Skocz do zawartości
Nerwica.com

bezinteresowność - czym jest ?


jevii

Rekomendowane odpowiedzi

Zasugerowałam się pewną swoja refleksją na ten temat - w literaturze

psychologicznej można się spotakć z takim pojęciem o altruiźmie,

które prawi o tym, że faktycznie ludzie potrafią być bezinteresowni,

ALE prosto rzecz ujmując - i tak kieruja się jakims własnym interesem

[choćby np. by nie miec wyrzutów sumienia].

 

Szczerze mówiąc wierzę, że mimo tych 'naukowości' człowiek potrafi

z siebie coś dać tak "po prostu i już."

 

 

Czym według Was jest bezinteresowność?

Jakie budzi ona odczucia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pytanie tyleż ciekawe co i trudne.

 

Dla mnie bezintereswoność to świadome dawanie, bez oczekiwania na cokolwiek w zamian (nawet bez oczekiwania na słowo dziękuję). Celowo podkreśliłem to świadome, bo i tak nasza podświadomość będzie oczekiwała czegoś w zamian: czy to będzie w/w słowo dziękuję, czy poczucie bycia potrzebnym, czy jakakolwiek rekompensata materialna (w skrajnych przypadkach).

Jednak wcale nie potępiał bym tej naszej podświadomości za tą swoistą "interesowność", takimi już istotami jesteśmy, że potrzebujemy siebie wzajemnie i dzięki temu budujemy między sobą relacje.

A o to przecież chodzi nam, "istotom społecznym".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

bezinteresowność - czym jest ?

 

Moim zdaniem widzeniem w drugim człowieku cząstki siebie – prawdziwym współczuciem.

 

Zdarzyło się już że dyskutowałem prywatnie z na ten temat z God's Top 10 (pozdrawiam ;) ) i muszę przyznać że dyskusja siekiera była. Miło było pogadać z kimś kto ma odrębny punkt widzenia i do tego jest w posiadaniu mocnych argumentów. Moim zdaniem problem polega na tym, iż pewnych wartości nie można zmierzyć, czy też ogarnąć umysłem. Szkiełko mędrca zawodzi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Toshiro skoro Ci się "siekiera" podobała... Poprowokuję :P (nie odczytuj tego jako złośliwość, a jako zaproszenie dla Ciebie i wszystkich do ustalenia definicji bezinteresowności)

Uważam że zwykle gdy współodczuwamy czyjś ból (nieważne czy psychiczny czy fizyczny) tak naprawdę poprzez wyobrażenie sobie bólu tej osoby jako swojego, koncentrujemy się głównie na samym sobie.

Napisałeś to w temacie "Skala depresji Becka".

A to powyżej:

Moim zdaniem widzeniem w drugim człowieku cząstki siebie – prawdziwym współczuciem.

Czy (w pewnym uproszczeniu) po zestawieniu tych dwóch cytatów można by wysnuć wniosek: bezinteresowność, to koncentrowanie się na sobie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niestety God's Top 10 zarzucę Ci niesolidność „dziennikarską”, ew. niezrozumienie mnie. Może to ta późna pora? ;)

 

Dlaczego składasz cytat pochodzący z części mojego postu w której jednoznacznie mówię o tym co dla mnie współczuciem nie jest do kupy z pojęciem prawdziwego wspólczucia? Jeśli wrócisz do postu który cytujesz i przeczytasz go dokładnie, będziesz znał moją definicję prawdziwego wspólczucia. Link do posta o którym mówię: http://www.nerwica.com/forum/6-vt2847.html?start=85

 

bezinteresowność, to koncentrowanie się na sobie ?

Myślę że jeśli prawidłowo postrzegasz siebie to owszem! Jeżeli widzisz szczerze, że osoba której pomagasz jest częścią Ciebie to dla mnie to co powiedziałeś jest jak najbardziej głęboką prawdą. Żeby mieć „interes” musisz być stroną w interesie, gdy strony znikają pojawia się bezinteresowność i ogólne dobro.

