleczyć a nie zrobić nam krzywdę.
Co do terapii - kilka spotkań to za mało, faktycznie kiepskawo trafiłaś ale dla siebie, dzieci i męża powinnaś mieć siłę podjąć jeszcze raz leczenie. Samo nic się nie wyleczy...niestety....
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
11436
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: prosze pomózki i powiedzcie jak walczyc.

Avatar użytkownika
przez NutShell 24 kwi 2009, 13:21
Hmm, widzę, że czujesz się gorzej wiosną- to tak jak ja...

Koniecznie udaj się do psychiatry! Pozdrawiam! :smile:
Nie strasz mnie piekłem za dobrze piekło znam
Tu matka wyrzuca na śmietnik dziecko swe twierdząc że zamawiała przecież zdrowe
Przed siebie biec by pozbyć się sił czasem tak mi wstyd
Tutaj się robi z jedzenia rzeźby podczas gdy obok ktoś się kończy z głodu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
01 mar 2009, 21:16
Lokalizacja
Kraków

Re: prosze pomózki i powiedzcie jak walczyc.

przez kociak27 24 kwi 2009, 13:56
witaj
Ja Ci niestety nie poradzę żebyś szła do psychiatry... Przerobiłam już wiele min. psychiatrę który chciał mnie jeszcze bardziej zaćpać lekami, bo stwierdził że velafax to zamało jak na moją nerwicę. Ale się nie dałam. Po ponad roku brania velafaxu xl trzy tygodnie temu go odstawiłam pomimo że lekarze mówili że nie dam rady,że tak nie wolno itp. Powiem Ci tak - jeśli sama sobie nie przetłumaczysz to nic i nikt Ci nie pomoże. Ja wielokrotnie panikowałam że już umieram,że mam atak serca czy jakiś guz w głowie. Dzisiaj już wiem ze to tylko moja psychika którą ktoś zrujnował, a ja jeśli nie wezmę się w garść to rzeczywiście może się coś złego stać. Zmieniłam otoczenie z momentem odstawienia leku, więcej czasu zaczełam poświecać dzieciom na zabawę, bo są jeszcze malutkie i zrozumiałam że najbardziej to ja je krzywdze tymi swoimi "atakami" i tą chorą nerwicą. Mam czasami ataki-nawet dzisiaj miałam ale powoli jakoś sie ogarnełam,pojechałam do lasu na spacer, pochodziłam, pogadałam sama do siebie i mi przeszło... Więc kobieto bierz się w garść i nie bierz Afobamu bo to trucizna
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
23 maja 2008, 11:47

Re: prosze pomózki i powiedzcie jak walczyc.

Avatar użytkownika
przez linka 24 kwi 2009, 14:09
kociak27 napisał(a):. Więc kobieto bierz się w garść

Nie wiem jak wreszcie ludzi chorych ale we mnie to stwierdzenie wzbudza maksymalną agresję.......weź się z garść, przecież nic ci nie jest, wkręcasz sobie.....nie no jasne....fajnie, że ktoś mnie oświecił, że to takie proste.......sama bym na to nie wpadła...... :roll:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
11436
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: prosze pomózki i powiedzcie jak walczyc.

przez marylanka 24 kwi 2009, 14:23
Własnie sobie tak gadam , w kółko. Sa dni kiedy wszystko jest ok ( tak było przez ostatni miesiąc) wtedy pewnie wygladam jak wariatka bo chodze i śmieje się do wszystkich., mysle sobie wygrałam. A potem nadchodzi znów cos i jak bańka mydlana wszystko znika. Próbuje sobie tłumaczyc ,ze choroby które sobie wymyslam nagle nie znikaja. Że jak bym cos w tym łbie miała to nie zniknałby na miesiąc a potem znów sie odezwał bo to tak nie działa. Najgorszy jest strach,że mogłabym zostawic moje dzieciaczki.To jest chyba najtrudniejsze bo myslac o nich je krzywdzę. taka pentelka. Za trzy tygodnie mój mały ma komunie a ja sie martwię ,żebym po pierwsze dozyła ( wiem,że to śmiesznie brzmi), żebym nie ryczała i żebym mu tego dnia nie popsuła.
A tak po za tym to nie wiedziałam,że sa inni którzy tez maja takie problemy. Najbardziej dziwi mnie fakt ,że przeciez jesteśmy ludzmi młodymi mamy dzieci i poukładane zycie.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
24 kwi 2009, 11:30

Re: prosze pomózki i powiedzcie jak walczyc.

przez kociak27 24 kwi 2009, 15:10
WBREW POZOROM LINKA656 TO NIE JEST TAKIE TRUDNE!!! Problem tkwi w Tobie i to ty musisz sobie z nim poradzić. Owszem jest to choroba i do tego wstrętna ale czy psychiatra Ci pomoże jeśli sama sobie nie pomożesz? Wątpię...ale może się mylę...
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
23 maja 2008, 11:47

Re: prosze pomózki i powiedzcie jak walczyc.

