Skocz do zawartości
Nerwica.com

Infantylizm...


what_a_feeling

Rekomendowane odpowiedzi

Patrzę na swoje posty na różnych forach, a szczególnie te sprzed roku czy dwóch i nogi mi się uginają. Jak ja mogłem pisać takie głupoty i to takim dziecinnym stylem jak jakiś gimbus?

 

Czy infantylizm mija z wiekiem czy to już tak na stałe? :roll: Teraz mam 21 lat. :oops:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Patrzę na swoje posty na różnych forach, a szczególnie te sprzed roku czy dwóch i nogi mi się uginają. Jak ja mogłem pisać takie głupoty i to takim dziecinnym stylem jak jakiś gimbus?

 

Czy infantylizm mija z wiekiem czy to już tak na stałe? :roll: Teraz mam 21 lat. :oops:

Z wiekiem nie, ale mija wraz z dojrzewaniem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam schizofrenię paranoidalną.

 

Mój styl pisania nie był próbowaniem byciem ''cool'' - ja pisałem wszystko na poważnie, ale w niedojrzałej oprawie, i to mnie martwi. Dlatego teraz rzadko wypowiadam się na jakichkolwiek forach.

 

Widocznie jestem opóźniony w rozwoju, albo upośledzony umysłowo w stopniu lekkim :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam schizofrenię paranoidalną.

 

Mój styl pisania nie był próbowaniem byciem ''cool'' - ja pisałem wszystko na poważnie, ale w niedojrzałej oprawie, i to mnie martwi. Dlatego teraz rzadko wypowiadam się na jakichkolwiek forach.

 

Widocznie jestem opóźniony w rozwoju, albo upośledzony umysłowo w stopniu lekkim :roll:

Też to sobie wmawiałem, szukałem potwierdzenia w 4- letniej izolacji. Jednak osoby trzecie zaprzeczały i jest to (opinia innych) jedyny wyznacznik rzeczywistości, bo osoby zaburzone mają skłonność do przesadnie krytycznego myślenia o sobie. Paranoicy z reguły przeciwnie, więc krytyczne postrzeganie swoich wypowiedzi sprzed roku wydaje mi się sukcesem terapeutycznym i świadczy, też, że wyrastasz z tego (infantylizmu). Oby...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja byłem imfantylny od zawsze. Moja choroba, która jeszcze nie otrzymała diagnozy jest najprawdopodobniej wrodzona. Moje zachowanie i pisanie też było kiedyś dziwne, przez nierealne postrzeganie świata. Dopiero niedawno po właściwym dobraniu leku "wstrzeliłem" się w realia i postrzeganie świata jaki teraz widzę całkowicie zmieniło moje zdanie na każdy temat.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Infantylizm może by skutkiem ograniczenia, upośledzenia umysłowego, niskiego ilorazu inteligencji lub jako cecha charakteru np gdy ma się nadopiekuńczych rodziców, czy ucieka się od normalnego życia nie chce się dorosnąć. Ja jestem przykładem tego drugiego infantylizmu, np pisząc na forum w postach gdzie nie podaje wieku ludzie myślą że mam góra 20 lat a mam dużo więcej dlatego piszę ile mam lat zwykle. Zawsze byłem bardziej dziecinny od innych gdy inni pili i uprawiali seks ja bajki jeszcze oglądałem, a gdy teraz ludzie w moim wieku są w związkach poważnych, małżeństwie mają zwykle dzieci i poważną pracę ja wciąż żyje u rodziców bez pracy i nie myślę o małżeństwie, kredycie na mieszkanie ani dziecku tak jak przeciętny 30 parolatek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Może i nie jestem infantylna,ale mam takie zachowania. Wciąż lubię oglądać niektóre kreskówki, bawić się z dziećmi. Nigdy nie miałam z tym problemu,bo zawsze mogłam się pobawić z przyjaciółką np. w,, jak to płonie'' brałyśmy stare przedmioty takie jak adidasy i podpalałyśmy. Teraz przyjaciółki nie ma, a potrzeba zabawy pozostała. Bujanie się na huśtawce w pojedynkę wykrzykując słowa piosenek rockowych nie jest zabawne, ognicha czy to prawdziwe czy tylko palenie listów też nie. Bieganie po lesie z dzidami z patyków stało się jakieś przygnębiające. Po prostu nie mam z kim się bawić. Nie mam jak poszaleć, bo samemu...wiecie,robi mi się przykro do tego stopnia,że w głowie zaczyna mi grać wyliczanka:

Sznurek/tabletka/sznurek/tabletka.

