Skocz do zawartości
Nerwica.com

Maska?


whateva9

Rekomendowane odpowiedzi

Pytanie czy ukrywacie swoją chorobę przed znajomymi?

Potraficie się ogarnąć w towarzystwie na tyle, żeby nie było po was widać lęku czy nerwowości?

Czy odczuwacie stan depersonalizacji jako jeden z objawów nerwicy lękowej?

U mnie po ponad 2 latach z nerwicą dalej ciężko jest się do tego przyznać, tylko bliska rodzina wie, a ukrywanie się wychodzi mi z łatwością, może dlatego, że przed nerwicą byłem raczej wyluzowany i miałem dystans do świata. Raczej nie czuje się z tym dobrze, często w środku sercu lęk, a na zewnątrz dobry nastrój:/. Nigdy nie lubiłem gburliwych osób, może nie chce wyjść na jedną z nich. Najgorzej się czuje przed snem, gdy w łóżku zaczynam sobie filozofować, kompletna derealizacja i poczucie depersonalizacji, niestety często w tym nocnym natłoku myśli rozmyślam o samobójstwie. Po prostu chciałbym się dowiedzieć jak się zachowujecie pod wpływem lęku czy w tego typu sytuacjach. Pozdrawiam Nerwicowych :D

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej.

Powiem Ci, że mam podobnie.

Na dodatek ostatnio doszłam do wniosku, że jestem mistrzynią kłamstw. Przez wiele lat mojego życia z nerwicą, kłamanie i lawirowanie opanowałam niemal do perfekcji. A to wszystko tylko dlatego, że nie chciałam przyznać się do swojej słabości i problemu. Niedawno otworzyłam się, powiedziałam sporej liczbie osób i... teraz żałuję. Mam wrażenie, że każde moje zachowanie jest analizowane i odbierane, jako "normalne" lub "ona ma jakiś problem". Już się nawet wkurwić nie mogę, bo od razu słyszę "to wina nerwicy". Także to był błąd, ale wracając do tematu to tak, zakładam maskę. Przywdziewam ją prawie co dnia i udaję, że jest spoko. Czasem jednaj emocje puszczają i gdy już jestem sama i bezpieczna to ryczę i zwijam się z bólu, jakby chcąc odreagować tę grę aktorską. Na dodatek często nie wiem kim właściwie jestem, czego chcę od życia, mam problemy z podejmowaniem decyzji...

Nie jest za wesoło ogólnie. W pełni Cię rozumiem.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak to jest, przez nerwice lękową, żeby bronić się przed nieświadomością i ignorancją ludzi zakładamy maskę. Tobie się udało do tego przyznać, mi jeszcze nie, ale właśnie takiej reakcji ludzi się spodziewam. Tylko pytanie czy należy się przejmować debilizmem społeczeństwa ?:)

Bo ja ku#wa nieobliczalny zombiak jestem :D. Tak to ludzie widzą. pozdrawiam krajankę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tylko pytanie czy należy się przejmować debilizmem społeczeństwa ?:)

 

Nie należy. Tylko, że ja się wszystkim przejmuję, rozpamiętuję, rozdrapuję i w ogóle. Ehh, ciężkie jest życie nerwicowca :roll::mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nikt z moich znajomych nie zna mojej przypadłości.

Radziłam się w tej sprawie z lekarzem .On poradził mi aby nic nie mówić .

Żyjemy w nietolerancyjnym kraju. Jeśli ktoś z moich znajomych by się dowiedział ,że zażywam lekarstwa i chodzę do lekarza miałabym przyczepioną etykietkę .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja może nie mam przypiętej etykiety, ale na pewno ludzie niepotrzebnie zupełnie analizują moje zachowania. Ja naprawdę ciągle jestem tą samą osobą. Mam nerwicę od 12 lat, więc, czy tak trudno to pojąć, że fakt posiadania nerwicy nic nie zmienia?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Agnieszko niestety jestesmy jeszcze zbyt mało tolerancyjni:( Przepraszam jesli uraziłam Ciebie w jakikolwiek sposób chodziło mi o to ze nikt z mojego otoczenia mi nie pomoga wrecz odwrotnie ciagle krytykuje:( A wszystko przez to ze mam nerwice natrectw:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie należy. Tylko, że ja się wszystkim przejmuję, rozpamiętuję, rozdrapuję i w ogóle. Ehh, ciężkie jest życie nerwicowca :roll::mrgreen:

Nie należy. Tylko, że ja się wszystkim przejmuję, rozpamiętuję, rozdrapuję i w ogóle. :roll::mrgreen:

ale ja przecież też jestem nerwicowcem i tak samo wszystko postrzegam i odczuwam :). Tylko zawsze staram się na wszystko patrzeć z logicznego punktu widzenia,często bije się z samym z sobą-wyłączyć lęk i niczym się nie przejmować. olewać nieistotne sprawy tak jak to było przed chorobą. Ciekawe, że dopiero po Twoim przyznaniu się do choroby, wszyscy zaczęli ją dostrzegać ?:D

"Żyjemy w nietolerancyjnym kraju" chyba trochę przesadzasz ludzie na całym świecie tak reagują na chorobę psychiczną-boją się takich osób. Nietolerancja czy nieświadomość?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

whateva9, nam nerwicowcom możesz powiedzieć . Ludziom ,którzy zrozumieją . :mrgreen:

Innym lepiej nie mówić nie zrozumieją ,zaczną analizować i obserwować .