 

Dla katolików zdaniem kluczem będzie: „Kochaj bliźniego swego jak siebie samego.” - to głębokie przesłanie duchowe. Miłość jest przekroczeniem wszystkich barier, uprzedzeń, odrębności, gdzie zatraceniu ulega pojecie Ja i Ty, a na ich miejsce wkracza integracja/zespolenie. Bóg ulepił nas z tej samej gliny, jesteśmy częscią jego energii - pochodzimy z tego samego źródła. Do tego źródła wracamy gdy kochamy. Uważam że głębokie przesłanie które się za tym kryje mówi o tym że JA=BLIŹNI. Tam gdzie istnieje miłość w czystej formie „interes” po prostu nie jest możliwy.

 

Dlaczego znów wmieszałem w post którąś z religii? Ponieważ uważam że prawdy o wysokomoralnych duchowych pojęciach takich jak: miłość, bezinteresowność czy współczucie nie znajdziesz w dziwacznych definicjach psychologów...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Toshiro, masz rację źle dobrałem cytaty. Przepraszam. Mea culpa, mea culpa maxima :roll:

Tym niemniej utożsamianie bezinteresowności z współczuciem nie trafia do mnie.

Współczucie ociera się o litość, a granica między tymi dwoma odczuciami jest bardzo delikatna.

A czy komuś obdarzonemu taką "bezinteresowną" pomocą nie będzie przykro ? Pomimo, że osoba "bezinteresowna" będzie miała poczucie, że tej granicy między współczuciem a litością nie przekroczyła.

Dlatego sądzę, że jeśli już być bezinteresownym, to najlepiej bez współczucia, jakkolwiek by się ono nie przejawiało.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

wierze w bezinteresownośc........... na przykład małe dzieci nie są tak wyrachowane jak dorośli i bezinteresownie dają swoją miłośc i zaiteresowanie...........u człowieka dorosłego każda pomoc jaką da z siebie, kazde zaiteresowanie, jest podszyte chęcia zwrócenia na siebie uwagi, poczucia się lepszym, wyrzutami sumienia itp......ale może są ludzie którzy pomagaja bezinteresownie...wierze w to że są

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Toshiro, masz rację źle dobrałem cytaty. Przepraszam. Mea culpa, mea culpa maxima

Tym niemniej utożsamianie bezinteresowności z współczuciem nie trafia do mnie.

Współczucie ociera się o litość, a granica między tymi dwoma odczuciami jest bardzo delikatna.

A czy komuś obdarzonemu taką "bezinteresowną" pomocą nie będzie przykro ? Pomimo, że osoba "bezinteresowna" będzie miała poczucie, że tej granicy między współczuciem a litością nie przekroczyła.

 

God's Top 10 mam wrażenie że postów które cytujesz w ogóle nie czytasz. Fajnie się dyskutuje, jednak jeśli ktoś ciągle przekręca Twoją pozycję w danym temacie staje się to uciążliwe. Prowokujesz mnie do kolejnych i kolejnych postów znów zupełnie zmieniając sens tego co napisałem.

 

Głupio cytować własne posty, ale czuje się zmuszony: :lol:

 

I tak na przykład widząc dziewczynę na wózku można tworzyć sobie historie na temat jak jej musi być źle, przy tym współczując jej. Najczęściej dlatego że nie jest taka jak Ja, „odczuwając” cierpienie tej młodej przykutej do wózka przecież osóbki. To wszystko można zakończyć wieczorną refleksją nad okrutnym światem i obowiązkowo upić się - bo życie jest niesprawiedliwe. Pomijając fakt że być może ta osoba w rzeczywistości jest szczęśliwą mężatka z 3ką dzieci i bardzo spełnionym życiem. Czyje cierpienie gra wtedy główna rolę?

 

Pisałem że nie uważam takiej formy za współczucie (co nie zmienia faktu że gro osób właśnie tak współczuje / mi także to się zdarza). To niedojrzała forma współczucia która (w pełni się z Tobą zgadzam) powiązana jest z litością i przyklejaniem czyjegoś bólu jako własnego.

 

Tymczasem można przewinąć film do tyłu i zauważyć że ta dziewczyna próbowała dostać się do budynku urzędu miejskiego, dlatego stała tam bezradnie i dlatego miała taką twarz, a nie dlatego że życie jest niesprawiedliwe. Wystarczy sie spytać: „Pomóc Pani wjechać na górę?” i rozwiązać problem tej osoby. Wtedy całą tą czynność można nazwać prawdziwym współczuciem.

