Skocz do zawartości
Nerwica.com

potrzebuję pomocy, uzależnienie od flirtu?


Gość dogomaniaczka

Rekomendowane odpowiedzi

harpagan83, chyba trochę przesadzasz. a nawet więcej niż trochę. po pierwsze mój wiek nie ma tu nic do rzeczy jeśli faktycznie jestem ofiarą manipulacji. wybacz, ale jeśli myślisz sobie że jest to związek typu ja głupia 18stka a on głupi 18 latek , bóg seksu imprezowicz itp to jesteś w wielkim błędzie także może trochę pomyśl nim napiszesz takie głupot.

do drugiej części twojej wypowiedzi brak mi słów, nie ma to jak oceniać kogoś nie znając go. mówię tu o mojej osobie w tym momencie. wybacz, ale nie jestem gówniarą która lata na imprezy i szuka lovelasów i sexownych facetów :|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

On jest dla ciebie wsparciem, oparciem i na każde zawołanie z poczucia winy.

Ty zaś z nim jesteś z wdzięczności, że się tak Tobą opiekuje.

 

Gdzie tu miłość?

 

 

O.To bylo mądre.To dotknęło sedna.

 

:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dominika92, na początku mojego związku też byłam zakochana do granic możliwości, ślepa i naiwna. Po kilku miesiącach wyszło kilka przykrych rzeczy - m.in. postanowiłam odwiedzić chłopaka w pracy niespodziewanie, wchodzę... a tu jego była siedzi mu na kolanach :shock: potem okazało się, że ćpał również, co dla mnie było nie do przyjęcia, ale to już trochę inna historia...

 

Co sprawiło, że jestem nadal w tym związku i że oboje jesteśmy szczęśliwi?

 

Postawiłam się. Powiedziałam, że tak być nie może! Nie ze mną takie numery. Nie było wcześniej wspomnianego armagedonu, tylko po prostu na chłodno kazałam mu się wynosić i przy okazji kazałam żałować, bo tracił moje uczucie, które było szczere. W tym momencie był dla mnie wszystkim, byłam gotowa zrobić dla niego wszystko i on o tym wiedział.

Ogarnął się.

Moim zdaniem jeżeli ktoś kocha szczerze i prawdziwie to chce dla drugiej osoby jak najlepiej i eliminuje sytuacje, które mogą ranić. Pracuje nad sobą, aby uszczęśliwiać, a nie przynosić cierpienie... Zastanów się nad tym. On nie uszczęśliwi Cię w pełni... Tylko w określonych aspektach Waszego wspólnego życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedy byłam bardzo młoda..i bardzo głupia..wychodzilam z załozenia,że konieczne jest posiadanie kogos kim można bezkarnie pomiatać..

To mi dawalo poczucie bezpieczeńśtwa-ja mu dam w pysk,ale on jak pies do mnie wróci,bo żyć beze mnie nie może.

 

To więcej niż pewne,że takie traktowanie kogokolwiek jest wynikiem straszliwie niskiej samooceny-ale przykro widziec kogos ,kto jest na pozycji osoby zaślepionej i zniewolonej.Co on by musial zrobic bys zareagowala?Bo ja moglam robic wszystko.

 

To jest bez sensu.On wie,że trzyma Cię w garsci.Każdy chce miec bezpieczny dom,kochającą,wierną i pewną osobę na codzien.

On wie,że ma.I wie,że jak go przylapiesz w lóżku z jakąś pannicą to też wybaczysz.Wygodniś.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dominika, nie rozumiem tych rozważań: czy on mnie zdradza czy nie, czy okłamuje, czy nie... Nawet zakładając, że to co wiesz, to już wszystko i nie "przechodzi w czyn" to i tak gość ma problem. Nałogowy flirt. To jak z alkoholikiem, możliwe, że naprawdę Cię kocha, że są momenty, że jest dobrze, ale życie z nałogowcem to przegrana sprawa, zwłaszcza, jak nie chce z tym nic robić. Nie ma się co pocieszać, że Cię nie zdradza "faktycznie", i tak nie jest ok. Napisałaś :"umieram z bólu." To jest chyba opis tego związku, niezbyt korzystny dla Ciebie, prawda? A robisz tak, bo boisz się większego bólu: rozstania. Tylko, że ten ból nie będzie większy, prawdopodobnie poczujesz ulgę, bo jesteś już w takim stanie umęczenia, że może być tylko lepiej. Strach przed rozstaniem jest gorszy niż samo rozstanie. A to często jedyna szansa, żeby men się opamiętał (jeżeli to w ogóle możliwe). Gdybyś zrobiła to cięcie, to za jakiś czas byłabyś odmieniona, szczęśliwa i spokojna i zastanawiałabyś się, po kiego grzyba się tak męczyłaś. Szkoda życia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

