Skocz do zawartości
Nerwica.com

25 lat, czy warto jeszczę się starać ...


Gość Brid

Rekomendowane odpowiedzi

Mam pytanie do was,

Czy uważacie, że 25 letni facet, który dotychczas nie doświadczył żadnego związku z dziewczyną/kobietą ma jakieś szanse jeszcze zaistnieć w związku :?:

Czy już pewne mechanizmy, zachowania, fobie są na tyle utrwalone, że już tak pozostanie...

Sam się nad tym zastanawiam, z jednej strony chyba chciałbym z kimś być, ale z drugiej nie umiem sobie tego nawet wyobrazić, a czas leci, lat przybywa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie, w ogóle nie warto się starać, najlepiej położyć się w trumnie i umrzeć.

 

Retoryczne pytanie! Oczywiście że warto się starać o wszystko a o miłość to chyba najbardziej. Twoje mechanizmy i fobie to są rzeczy z którymi tylko Ty sam możesz sobie poradzić i jeśli bardzo zechcesz to Ci się uda, więc nie wiem co forumowicze mogą Ci pomóc? To co my uważamy to jedno, a co Ty zrobisz ze swoim życiem to drugie.

 

Lepiej sobie nie wyobrażaj tylko spróbuj być z kimś tak po prostu.

 

I ja myślę, że póki żyjemy to jeszcze mamy szansę doświadczyć wszystkiego. Gdybym w to nie wierzyła nie byłoby mnie tutaj. Też straciłam mnóstwo czasu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a dlaczego miałby nie mieć szansy? wszystko zależy od tego faceta.. no i gdzie mu się tak w ogóle śpieszy? ;)

nie wyobrażaj sobie i nie myśl za dużo, bo rzeczywistość i tak przejdzie Twoje najśmielsze oczekiwania ;) przyjdzie taki dzień, spotkasz kogoś takiego, że wszystkie wątpliwości znikną. a nad własnymi fobiami, ograniczeniami trzeba pracować i nie dać się im.

 

(to napisałam ja - 25-letnia singielka bez ani jednego związku na koncie :) )

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki za odpowiedzi.

jakaś tęsknota do drugiego człowieka jest,

ale nauczyć się z kimś żyć, kiedy 25 lat żyło się samemu,

wydaje mi się bardzo trudne, choć nie mówię nie-wykonalne.

a czym później tym jeszcze trudniej,

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brid nie strasz :(

 

Choć nie będę zaprzeczała, że rozumiem o co Ci chodzi i dałeś mi na tyle do myślenia, że zaczęłam się zastanawiać czy przypadkiem nie wytworzyłam sobie jakiś samotnych nawyków (za to wiem, że moja pozycja podczas spania nie zapewni spokojnego snu drugiej osobie) - no ale cóż, ja od 10 lat mam przeczucie, że będę starą panną i kocią babcią, więc w sumie już mnie to tak nie męczy - pamiętajcie jakby co to zbłąkane koty kierować do mnie na moją starość :)

 

shelby, jesteśmy w tej samej sytuacji.

 

Ach! I również uważam, że nie ma co się zamykać przed drugim człowiekiem i warto się starać, nawet jak się sparzysz to następnym razem będziesz bogatszy o nowe doświadczenie i mądrzejszy w relacjach międzyludzkich :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brid,

 

A wez co ty gadasz chlopie.....25 lat ? A coz to jest ?? Stary dziad tak ?

 

Znam wiele osob, ktore zaczely w tym czasie i jak najbardziej sobie ulozyly zycie....

 

Mowienie, ze na cos jest za pozno lub jakos ciezko jest absurdem po prostu.

 

 

Nie ma nic gorszego niz bycie "starym kawalerem" czy "stara panna", niekoniecznie trza miec malzenstwo, ale trzeba miec chociaz kogos....

 

 

Leczysz nerwice ? Chodzisz na terapie ?

 

To bedzie tutaj podstawa...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brid, pewnie, ze masz szanse !!! Wszystko jeszcze przed Toba, nie zamartwiaj sie - znajdziesz jeszcze kogos :)

 

Ja tez mam 25 lat i wprawdzie bylam w zwiazku, ale na odleglosc, wiec w zasadzie nie wiem, czy to mozna nazwac zwiazkiem w normalnym tego slowa znaczeniu... Bo bycia z mezczyzna na codzien nigdy nie doswiadczylam, chyba, ze gdzies wyjezdzalismy ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Leczysz nerwice ? Chodzisz na terapie ?

 

.

 

Chodzę na terapię, próboje coś zmienić.

Czesto jednak mam wrażenie, że nie umiem w pełni wykorzystać terapii,

żebym miał coś z niej dla siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy uważacie, że 25 letni facet, który dotychczas nie doświadczył żadnego związku z dziewczyną/kobietą ma jakieś szanse jeszcze zaistnieć w związku :?:

 

Pewnie ze tak.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie robię castingów, tu nie chodzi o oczekiwania.

