Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nagła utrata sił w depresji, senność, zmęczenie (pogoda?)


zaqzax

Rekomendowane odpowiedzi

Lecze się jak zwykle, zazwyczaj dominował lęk i tłumiłem się benzo w malutkich dawkach, reszte biorac to co zwykle.

Ale od 3 dni, od kiedy zrobiło się dużo cieplej czuje się cały dzień zmęczony, senny, nie potrafie sie nad niczym skupić,

jestem mocno zamulony. Nie macie podobnie w ostatnich dniach, bo nie mam co obwiniać za ten stan ? nie zmienialem

leków ani nic, może to wina pogody - jak sie czujecie jesli chodzi o napęd fizyczny i psychomotoryczny ?

 

-- Pt kwi 01, 2011 8:01 pm --

 

Dodam ze zadna kawa nie działa, wczoraj wypilem 3 kawy i 3 red bulle i nic :/

Wczoraj i dzis nie bralem nawet mikrodawki benzo by sie nie przymulac bardziej, nawet zmniejszylem Zoloft do 100mg (od 3 dni)

i żadnej zmiany! przymulony, od rana, fajek za fajkiem nic nie daje, kofeina tez nie, nawet lęku nie czuje, tylko bym leżał.

Cisnienie mam normalne 130/80

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zaqzax, mam tak samo. Do tego potworny ból głowy!

Też bym tylko leżała. Zero motywacji,

Psychicznie i fizycznie do doopy.

Do tego przyspieszone tętno, ale ciśnienie w normie.

Paskudnie, marastycznie, otępiennie, bezmotywacyjnie, dręcząco.I w ogóle jedna wielka ch.ujnia.

Kochałam słońce.

Teraz go nie znoszę!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rok temu przez całą wiosnę i lato miałem światłowstręt, beznadziejna sprawa, teraz mi na szczęście lepiej, ale bez rewelacji. W ogóle to ciekawa jest ta cała pożal się boże "choroba", człowiek jest zdrowy, a czuje się, jakby miał zejść za moment. :evil:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zaqzax, mam tak samo. Do tego potworny ból głowy!

Też bym tylko leżała. Zero motywacji,

Psychicznie i fizycznie do doopy.

Do tego przyspieszone tętno, ale ciśnienie w normie.

Paskudnie, marastycznie, otępiennie, bezmotywacyjnie, dręcząco.I w ogóle jedna wielka ch.ujnia.

Kochałam słońce.

Teraz go nie znoszę!

 

myslalem juz kur** ze jestem sam :/

 

chwytam sie wszystkiego, kawa nie pomaga wiec od jutra sobie ja daruje - tak samo reszta energetykow kofeinowych.

sproboje duzo zielonej herbaty naparzyć i wziąć 2tabl. żeńszenia, ale nie wierze ze zadziala, ale nic nie mam od stracenia.

 

ja mam tak, ze co 30min musze sie polozyc i polezec conajmniej 10min, bo padam dosłownie na pysk, czuje sie jakbym

pracował po 14h dziennie a ja wstaje wyspany i gdy się przebudze to bardzo szybko znowu senność, przymulenie, brak

koncentracji, zamułka, no i wielkie podirytowanie tym stanem bo chcialoby sie cos zrobic ale nie ma sie sily! takie

doslownie ubezwlasnowolnienie cielesne, dysforia. Zasnąć się nie da za dnia bo jestem wyspany, tylko leżę tak z zamknietymi

oczami i szukam sił, teraz poleżałem 15min, wstałem - 10min było w miarę i znowu mnie ścina, jaaa pierdo**!

 

jak to potrwa dluzej niz kolejne 2 dni to chyba zaczne szukac dilera amfetaminy, bo taki stan mnie wykancza.

chociaz ja jestem tak popieprzony ze taki eksperyment jeszcze by mi pogorszyl stan o_O

 

-- Pt kwi 01, 2011 11:35 pm --

 

Guarana, żeń-szeń....no i najlepszy naturalny środek na pobudzenie - SPORT!!

 

guarana to gówno bo też kofeina!

 

właśnie sport, wczoraj byłem na rowerze i było ok, ale jak wrocilem to objawy nasilily sie 10x, doslownie zgon,

podczas samej jazdy było ok. nie przejechalem na tyle duzo by sie przemeczyc, przejechalem sobie wolnym

tempem 25km.

