Skocz do zawartości
Nerwica.com

Proszę o pomoc !


NieTakiSam

Rekomendowane odpowiedzi

Zaczne może od tego, że mam 15 lat, jestem nadzwyczaj wrazliwym chlopakiem, odkad sie urodzilem bylem mamisynkiem, placzkiem, czesto mial napady strachu przez tydzien lezalem w lozku nigdzie nie wychodzilem i balem sie spac bo sie trzeslem ale to przeszlosc. Zawsze przechodzilo, balem sie wtedy smierci, po co zyje? co bd po smierci czy w ogole cos bedzie? Balem sie konca swiata, bałem sie spac dlatego ze czulem strach przed tym ze moge sie nie obudzic. Od tego czasu minely 3 lata. Przygotujcie się na trochę długie opowiadanie.

Było to rok temu. Jechałem autobusem do szkoły wpatrując się w okno i myslac sobie spokojnie, patrze tak przez to okno i za chwile cos mnie dopadlo (panika,lęk,schiza) sam nie wiem jak nazwac to niech bedzie to skrot PLS. Rozmazało mi sie wszystko, czulem jakbym odplywal, umierał? Czy przechodzil do innego swiata, sam nie wiem. Po chwili doszedlem do siebie, ale od tamtej pory to co mnie tam dopadlo nie odpuszcza mi i dopada mnie w roznej postaci. Przez około miesiąc bałem sie ze zycie to tylko sen ze sie obudze z tego ze jak to jest mozliwe wszystko, ze czlowiek zyje i takie tam. Najczesciej takie rozmazywanie dopada mnie jak jest ciemno i mam ochote uciekac wtedy. Powiedzialem oczywiscie rodzicom, pojechalismy do psychiatry, ona powiedziala ze to tylko nerwica natrectw ze to mi przejdzie i dala jakies leki. Nic nie bylo lepiej, po miesiacu mama zapisala mnie do drugiego psychiatry, tam lekarka w ogole nie wiedziala co mi jest, chciala dac mnie na oddzial zeby diagnoze postawic, ale nie zgodzilem sie bo nei weidzialem ze to konieczne, chodzilem do pani psycholog na terapie ktora uznala ze mam ojca od tego, zeby mnie wychowal i ze ona nie bd mnie za niego wychowywac. Na prawde nie wiem o co chodzilo. Tak wiec mama dala mnie do innego psychologa ktory raz postawil mi terapie, i tylko musialem zapisywac jakies notatki jakie leki mnie dopadaja chociaz ja nei potrafie ich dokladnie opisac. Kiedy jestem zajety czyms, na przyklad gram w pilke i sie nie nudze to rzadziej mnie dopada, na jakiejs imprezie rowniez. A pani stwierdzila z rodzicami ze ja manipuluje ludzmy ze wykorzystuje to i ze nie jest mi nic najprawdopodobniej i teraz rodzice mi nei weirza. Pisze tutaj bo wiem ze rodzice nie zapisza mnie juz nigdzie, i ja musze sobie sam pomoc i wiem ze na tym forum lekarze potrafia dac dobre rady, dlatego tu napisalem, ja musze byc zdrowy i cieszyc sie zyciem, a nie bac sie wyjsc na dwor bo wiem ze tam dopadnie mnie PLS. Kiedy mama przychodzila do mnie i pytala jak sie czuje i jakie leki mnie dopadaja to raz jej powiedzialem ona tylko popatrzala na mnie z niezrozumieniem jakby chciala powiedziec ze cos wymyslam. Kiedy kolejnymi razami przychodzila zachowywalem sie jak dzikus jak mama pytala o leki to powiedzialem jej jak mam ci powiedziec jak nei umiem wytluamczyc?

Tak wiec bardzo prosze o porady jak mam to pokonac.

Zamieszcze roznorodne leki ktore mam:

Moje 'lęki' dochodzą po kolei coraz nowsze, zaczelo sie od strachu ze zycie to sen, strachu przed koncem swiata.

-Popatrzalem na kolege na treningu i nagle dopadl mnie strach ze ja widze go calego a siebie nigdy nie zobacze ze dlaczego patrze z ciala swojego, i pytanie w glowie czy ja to ja?

-Dopada mnie czesto lek jak ide, ze slonce spali ziemie, albo ze nei bedzie grawitacji na ziemi i ze odlece i usilnie musze sie czegos zlapac, gdy sobie pomysle ze moga byc inne wymiary tez oblatuje mnie lek, ze jestem malym ziarenkiem w kosmosie tez oblatuje mnie lek, ze czlowiek nie ma wplywu na to co bedzie z swiatem bo jest tylko mala czastka w tym wszechswiecie tez oblatuje mnie lek (piszac to oblecial mnie lek), mam problemy ze spaniem, budze sie w nocy, ciagle wydaje mi sie ze swiat nie jest prawdziwy, to tylko pare lekow z wszystkich, ale lek moge wywolac z byle czego w tym tkwi problem.... nie moge sie opalac bo jak probuje to albo boje sie slonca i lek mnie dopada ale dopada mnie takie cos i zadaje sobie pytanie czy ja to ja? gdzie jestem? po co tu jestem?

