Skocz do zawartości
Nerwica.com

Optymizm vs Pesymizm


Gość Dean

Rekomendowane odpowiedzi

Według mnie żaden nie jest lepszy czy gorszy. Optymizm, pesymizm czy realizm ma swoje wady i zalety, przykładowo optymista będzie szczęśliwy z życia, ale będzie może również podejmować głupie decyzje, z kolei u pesymisty może być na odwrót.Jeden stwierdzi że trzeba przejść życie z uśmiechem na twarzy i na luzie i pewnie będzie w tym sporo racji, inny że trzeba patrzyć na świat "krzywym okiem" i podejmować odpowiednie decyzje - i też pewnie będzie mia w tym sporo racji. Realista z kolei to coś pomiędzy.

 

Ja jestem urodzonym optymistą :D

Nawet w ciężkich chwilach potrafię się uśmiechnąć i na luzie gadać, natomiast jak jestem zbyt poważnym to może oznaczać że coś jest nie tak rzeczywiście ; p

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Według mnie najważniejszy jest umiar w każdej z tych postaw, ale same w sobie nie zawierają nic złego. Wszystkie trzy są dobre (w jakiś sposób).

 

Nie wiem, kim jestem: może optymistką, bo wierzę, że cokolwiek się stanie to kiedyś, nie teraz, ale kiedyś musi być lepiej, bo przecież zawsze w końcu jest, bo świat balansuje. Może pesymistką, bo często pogrążam się w swoich okropnych stanach i myślach, mówiąc, że jest beznadziejnie i że dłużej już nie dam rady. A może realistką z naprawdę przemyślanym stwierdzeniem, że świat potrzebuje po prostu równowagi i analitycznym podejściem do niektórych spraw.

 

Właściwie to jak to rozróżnić? Nie ma zupełnych, takich naprawdę całkowitych, skrajnych optymistów ani też zupełnych pesymistów. Nie wierzę w to - taka intensywność byłaby nie do wytrzymania.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Optymizm to głupi i niebezpieczny sposób myślenia. Zresztą pesymizm też.

Kiedy optymista widzi pół pełną szklankę, myśli, że jest pełna i że to jego zasługa. Kiedy pesymista widzi pół pełną szklankę myśli, że jest pusta i że to jest jego wina.

A szklanka jest pół pełna.

 

Optymizm to zniekształcenie postrzegania rzeczywistości, które prowadzi do różnych problemów/tragedii poprzez zaniedbania no i często do wywyższania się czyimś kosztem.

Pesymizm to zniekształcenie postrzegania rzeczywistości, które często powoduje spadek motywacji, depresję, itd.

Oba sposoby myślenia mogą być użyteczne (optymizm do motywacji, dostrzegania okazji, itd. pesymizm do zabezpieczenia się przed potencjalnymi problemami.) ale najlepiej jest jak decyzje podejmuje realista.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Az trudno mi uwierzyć że ktoś tu coś takiego napisał:P

Domyślam się że nie masz depresji więc jakie zaburzenie sprowadziło Cię na to forum?

Zaburzenia lękowe z elementami paniki. I optymistycznie patrzę, że kiedyś z tym wygram i to minie wreszcie : )

 

A epizody depresyjne wychodzą z powodów rodzinnych, tak to nazwijmy nie rozciągając dalej tematu, bo generalnie jestem wesołym, aktywnym człowiekiem, no ale pewne czynniki nieco mnie zrujnowały i tak wyszło ; p

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Optymizm to zniekształcenie postrzegania rzeczywistości, które prowadzi do różnych problemów/tragedii poprzez zaniedbania no i często do wywyższania się czyimś kosztem.

 

Pesymizm to zniekształcenie postrzegania rzeczywistości, które często powoduje spadek motywacji, depresję, itd.

 

Oba sposoby myślenia mogą być użyteczne (optymizm do motywacji, dostrzegania okazji, itd. pesymizm do zabezpieczenia się przed potencjalnymi problemami.) ale najlepiej jest jak decyzje podejmuje realista.

 

Ho ho ho jakie mądre definicje ;). Sam to wymyśliłeś czy wziąłeś z jakiejś encyklopedii psychologii? Skąd wiesz, że masz rację?

 

Ja się zgadzam z Kleome, że ciężko się określić jako realista, pesymista czy optymista, każdy ma różne nastroje, różne myśli i pewnie wszystkie te podejścia do życia się mieszają w każdym z nas...

 

Optymizm to głupi i niebezpieczny sposób myślenia.

 

Jeśli dla Ciebie optymizm = bezmyślność to się mylisz. Owszem, taki hurraoptymizm może być niebezpieczny, ale optymizm z umiarem ma być głupi? Dlaczego?