refren, bo jeśli to nie przeszło w czyn to jestem w stanie z tym żyć..jest jakieś rozwiązanie...nie boję się samotności. boję się cierpienia jakiego doznam bez niego...tego jak będę go kochać a jego nie będzie...życia bez niego..bo tak bardzo go kocham mimo wszystko..

w każdym razie ten temat dał do myślenia i już nie będę się tak dawać. póki co po wielu rozmowach powiedziałam mu że jeszcze raz coś znajdę i odchodzę bo nie chcę tak całe życie..Piotrek chyba zauważył że mówię poważnie bo się bardzo stara i dziś oboje płakaliśmy..

dziękuję wszystkim. uświadomiło mi to jak bardzo mnie to boli i jak bardzo spychałam to na bok...teraz przynajmniej o tym rozmawiamy i nie kryję tego czo czuję..zobaczymy jak to się skończy...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Domiś tulam Cię mocno

 

 

jeśli nie możesz z nim na ten temat pogadać,albo jesteś pewna że Cię oszukuje to po prostu zaloguj sie pod jakimś dziwnym nickiem(Piorunka jest zarezerwowana dla mnie:*) i sprawdź...jesli sie z Toba umówi nie wiedzac ze to Ty bedziesz miła pewność...ot!

 

Mam jakoś tak dziwne przeczucie ze to tylko zabawa z jego strony i mam nadzieje ze sie nie mylę :*

 

 

Kocham Cię i tulam mocno:*

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dominika: "nie boję się samotności. boję się cierpienia jakiego doznam bez niego..."

 

Właśnie o tym mówię, boisz się cierpienia po rozstaniu. A życie po rozstaniu jest możliwe. Nawet, jak ma być dobrze, musisz przestać się bać, bo przegrasz. Strach sprawia, że godzisz się na więcej, a partner to czuje i wykorzystuje (nawet nieświadomie) Twoją zależność.

 

dominika:

"powiedziałam mu że jeszcze raz coś znajdę i odchodzę bo nie chcę tak całe życie."

 

A jesteś na to gotowa? Nie możesz rzucać słów na wiatr, bo przestanie Cię traktować poważnie. Może, jeżeli taka sytuacja się powtórzy, postaw warunek, że odejdziesz, jeśli w ciągu dwóch tygodni nie zgłosi się do psychologa lub na terapię. Uzależnienie od flirtu (seksu) też się leczy, poszukaj w necie. On może mieć najlepsze chęci i Cię kochać, ale to może nie wystarczyć. Przyzwyczajenie to przyzwyczajenie.

 

Wiem, że łatwo to wszystko powiedzieć, ale moje doświadczenie potwierdza, że czasem warto zaryzykować, żeby było lepiej. A jak się nie uda, to znaczy, że i tak by lepiej nie było.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem jak można być takim naiwnym. Faceci potrafia wcisnąć nam najwieksze brednie i w to uwierzymy, dlatego, że my podchodzimy emocjonalnie do związku a oni nie. Wykorzystują naszą słabość i nas robią w chu..ja, a my głupie ich jeszcze przepraszamy.

 

Sorry Dominika, on jawnie zdradza Cię

 

Jak to emocjonalnie nie??? Nie zgadzam się!

 

 

Anyway - to powinna być jasna rozmowa. Albo robi Cię Dominiko w bambuko albo może ma jakiś problem i musi tak sobie gadać? A może brak mu pewności siebie? Albo chciałby mieć harem? Dużo zależy od tego jak Ty na to patrzysz. IMO całkiem możliwe, że Cię bardzo kocha i emocjonalnie jest z Tobą, a po części nie może oderwać się od podrywania. Tyle, że nawet jak tak jest a Tobie to przeszkadza to musicie znaleść jakiś komprosmis.