 

To dla mnie jest prawdziwym współczuciem którego integralną częścią jest bezinteresowność. Gdzie tu widzisz litość? Tu nie ma miejsca na litość, jest tylko na głębokie zrozumienie problemu i działanie. Osoba z taką postawą daje coś od siebie. Dlaczego (moim zdaniem) daje cos od siebie? Wspomniałem w poprzednim poście. Dlaczego uważam, że tutaj nie ma miejsca na interes? Również wspominałem. Dlatego też dla mnie bezinteresowność jest - prawdziwym współczuciem. :roll:

 

Być może nadal nie będzie to trafiać do Ciebie, czy innych, może nie trafiać nawet do nikogo, ale nadal pozostanie moją prywatną odpowiedzią na pytanie postawione w temacie – bo chyba o to chodziło. A nie o to kto ma rację!? :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Toshiro Możliwe, ze mimowolnie podzieliłeś współczucie na dojrzałe, prawdziwe, "pozytywne" (polegające na czynie) i takie "negatywne", "płytkie" (polegające się na użalaniu się nad kimś), ale jednak dokonałes takiego podziału.

 

I to "dobre", "szlachetne", "pozytywne" współczucie utożsamiasz z bezinteresownością.

I to do mnie nie przekonuje. Bo i po co taką "wybieloną", "sterylną" i "doskonałą" definicję współczucia przyklejać do bezinteresowności, jeśli nie po to, by mieć w tym interes "uszlachetnienia siebie" w oczach cudzych i własnych ?

Dlatego Twoje argumenty mnie nie przekonują do utożsamiania współczucia z bezinteresownością.

 

A teraz wrażenia, jakie ja odnoszę: trudno Ci pogodzić się z tym, że ktoś ma swoje zdanie. I nie możesz pogodzić się z tym, że ktoś "śmiałby" nie dostrzec w Tobie geniusza. "Zgodzić się z Tobą jest dobrze", ale mieć zdanie odmienne od Twojego jest "grzechem przeciw Twojemu intelektowi".

Bez względu na to, czy zarzucisz mi czytanie bez zrozumienia, czy nawet debilizm, takie argumenty nie przekonuja mnie. Dlatego nie staraj się przekonać mnie do czegoś, co do mnie nie trafia.

 

Niech każdy z nas ma swoje zdanie, a zarazem uszanuje odmienność zdania kogoś innego.

I jesli pozowlisz, skończmy tą dyskusję, zanim rozpocznie się "wojna o bezinteresowność".

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Po pierwsze God's Top 10 naprawdę celem moich postów nie jest trafianie do Ciebie. Każdy myśli i czuje za siebie. Nie rozpatruj wszystkiego przez pryzmat swojego Ja. Moja pozycja jest jedynie moim zdaniem i nie ma nic wspólnego z Tobą. Pierwszy mój post był krótki i wystarczający. Kolejne były wynikiem jedynie tego, iż (chciałbym wierzyć nie złośliwie) przekręcasz moje wypowiedzi według swojego widzi mi się i mówisz co przez coś chciałem powiedzieć lub zrobić.

 

Za bardzo niegrzeczny uważam Twój zarzut i sztuczkę której dopuściłeś się teraz. Cytuje:

 

Bo i po co taką "wybieloną", "sterylną" i "doskonałą" definicję współczucia przyklejać do bezinteresowności, jeśli nie po to, by mieć w tym interes "uszlachetnienia siebie" w oczach cudzych i własnych ?

 

I jesli pozowlisz, skończmy tą dyskusję, zanim rozpocznie się "wojna o bezinteresowność".

 

Widzisz w tym jakiś nietakt? Jeśli Nie... Ja nie będę Cię uświadamiać... Być może ktoś kto przeczyta moje posty które cytujesz spostrzeże, iż to jest Twoim kolejnym nadużyciem. Wiem tylko że nigdy nie napisałem że skutecznie udaje mi się żyć według tych wysokich ideałów. A to że moje ideały są wysokie jest moim świętym prawem.

 

I nie możesz pogodzić się z tym, że ktoś "śmiałby" nie dostrzec w Tobie geniusza.

 

No tak... Czyżbym miał dejavu? Ehhh... Problem leży po Twojej stronie. Spójrz głębiej a zauważysz że tu nie chodzi o mnie. Zresztą już Ci tłumaczyłem prywatnie dlaczego.

