Skocz do zawartości
Nerwica.com

nie chcę pomocy.


ihatemyself

Rekomendowane odpowiedzi

Niedawno zdiagnozowano u mnie depresję, okaleczam się, nie mam chęci życia. Czekam na odpowiedni moment i marzę o tym, by w końcu ze sobą skończyć. Wiem,że potrzebuję pomocy, że moje zachowanie nie jest normalne, wiem,że jestem chora. A mimo tego czuję się dobrze będąc w takim stanie. Nie chcę niczego zmieniać, chcę móc dalej się okaleczać,żyć w swoim świecie bez ingerencji w nie innych. Nie wyobrażam sobie,że mogłoby być inaczej. Dlaczego nie chcę sobie pomóc? I dlaczego jest mi tak dobrze, nie chcę tego zmienić? Przecież każdy normalny walczy o siebie, walczy o życie. Znajduje się ktoś w podobnej sytuacji? Bądź jest w stanie choć trochę mnie zrozumieć? Ciężko to opisać, mam nadzieję,że zrozumiecie co mam na myśli.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja od początku choroby, od sześciu lat, poszukuję pomocy i chcę się zmienić. Także nie mam tak jak ty, myślę że przeżywasz jakieś załamanie i po pewnym czasie dojdziesz do wniosku że jednak warto coś zmienić na lepsze. A skoro tu piszesz to może już pierwszy krok.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja niechęć pomocy wynika z tego, że myślę że poradzę sobie sama. Więc to trochę inna sytuacja.

Miałaś jakieś plany? marzenia? Myślę że musisz się ich kurczowo trzymać, nawet jeśli teraz masz to gdzieś, depresja to choroba, z czegoś wynika, trzeba jakoś przetrwać zły czas, przecież nie zawsze było źle.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niedawno zdiagnozowano u mnie depresję, okaleczam się, nie mam chęci życia. Czekam na odpowiedni moment i marzę o tym, by w końcu ze sobą skończyć.

 

Skończyć z depresją?

 

 

Wiem,że potrzebuję pomocy, że moje zachowanie nie jest normalne, wiem,że jestem chora. A mimo tego czuję się dobrze będąc w takim stanie. Nie chcę niczego zmieniać, chcę móc dalej się okaleczać,żyć w swoim świecie bez ingerencji w nie innych. Nie wyobrażam sobie,że mogłoby być inaczej.

 

Rozwiń temat proszę.

 

Dlaczego nie chcę sobie pomóc? I dlaczego jest mi tak dobrze, nie chcę tego zmienić? Przecież każdy normalny walczy o siebie, walczy o życie. Znajduje się ktoś w podobnej sytuacji? Bądź jest w stanie choć trochę mnie zrozumieć? Ciężko to opisać, mam nadzieję,że zrozumiecie co mam na myśli.

 

Oczywiście wiesz, że ludzka podświadomość nie zna słowa "nie".

Dlatego Twoje "nie CHCĘ SOBIE POMÓC" odbieram, jako "chcę Sobie pomóc, ale nie wiem od czego zacząć"

Zaczęłaś od napisania postu, pod którym na pewno odpiszą Ci mili ludzie.

Uświadomienie tego, że sobie nie radzisz, jest dobrym punktem wyjścia, by zacząć Sobie radzić, prawda?

W podobnej sytuacji znajdowałem się tak dawno, że aż zapomniałem.

nomorewords43

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moja niechęć pomocy wynika z tego, że myślę że poradzę sobie sama.

U mnie też identyczna sytuacja. Czasem tylko przejawia się myśl, że mógłbym żyć inaczej, cieszyć się małymi rzeczami i każdą spędzoną chwilą, gdybym zaczerpnął pomocy.. Wierzę jednak, że sam sobie dam radę, choć chwilami jest ciężko, tłumaczę sobie, że źródłem problemów ze sobą jest samotność, brak kogokolwiek wokół mnie mogącego mi pomóc, może kiedyś ktoś taki się znajdzie ..

 

 

Oczywiście wiesz, że ludzka podświadomość nie zna słowa "nie".