 

Choć z przykrością muszę stwierdzić, że moje doświadczenia są inne. Jak ktoś gada na gg etc, to według moich doświadczeń łóżko nie jest im obce. Ale to może skrajne doświadczenia :)

 

[Dodane po edycji:]

 

Tak sobie myślę i nie daje mi to spokoju. On albo jest gnidą, albo sam ma problemy. Tak czy inaczej nie pomagasz mu w przezwyciężeniu ich pobłażając. Agnieszka_1988 bardzo mądrze powiedziała. Zastosuj się.

 

Możesz też spytać czy chce zmienić nieco zasady gry, a raczej czy chce takiej wolności. Bo w sumie czemu Ty miałabyś nie posyłać znajomym swoich nagich fotek i erotycznych filmików. Co on na to? Tylko w sumie nie wiem co jak się zgodzi. Bo to trudna różnica by była między Wami. Ale ze swoich doświadczeń powiem, że lepiej jest ryzykować stratę niż siedzieć cicho byle tylko nie odszedł (czy odeszła jak u mnie).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj.. Wieszacie psy na nim niepotrzebnie. Sam tak robię (jestem ze swoją dziewczyną ponad dwa lata). Przede wszystkim musicie wziąć poprawkę na kilka rzeczy. Seks nie zawsze wynika z miłości, flirt nie zawsze (w zasadzie prawie nigdy) nie zmierza do związania się z kimś etc. etc.

 

Ode mnie do autorki:

Po tym co piszesz widzę, że Twój facet jest w tej samej sytuacji co ja (oczywiście mogę się mylić). Ja robię to wszystko bo usiłuję się dowartościować. Uważam się po prostu za człowieka nieatrakcyjnego. I nic tego pewnie nie zmieni. Moje dziewcze próbowało już na setki sposobów. Podobnie jak u Was, były awantury, groźby, płacze, rozstanie. Co więcej ona nie potrafi mnie w żaden sposób dowartościować (nawet teksty z serii 'Ty kochanie tworzysz, nie pracujesz. Geniusze tworzą' nic nie dają). Oprócz tego z każdym kolejnym flirtem jest coraz gorzej. Nie umiem w ogóle 'podrywać' (głupie słowo), po za tym lecą na mnie tylko geje (i to rzadko). A to utwierdza mnie tylko w przekonaniu że jestem brzydkim/nieatrakcyjnym nieudacznikiem w sprawach damsko-męskich. Generalnie masakra, dno, błędne koło i ch@#$za.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MaćkoKrak, najpierw zaakceptuj siebie takim , jakim jesteś, a później zgłoś się do specjalisty bo niestety masz poważny problem. Jak można dowartościowywać siebie zdradzając swoją dziewczynę?To jest tak płytkie i powierzchowne,że aż mi się nie chce w to uwierzyć,że nic z "tym" nie robisz. Nie mozesz dowartosciować się poprzez inne formy? Przez "coś" innego? Zresztą sam napisałeś,że podryw też Ci już nie wychodzi. Co będzie za kilka lat? Pomyślałeś o tym? Czy żyjesz tylko chwilą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

:shock::shock::shock::shock::shock::shock: ????

 

 

Teraz będzie przykre: Przy takim podejściu to dobrze, że nie wychodzą Tobie te podrywy. Współczuję Twojej dziewczynie!

 

A teraz coś bardziej pocieszającego: Może zamiast podrywać kogokolwiek (tak to brzmi przynajmniej - nieważne kto - byle zaliczyć tak?) to spróbuj oddać się w ręce, ale nie gejów czy kobiet, a terapeutów?

 

Pomyśl sobie, próbujesz dowartościować siebie podrywając kobiety. Coś w tym jest. Dobra. Czy to coś jest fajne dla Waszego związku, dla niej, dla Ciebie na dłuższą metę? A teraz pomyśl jak się czuje Twoja kobieta? Czy czuje się dowartościowana?

 

 

Spróbuj się zamienić rolami. Ty chcesz dowartościować swoją partnerkę na wszelkie sposoby. Pokazujesz jej pozytywy które w niej dostrzegasz. A ona na to, że jej to dynda.. i wolałaby zarwać jakieś ciacho na dzisiejszą noc to się lepiej dowartościuje....