 

a zenszen to niby placebo, ale i tak go juz wzialem.

 

wszystko wyproboje, moze samo minie, oby!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zaqzax, A jesz jakieś suplementy? Multiwitaminę i dobry magnez w sporej ilości? Może w tym okresie przejściowym potrzebujesz po prostu drzemki ? Ja tak mam zawsze na wiosnę i jesienią...muszę się zdrzemnąć po południu bo padam na pysk, nawet jak nic nie robię.... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

@zaqzax

Przechodziłem przez to samo, chyba ze półtora roku miałem taki stan, prawie cały czas. Dawniej piłem kawę, do pół litra mocnej kawy naraz, ale potem przestała działać zupełnie, teraz znowu działa, słabo, ale zaczęła działać. Próbowałem wyprowadzić się z tego stanu redbullem, eksperymentowałem, najwięcej z 3 na raz, ale też nie działało. Żeń-szeń w tabletkach firmy bodajże Bodymax działa, ale nie na długo, bo gdy skończyły się tabletki to stan wcześniejszy wrócił i nie działa też zbyt mocno.

Eksperymentowałem też z ilością snu. Spałem po 14 godzin i nic, po obudzeniu leżałem i niby czułem się w miarę wypoczęty, po zwleczeniu się z łóżka pół godziny i zgon. Sport, jeździłem na rowerze dziesiątki kilometrów szybkiej jazdy, też niewiele lepiej.

Najbardziej pomogła mi medytacja i mało snu jednocześnie, 6 godzin snu, lepiej zamiast dłużej pospać medytować, albo na odwrót kilka godzin przed snem, bo rano łatwiej wpaść w płytki sen niż się naprawdę obudzić i medytować.

A sama medytacja polega na nic nierobieniu i obserwowaniu swojego stanu, rozluźnianiu się w tym stanie, obserwowaniu myśli, tak jakby z boku, po pewnym czasie ty zostajesz, myśli i stany przepływają i zmieniają się niezależnie od ciebie, a organizm wypoczywa i odblokowuje się, nic na siłę, nie angażować się w myślenie i w historie pojawiające się w umyśle.

 

-- 01 kwi 2011, 22:49 --

 

A mi magnez nie pomaga, ale na wszelki wypadek biorę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

NoOneLivesForever, Nie wiem na czym polega medytacja, nie rozumiem tego. Nie umiem. Próbowałam. Ogarnia mnie wtedy jeden wielki wQrw.

Autosugestia......również.