Ponadto zanikaja moje relacje z rodzicami, kiedys bawilem sie z nimi i tak dalej a teraz nie mam ochoty nawet pogadac z nimi a jak gadam juz to tak jakbysmy sie dopiero co poznali. A kiedys bylo inaczej. I wiem ze to wszystko przez to, podejrzewam ze to moze byc cos z nerwica lekowa dlatego pisze w tym dziale, i wiem ze to niszczy mi zycie, musze sie ratowac poki mozna. Nie dam rady juz ja chce normalnie zyc!!!! Przez to calkie zmienilo mi sie patrzenie na swiat, kiedys wiedzialem ze to realny swiat i ze tu zyje, a teraz jestem w przekonaniu ze to tylko sen ze i tak sie obudze z niego mimo ze cos w srodku jeszcze daje mi nadzieje na to ze to jednak jest na prawde ze wszystko wroci do normy. Ahh i bym pominal bylem u Bioenergioterapeutki, ona powiedziala ze mam wszedzie rozregulowane hormony, nie wiem czy wierzyc takim osobom ale tak poweidziala. Mama mnie wypisala z terapi bo uznali ze klamie i ze szkoda tracic pieniadze. W takiej sytuacji musze sam sobie pomoc i bardzo prosze o porady :)

 

Jesli sa jakies pytania co do tych lekow to prosze pytac ja odpisze jak najszybciej bo moglem cos pominac..

 

Np. Tej nocy w ogole nie zasnalem bo co chwile sie przebudzałem z lękiem, w wyobrazni mialem obraz wszechswiata ze my jestesmy tacy malutcy w nim ze nie mamy wplywu na nic i dopadal mnie lęk, dopiero o 6 rano zasnelem..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Musisz jakoś znaleźć dobrego psychoterapeutę bo inaczej może nie być ciekawie, ja cię proszę żadne bioterapie, wróżki i egzorcyzmy bo to ci jeszcze pogorszy twój stan. Nalegaj na rodziców, żeby ci znaleźli psychologa, spokojnie im tłumacz co czujesz, nie dziw się,że im jest trudno w to uwierzyć, bo osobie zdrowej trudno zrozumieć chorą, ale bądź konsekwentny, daj im do poczytania to forum, myślę że rodzicom na tobie zaleźy i że w końcu ustąpią i zaprowadzą cie gdzieś na terapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że ta psycholog tak im namąciła w głowie że nie da rady im przegadac. Byłem na EEG i nic nie wykryło to zapomniałem tam dodać. A nie da rady zebym sam mógł sobie jakoś pomóc? Na pewno są jakies sposoby.

Bardzo proszę. A jakbym pokazał to forum to jeszcze gorzej bo by gadali że wyszukuje sie czegos czego nie mam i ze sam sobie do glowy wbijam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że ta psycholog tak im namąciła w głowie że nie da rady im przegadac. Byłem na EEG i nic nie wykryło to zapomniałem tam dodać. A nie da rady zebym sam mógł sobie jakoś pomóc? Na pewno są jakies sposoby.

Bardzo proszę. A jakbym pokazał to forum to jeszcze gorzej bo by gadali że wyszukuje sie czegos czego nie mam i ze sam sobie do glowy wbijam.

 

Trafiłeś widocznie na wyjątkowo nieodpowiedzialną i głupią psycholog, obawiam się, że sam nie wiele możesz z tym zrobić, przykro mi, nic poza terapią nie umiem ci sensownego poradzić i raczej nikt cię tu nie wyleczy bo tu są ludzie, którzy też mają podobne jak ty problemy, to tak jakby jeden tonący miał ratować drugiego. My cię tutaj możemy tylko wesprzeć , a ratować cię musi kompetentny terapeuta, kurczę no nie wiem jak twoich rodziców przekonać :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

fakt w okresie dojrzewania człowiek zadaje sobie takie egzystencjalne pytania, ale jeśli ci to nie bedzie przechodzić, albo jeszcze sie nasili to się nie załamuj tylko nalegaj na terapię

 

-- N lip 10, 2011 6:26 pm --

 

jest takie przysłowie "kropla drąży skałę" jeśli będzie ci bardzo źle męcz tak długo rodziców aż się zgodzą na terapię ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Muszę coś wykombinować na pewno, ale co to sam nie wiem..