Problem jest w mnie, jak dobrze zauważyłeś między innymi w niskiej samoocenie.

W teorii to ja już wiem od czasu kiedy się psychologią zainteresowałem,

ale przełożyć to na praktykę, jest bardzo ciężko,

nagle poczuć się pewnym siebie, pełnowartościowym facetem,

dziewczyny to wyczuwają, a zresztą ja nie chce nikogo oszukiwać,

czuje się beznadziejnie i nie będę udawał macho, przy którym dziewczyna będzie się czuć bezpiecznie,

czy coś w tym stylu..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mojej M. od razu powiedziałem ,że mam lęki ataki itp.

powiedziałem jej ,że nie będzie się czuć przy mnie bezpiecznie...

ale jak widać nie przeszkadza jej to i mnie toleruje takim jakim jestem!

Zawsze powtarza ,że czuję się bezpiecznie...

 

Brid,

 

po prostu bądź sobą i nie udawaj...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brid,

 

Nie musisz udawac zadnego "macho" zeby sie kobieta czula przy tobie bezpiecznie , to absurd....

 

Widzisz, skonczyles studia, czyli wazny sukces osiagnales...teraz skup sie na szukaniu pracy...Poczujesz swoje pieniazki to od razu zyskasz troche pewnosci siebie....

 

Wiesz zdecydowana wiekszosc ludzi to osoby niepewne siebie (zwlaszcza kobiety o ktorych myslisz, ze sa sa atrakcyjne - one maja czasem wiecej kompleksow niz te mniej fajne....)....Wazne jak sobie z tym radza.

 

Wiekszosc osob umie wyjsc ponad to i nie ma wiekszych problemow.

 

Ty pewnie masz ten problem, ze ta niepewnosc siebie jest zbyt duza....

 

Musisz sobie odpowiedziec na pytanie skad sie to bierze ? Czy czasem nie wynika to z calkowicie blednego myslenia, ktore wystarczy zmienic (np ze musisz byc maczo, ze musisz miec "duzego" penisa, ze musisz miec wzrost Adonisa - 190 cm itp itd)...Wtedy jest nietrudno to odrzucic.

 

Chyba, ze rzeczywiscie masz jakis problem realny w stylu duzy tradzik czy cos...ale nic o tym nie pisales.

 

Musisz sie sam sobie przyjrzec...gdzie lezy przyczyna az tak mega niskiego poczucia meskosci...czy naprawde odbiegasz od tych wszystkich kolesi na ulicy, ktorzy bardzo czesto prowadza atrakcyjne laski za reke ?

 

Smiem twierdzic, ze nie....

 

Zatem przyczyna pewnie nie lezy w twojej fizycznosci..tylko i wylacznie w glowie, wiec tak jak mowilem musisz zmienic myslenie.

 

 

Aczkolwiek jestem przekonany, ze w twoim przypadku nie obejdzie sie bez lekow z grupy SSRI. Krotki opis :

 

- Fluoksetyna - czesto daje sie ja wlasnie niepewnym siebie facetom, gdyz lek ten czesto podnosi nastroj oraz pewnosc siebie. Jak rowniez chec do dzialania.

 

- Sertralina - tez moze troche podniesc nastroj, nieco uspokoic, wyciszyc fobie itp

 

- Paroksetyna - niektorzy mowia, ze lek ten zamienia niepewne siebie osoby w przebojowe....

 

Nie mecz sie sam ze soba psychoterapia + farmakoterapia = najwieksza szansa na sukces.

 

Sam terapia nie wystarczy wedlug mnie...

 

Na poczatek zmien myslenie o wieku : masz 25 lat - jestes mlodziutki, 26 lat to samo, 27 - to samo, 28- tez...czlowieku do 35 lat to jest wiek mlody, wiec nie ma co sie trapic.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie musisz udawac zadnego "macho" zeby sie kobieta czula przy tobie bezpiecznie , to absurd....

macho to była taka przenośnia, chyba mam negatwyne doświadczenia, kiedyś właśnie byłem traktowany jak taka maskotka. No ale fakt faktem, kobieta powinna się czuć bezpiecznie przy mężczyżnie, póki co nie umiałbym jej tego zapewnić.

Musisz sobie odpowiedziec na pytanie skad sie to bierze ? Czy czasem nie wynika to z calkowicie blednego myslenia, ktore wystarczy zmienic (np ze musisz byc maczo, ze musisz miec "duzego" penisa, ze musisz miec wzrost Adonisa - 190 cm itp itd)...Wtedy jest nietrudno to odrzucic.

Chyba, ze rzeczywiscie masz jakis problem realny w stylu duzy tradzik czy cos...ale nic o tym nie pisales.