Chyba musiałabym chcieć pójść do kogoś,żeby się nauczyć tych metod. Nie podchodzę sceptycznie do tej sprawy. Jednak sama nie daję rady, nie umiem no!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Medytacja... kiedyś próbowałam, medytacja mi nie wychodzi ale nie wiem czy to to samo ale bardzo pomaga mi trening autogeniczny, autosugestie itd. Tyle że ja potrzebuję 9h snu - minimum
Jakbym mógł to bym spał 10-12, bo zawsze lubiłem, ale dłuższy sen wcale nie dodaje mi więcej energii. A jeśli mowa o medytacji, to podejście, że nie wychodzi jest złe. Medytacja to sztuka oszukania swojego umysłu, musisz być ponad tym co czujesz, co ci się wydaje, itp. Jeśli czujesz, że robisz to źle, to obserwuj to uczucie, to część medytacji, najlepiej traktować każdy stan, jako medytację, od początku medytujesz, to nie tak, że czekasz, aż coś się stanie, jeśli będziesz czekać to nigdy się nie stanie. :smile: I dlatego to takie trudne, bo pełne paradoksów, mi idzie coraz lepiej, ale z mojego doświadczenia wynika, że trzeba poświęcić temu dużo czasu i niczego nie oczekiwać.
Nie wiem na czym polega medytacja, nie rozumiem tego. Nie umiem. Próbowałam. Ogarnia mnie wtedy jeden wielki wQrw.
No to ciężko ci będzie, to wymaga duuużej cierpliwości, którą ja na szczęście mam.
Autosugestia......również.
Autosugestia na mnie nie działa, uważam, że to płytkie podejście, zmienia nawyki na moment, medytacja działa dużo głębiej, ale jest trudna.
Chyba musiałabym chcieć pójść do kogoś,żeby się nauczyć tych metod. Nie podchodzę sceptycznie do tej sprawy. Jednak sama nie daję rady, nie umiem no!
W internecie jest mnóstwo na ten temat, ja jednak wychodzę z założenia, że i tak tego nie można się nauczyć w teorii, bo teoria tu tylko przeszkadza (kiedyś czytałem o tym mnóstwo tekstów i książek), dlatego, że próbujesz dopasować to co czujesz i to co robisz do schematu, a medytacja to brak schemat, całkowite porzucenie kontroli. Jednak od czegoś trzeba wyjść. Był tu taki temat o pewnym kontrowersyjnym, hinduskim guru - Osho, w jakiejś swojej książce napisał, że w medytacji każdy początek jest zły i tu ma rację, zawsze jak próbujesz medytować to z założenia robisz to źle, bo w ogóle próbujesz coś robić, a to bardziej chodzi o to, żeby dać się ponieść swoim myślom, stanom emocjonalny, puścić całą kontrolę, co jest trudne jak cholera, ale jak się uda to daje rewelacyjne efekty. Problem zaczyna się, jeśli oczekujesz fajerwerków, niecierpliwie, no żeby coś się stało!, no kiedy w końcu, itp. wtedy to na nic, marnowanie czasu. Trzeba przeczekać nudę, niecierpliwość.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeden jedyny raz podczas medytacji, zupełnie na samym początku kiedy dopiero zacząłem wcielać w życie to co udało mi się zrozumieć czytając różne rzeczy na ten temat (a dużo tego było) udało mi się dzięki temu osiągnąć bardzo wiele, tzn. miałem przez 7 miesięcy problemy z oddychaniem, czułem jakbym się dusił, każdy oddech to było bardzo nieprzyjemne doznanie, szczególnie rano kiedy jechałem na uczelnię, miałem uczucie nieprzyjemnego, promieniującego ciepła w klatce piersiowej, mnóstwo różnych innych bóli napięciowych, ostrą derealizacją przez cały czas, pół roku, mnóstwo myśli w głowie nonstop, dużo więcej tego było, wtedy już myślałem, że po mnie, że organizm padł i nigdy nie wstanie, bo zawsze kiedy się kładłem i kiedy się budziłem ten stan tam był, jedna, jedyna medytacja postawiła mnie na nogi, jednak nie do końca, bo zostało tego mnóstwo, ale przedtem to była całkowita tragedia, nie dałbym rady tak żyć. I wtedy popełniłem olbrzymi błąd, bo pomyślałem, że ooo już umiem medytować, a gdy po dłuższym czasie chciałem spróbować dalej, bo wciąż miałem nerwicę, a to było w okresie wakacji i zbliżał się kolejny semestr, to... zapomniałem jak to robić, więc zacząłem się z sobą siłować i wywoływać medytację na siłę, i tak przez ostatnie 2,5 roku, parę mies. temu dałem sobie siana z siłowymi próbami i zacząłem od nowa, tak jak kiedyś na spokojnie i efekty są, nie takie, jak 3 lata temu, ale stopniowo może się uda.

 

-- 02 kwi 2011, 00:24 --

 

Ogólnie znikła duża część objawów, które nie wróciły nigdy, byłem po tym dużo bardziej wypoczęty, wyostrzyły się zmysły, znacznie zmniejszyła się derealizacji, nie do końca, ale o wiele.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ehhh. Wyszłam rano na spacer, z racji tego, że mamy dzisiaj piękną pogodę. Pochodziłam godzinę nie myśląc o niczym, czułam taki spokój.. niestety tylko przez chwilę. Poprosiłam kolegę, żebyśmy wrócili.. nie dałam rady dalej iść, ni stąd ni zowąd zaczęłam bełkotać, nogi powoli odmawiały posłuszeństwa, wszystko zaczęło mnie drażnić, jedyne o czym marzyłam to położyć się spać. założyłam okulary i jakoś doszłam do domu. Teraz siedzę w domu i oczy mi się zamykają, nie mogę złapać oddechu, oddycham bardzo płytko, tak jakbym zaraz miała całkowicie przestać. Nie wiem o co chodzi... kiedyś potrafiłam spacerować całymi dniami.. a teraz wystarczy godzinny spacer i jestem bez sił.

