Skocz do zawartości
Nerwica.com

Samobójstwo...czyn wzniosły, czy tchórzostwo...


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Moim zdaniem decyzja o popełnieniu samobójstwa jest ostatnią deską ratunku. Jest zwróceniem uwagi na siebie "zobacz , zauważ mnie" . Jest aktem najwyższej desperacji człowieka , który nie jest zdolny do życia. Każdy ciągnący się problem może być powodem do samobójstwa. Czy jest ono słuszne nie mnie to oceniać. Następuje gdy cierpienie ludzkie przewyższa chęć życia. I człowiek chce się uwolnić od tego "psychicznego bólu". Jednak czy dozna uczucia uligi zabijając się? Jednak myślę , że tacy ludzi chcą żyć! tylko oni potrzebują oparcia w drugim człowieku !!! Tu potrzebna jest konkretna pomoc gadanie w stylu "weź się w graść" nic nie da. Czasami mam ochotę się zabić , musze przyznać , że nachodzą mnie takie myśli . Póki co nadal żyję . Tyle ode mnie aha i uważam , że ten kto nigdy nie czuł tego co w środku czuje potencjalny samobójca..nigdy nie zrozumie takiego człowieka!!!!!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witajcie. EDHEL myśle podobnie tzn że ten kto chce się zabić tak na prawdę bardzo potrzebuje pomocy i w ten sposób o nią woła.Potencjalny samobójca nie zgadza się na Takie życie-chce coś zmienić,żyć inaczej ,w momencie gdy nie potrafi tego osiągnąć postanawia odebrać sobie życie. Ze swojego doświadczenia wiem że nie raz w ten sposób wołałam o miłość,zainteresowanie i pomoc,ale była też sytuacja że nie chciałam pomocy-chciałam umrzeć.Uczucie,które towarzyszy takiemu ostatecznemu stanowi jest straszne.Nie widzi się żadnego wyjścia-czarna dziura...Mam nadzieję że nigdy już nie będę w takim stanie i nikomu tego nie życzę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że samobójstwu towarzyszy pewien rodzaj egoizmu.

Są przypadki, gdzie jest grupa ludzi, którzy trwają przy takiej

osobie. Jednak dla niej nie ma to większego znaczenia.

 

Ból, pusta, rozpacz zakleja zdrowy rozsądek. Brzmi to być może

niesprawiedliwie, bo myślenie w tym deseniu przeskakuje ponad

wieloma faktami, skupiając się na wybiórczych elementach...

 

jak kolwiek. Dla tego też, nie uważam tego za żaden bohaterski czyn.

 

 

___________________________________

Boże daj mi siłę bym pogodził się z tym,

czego nie mogę zmienić Św. Franciszek

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Na humor mnie juz nie stac, albo taki cyniczny jak w Matrixie to ZOOLOO. Ja tez mam dosc. Jestem miedzy jednym lekiem a drugim to drugie nie lubi tego pierwszego, wiec musze odczekac. 4 dni i zaczyna sie koszmar. Zmierz sie jeden czy jedna z tym. Blask jupiterow mam nie powiem przez wrodzona grzecznosc gdzie, choc temat nielatwy. Ludzie nie wiecie oczym gadacie ... Przepraszam jesli wiecie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rzeczywiście to wcale nie jest taka łatwizna..Mnie psychiatra powiedziała że wcale nie jest tak prosto się zabić...a wiem o tym że tak jest bo mnie się nie udało po tych trzech próbach..nawet jak łyknęłam parę lat temu prawie całe opakowanie Tisercinu bo wtedy naprawdę chciałam żeby koszmar się skończył..To wylądowałam w szpitalu ze śpiączką i po 3 dniach się obudzilam i wiecie co..mimo że dalej jest nie tak jak być powinno,że znów wróciłam do gabinetu u psychiatry i zaczęłam łykać psychotropy i mam dalej myśli żeby zasnąć i się więcej nie obudzić w chwilach okropnego samopoczucia to jednak coś mi mówi we mnie gdzieś tam głęboko, że nie mogę tego już wiecej zrobić,że mam dziecko dla którego jestem narazie całym światem mimo ze nie potrafię sie zbliżyć do niego tak jak powinnam i nie daję mu tyle miłości ile ono potrzebuje..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ampułek...Wcale nie jesteś głupi.Nie mów tak.