 

I co ja mam zrobić? Jak znaleźć towarzysza do szaleństw?

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Patrzę na swoje posty na różnych forach, a szczególnie te sprzed roku czy dwóch i nogi mi się uginają. Jak ja mogłem pisać takie głupoty i to takim dziecinnym stylem jak jakiś gimbus?

 

Czy infantylizm mija z wiekiem czy to już tak na stałe? :roll: Teraz mam 21 lat. :oops:

 

Dopiero wchodzisz w dorosłość, trudno, żeby wszystko co piszesz lub pisałeś w wieku 18-19 lat, było dojrzałe. Poczekaj z takim wymaganiem do 60tki.

To też normalne, że z czasem się zyskuje dystans do swoich przeżyć, bo rodzaj problemów z biegiem życia się zmienia. Dla pierwszoklasisty problemem będzie, że się starał, a pani go nie pochwaliła, dla 15 latka, że mu nie pozwolili pójść na imprezę itd.

Osoby piszące pamiętnik zwykle mówią, że jeśli czytają swoje wpisy sprzed kilku lat a nawet roku, to wydają im się one sztuczne, egzaltowane, infantylne itp.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mówią,że mam wiedzę książkową.Nie życiową.

 

Wiedza książkowa, o ile nie ma się pewnych życiowych podstaw jest destruktywna. Jeśli ktoś bez znajomości działania ludzkich zachowań ''w realu'' próbuje analizować zachowania bohaterów literackich i potem wyciągnięte z tej analizy wnioski stosować w życiu, to skutki zazwyczaj są niewesołe, gdyż wnioski i nauka wyciągnięte z tej lektury są zazwyczaj niedojrzałe i kompletnie nie przystają do rzeczywistości.

 

Do książek powinno się sięgać systematycznie, poziom po poziomie.

 

Najpierw w wieku pacholęcym, bajki na dobranoc. Potem w podstawówce - lektury szkolne, następnie coraz poważniejsze i wymagające większego zaawansowania książki, aż wreszcie literatura naukowa na studiach. Równolegle należy zapoznawać się z kartami, które pisze życie.

 

W przeciwnym wypadku jest się de facto dużym dzieciakiem, który rzuca bogatym i wysublimowanym słownictwem, które razi otoczenie, przekonane (poniekąd słusznie), że mówca chce w ten sposób zaimponować reszcie swoim bogactwem językowym, zamiast ująć sprawy normalnie i wprost.

 

Nie ma też o czym gadać, gdyż miażdżąca większość woli rozmawiać o tematach życiowych, związanych z pracą, szkołą, życiem towarzyskim, ktoś kto próbuje zagaić rozmowę poprzez wyłożenie rozmówcy rozterek don Kichote'a albo przeżyć młodego Wertera, zwyczajnie skazuje siebie na łatkę dziwaka, osoby z która nie można ciekawie porozmawiać, ew. wiecznego friendzone, który nie ma atrybutów prawdziwego faceta.

 

Nie powiem, lektura się przydaje i to bardzo, niemniej trzeba mieć wpierw pewne podstawy związane z realnym życiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale,ja mam coś innego na myśli.Chwalę się,że wiem jak wygląda wróbel arabski,co napisał Pilipiuk.Że znam księżyce Saturna.

Ludzie,o ile wiem.Mają rozważania przyziemne.Mało,kogo to interesuje.Bo,komu wiedza o Bizancjum ?

 

Dokładnie to samo napisałem powyżej, tylko w nieco inny sposób.

 

Ludzi interesują koleżanki albo koledzy, ich atrakcyjność fizyczna albo przebojowość, muzyka, filmy, imprezy, z miażdżąca większością nie porozmawia się o Bizancjum, a taki specjalista od Bizancjum jest skazany na samotność i łatkę dziwaka i jest to jak najbardziej normalne.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×