Nie radzę sobie z tym, że gdy się budzę za każdym razem nie mam siły, motywacji, zupełnie nic. Mogłabym tylko leżeć.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Męczy mnie to już prawie tydzień, ledwo zwlokłem się z łóżka o 14, poszedłem przed blok pocykać jakieś zdjęcia - tak na siłę bo jak zwykle nic ciekawego mi nie wychodziło :/

koło 17 wyszedłem na rower, chwilę było ok, ale pod koniec nie miałem już sił, ledwo się dowlokłem do domu...

 

Wiosenne przebudzenie, ładny zachód słońca, ciepło, ja jakby mnie tu nie było, jestem bez sił, wyczerpany i zmęczony psychicznie, boję się że tak jak zwykle wszystko

będzie na siłę, ale do czego to dochodzi by nawet mając 100% czasu dla siebie, tyle przyjemności a zero wytchnienia, zero odpoczynku, spokoju, życie jak za szybą,

chciałbym poczuć ładny zapach kwitnącej przyrody co zacznie się już za kilka dni, wszystko takie piękne a teraz budzi tylko odrazę, obrzydzenie, obojętność.

 

czuję się jak w więzieniu, a tak narzekałem na zimę a teraz wiosna i o dupę to wszystko potłuc, jak można żyć na siłę :/

po co mi praca i cokolwiek jak i tak zero satysfakcji z tego a jedynie przykry obowiązek i dodatkowe przytłoczenie, że nic nie ma sensu.

 

-- Pn kwi 04, 2011 5:55 pm --

 

dzis znowu to samo, jebło mnie już o 15:00, taka senność i wyczerpanie że ledwo się doczołgałem do domu i odrazu padłem na łóżko.

 

wszystkie leki ograniczylem do minimum, a stan psychiczny bez zmian czyli przeciętnie z wahaniami nastroju ale to osłabienie

kompletnie mnie ogranicza tak że mam ograniczoną świadomość.

 

kupiłem se sudafed (pseudoefedryna) na pobudzenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

500mg pseudoefedryny i 2 kawy nic nie pomogły, żeńszeń i lecytyna też nic.

 

wydaje mi sie to nie do pokonania, obstawiam ze samoistnie minie za jakies

kilka dni, lub kilkanascie tyle ze stopniowo.

 

pewnie mam jakas wade mozgu i reakcje pogodowo/sezonowe i tutaj wiele nie da sie zaradzic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mam tak samo już od ponad roku.. Stan ten pogarszał się z każdym miesiącem. CZASEM mój najgorszy dzień wygląda tak: wstaję rano żeby coś zjeść, po czym wracam do łóżka i leżę do oporu - czasem do wieczora.. wieczorem z ulgą zasypiam - potwornie zmęczona. Próbowałam kiedyś ćwiczyć na "rozruszanie się" ale zawroty głowy, mdłości i brak siły skutecznie uniemożliwiły mi to. Raz nawet zapisałam się na aerobic - po pierwszych zajęciach myślałam że zejdę z tego świata.. nie wspominając o tym że przy innych kobitach wypadałam jak zniedołężniała staruszka.

Nie mam anemii, jestem zdrowa - poza pogłębiającą się niestety, cykliczną depresją. Tak więc u mnie to się niestety wszystko łączy. Od niedawna biorę ZOLOFT ponoć ma mnie rozruszać... ;/

 

Apropos medytacji, dużo na ten temat czytałam, próbowałam wielokrotnie, ale za cholerę mi ona "nie wychodzi" - tzn nic mi to nie daje. A porzucając oczekiwania, ażeby mi ta medytacja coś przyniosła, no to jeśli nic się nie dzieje - dobrego ni złego - to po co to robić...? Paradoks

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja czuję się podobnie już ponad tydzień siły brak,motywacji do czegokolwiek też,spraw na głowie multum,a tu nawet nie wiem od czego zacząć,praca magisterska w toku już powinna być,a ja nawet pomysłu jeszcze na nią nie mam i na myślenie też bo to starsznie męczące ostatnio jakieś jest.Ile tak można ja już nie wyrabiam,aż boję się pomyśleć co będzie dalej :why:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×