Tak.Masz rację..jest to w pewnym sensie kwestia determinacji...i niesamowite poczucie..hmm..beznadziejności,pustki,osamotnienia,żalu i złości do wszystkich i za wszystko...Obojętność na to co się stanie po tym jak zamkniemy oczy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Chyba jednak obojetnosci ... i osamotnienia Marla_30g. Nie zlosci bo jesli zlosc to chce sie dzialac. Jesli jest sie choc troszke ciekawym nastepnego dnia to tez nie to :) Najgorszy chyba jest zal i zwatpienie we wszystko i wszystkich. I bol taki ze, az zre :) Spadam spac, kiedys trzeba ;)

Bede online ciutke pozniej ;) Pozdrawiam Cie - trzymaj sie :) Wybierz co dla Ciebie najlepsze :)

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:56 am ]

Chcialbym kiedys wybrac co dla mnie najlepsze. Chcialbym to wiedziec :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W takiej chwili Ampułek nie ma ciekawości dnia następnego.Liczy się "tu i teraz".I złość jest ale nie taka która mobilizuje do działania,tylko bezsilna złość,z którą nic sie da zrobic..No i zwątpienie właśnie we wszystko i we wszystkich, tak jak powiedziałeś..Ja też Cię pozdrawiam.Dobranoc. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z samobójstwem to chyba potrosze jest tak: Mamy jakichś bliskich, którzy martwią się, przeżywają nasze smutki, cierpienie nie mniej niż my sami. Prawda są czasem bezradni, nie potrafią nam pomóc... ale są... I co byśmy nie myśleli, jakby się nie zachowywali to tak samo cierpią jak my... a może czasami nawet mocniej... bo na przykład ja wolę borykać się ze swoim problemem niż patrzeć jak cierpi bliska mi osoba, a ja nie potrafię pomóc...

Czyli idąc tym tokiem rozumowania, oni też wtedy są potrzebującymi pomocy... oni toną w bezradności na, której brzegu my stoimy... a podejmując wybór zadania sobie śmierci... po prostu odwracamy się od wszystkich i odchodzimy... pozwalamy tonąć im w bezradności i rozpaczy... czy takiego losu chcemy dla naszych bliskich? Pozastawiamy im coś z czym będą musieli sobie radzić często do końca swojego życia... pozostawiamy im pytania i poczucie winy... Powiedzcie mi zatem co takiego bohaterskiego jest w zadawaniu, tak głębokich ran naszym bliskim?

I jeśli komuś przyjdzie na myśl teraz "o kolejny mądrala" To musze powiedzieć że też nie radze sobie ze swoim życiem, też myśle czasami o śmierci, ale wiem co czuje ktoś kto zostaje tu... wiem co znaczy zastanawiać się przez długie lata... " co mogłem zrobić" "czemu nic nie zrobiłem" "czemu zrobiłem za mało" "gdybym wtedy tam był" itp.... takich pytań pozostają setki.... Sam przez to przeszedłem, a właściwie cały czasz przechodzę... Choć minęło 13 lat... więc jeśli takie pytania pragniecie zostawić swoim bliskim...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A moze to akt oczyszczenia ? - czysto teoretyczne pytanie. Jestem do bani - to po co meczyc siebie i bliskich - moze dac im szanse ? Wiem ze to racjonalizm posuniety do granic ... czego ? BTW znow wiecej pytan niz odpowiedzi :D Ale wobec moich bliskich i jak mnie stawiaja - trudno nie zadac sobie takiego pytania. "Samobojstwo zawsze jest wyjsciem - ale nie polecanym" Hyh no wlasnie. Zeby jasno bylo (nie za jasno - slonce swieci jak wsciekle - jak mam isc spac?) Nie propaguje samobojstwa - ja tylko stawiam pytania ... Bliskich mozna uspokoic kwestie finansowe etc. moralne etc. nasze ! etc. :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

...A odpowiedz sobie na jedno pytanie... Masz na pewno kogoś kogo kochasz, kogo nie chciał byś nigdy skrzywdzić... Pomyśl teraz że to nie Ty tylko ta osoba popełnia samobójstwo... (bo przecież teoretycznie każdy ma takie prawo)... I co czujesz się dobrze bo ktoś nie sprawi Ci więcej kłopotu etc...?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobre pytanie. Dziekuje. Hmmm echhh uuuuu no ! Zalezy bardzo - wiesz sa ludzie ktorzy mowia, sa ludzie ktorzy nie mowia. Sa ludzie rozumiani i zupelnie nierozumiani. Sa kultury i spolecznosci. No moze rozmydlam. Ale problem ani prosty ani łatwy. Kochana osoba jak piszesz wiedziałaby, starałaby. Nie kochana - chyba nie. Ta kochana chcialaby pomoc. hmmmm tylko na ile jej starczy wyobrazni jesli tego nie zna ? Cierpliwosci. Nie deprocjonuje - staram sie zrozumiec.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Samotność nie musi być taka straszna, gdy sobie na nią pozwolisz.

