Skocz do zawartości
Nerwica.com

Brak partnera i motywacji


Alexandra

Rekomendowane odpowiedzi

Często Was czytam, a w związku z tym, że czuję się średnio delikatnie mówiąc, chciałam założyć mój wątek.

 

Mam 26, prawie 27 lat i od dłuższego czasu czuję brak chęci i motywacji do robienia czegokolwiek. Czuję pustkę, samotność spowodowaną brakiem chłopaka i jest mi z tego powodu bardzo smutno. Chciałabym mieć kogoś bliskiego, kto by mnie kochał i był dla mnie wsparciem.

 

Kiedyś byłam osobą bardzo energiczną, zaradną, na studiach dobrze sobie radziłam, chciałam mieć dobrą pracę itd. Teraz nie interesuje mnie praca, a strasznie męczy. Przez ostatnie 2 lata pracowałam w 3 miejscach i robiłam to, bo przecież po studiach trzeba pracować, ale nie wspominam tego dobrze. Jakby zero chęci czy motywacji. Pracowałam w korporacji gdzie mi nie przedłużono umowy, ponieważ się nie sprawdziłam. Potem prawie rok w innym miejscu, gdzie pracowałam całe dnie i nie miałam na to siły. Byłam wykorzystywana do 10-12 h pracy za niską pensję. Płakałam prawie codziennie, wracałam do domu o 21. Złożyłam wypowiedzenie i od tej pory nie pracuję. Mam skończone studia mgr dzienne, teraz studiuję kolejny kierunek zaocznie. Praca kojarzy mi się : z nerwami, stresem, totalnym dołem i smutkiem. Nie potrafię wykrzesać z siebie radości ani energii.

 

Kolejne studia, które robię idą mi dobrze, ale robię je bez większych emocji. Na samą myśl o kolejnej pracy robi mi się słabo i chce mi się płakać.

 

Staram się wypełniać czas jak mogę- basen, spotkania z koleżankami, wyjścia, ale nie mogę pozbyć się tego uczucia pustki, doła i smutku. Tak tęsknię za kimś bliskim. I jak słyszę, że mam zająć się sobą, rozwijać, korzystać z wolności, jestem zniechęcona jeszcze bardziej.

 

Co jest ze mną nie tak? z mężczyznami mi nie wychodzi, gdy jakiś się mną zainteresuje i zdążę się ucieszyć, po miesiącu mu się odwidzi- a ja przeżywam to jeszcze bardziej. I ciężko mi jest się zająć sobą, pracą, studiami.

 

Biorę lek antydepresyjny i chodzę na terapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

czesc

tak sobie czytam twoj post i mysle,a moze sie mysle ze ty szczesciE upatrujesz badz fakt ze w koncu wszystko sie odm,ieni kiedy bedziesz miala mezczyzne u boku....jesli sama nie dasz sobie szczescia nikt inny tobie tego nie podaruje, kazdy czlowiek jest inny i nawet najwieksza i najszczersza milosc wobec 2 czlowieka moze przyniesc zal smutek cioerpienie a nawet depresje....ja mam tez 27 lat w zasadzie nie chce opisywac co przeszlam w kazdym razie to wlasnie mezczyzna przyniosl mi bol i cierpienie a takze depresje..odebral ws\zystkie sily,ktore staram sie teraz odbudowac a nie jest latwo...wiec mezczyzna nie jest poczuciem badz gwarancja szczescia, musisz sama zwerfykiowac czego chcesz w zyciu dazyc do tego ,wiedziec to czego oczekujesz od 2 osoby....co do pracy to mam podobne odczucia wczesniej nie mialam problemow a teraz po 7 miesiacach bycia na zwolnieniu chce wrocic a ogarnia mnie lek i panika moze to side effect depresji?mam nadzieje,ze odnajdziesz to czego szukasz!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zgadzam się z Livia, to mądre co pisze o związku i czynieniem szczęśliwym siebie.

A co do pracy... Problem polega najprawdopodobniej na tym, że pracujecie żeby zarobić na życie, ale tak naprawdę czy zdarzyło wam się siebie zapytać kiedykolwiek co kocham? Co tak naprawdę chciałabym w życiu robić? Największe pieniądze zarabiają ludzie na robieniu tego co kochają, bo robią to lekko, właśnie z miłością.

 

Czekaj na efekty terapii, przyjdą z pewnością... :great:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łatwo się mówi odnaleźć szczęście w sobie. Sam doszedłem do takiego wniosku, czytając jakies buddyjskie artykuły. Jednak na dłuższą metę to się nie sprawdza, ileż można uśmiechać się do lustra, cieszyć życiem i udawać że to wszystko ma sens. Moim zdaniem właśnie ta druga osoba może być tym sensem. Wypowiadam się czysto teoretycznie bo nigdy dziewczyny nie miałem, ale też tkwi we mnie gdzieś głęboko, jakaś tęsknota za kimś bliskim. Myśle że poznanie drugiej osoby, zrozumienie jej, oraz zrozumienia nas przez nią (sorry za styl.) prowadzi do jakiegoś spełnienia, realizacji siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Rozmowa moze być bardzo interesująca, książka ciekawa , a życie u boku kogoś kto Cie kocha bezcenne ... więc aż mi sie nasówa 1 słowo, ale nie wypisuj głupot...

