Skocz do zawartości
Nerwica.com

Czy tzw. frajer (ang. loser) to najsłabszy osobnik w stadzie


123qwe

Rekomendowane odpowiedzi

harpagan83,

Mam zupełnie inne doświadczenia ,i nie wyobrażam sobie żeby starszy bart mnie wykorzystywał i nie wyobrażam sobie żebym mógł wykorzystywać młodszego brata . A w grupie ...teraz z powodu izolacji nie ma grupy przyjaciół ,ale dawniej ..racje miał ten który w danej chwili wymyślił coś mądrego a nie ten który był bardziej asertywny i głośniejszy .

Wiec mówimy z dwóch rożnych płaszczyzn . I się nie zrozumiemy w tej sprawie .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Marcja , Nie ma ludzi odpornych na depresje psychogenna. Na kazdego jest jakis hak w zaleznosci od charakteru. Kazdy psychiatra to powie.

 

 

 

 

Wedlug mnie najgorsza rzecza jaka mozna zrobic to wmowic sobie, ze jest sie frajerem....Obserwujac tzw frajerow szkolnych teraz po latach widze, ze wiekszosc z nich stala sie asertwynymi i pewnymi siebie ludzmi. A znam kilku przodownikow szkolnych, ktorzy teraz sa alkoholikami lub narkomanami....

 

Prawdziwe frajerstwo nieprzemijajace to po prostu depresje , nerwice, dysmorfofobie, zaburzenia lękowe, fobie spoleczne.

 

Krzysiek Czytalem wiele Twoich postow, ale nie pamietam, czy leczyles sie kiedys? Chodziles na terapie ? PRzeciez jest ogromna szansa na poprawe.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

LitrMaślanki, pewnie nie. Ale to co mówię wynika z moich obserwacji i doświadczenia. Słabszy mniej asertywny, co nie znaczy że głupi czy i zły, był zawsze źle traktowany w społeczeństwie. Widziałem to na swoim przykładzie i na przykładzie innych słabiaków. I takie zależności dotyczą wszystkich grup. Nie ważne czy to gang uliczny, czy klasa, czy współpracownicy, czy koledzy z wojska, albo z celi. Słabi byli i sa wykorzystywani- z tond nazwa frajer.

Jeśli ty nie miałeś okazji doświadczyć, albo zaobserwować takich sytuacji i zależności to musisz być szczęśliwym człowiekiem i mieć szczęście do ludzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie uważam, że ten samczyk alfa i frajer się tacy po prostu urodzili. To sprawa wychowania.

 

Przez bodajże dwa pierwsze lata życia, dzieci są szczególnie wyczulone na otoczenie, łapią mnóstwo rzeczy, uczą się go. Ich mózgi są wtedy bardzo elastyczne i chłonne. Od rodziców, opiekunów, obcych wokół wyłapują komunikaty o sobie, sygnały jak powinny się zachowywać aby ich potrzeby były zaspokojone, wzorce zachowania. I teraz puenta tak w skrócie - jeśli są odpowiednio traktowane, to będą sobie radzić wśród rówieśników, będą zdrowe, energiczne i silne, jak z reklamy Kubusia. Jeśli zaś występują zaniedbania, to już niekoniecznie.

 

 

Z 2 latami zycia, ktore sa najwazniejsze dla przyszlych kontaktow spolecznych to w pelni prawda. Z traktowaniem przez rodzicow tez :) Tyle, ze wrodzony temperament to tez fakt. To, co wrodzone i to co nabyte rozklada sie pol na pol. Tak przynajmniej glosi psychologia, ale wiadomo, ze kazdy moze miec swoje zdanie na ten temat... Nikt nie rodzi sie czysta karta. Kazdy noworodek ma juz swoj wrodzony temperament. (porownaj zachowania nawet dwoch noworodkow w rodzinie, jesli masz lub bedziesz mial okazje i sam zobaczysz, jak bardzo sa roznia od siebie zachowaniem) A ze na podstawie tego temperamentu, mozna z dziecka cos "ulepic" to wiadomo;) Ale to na PODSTAWIE, wiec z zaleknionego, cichego, spokojnego, zamknietego w sobie dziecka, nie da sie stworzyc jego zupelnego przeciwienstwa. Mozna tylko odpowiednim lub nieodpowiednim wychowaniem umacniac pewne cechy-dobre lub zle:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tyle, ze wrodzony temperament to tez fakt.