 

No chyba, że macie taki układ, że jej tak jest dobrze. Choć jakoś nie wydaje mi się - po tym co napisałeś by tak było. A i też trudno to sobie wyobrazić.

 

[Dodane po edycji:]

 

:shock::shock::shock::shock::shock::shock: ????

 

 

Teraz będzie przykre: Przy takim podejściu to dobrze, że nie wychodzą Tobie te podrywy. Współczuję Twojej dziewczynie!

 

A teraz coś bardziej pocieszającego: Może zamiast podrywać kogokolwiek (tak to brzmi przynajmniej - nieważne kto - byle zaliczyć tak?) to spróbuj oddać się w ręce, ale nie gejów czy kobiet, a terapeutów?

 

Pomyśl sobie, próbujesz dowartościować siebie podrywając kobiety. Coś w tym jest. Dobra. Czy to coś jest fajne dla Waszego związku, dla niej, dla Ciebie na dłuższą metę? A teraz pomyśl jak się czuje Twoja kobieta? Czy czuje się dowartościowana?

 

 

Spróbuj się zamienić rolami. Ty chcesz dowartościować swoją partnerkę na wszelkie sposoby. Pokazujesz jej pozytywy które w niej dostrzegasz. A ona na to, że jej to dynda.. i wolałaby zarwać jakieś ciacho na dzisiejszą noc to się lepiej dowartościuje....

 

No chyba, że macie taki układ, że jej tak jest dobrze. Choć jakoś nie wydaje mi się - po tym co napisałeś by tak było. A i też trudno to sobie wyobrazić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

No i mnie się oberwało. Kochani, seks to nie miłość, a co za tym idzie nie zdrada. Nikt tu nie mówi o wiązaniu się EMOCJONALNYM z innym człowiekiem. W moim życiu jest jedna kobieta która ma mnie na każde zawołanie i której zawsze pomogę (niezależnie od konsekwencji), no dwie, jeszcze matka :P. Reszta to 'wątki poboczne'. Robicie po prostu z igły widły. Wysyłacie mnie do terapeuty, kiedy ani przez moment nie napisałem że mam z tym problem, przynajmniej problem który mnie przerasta.

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MaćkoKrak, Ani przez moment nie napisałeś,że masz problem?

Bo albo ja nie rozumim wraz z namiestnikiem Twojego postu, albo Ty nie wiesz o czym piszesz...bo w oststnim poście wszystkiemu zaprzeczasz.

Chłopie! Ty wręcz wołasz o pomoc. Pisałeś,że dowartościowujesz się uprawiając sex.

Krzywdzisz dziewczynę, nie wspominając o sobie. Dziewczyny chociaż nie krzywdź.

Gdybym dowiedziała się,że mój facet śpi ze mną w jednym łóżku, a ostatniej nocy dowartościowywał się ........zwymiotowałabym na niego w tym łóżku...uwierz. Tu nie ma dyskusji. Bo to nie jest zdrowy układ. Nie wierzę,że Twoja dziewczyna wie o Twoich wyskokach.

Każdy ma swoje zdanie i wyobrażenie o sexie. Super...przelotne łóżkowe zabawy....dlaczego nie? Ale mógłbyś to robić będąc singlem. U mnie by to nie przeszło. Brzydziłabym się Tobą. A będąc Tobą wyrzuty sumienia zjadłyby mnie. Jak mozesz kłaść się obok swojej dziewczyny?

Coś jest nie tak.

Radziłabym wybrać się na terapię i to głęboką.

Chyba,że Ty i Twoja dziewczyna jesteście zwolennikami poligamii.

 

Zresztą...ja nie jestem Tobą, a Ty nie jesteś mną.

Gdybyś nie miał problemu....poprostu by Cię tu nie było.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tu tzn gdzie? Na forum? Jestem tu bo mam problem z czymś zupełnie innym. Czy w temacie, do którego zajrzałem aby komuś pomóc. Po czym dowiedziałem się o sobie kipki rzeczy :D.

 

Mam nadzieję że uda mi się już tu nie zaglądać, bo od następnego posta pewnie zacząłbym być bardzo niemiły.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×