Skocz do zawartości
Nerwica.com

Wasz zawód


El Chupacabra

Rekomendowane odpowiedzi

Jakie macie zawody (wyuczone i wykonywane) i czy jestescie z nich zadowoleni ?

 

El Chupacabra --> Logistyk w transporcie kontenerowym --> zadowolony srednio (slaba kasa, ciezki rynek, duze cisnienie - dorobilem sie juz 3'ech siwych wlosow), szukam opcji zeby zajac sie handlem zagranicznym lub logistyka zaopatrzenia i produkcji

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Skończyłam administrację, obecnie szukam pracy, ostatnia praca - asystentka zarządu - dobrze płatne, dużo stresu + nawrót nerwicy gratis.

Edytowane przez Gość

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ohh :D

Zawód-jęczydupa ;]

 

Występowalam w teatrze,opiekowalam się niemowlakami,sprzedawalam okulary,pisalam nekrologi,robilam tlumaczenia i bylam kelnerką (najgorsze).

Zawodu brak,ale co roku zaczynam nowe studia-sądzę,że skonczę je po 40 :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zawód wyuczony - politolog (odrzuciłam propozycję prowadzenia wojewódzkiego sztabu wyborczego pewnego kandydata na prezydenta wiele lat temu - wtedy postanowiłam nie pracować w zawodzie i chwała Bogu)

zawód wykonywany - kierownik ds projektów (infrastrukturalnych) - po specjalizacji zarządzanie projektami

zajęcie dorywcze - felietonista, reporter, krytyk (to już niestety przeszłość, but who knows...)

 

EDIT:

skoro wracamy również wstecz to

byłam sprzedawcą przestrzeni reklamowej, w czym byłam szczytem beznadziejności, a do działu kreacji mnie nie chcieli, bo tam człowiek dociera i utrzymuje się PO TRUPACH.

gdy wyniosłam się z agencji reklamowej, znalazłam się w obecnej firmie, gdzie byłam kolejno: pracownikiem sekretariatu, sekretarką, asystentką zarządu, asystentką prezesa zarządu, asystentką ds zarządzania projektami, aż dostałam wreszcie wymarzone nieasystujące nikomu stanowisko. także nic do człowieka w życiu zawodowym samo nie przychodzi. no chyba, że ma się plecy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyuczony - technik hotelarstwa, obecnie na finiszu filologii polskiej z dziennikarstwem - pracowałam jako: kelnerka ( podobnie jak Shadow wspominam najgorzej), w fabryce przy taśmie produkcyjnej, pracownik fizyczny w magazynie, na recepcji w hotelu,jako opiekunka na obozie ( to lubiłam). w radiu, w dziale informacji. Obecnie nie pracuję - kończę studia :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

byłam zadowolona, dopóki choroba nie odebrała mi ostatniej rzeczy, która sprawiała przyjemność i dawała satysfakcję. i pozwalała mi myśleć - jednak nie mogę iść jeszcze na śmietnik.

teraz.... cóż. opuściłam się w pracy, nie czuję ekscytacji, adrenaliny jak kiedyś... muszę pracować, żeby żyć.

pozostaje pytanie.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok. Moja bogata historia

Technik gazownictwa

-praca na gazowni z wiecznie pijanymi lub przepitymi trolami urągającymi minimalnym wymogom inteligencji+denna kasa-olałem po roku bo bym ich pozabijał

-Poczta Polska-konwojent strasznej kasy+ ochrona urzędu.Ludzie świetni, praca ciekawa, niestety kasa jak zwykle do du.py (czego sie spodziewać po pracy znalezionej "z ulicy" ), praca na 3 zmiany i wszystkie dni wolne.Panie z okienek zarabialy lepiej, chyba że zrobiłem 300 godzin w miesiącu.Olałem

-Drukarnia-ciekawa praca przy niesamowitych maszynach, bez umowy -pan szef oszukal mnie na wypłacie, więc popchnąłem go na ściane i poszedłem do domu

-Urząd Pracy-ochrona-Pełen luzik, praca niestety tez w święta. najniższa krajowa.Co 6 miesięcy nas zwalniali na zasiłek i po miesiącu znów zatrudniali na najniższą krajową (skoro urząd pracy tak oszukuje na umowach to jak tu może byc dobrze ??? )dałem spokój po kilku latach.W miłej atmosferze i ze zrozumieniem.

-Przestępczośc (zorganizowana-jak to sądy pięknie nazywają ) dobra kasa, zadowolenie-Areszt Śledczy-wyrok.

-Hurtownia jajek-kierowca. 1000 pln wypłaty praca od 5 rano do 21. Okolo 500 km po śląsku każdego dnia.Bez umowy .Olałem

-kierowca wożący.....prostytutki.....ciekawa praca, nie powiem.

-bramkarz w klubie...też fajnie.