Znam jedna lekarke, pediatre ktorej moi rodzice ufaja bez granic z kazda choroba do niej jezdzilismy, zreszta ja tez jej ufam i wiem ze jakbym jej opowiedzial wszystko to by pomogla mi i przegadała rodzicom ale ona mieszka 20km odemnie. Musiałbym zachorować na jakieś zapalenie krtani czy coś wtedy bym pojechał do niej i przy okazji bym opowiedział..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Drogi kolego:) wiesz ja też jak miałam 16 lat przeżyłam coś takiego....po roku minęło....bez terapii i leków....myślałam, że to taki okres w życiu i tyle, ale niestety wróciło 8 lat później....i było znaczenie gorzej.....także wykombinuj coś jak najszybciej i udaj się na terapię....a może wystarczy szczera rozmowa z rodzicami, gdy usiądziesz i opowiesz o tym co się dzieje...co chciałbyś zrobić...powiedz, że chciałbyś spróbować jeszcze raz iść na terapię do kogoś innego.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Staram się namówić rodziców..

Ja jak byłem dzieckiem to tez mialem rozne leki tyle to to byly takie jakies inne leki.

Przez tydzien kiedys lezalem w lozku, balem sie spac bo balem sie ze umre w nocy, balem sie nadchodzacego konca swiata w 2012 roku, dalej sie boje i nie wiem jak sobie z tym poradzic nikt nie potrafi mi wytlumaczyc ze to bujdy. Wtedy sie strasznie trzeslem przez caly tydzien. A w tym roku jak byl 21 Maja to tak sie balem ze caly miesiac przed chodzilem struty jak nigdy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wierz we wszystko, co przeczytasz w internecie, co jakiś czas jacyś ludzie przepowiadają koniec świata i jak dotychczas nic takiego się nie wydarzyło, także spokojnie. Kiedyś jak ja chodziłam do podstawówki istniała taka przepowiednia , że rysa (blizna)która jest na twarzy Matki Boskiej Częstochowskiej się powiększa i że jak dojdzie do jej serca to nastąpi koniec świata,wszyscy się tego wystraszyliśmy dopiero ksiądz proboszcz nas uspokoił, powiedział, że odkąd pamięta to blizna na twarzy Matki Boskiej na obrazie w Częstochowie jest taka sama, że ta przepowiednia to stek bzdur i dopiero wtedy się uspokoiliśmy, także na prawdę podchodź z dystansem do takich spraw.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Według mnie to problem nie leży w przepowiedni w tym czy się ona spełni, czy nie. Problem leży w tym, że tobie brakuje poczucia bezpieczeństwa i nawet jeśli przestaniesz się bać jednego to sobie wymyslisz inne powody do lęku ( można się bać: chorób, smierci, ufo, burzy, piątku 13-go, pękniętego lusterka itd) właśnie temu potrzebny jest terapeuta, żeby dotarł do źródeł twojego lęku.

 

odnośnie przepowiedni to chyba jak będziesz dobrym człowiekiem dla innych, a zwłaszcza dla siebie to nawet jesli przepowiednia się spełni to tobie nic złego się nie stanie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć NieTakiSam :smile: Nie jestem na tyle kompetentny, żeby stawiać Ci diagnozę. Ale ostatnio przeżywam podobne lęki do Twoich. Najbardziej się boję tego, że z mojej winy coś złego stanie się mnie albo moim bliskim, że moje życie jest "napiętnowane" (ciężko to wyjaśnić, powiedzmy że czuję, że ciąży nade mną jakieś zagrożenie, *przekleństwo? :? *) Leczę się na nerwicę natręctw, może to będzie jakaś wskazówka. Myślę, że musisz poszukać dobrego terapeuty, takiego któremu mógłbyś zaufać. Może też jakieś leki, ja próbowałem różnych, na razie bez rewelacji.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A moge wiedziec jaka u mnie przypadlosc mozna stwierdzic przynajmiej z tego co tu napisalem? Zebym wiedzial gdzie, co i jak szukac.

 

Ja diagnozy nie postawię, może ktoś inny coś napiszę, ale tak naprawde to powinien to zrobić psychoterapeuta lub psychiatra.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziś w nocy jak spałem z kolegą pod namiotem to ciagle dopadały mnie lęki i sie przebudzałem, np.że ziemia zaraz wybuchnie i zgine czy coś, albo pytania wywolujace lęk czym jest zycie i brak odpowiedzi i to wywoluje chyba lek. Przy przebudzenie sprawdzalem gdzie jestem i paniczny strach i telefonu szukałem odrazu i tylko do kolegi ej gdzie jest telefon moj szybko a on spal i jeszcze bardziej sie bałem. Albo czułem się jakbym był w innym miejscu w namiocie niz jestem. W sensie ze rozibity jestem na podworku a wydaje mi sie, i dopada mnie lek po przebudzeniu takim ze jestem gdzie indziej, i jak zasnal wlasnie to wszystko sie dzialo bo wiedzialem ze juz nie pogadam z nim bo spi i zaraz leki ze ja to nie ja i wgl, ze zycie moze jest tylko wirtualne ze nie ma czegos takiego jak zycie... :(

 

-- 24 lip 2011, 19:09 --

 

Odpisze ktos? :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×