Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy ludzie widzą Wasze cierpienie?


Sorrow

Rekomendowane odpowiedzi

Też tak miałam bardzo długo. Dusza towarzystwa. Ale jak padłam na gębę to już się nie pozbierałam do tej pory. Myślę że ludzie to widzą od dawna... ale dopiero niedawno zaczęli mnie pytać co się dzieje...

Ludzie raczej nie chcą wiedzieć że komuś coś jest bo boją się że będą się czuli zobowiązani pomóc...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Standard bardzo często.. ja z kolei słyszę że jestem dobrym psychologiem i doskonale poprawiam nastrój w każdych okolicznościach.. jassne.. Mało kto daje po sobie poznać że dostrzega, bo tak jak napisała @Lady_Beznadzieja czują że będą zobowiązani do pomocy.. a jak nie pomogą że zostaną odtrąceni np..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

haha wlasnie przed chwilą napisalam to co sebastian... ale mnie wyprzedził i moj post nie wszedl:)

 

ja równiez mysle ze osoby z nerwica swietnie sie maskuja i doskonale odgrywaja przypisane im role.

 

tak bylo w moim przypadku.

 

mówiłam tylko bliskim osobom jak sie czuje, ale nie chcialam ich obciążać. moj mąż uważał moje złe samopoczucie za fanaberie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Raffuss, o kolega z 3City :mrgreen:

W rzeczy samej.. ;) aktualnie przebywający "przymusowo" w Gdyni na ul Powstania Styczniowego :P

 

//Generalnie bywamy bardziej pogodni z racji takiego a nie innego odbioru bodźców zewnętrznych.. częśc także się maskuje, bo uważa takie postępowanie za słuszne..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a dlaczego w koncu przestałes ja grac?

myslę ze to jest inteesujace. co i dlaczego skłania nas do porzucenia tych "nie-naszych" ról?

wydaje mi sie że "grać" można do pewnego momentu, do tzw. "zmęczenia materiału" ...potem wszystko buuuuch i nie mamy poprostu juz siły ani fizycznej ani psychicznej , ba nawet nie chce nam się udawać :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czy myslicie ze kazdy ma jakąs ograniczoną wytrzymałość fizyczną i psychiczną poza ktorą jest...trrrrach...i już dalej sie nie da tego ciągnąć?

 

i czy jest niebezpieczenstwo że wrócimy do tych "starych" rol? czy jak juz raz z niech zrezygnujemy to do nich nei wrócimy ??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a dlaczego w koncu przestałes ja grac?

myslę ze to jest inteesujace. co i dlaczego skłania nas do porzucenia tych "nie-naszych" ról?

wydaje mi sie że "grać" można do pewnego momentu, do tzw. "zmęczenia materiału" ...potem wszystko buuuuch i nie mamy poprostu juz siły ani fizycznej ani psychicznej , ba nawet nie chce nam się udawać :?

 

dokładnie tak było u mnie...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a co sie działo z Twoim ciałem?

co tracimy a co zyskujemy przestając grac?

 

Przestająć, odkrywasz swoje wszystkie wrażliwe punkty, powody do wymówek itp.. Często wielu z Nas nie potrafi zaakceptować swojego prawdziwego oblicza, albo co gorsza ich najbliższe otoczenie tego nie potrafi..

 

Kłopoty z oddychaniem to pikuś, lek rozkurczowy i po sprawie. Ale co zrobicie w przypadku bloku serca? Albo wytrzyma albo zdechnie, a Wy wraz z nim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×