A ja myślę że wrodzony temperament to tylko 50% znaczenia. Gdyby wszystko od genów zależało to nie było by sensu chodzić na terapię. Ludzie mogą sie zmienić na leprze, i czasami zdarza sie metamorfoza, ze z tchórza czy frajera robi się bohater, albo człowiek orkiestra hehehe

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

marcja, sory oczy bolą mnie od monitoru i zasosowałem kurs szybkiego lecz niedokladnego czytania :mrgreen:

Ale prawdą jest że talent, warunki fizyczne, czy predyspozycje psychiczne można w mniejszym lub większym stopniu zwiększyć. Wiadomo ze ten który ma w genach skurwysyństwo, a w dodatku bozia obdarzyła go dobrą genetyką będzie miał lżej jeśli chodzi o relacje społeczne. A taki łagodny kolo w dodatku o wątłej budowie ciała będzie ofiarom i obiektem drwin, ale czasem pod wpływem różnych przeżyć ludzie sie zmieniają.

 

Chociaż jesteśmy ludźmi i teoretycznie różnimy się od zwierząt, sumieniem i rozumem, to i tak instynkty drzemiące w nas biorą górę. Silniejszy zawsze będzie miał skłonności do dominowania słabszego, tak jak w śród zwierząt. U mnie w klasie też był taki ziomek " Kalosz" na niego wołaliśmy niby był ok ale i tak wszyscy mu jechali, nawet wychowawczyni go nie lubiła. Taki to miał przerypane/ trochę szkoda mi go było- no ale życie nie jebajka trzeba dbać o swoje sprawy :bezradny:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ahmall Gammat, po co robisz offtop ZNOWU?

dostałes informację, że posty zostały przeniesione.

Wchodzisz w swój profil, dajesz "pokaż posty użytkownika" i znajdziesz swoje przeniesione posty :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z 2 latami zycia, ktore sa najwazniejsze dla przyszlych kontaktow spolecznych to w pelni prawda. Z traktowaniem przez rodzicow tez :) Tyle, ze wrodzony temperament to tez fakt. To, co wrodzone i to co nabyte rozklada sie pol na pol. Tak przynajmniej glosi psychologia, ale wiadomo, ze kazdy moze miec swoje zdanie na ten temat... Nikt nie rodzi sie czysta karta. Kazdy noworodek ma juz swoj wrodzony temperament. (porownaj zachowania nawet dwoch noworodkow w rodzinie, jesli masz lub bedziesz mial okazje i sam zobaczysz, jak bardzo sa roznia od siebie zachowaniem) A ze na podstawie tego temperamentu, mozna z dziecka cos "ulepic" to wiadomo;) Ale to na PODSTAWIE, wiec z zaleknionego, cichego, spokojnego, zamknietego w sobie dziecka, nie da sie stworzyc jego zupelnego przeciwienstwa. Mozna tylko odpowiednim lub nieodpowiednim wychowaniem umacniac pewne cechy-dobre lub zle:)

 

Wychodzi, że różnimy się w poglądach na te kwestie dokładnie o połowę mniej niż na początku:)

Widzisz, ja miałem styczność głównie z opracowaniami, w których proporcję "wychowanie/cechy wrodzone" określano nie jako fifty-fifty, tylko tak powiedzmy od 75/25, do nawet 99/1 (oczywiście nie podawano w liczbach:))

Autorzy dowodzili, że owszem, dzieci rodzą się mniejszym lub większym poziomem energii, ruchliwości (co zresztą każdy głupi wie... :P) ...ale cechy takie jak otwartość/zamknięcie w sobie/zalęknienie/ciekawość świata kształtują się niezależnie od genów, już po wyjściu z brzusia :)

 

Wydaje się, że błąd który Ty popełniasz, to wrzucanie pod pojęcie "wrodzonego temperamentu" zbyt wielu innych pojęć, jak te ostatnio wymienione przez mnie.

 

Jeszcze powiem tak, rodzą się bliźniaki... Jeden jest bardziej ruchliwy, energiczny, a ten drugi - trochę mniej, powiedzmy że wymęczył go poród pośladkowy... I matka już w pierwszych tygodniach itd może zupełnie nieświadomie nieco bardziej 'ciuciać' tego żwawszego, bo jest 'taki słodki'. Już samo to potrafi wpłynąć na późniejsze usposobienie dziecka. Ten cherlawszy niedługo doszedłby do siebie, odrobiłby różnice do mocniejszego, ale już coś bezpowrotnie stracił. Nie musiał być od razu wyraźnie odrzucony; wystarczyło, że wyczuwał niepokój matki w kontakcie ze sobą, wyczuwał że coś z nim 'nie tak', przez dotyk, ton głosu. Dzieci są podobno naprawdę bardzo łebskie :)

 

Krzysiek1234,

bulwersuje się ,z powodu coraz częściej obserwowanej tendencji do głupoty (obserwowanej na ulicach)

Bulwersuje się bo widzę chodzących po ulicach debili używających jedynego argumentu " nie słuchaj go to frajer .."