-Gruba Przestępczość, gruba kasa,fantastyczna sprawa-adrenalina i kasa-niestety grube Kłopoty po czasie i cud , że mogę tu teraz pisac.Zamknięty temat, myśle , że na zawsze.

-Kierowca w Pizzerii -cięzko było po życiu na krawędzi i dużą kasą ( wcale nie taka łatwą jak sie to potocznie uważa-między innymi pewnie dzieki temu zawodowi jestem tutaj na forum )przestawic sie na tak "frajerską" robotę......ale cóż . Potrafię się dostować jeśli klimat jest OK. A był.....

-No i szlag mnie trafil-choroba mnie zmiażdżyła tak , że zacząłem gubic sie na mieście i nie byłem w stanie juz pracować.....

Szkoda , że w życiu nie mialem szans na normalną pracę, z umowa ,za normalne pieniądze (powiedzmy te 2 koła )-zawsze jakieś śmieci z gazet lub ulicy, oferty , ktorych nikt normalny juz nie chciał, tylko ktoś taki jak ja-szaraczek bez układów.

Szlag mnie trafial jak widzialem kariery znajomych rówieśników, którym "starzy" łapali robote w swoich macierzystych zakładach pracy.

Teraz wegetuje na rencie

Ale jestem dobrej myśli. Poważnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie było nudno jeśli chodzi o prace zarobkowe. Moje życie jako pracownik, od najstarszej do najnowszej pracy:

-konsultantka Avonu i Oriflame (podstawówka)

-opienkunka do dzieci po znajomości, kilka razy udzielałam korepetycji (liceum)

-roznosicielka ulotek (liceum)

-"hostessa" podczas Winobrania (jednorazowo) (liceum)

-kelnerka na wczasach dla dzieciaków i tzw. osoba do wszystkiego (studia) - jedyna praca, którą świetnie wspominam, miałam współpracowników, którzy byli dla mnie mnie jak rodzina, do tego ostatni turnus dzieciaków był niesamowity! Mimo 12 godzin na nogach i ciągłego zmęczenia, mam piękne wspomnienia z tego okresu :105:

-pracownik drukarni i tzw. osoba do wszytkiego (studia)

-telemarketerka - myslałam, że umrę w tej pracy! (studia) - to moja ostatnia praca od tamtej pory marnuję się w domu (nie potrafię się podnieść) i nie mam dochodu :(

 

Przez całe życie udało mi się też sprzedać kilka rysunków, czyli portretów na zamówienie, ale to były grosze albo dostawałam za to słodycze ;)

 

Zawód, który próbuje w końcu zdobyć i zakończyć edukację to specjalista ds. ochrony i kształtowania środowisk lądowych. Jeśli się uda to zdobędę prace w zawodzie i skończę w jakiejś firmie. W przeciwnym razie spróbuje sił jako ilustratorka itp. O ile odzyskam zapał i zacięcie do pracy :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

aaa, wymieniamy wszystkie?

 

-au-pair przez rok w UK

-staż w UM - najpierw dowody, potem dział informatyczny

-fakturzystka przez 1,5 roku w prywatnej firmie na hurtowni

- potem miałam zostać kierowniczką na spożywczym tego samego właściciela co wyżej, ale miałam zacząć od początku, najniższego szczebla - więc kasjerka

- potem Rossman - kasjerka

- sklep odzieżowy -sprzedawca

- teraz doradca finansowy w banku

 

a co następne, to nie wiem

ed: byłam też konsultantką i w avonie i w oriflame

i pracowałam dorywczo na bankowym call-center

hostessą też byłam jednorazowo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pracowałam:

- jako kelnerka

- jako barmanka

- na produkcji w Avonie (mimo marnej kasy, zajebista praca, mgłabym tak pracować)

- sprzedawczyni w osiedlowym sklepiku (też marna kasa, ale za to wszystkie plotki z osiedla miałam z pierszej ręki lol)

- roznosiłam ulotki

- jako hostessa

- sprzedawałam na targu swoje ciuchy (może to nie praca, ale zarobek jakiś był)

 

obecnie:

- pracownik umysłowy, czyli praca w urzedzie. od 3 lat

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zaczynałem jako laborant w Instytucie,potem łaziłem trochę w kasku między piecami hutniczymi i w końcu od ponad dwudziestu lat-stroiciel pianin i fortepianów w szkołach muzycznych.Niby spokojny zawód,ale jak dupnie struna przed jakimś ważnym koncertem :shock:

Na muzyka zawodowego się nie nadawałem,za bardzo pokopany i za nerwowy,ale gram dla przyjemności na pięciu instrumentach.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Inne prace, ktore wykonywalem:

 

- pomocnik murarza na budowie (ogromne obciazenie fizyczne, ale w sumie bez stresu - nawet ok, ale kasa smieszna)

- Messman na trawlerze rybackim + pracownik fizyczny na stoczni (3 mieszki na morzu, miesiac na stoczni - najciezsza i najlepiej platna praca jaka dotad mialem, wspominam dobrze - przygoda)

- asystent kierownika w dziale handlowym (w miare ok, ale kierownik palant - nie przedluzyli mi umowy po 3-ech miesiacach, bylem w kiepskim stanie psychicznym i mocno mnie to dotknelo, w sumie jednak wspominam ta prace cienko, moze gdyby ze mna bylo lepiej wtedy to uwazalbym inaczej...)