Dlatego Twoje "nie CHCĘ SOBIE POMÓC" odbieram, jako "chcę Sobie pomóc, ale nie wiem od czego zacząć"

 

Zgadzam się z kolegą. Nasza podświadomość domaga się pomocy. Może i nie chcesz zmieniać siebie, bo dobrze Ci w tej melancholijnej sferze, lecz na pewno to, do czego dążysz to zrozumienie, czego dowodem jest napisanie tutaj. U Ciebie jest jeszcze kwestia samookaleczania się, jakże destrukcyjna, dlatego po prostu musisz dać sobie pomóc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po głębszych refleksjach dochodzę do wniosku,że macie rację. Dobrze mi w tej 'melancholijnej sferze' i fakt, potrzebuję zrozumienia. Ale tylko i włącznie zrozumienia. Nie chcę zmieniać swojego życia. I nie wierzę,że jakikolwiek specjalista jest w stanie mi pomóc. Nie widzę siebie w przyszłości, nie mam na nią planów. Wieczorami myślę o samobójstwie, ale tylko myślę. To jeszcze nie ten czas, nie ten moment, totalne tchórzostwo. Chcę żyć, ale żyć po swojemu. Tj. w odosobnieniu, ukryciu. Marzę o staniu się niewidzialną. Nie potrafię siebie określić, moje problemy są żałosne. A dlaczego się tutaj pojawiłam? Właśnie w poszukiwaniu zrozumienia ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po głębszych refleksjach dochodzę do wniosku,że macie rację. Dobrze mi w tej 'melancholijnej sferze' i fakt, potrzebuję zrozumienia. Ale tylko i włącznie zrozumienia. Nie chcę zmieniać swojego życia. I nie wierzę,że jakikolwiek specjalista jest w stanie mi pomóc.

 

Dear ihatemyself... bo psychoterapeuta nie może Ci pomóc w znaczenie całościowym, ale może pokazać Ci w jaki sposób sam / a możesz Sobie pomóc. Psychoterapeuta może mieć czerwoną pigułkę , ale Ty sam / a musisz o nią poprosić i chcieć ją połknąć

Nikt nie może Cię zmusić do stanięcia na nogi. A czerwona pigułka to Twoja świadoma decyzja, a nie jakaś kara od losu.

 

 

Nie widzę siebie w przyszłości, nie mam na nią planów. Wieczorami myślę o samobójstwie, ale tylko myślę. To jeszcze nie ten czas, nie ten moment, totalne tchórzostwo. Chcę żyć, ale żyć po swojemu. Tj. w odosobnieniu, ukryciu. Marzę o staniu się niewidzialną. Nie potrafię siebie określić, moje problemy są żałosne. A dlaczego się tutaj pojawiłam? Właśnie w poszukiwaniu zrozumienia ;)

 

Innymi słowy:"ja tu będę Sobie pisać o samobójstwie itp. , a wy jak chcecie to mnie ratujcie - ale nikt się Was nie prosi..."

To nie jest w porząku Dear ihatemyself. E.O.T.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm. Czuje podobnie tzn. też chciałbym być niewidzialny i ograniczać kontakt z ludzmi do 0, ale samobójstwo to nie wyjście. Wiem bo jestem po jednej próbie... , po za tym widać ,że ty wcale tego nie pragniesz.

Chodzi ci tylko o zrozumienie o to żeby ktoś tobą pokierował , rozwiał wątpliwości to co cie dręczy. Znam to dobrze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

cóż, nikt nie zrobi nic za Ciebie. ale czasem trzeba sobie posiedzieć w miejscu aby nabrać siły. mam nadzieję, że ten stan Ci się też znudzi i po prostu wstaniesz i pójdziesz dalej. bo widzisz, to co nas trzyma przy życiu to ciekawość co może nas jeszcze spotkać. no, przynajmniej tak było w moim przypadku, chociaż wówczas, kiedyś, nie byłam tego świadoma i wręcz myśl o przyszłości doprowadzała mnie do mdłości. a przyszłość bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła i teraz nie wiem kogo całować po rączkach, że nie dał mi zejść wtedy :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×