Bulwersuje się ,bo widzę jak normalne dzieciaki zmieniają się pod wpływem takich imbecyli w troglodytów .

 

Teraz ja zapytam , bo mnie to dziwi .

A Ciebie nie bulwersuje to ?

 

Owszem. Ale na tego biednego Vi niepotrzebnie wsiadłeś ;) toż on przecież nie napisał, że pochwala te zjawiska :>

 

Krzysiek Czytalem wiele Twoich postow, ale nie pamietam, czy leczyles sie kiedys? Chodziles na terapie ? PRzeciez jest ogromna szansa na poprawe.

 

Chodziłem kiedyś do psycholożki, i swego czasu bardzo dużo mi pomogła. Potem jednak bywały rożne zakręty w naszych relacjach, nowe okoliczności życiowe u mnie, i jakoś przestałem uczęszczać.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Krzysiek1234,

 

To jak wizyty u psycholozki pomogly...to nasuwa sie pytanie dlaczego nie powracasz na terapie ?

 

Szczerze polecam i radze : daj sobie szanse na dobre zycie i rozpocznij ponownie jakas profesjonalna psychoterapie, najlepiej u psychologa-psychoterapeuty.

 

Dodatkowo jesli miewasz hustawki nastrojow, stany depresyjne, a nade wszystko lęki - to jest juz wskazowka zeby udac sie do psychiatry i sprobowac jakies lajtowe leki antydepresyjne , czyli SSRI.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

Widzisz, ja miałem styczność głównie z opracowaniami, w których proporcję "wychowanie/cechy wrodzone" określano nie jako fifty-fifty, tylko tak powiedzmy od 75/25, do nawet 99/1 (oczywiście nie podawano w liczbach:))

Autorzy dowodzili, że owszem, dzieci rodzą się mniejszym lub większym poziomem energii, ruchliwości (co zresztą każdy głupi wie... :P) ...ale cechy takie jak otwartość/zamknięcie w sobie/zalęknienie/ciekawość świata kształtują się niezależnie od genów, już po wyjściu z brzusia :)

 

 

 

Temperament to nie tylko ruchliwosc - otwartosc lub jej brak tez wchodzi w sklad temperamentu, pewna "ciekawosc swiata" i zaleknienie rowniez. W zasadzie wszystkie cechy podstawowych 4 typow temperamentalnych (sangwinik, choleryk, flegmatyk, melancholik) rozpoznasz juz po miesiacu, dwoch od narodzin dziecka, niektore od razu po narodzinach. O ile niemowle sangwinik (zakladajac, ze jest najedzone i wyspane) z radoscia i usmiechem od ucha do ucha powita kazda nowa nachylajaca sie nad nim twarz i bez leku pozwoli wziac sie na rece kazdemu obcemu, o tyle niemowle melancholijne bedzie wystraszone nowymi twarzami a wziete na rece przez obcych nerwowo zacznie plakac. Sangwinik, czy choleryk spragniony nowych atrakcji, nie bedzie chcial lezec dlugo sam w lozeczku, rodzice moga nawet uznac, ze jest absorbujacy. Melancholik, czy flegmatyk za to z radoscia machac beda przez pol godziny jedna grzechotka, lub przygladac sie karuzelce, za duzo atrakcji moze za to wywolac w dziecku lek. Jedno niemowle duzo znosic bedzie w milczeniu, zniesie jakis czas i brudna pieluche i glod, w koncu zaplacze wcale nieszczegolnie zezloszczone (cierpliwy flegmatyk) Drugie podniesie larum od razu, ze zlosci bedzie kopac nogami, drapac twarz, bedzie ryczec co sil w plucach, az do "sinicy" (choleryk)

Przyklady mozna mnozyc :)

Natomiast takie cechy, jak samoocena oczywiscie w sklad temperamentu nie wchodza, wiec rodzice maja tu faktycznie bardzo duze pole do popisu :) I podsumowujac mocny z natury sangwinik moze miec gorsza samoocene, niz wrazliwy i slaby melancholik.