- Handlowiec (najgorsze miejsce pracy - mobbing, niezrownowazony wlasciciel - szybko stamtad zwialem - koszmar, czasami czytam co o nim pisza na gowork.pl i wlos sie jerzy na glowie - psychol)

- Logistyk w transporcie kontenerowym (od ponad 2-och lat, jest coraz gorzej, firma w kryzysie, kasa slabiutka, duze cisnienie, zawsze masa roboty i nadgodziny - mimo to jest to praca zgodna z moim wyksztalceniem i licze, ze potem sie oplaci)

- korepetytor z angielskiego (dorabiam sobie w ten sposob, lubie to i nawet dobra kasa :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja mam trochę mniejszy staż jeżeli chodzi o pracę,ale także różowo nie było.

 

Zawód wyuczony Technik-Mechanik (urządzenia i napędy pneumatyczne i hydrauliczne)

 

- Pierwsza praca dorywcza (z ojcem) jeszcze w szkole średniej w wieku 17 lat (remonty i wykończenia wnętrz).Kasa bardzo mała ale było na drobne wydatki

 

- Po szkole skierowanie z bezrobocia na 3 miesięcy stażu w zakładzie produkującym jakieś podeszwy do butów (żenada).Oficjalnie zatrudniony jako pracownik pomocy biurowej a w rzeczywistości gość od wykonywania najbardziej ch.jowych brudnych robót.Zakład tak kombinował,że swoich stałych pracowników wysyłali na urlopy bezpłatne a w ich miejsce przyjmowali stażystów obiecując im stałe zatrudnienie (kłamali oczywiście żeby zachęcić ich do zapier..lania).Zarobki - 450 zł miesięcznie za 180h pracy (żenada).

 

- Rok czy dwa bez pracy (jedynie dorywczo na czarno)

 

- Praca w serwisie naprawy rowerów i motorowerów.Z początku było fajnie i przyjemnie,ale brak doświadczenia i w związku z tym trochę błędów z mojej strony,nawał obowiązków i mała kasa 600-700 zł mies za ok 200h (lepsze było to niż nic,ale praca na czarno).Po pół roku pojawiły się pierwsze oznaki choroby.Zacząłem się gubić w prostych rzeczach,problemy z pamięcią i koncentracją.Coraz więcej błędów z mojej strony powodowało spinki i ch.jowe relacje z kolegami i samym właścicielem (który mimo wszystko był i jest wporzo gościem).Po pewnym czasie spasowałem i wziałem sobie czas wolny.Na wiosnę następnego roku miałem dostać u nich umowę,popracowałem (a raczej próbowałem) kilka dni czy tygodni i to było wszystko.

 

- Ponad rok przerwy,stan agonalny nie pozwalający na wyście z domu a co dopiero myśleć o pracy.Jednak od czasu do czasu szukałem (częściowo zmuszany przez rodzinę,która nie rozumiała moich problemów i traktowała moje podejście jako lenistwo).Większość ofert odrzucałem po 1 dniu (99% z nich to nastawienie na czysty wyzysk).Żałuje że wtedy nie pojechałem kilku frajerów (większość z nich to synkowie gości,którzy mieli rodzinny interes a oni pod krawatami pracowali u nich jako kierownicy czy prezesi itp).

 

- W 2006 zahaczyłem się jako pracownik produkcji w tej firmie,w której pracuje do tej pory.Kasa - najniższa krajowa,ale warunki dobre a sama praca lekka,lajtowa i po 7h dziennie bez sobót.Prace mogłem podjąć tylko i wyłącznie dzięki benzo.W 2008 zrobiłem uprawnienia na wózki (też tylko i wyłącznie dzięki benzo) i przeszedłem na magazyn.Pracuje tam do tej pory i chociaż kasa marna (firma po rozkręceniu się nastawiła się na pełen wyzysk) to praca bardzo fajna i ciekawa.Mam już 2 letnie doświadczenie więc jeżeli tylko zdrówko się ustabilizuje,to mogę czegoś nowego szukać na podobnym stanowisku.

 

- W 2009 wyjazd na zbiory do Niemiec.Tragedia z zarobkami,nie wyrobiłem fizycznie i po 2 tygodniach musiałem zjechać.Wyszedłem na zero z kasą i wróciłem z powrotem do dawnej pracy (byłem na bezpłatnym).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

przedstawiciel handlowy, bleeee, albo deprecha albo wypalony zawodowo (chyba jedno i drugie)

 

jak branza ?

 

Najdłuższe doświadczenie miałem w branży usług kompleksowego utrzymania czystości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×