Avatar użytkownika
przez linka 24 kwi 2009, 15:47
kociak27, heh ja wyszłam z nerwicy i depresji dzięki lekom i psychoterapi - sama nie byłabym w stanie sobie pomóc, bo jak chciałam radzić sobie sama to sie skończyło na 2tygodniowym nie wstawaniu z łóżka i wegetacji......także, owszem trzeba pomóc sobie samemu ale czasem bez psychoterapi i/lub lekó nie ma opcji......
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
11436
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: prosze pomózki i powiedzcie jak walczyc.

przez kociak27 24 kwi 2009, 15:47
Może ja mam dziwne podejście do tej choroby...Były momenty że się nawet śmiałam podczas ataku, jak wiedziałam że mnie coś już bierze - straszny ból głowy czy ból w klatce piersiowej. Naprawde idzie sobie z tym poradzić tylko trzeba bardzo chcieć!!! Mam wujka który ma depresję,nerwice-leczy się od około 20 lat. Najgorzej było około pół roku temu...Doszło do tego że woziłam go do kliniki leczenia nerwic i miał być tam przyjęty na leczenie na 6 tygodni. Woziłam go kilka razy na rozmowy. był naprawdę w ciężkim stanie psychicznym. kóregoś razu jak go wiozłam dostałam ataku za kierownicą -czarno przed oczami,silny ból w klatce piersiowej,zimne poty. i miałam wybór albo spanikować do końca że znowu mam kolejny "zawał" i byśmy obydwoje wylądowali w najlepszym przypadku w szpitalu albo szybko dojść do siebie i spokojnie go dowieść do tej kliniki. Opanowałam się bo wiedziałam ze muszę, nie mogłam jego denerwować bo wtedy by to już była katastrofa. Z czasem zrozumiałam że potrafię walczyć z nerwicą więc wziełam się też za wujka. Opierdzieliłam go kilka razy,przestałam niańczyć,znalazłam mu zajęcie i jakoś odpukać obeszło się bez kliniki. Nie wierzę w to że nie idzie wygrać z nerwicą! Ja zamierzam do końca się z niej sama wyleczyć i mam nadzieję że mi się to uda ...
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
23 maja 2008, 11:47

Re: prosze pomózki i powiedzcie jak walczyc.

Avatar użytkownika
przez linka 24 kwi 2009, 15:52
kociak27, tylko musisz zrozumieć, ze samo zebranie się w sobie i znalezienie zajęcia czasem w niczym nie pomoże. Jesli nie dojdzie się do przyczyn nerwicy, depresji, tylko ją zamaskuje to prędzej czy później wróci......niestety, sama to przeżyłam.
Dlatego tak istotna jest według mnie psychoterapia.
Co do tego, czy lepiej pomogłaś wujkowi Ty czy lepiej pomogłaby specjalistyczna opieka psychiatryczno - psychologiczna w klinice......hmm no nie wiem :roll:
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
11436
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Re: prosze pomózki i powiedzcie jak walczyc.

Avatar użytkownika
przez katie124 24 kwi 2009, 19:02
Witam:) ja też radzę udać się po pomoc do psychologa, ale dużo, a najwięcej prawdy jest w tym, że sami musimy sobie pomóc najbardziej i wiedzieć jak, stąd psycholog się przyda, pogada, doradzi i człowiek ma już inne spojrzenie na pewne sprawy. Ja się leczę bez leków:) Dostałam od mojego psychologa lek na całe życie, tylko przez to, że go odstawiłam nerwica powróciła...a co najważniejsze to nie lek farmakologiczny:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
03 maja 2008, 17:12
Lokalizacja
Poznań

Re: prosze pomózki i powiedzcie jak walczyc.

Avatar użytkownika
przez NutShell 24 kwi 2009, 19:26
kociak27 napisał(a):witaj
Ja Ci niestety nie poradzę żebyś szła do psychiatry... Przerobiłam już wiele min. psychiatrę który chciał mnie jeszcze bardziej zaćpać lekami.


Ja nie polecam psychiatry żeby kogoś truł lekami, ale od niego trzeba zacząć, najważniejsza jest na pewno psychoterapia. Polecam psychiatrę jak najbardziej, nie wierzę, że można sobie całkiem samemu pomóc i nie gadajcie bzdur! Na leki wcale się nie trzeba zgodzić, psychiatra jest od wydawania leków i taką ma główną funkcję, więc po co się na niego wkurzać skoro to jego zadanie? Nie chciałaś, nie wzięłaś, ale nie wmawiaj komuś, że nie warto!

Ja Ci marylanka radzę się zastanowić czy chcesz brać leki, ja nie biorę i czekam na psychoterapię.

P.S. Też mnie szlag zaczyna trafiać na słowa "Więc kobieto bierz się w garść".
Nie strasz mnie piekłem za dobrze piekło znam
Tu matka wyrzuca na śmietnik dziecko swe twierdząc że zamawiała przecież zdrowe
Przed siebie biec by pozbyć się sił czasem tak mi wstyd
Tutaj się robi z jedzenia rzeźby podczas gdy obok ktoś się kończy z głodu
Avatar użytkownika
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
01 mar 2009, 21:16
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do