Maly melancholik, ktorego "na sile" bedzie sie "oddawac" obcym, aby go potrzymali, mimo placzu; ktorego bedzie sie przesadnie stymulowalo atrakcjami, ktorych on sie boi i ktorych nie chce; ktorego bedzie sie zmuszalo do zabaw z dziecmi: "Czego ryczysz, zostaw mame, idz bawic sie z kolegami, wszyscy sie z ciebie smieja jak placzesz/wszyscy beda cie wytykac palcami itp, itd" wyrosnie na naprawde slabego, lekliwego, pelnego kompleksow, nadwrazliwego czlowieka z niska samoocena, ale jesli rodzic nim umiejetnie pokieruje, to wcale nie musi tak byc! Moze byc pewnym siebie, lubianym przez innych, cieplym czlowiekiem, ktory z odwaga broni i siebie i slabszych od siebie, bo ogromna wrazliwosc nie pozwoli mu przejsc obok nich obojetnie.

Podobnie choleryk dobrze prowadzony moze wyrosnac albo na odwaznego, pewnego siebie i wlasnej wartosci, przebojowego czlowieka, spolecznika, pelnego werwy "wodzireja", madrego przewodnika kazdej grupy, serdecznego czlowieka swa energia dopingujacego ludzi albo na zuchwalego, przemadrzalego tyrana i dyktatora, ktory wyzej sra, niz dupe ma i gnebi wszystkich dookola, a szczegolnie tych, ktorzy najslabiej potrafia mu sie przeciwwstawic ito, itd. Duzo tego bo i duzo mozna napisac na ten temat, tym bardziej, ze prawie nikt nie jest czystym typem temperamentalnym a typem z domieszkami. Wiec jak pisalam wczesniej, mozna sporo modelowac z tego, co sie urodzi;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Taka natura niestety ludzka, że słabe jednostki będą eliminowane przez te silniejsze. Myślę, że największy wpływ mają geny na to, nie wychowanie, środowisko, wydarzenia z młodych lat, ale to też nie pozostaje bez znaczenia (są przypadki gdzie to ma duże znaczenie). można wyjść z tzw. "frajerstwa" oczywiście, ale łatwiej mają chyba na starcie jednostki, które dostały dobre geny i od samego początku są pewne siebie, zdecydowane. w ogóle określenie "frajer" głupio brzmi, zostało ono wymyślone chyba przez tych oprychów i ludzi, którzy lubią gnębić słabszych. niestety zauważyłem, że w prawdziwym życiu taka słaba jednostka, czy to będzie z ludźmi na poziomie czy z półgłówkami się zadawać, będzie nie traktowana zawsze na równi, jej zdanie nie będzie tak ważne jak innych. w ogóle jest mnóstwo kombinacji osobowości i nie da się zawsze tak stwierdzić czy ta jednostka jest słaba czy silna, bo może mieć trochę takich cech i trochę takich. ludzie bywają cholernie różni. sam kiedyś miałem pewne cechy "frajera" tzw. ale w grupie, w której przebywałem też wielu miało takie cechy. nie mam już na szczęście tych cech (udało mi się je zlikwidować przynajmniej w większości, bo przecież każdy ma swoje słabości). nadal nie jestem jakimś dominującym samcem, ale nie mam zamiaru nim być. jestem przeciętny w tej kwestii jak większość zresztą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że to nieprawda. Ludzie powołują się często na teorię ewolucji, która podobno głosi, że przeżywają tylko najsilniejsze jednostki, ja się z tym nie zgadzam. Ewolucja jako taka wytworzyła też takie zjawisko jak zabawa, która nie jest w niczym potrzebna do przetrwania gatunku, a jednak najbardziej rozwinięte gatunki poświęcają na nią najwięcej czasu, bo nie muszą go spędzać w takim stopniu na zdobywaniu pokarmu i walkę o przetrwanie. Więc takie popularne frazesy, że przetrwają tylko najsilniejsi są zbyt uproszczone. (co też może oznaczać wiele rzeczy, bo można być silnym fizycznie, psychicznie, można być inteligentnym, sprytnym, można też mieć duże oparcie w grupie, samemu będą słabym, itp. istnieje wiele konfiguracji czynników wpływających na siłę).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeciesz widac jak wół ze to zagadnienie dotyczy płci meskiej, nie widze tu w ogule podziału na płec, ktory wlasnie w tym zgadaniniu jest istotnie rozniacy sie, no chyba ze ktos widzial ze gdzies wytykane, wysmiewane sa niezaradne osoby płci kobiecej - ja sie z tym niespotkałem, natomiast co do płci meskiej to masakra - na wielu chłopakach, mezczyznach ciazy klatwa tych niezaradnych, loserów, nieodojrzałych prymitywów co w zyciu sobie nieumieją poradzic, ktorych nawet dz1wka nietknie palcem - prawda jakie to znane ?? a kobieta, jaka by niebyla, idiotka, niemajaca pojecia o zdobyciu pozywienia, zapewnienia przetrwania sobie nigdy niebedzie tak okreslana

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×