Ta, to taka forma psychoterapii na necie ,bo raczej z nikim o tym nie pogadam w realu. No chyba, że u psychiatry czy psychologa, ale dawno nie byłem:D. Nie wiem czy się komuś przyznam, czy będzie mi się chciało udawać twardego, jak wszyscy będą na mnie patrzyć jak na pojeba.:D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

whateva9, nam nerwicowcom możesz powiedzieć . Ludziom ,którzy zrozumieją . :mrgreen:

Innym lepiej nie mówić nie zrozumieją ,zaczną analizować i obserwować .

Ta, to taka forma psychoterapii na necie ,bo raczej z nikim o tym nie pogadam w realu. No chyba, że u psychiatry czy psychologa, ale dawno nie byłem:D. Nie wiem czy się komuś przyznam, czy będzie mi się chciało udawać twardego, jak wszyscy będą na mnie patrzyć jak na pojeba.:D

 

Ja wśród znajomych nikomu nie powiedziałam o chorobie, wie tylko moja mama i psychiatra. Obawiałabym się tego, że predzej czy później wykorzystają to albo bedą uważać mnie za nieudacznika.

Niech sobie żyją w niewiedzy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

maksinek, nie uraziłaś mnie niczym. Spoko :great:

 

Ja przyznałam się głownie dlatego, bo zaczynały mi się kończyć wymówki i kłamstwa :oops::mrgreen: Myślałam, że będę miała święty spokój, a tu tylko gorzej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

maksinek, nie uraziłaś mnie niczym. Spoko :great:

 

Ja przyznałam się głownie dlatego, bo zaczynały mi się kończyć wymówki i kłamstwa :oops::mrgreen: Myślałam, że będę miała święty spokój, a tu tylko gorzej.

 

Nie wiem jak mógłbym ci pomóc, mimo że mam nerwice to nie byłem nigdy w takiej sytuacji. Może też się ujawnie, będzie Ci raźniej ?:D.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Myślę, że mnie się nie udaje,ale większość znajomych z naprawdę wąskiego grona, którym się otaczam, nie potrafi poprawnie zdefiniować mojego zachowania, albo w ogóle go nie rejestruje. Ciężko stwierdzić, nigdy o tym z nikim nie rozmawiałam. Sądzę, że większość po prostu uważa mnie za dziwaka i kogoś nie łaknącego towarzystwa.. Towarzystwo na dłużą metę w ogóle mnie męczy i pomimo, że go potrzebuję jak powietrza najczęściej jakimś wyższym od własnej świadomości zachowaniem po prostu odtrącam, a jeśli już jestem na nie skazana w większym/mniejszym gronie przez większość czasu milczę/odzywam się sporadycznie, pomimo tego, że często mam więcej do powiedzenia. Uchodzę raczej za jajcare, kogoś z dużym poczuciem humoru, kto potrafi w wyważony sposób śmiać się z siebie i innych. Ludzie tylko nie wiedzą, że cechy, które wyśmiewam u siebie są często brane przeze mnie prywatnie bardzo na serio.. Ale gdybym użalała się nad sobą samą wciąż i ciągle to nawet tej małej garstki znajomych, którą się otaczam w mniej lub bardziej zażyły sposób, bym nie miała ..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

maksinek, nie uraziłaś mnie niczym. Spoko :great:

 

Ja przyznałam się głownie dlatego, bo zaczynały mi się kończyć wymówki i kłamstwa :oops::mrgreen: Myślałam, że będę miała święty spokój, a tu tylko gorzej.

 

Nie wiem jak mógłbym ci pomóc, mimo że mam nerwice to nie byłem nigdy w takiej sytuacji. Może też się ujawnie, będzie Ci raźniej ?:D.

 

Daj spokój ;) Jakoś szczególnie tego nie przeżywam, że kilka osób mnie nie rozumie. Nie oczekuję tego od nich, bo podejrzewam, że jakbym sama nie miała nerwicy to też doszukiwałabym się drugiego dna. Ważne, że najbliższe mi osoby rozumieją i wspierają, a reszta, że tak to ujmę, mnie wali.

Z resztą nie ma wielkiego problemu, bo większość jednak udała, że nie widzi, czyli "aha" i tyle na ten temat. Także dalej przywdziewam maskę. Przewrót w życiu nie nastąpił, nie znalazłam oczekiwanego zrozumienia :P

Życie... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×