Nie mam problemu z moją fizycznością, czy jak to nazwać. Wszystko siedzi w głowie, trudno mi sobie wyobrazić, że mogę być dla kogoś ważny.

Aczkolwiek jestem przekonany, ze w twoim przypadku nie obejdzie sie bez lekow z grupy SSRI. Krotki opis :

 

- Fluoksetyna - czesto daje sie ja wlasnie niepewnym siebie facetom, gdyz lek ten czesto podnosi nastroj oraz pewnosc siebie. Jak rowniez chec do dzialania.

 

- Sertralina - tez moze troche podniesc nastroj, nieco uspokoic, wyciszyc fobie itp

 

- Paroksetyna - niektorzy mowia, ze lek ten zamienia niepewne siebie osoby w przebojowe....

 

Nie mecz sie sam ze soba psychoterapia + farmakoterapia = najwieksza szansa na sukces.

 

Sam terapia nie wystarczy wedlug mnie...

 

A czemu tak stawiasz na te psychotropy??

Ja biorę, ale trudno mi zaakceptować ten fakt, że jestem od czegoś zależny, że sobie sam nie daje rady. Aczkolwiek widzę różnicę, między przed i po (braniu).

Boję się, że jak zacząłem żażywać, gdzieś od 5 miesiecy, (z przerwami), to będę to brał przez następnych parę lat, a może już w ogóle samodzielnie nie będę mógł funkcjonować. W tym miejscu jestem rozdarty, póki co szala minimialnie się przechyliła na "branie", jak znajdę prace i się trochę ustabilizuję, będę chciał to odstawić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

I bardzo dobrze - leki mają Ci pomóc zabrać się do konkretnego działania, a nie to działanie zastąpić. Moim zdaniem, jak znajdziesz pracę i wyprowadzisz się, czyli, jak piszesz "ułożysz sobie życie" to automatycznie większość Twoich problemów ze sobą zniknie albo stanie się tak mała, że poradzisz sobie z nimi sam. Tak trzymaj :great:

 

Wydaje mi się, że często ludzie ratują się lekami i psychoterapią, a zapominają zmienić sytuacji, która wprowadziła ich w zły stan, a to jest przecież najważniejsze. Jasne, nie każdemu to pomoże, ale naprawdę chyba zabrać się za swoje życie jest najtrudniej. Wiem coś o tym ;)

 

Nie musisz udawac zadnego "macho" zeby sie kobieta czula przy tobie bezpiecznie , to absurd....

 

Widzisz, skonczyles studia, czyli wazny sukces osiagnales...teraz skup sie na szukaniu pracy...Poczujesz swoje pieniazki to od razu zyskasz troche pewnosci siebie....

 

Wiesz zdecydowana wiekszosc ludzi to osoby niepewne siebie (zwlaszcza kobiety o ktorych myslisz, ze sa sa atrakcyjne - one maja czasem wiecej kompleksow niz te mniej fajne....)....Wazne jak sobie z tym radza.

 

Zgadzam się w 100%! Mądre słowa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brid,

 

Nie stawiam na psychotropy, ale wiem, ze leki moga czasami bardzo pomoc...

 

Coz piszesz, ze bierzesz, ale nie ma jakis duzych efektow, ale jaki lek zazywasz ?

 

Moze trzeba zmienic ?

 

Terapia....hmmm jak nie ma efektow to moze trzeba zmienic terapeute ??

 

 

Mowisz, ze nie masz kompleksow fizycznych, wiec skad u ciebie sie wzielo tak niskie poczucie atrakcyjnosci, pewnosci siebie ?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brid,

Coz piszesz, ze bierzesz, ale nie ma jakis duzych efektow, ale jaki lek zazywasz ?

Biorę coaxil, dużych efektów nie ma, ale mimo wszystko czuję się lepiej. Wiem, że stać mnie na znalezienie pracy, wynajęcie czegoś i życie od 1 do 1-go. Ale wątpie w to, abym mógł zacząć się z kimś spotykać. Chyba nie nauczyłem się już jako dziecko miło spędzać czasu z innymi.

 

 

Terapia....hmmm jak nie ma efektow to moze trzeba zmienic terapeute ??

Trudno mi było w ogóle zacząć rozmawiać z obecnym terapeutą, a zaczynać wszystko od nowa, chyba nie miałoby to sensu, dalej wydaje mi się, że to jest ten sam problem we mnie, a nie w osobie terapeuty. Problem wynikający z bezpośredniogo kontaktu z druga osobą. (nie ważne czy jest to terapeuta, dziewczyna która mi się podoba, kumpel, babcia..)

Mowisz, ze nie masz kompleksow fizycznych, wiec skad u ciebie sie wzielo tak niskie poczucie atrakcyjnosci, pewnosci siebie ?

Nie wiem, wydaje mi się że to jest skutek wychowania. Brak prawdziwego ojca, oraz nadopiekuńcza, niepewna siebie matka-nauczycielka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×