 

 

Bez względu na to, czy zarzucisz mi czytanie bez zrozumienia, czy nawet debilizm.

 

God's Top 10 nigdy nie nazwałem Cie debilem. Porównaj to z Twoim powyższym cytatem a być może zobaczysz krzywe lustro i dowiesz się skąd Twoja zawziętość... Uważam Cię za równego w dyskusji i równego sobie.

 

takie argumenty nie przekonuja mnie. Dlatego nie staraj się przekonać mnie do czegoś, co do mnie nie trafia

 

Piszesz to po raz wtóry. Dlaczego ciągle uważasz że celem moich argumentów jest przekonanie Ciebie? Ty nie jesteś tutaj subiektem tylko bezinteresowność. Czy temat postu brzmi: „Przekonajcie God's Top 10 że wasze pojęcie bezinteresowności jest prawdziwe...”. Nic takiego nie zauważyłem. Ale Ty za to zauważ że pozwoliłem Ci mieć Twoją pozycję i uczyń to samo wspaniałomyślnie wobec mnie. Celem mojego pierwszego posta było pokazanie mojej pozycji, następnych jedynie zapobieżenie Twoim nadużyciom wobec mojej osoby na forum.

 

Moje, twoje... Twoje moje... :( Dużo metta dla Ciebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Bo dla dzieci odpowiedzialnosci nie ma a praca jest zabawa.

Chociaz jeden z menagerow z ktorym prace juz od dziecka musial pracowac. Thushala jest z Sri-Lanki i jasno powiedzial ze je tylko ten ktory pracuje. Tak dla jasnosci powiem ze to jeden z najbiedniejszych krajow na swiecie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

i tak się zazwyczaj kończą "eurystyczne potyczki" panie Toshiro i panie God's Top 10 ;-)

 

 

'beziteresowność' sama w sobie jest połączona z umiejętnością wczówania się

w problem drugiej osoby. Bo w końcu coś nas "rusza" byśmy pomogli.

Czasami możemy nie wiedziec, że pomagamy....powtarzam się. Wiem.

 

Dużo zależy od naszego osobistego doświadczenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W dniu 17.10.2006 o 22:43, bibi napisał:

u człowieka dorosłego każda pomoc jaką da z siebie, kazde zaiteresowanie, jest podszyte chęcia zwrócenia na siebie uwagi, poczucia się lepszym, wyrzutami sumienia itp......ale może są ludzie którzy pomagaja bezinteresownie...wierze w to że są

Często zdarza mi się być interesownym w swoich działaniach. Bezinteresownym dużo  rzadziej. 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak widzę oczka swojego kota proszącego o danie mu jeść czy wypuszczenie na podwórko to zawsze się łamię. Biedaczek taki głodny, albo by sobie pobiegał. Trzeba pomóc. Jak w tym wierszyku: "Chodzi lisek koło drogi, nie ma ręki ani nogi. Trzeba liska poratować, kromkę chleba mu darować".

 

Jak przysługa nie jest duża to mogę pomóc coś zrobić. Ale raczej w przypadku rodziny. Czasem mi się nie chce, ale z reguły się przełamuję. Kiedy to nie jest problem. Kolega prosi o przegranie płyty, bo mam nagrywarkę. Mam czas mogę mu pomóc. 

 

Ale żeby odpowiedzieć na pytanie, chyba musiałbym zebrać więcej materiału i analizować swoje przeszłe zachowania. Kiedy pomogłem, kiedy miałem z tym problem ale się zgodziłem, kiedy odmówiłem. Myślę, że granica to sytuacja bycia wykorzystywanym. No i pozostaje problem odpowiedzialności. Kto jest winny że jest źle i kto za to odpowiada. 

 

Rzadko wspieram zbiórki pieniędzy i tutaj trudno liczyć na moją pomoc. Może działa tutaj mechanizm, że moje 50 zł i tak nie pomoże, a potrzebujących wiele. Może dorabiam do tego jakąś filozofię i próbuję się usprawiedliwić. 

 

No i uważam, że skoro dobro jest bezinteresowne to też nie można zmuszać innych do bycia dobrymi i należy uszanować ich decyzje. Na tym polega asertywność, że można odmówić.

 

 

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×