 

Każdy potrzebuje kogoś bliskiego przekonalem sie nawet o tym i ja ... . Nigdy nie byłem raczej zainteresowany kobietami wolalem sport , komputer, wolem nawet nude z kumplami ... a teraz wydaje mi sie ze jedynej rzeczy ktorej potrzebuje to 2 kogoś kto będzie mnie kochał ...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Można robić coś dla siebie. Ale jeżeli robisz coś tylko dla siebie a nikogo innego to nie obchodzi to jaki jest sens, żeby to robić ?

Ja nie wiem co wy tu wypisujecie jak można kogoś pocieszać czymś co jest dla wiekszości oczywiste. Przeżywanie życia dzieląc się doznaniami, wrażaniami, odczuciami z kochającą jest o wiele "fajniejsze" niż zdobywanie czegoś jedynie dla siebie.

 

Jeżeli udaje nam sie cos osiagnac, robimy cos dla siebie co nas cieszy to wyobraźcie sobie jak możecie sie czuć chwalać sie tym, dzielac sie tym z kims, z kims komu na was zalezy ... .

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Szkopuł w tym jest taki, że kiedy "ten ktoś" nas zostawi to się nie pozbieramy - bo żyliśmy, robiliśmy wszystko dla niego. Jeżeli uświadomisz sobie, że większość podstawowych w życiu rzeczy, robisz dla siebie to już masz mocny fundament pod swoje życie. Na którym możesz zbudować np. miłość.

Wydaję się to sensowne - choć sam w to jeszcze nie uwierzyłem ;].

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ale zawsze mialas takie myslenie, czy to objaw Twojej depresji???

 

Wlasciwie jestem w podobnej sytuacji, zreszta jak polowa tego forum... -25 lat i aktualnie bez faceta- ale mimo to nie moglabym podpisac sie pod Twoim postem...Pustka i smutek, moze mi czasem towarzyszy ale nie dominuje w moim zyciu. Co wiecej takie uczucia towarzysza rowniez osobom, ktore sa w zwiazkach !!! Uwazam, ze zyc trzeba dla siebie i laczy to zarowno tych ktorzy sa w zwiazku (zawsze moga sie rostac...) jak i tych, ktorzy w nim aktualnie nie sa...

 

To, ze kazdy potrzebuje kogos bliskiego jest jasne, ale mysle, ze stawiasz za duze wymagania tej potencjalnej bliskiej osobie.

Zrozumialam, z tego, co napisalas, ze chcialbys glownie brac (niech jakis facet przychodzi i mnie kocha i uszczesliwia! ) Ja za to mam duza potrzebe dawania... Nie wiem, moze to w jakis sposob zmiania perspektywe? Bo jestem, jak pisalam w podobnej sytuacji do Twojej ale Cie "nie czuje" i jakos nie rozumiem...Ale moze dlatego, ze ja nie mam depresji. Wowczas pozostaje miec nadzieje,ze leczenie okaze sie skuteczne i zmienisz myslenie :) Oby bylo lepiej:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Brid,

Może warto zweryfikować sposób rozumienia tego co przeczytałeś w buddyjskich broszurkach?

Cały problem w związkach polega, moim zdaniem, na oczekiwaniach... często nieartykułowanych.

Życie dla kogoś prędzej czy później obraca się przeciwko temu co to robi...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuję za odpowiedzi.

 

Nie zgadzam się z tym, że chcę tylko brać. Chcę mieć kogoś bliskiego, kto mnie będzie kochał i komu ja mogę dać ciepło, moją wrażliwość, miłość i dać mu odczuć jak dla mnie jest ważny.

 

Ja żyłam dla siebie przez 26 lat: nigdy nie uzależniałam swojego szczęścia od partnera. Uczyłam się, spotykałam ze znajomymi, podróżowałam, pracowałam, rozwijałam pasje. Ale jak długo można??? Czuję, że już dłużej tak nie mogę. Chcę to robić z kimś, a nie wyłącznie dla siebie.

 

Wiem, że w związkach jest różnie i że przez bliską osobę można cierpieć. Wiem, że są rozwody i konflikty. Jednak nie sprawia to, że chcę być sama. Do tej pory umiałam żyć sama, teraz nie potrafię. Wiem, że moja depresja też pogłębia te uczucia , dlatego chodzę na terapię i biorę leki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×