A propos, masochizm może być formą sadyzmu, gdy myślimy tylko o sobie...

 

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:59 pm ]

P. S. To napisałam ja - samobójczyni???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Każdy znas jest iną istotą , niemożna wszystkich brać pod wspólny mianownik ,każdy znas potrzeuje kogos samotnosc to najwiekszy zabójca dla ludzi którzy sa w depresji chcemy byc sami zamknąc sie przed swaiatem ,a zarazem nasza dusza woła pomocy !!!. Nie uciekajmy wsamotnoscv to nic niedaje faktycznie odpowiedzia jest miłosc :D:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak, samotność jest jak samobójstwo dla człowieka z zaburzeniami psychicznymi. Niestety w tych przypadkach często bywa tak, że pomimo przebywania w towarzystwie nie czujemy się wcale lepiej. Osobiście, mam jeszcze większe problemy z byciem w towarzystwie niż z byciem samą. Jestem jeszcze bardziej przewrażliwiona niż gdy jestem sama. Boję się każdego słowa i gestu aby ktoś mnie źle nie zrozumiał i jestem przewrażliwiona na słowa i gesty towarzystwa, które często odbieram jako osobiste i przeciw mnie.

Mówiąc, że samotność wcale nie jest taka zła miałam na myśli to, że można wykorzystać ten czas dla siebie, to znaczy aby lepiej poznać siebie i powolutku zacząć się akceptować. To jest możliwe. Jest na to wiele sposobów i technik.

Moja przyjaciółka zmarła w sobotę. Tą ostatnią sobotę. Zabiła się. Skoczyła z 8 piętra. To był cudowny człowiek. Biło z niej takie ciepło, że ludzie lgnęli do niej jak ćma do światła. Ale ona miała depresję. Czuła się coraz bardziej zagubiona w tych tłumach. No i już się nie odnalazła...

Beti, nie wiem jak wypełnię pustkę, którą po sobie zostawiłaś...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam. Chcialbym wam opowiedziec bardzo smutna historie z mojego zycia...

Od dlugiego czasu cierpie na depresje, na poczatku nie zdawalem sobie z tego sprawy i myslalem ze to poprostu jakis dolek i to wszystko jednak zaczelo sie to znacznie nasilas, bezsennosc, ciagle napiecie itd. Mialem dziewczyne, bardzo mi przeszkadzal jej charakter, gdy sie unosila to nie potrafilem jej tego powiedziec, gdy cos mi nei pasowalo to zamykalem sie w sobie i nie potrafilem jej o tym mowic. Po jakis 9 miesiacach zaczelo sie psuc miedzy nami... czulem sie strasznei zagubiony i nie moglem tego dopouscic do siebie ze to moze byc juz koniec (bardzo ja kochalem).

Czulem na tyle okropnie ze skoczylem z trzeciego pietra :( wyskoczylem od siebie z pokoju bez butow, na nogi, na asfalt. To bylo straszne :( Gdy lecialem czulem jakbym sie nagle obudzil i zdal sobie dopiero z tego sprawe co ja robie... jednak bylo juz za pozno i poczulem straszny bol. Po czym zaczalem sie drzec z bolu, nie stracilem nawet przytomnosci. Przyjechala karetka. Okazalo sie ze mam zlamany kregoslup, zmiazdzone piety ze zlamaniami otwartymi i zlamana reke z przemieszczeniem. Gdy dotarlo to do mnie w szpitalu czulem w sobie straszna zlosc. Nie bede juz pisal w jakim strasznym bylem stanie, ale po 5 miesiacach wyszedlem ze szpitala o wlasnych silach. Moja byla dziewczyna po wypadku odeszla ode mnie. Teraz chodze codziennie na rehabilitacje o kulach i czekaja mnie jeszcze operacje. Mialem konsultacje psychiatryczna i wizyty psychologow, czuje sie duzo lepiej psychicznie, ale niepokoj towarzyszy mi nadal. Gdy staje na balkonie czuje jakby wszystko sie krecilo wokol mnie i szybko uciekam do domu bo mam straszny lek. Nie wiem co bedzie dalej... CIESZE SIE, ZE ZYJE!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Muodywstrząsnął mną opis twojej historii.Bardzo dobrze,że opowiedziałeś o tym,może co niektórym osobom pozwoli się zastanowić,czy warto zrobić taki krok.Współczuję ci tych strasznych cierpień i bardzo bardzo cieszę się,że jesteś wśród nas.Trzymaj się cieplutko.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×