 

Ja to rozumiem zupełnie inaczej, dla mnie optymizm to nie tracenie nadziei, nie nakręcanie spirali swoich obaw, lęków, złych myśli, to jest ogólnie taka spokojna pogoda ducha. I wiesz Sorrow, myślę, że taki optymizm ma źródło w miłości - do siebie i do wszystkich dobrych rzeczy na tym świecie. To na pewno nie jest głupie. Miłość to jest najmądrzejsze uczucie.

 

Bez odrobiny optymizmu - odrobiny, od czasu do czasu, chyba nie da się wyjść z choroby. I wcale mi się nie wydaje, żeby to miało jakoś zniekształcać obraz świata. I tak każdy z nas zniekształca go na swój sposób, optymizm pomaga się skupić na tych lepszych rzeczach, ale to nie oznacza że czyni nas ślepymi na całą resztę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W depresji obraz świata i samego siebie jest cholernie zniekształcony i człowiek z tak negatywnym podejściem niczego w życiu nie osiągnie. Choć optymista też ma lekko zniekształcony obraz, to z dwojga tego, lepiej być optymistą - człowiek jest zdrowszy, szczęśliwszy i ma o wiele większe szanse na powodzenie. Ryzykuje czasem, ale kto nie ryzykuje ten ginie tak czy siak, tyle, że powoli. Oczywiście trzeba oddzielić optymizm od głupoty, bo granica bywa cienka.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie wiem, czy słyszeliście, że może istnieć coś takiego jak "gen optymizmu"

http://expertia.pl/strefa/material/informacja-odkryto-gen-optymizmu

ale to tak, na marginesie ;)

 

Co wy w życiu wybieracie?

Pesymizm, optymizm czy może próbujecie stworzyć jakąś formę realizmu?

Dean, nie potrafiłbym jednoznacznie odpowiedzieć na Twoje pytanie.

Jestem po trosze optymistą, pesymistą i realistą, zależnie od samopoczucia, a może również od sytuacji i warunków, w których się znajduję, przy czym częściej mam skłonności do realizmu i optymizmu (w tej właśnie kolejności).

Jak wiadomo, żadne skrajności nie są dobre, więc nie spierałbym się, co jest lepsze :smile:

Dokładnie tak, jak opisały to Kleome i soulfly89.

Czy nie jest tak, że nawet największy pesymista ma czasem jakieś przebłyski optymizmu (choćby nieuświadomionego) ??

Przecież bez tego nie przeżyłby nawet jednego kolejnego dnia...

 

Panta rhei - wszystko płynie, wszystko na świecie jest zmienne i nietrwałe,

tak jak po nocy nastaje dzień, a po burzy - słońce (albo tylko niegroźne chmurki...) romantyczne, prawda? ;)

nie może wiecznie trwać jeden stan...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W depresji obraz świata i samego siebie jest cholernie zniekształcony i człowiek z tak negatywnym podejściem niczego w życiu nie osiągnie. Choć optymista też ma lekko zniekształcony obraz, to z dwojga tego, lepiej być optymistą - człowiek jest zdrowszy, szczęśliwszy i ma o wiele większe szanse na powodzenie. Ryzykuje czasem, ale kto nie ryzykuje ten ginie tak czy siak, tyle, że powoli. Oczywiście trzeba oddzielić optymizm od głupoty, bo granica bywa cienka.

Wiesz co, ja widzę to tak :

optymista mało i średnio ważne rzeczy potrafi olać natomiast jak znajdzie się jedna czy dwie poważne sprawy to jest u niego klapa, totalna huśtawka nastrojów

realista czy pesymista dłużej i gorzej cierpi, ale raczej nie ma takiej huśtawki.

 

Wygląda to mniej więcej tak :

Optymista : "pie****** to, będzie dobrze, (.,,) ku**** ten dziad mnie tak wku***** że nie wiem, przez niego moje plany poszły się je****, zaraz zwariuję (tu stany nerwowe dalej depresyjne" (...), dobra stary, nie łam się, będzie dobrze, na pewno jakoś się ułoży (...) no nie!!! ja zaraz nie wytrzymam!!! (itd)"

Pesymista : "Cóż widocznie tak musi być, smutno mi z tego powodu i trzeba się przystosować do tego ; ( "

(wszystko odnośnie tej samej sytuacji)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

L:), ja myślę, że na ogół nie jest tak, jak piszesz.

Można być optymistą "umiarkowanym" i spokojnie i ze zrozumieniem znosić również niepowodzenia.

Wtedy ta "huśtawka" nie musi mieć amplitudy -100...+100, ale taką małą np. -10...+10, a osobiście wolę taką, niż jak w przypadku pesymisty -50...-30, bez możliwości wyjścia powyżej zera... ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dlatego napisałem jak ja to widzę, a nie jak jest ; ) Czyli na znanych mi przykładach (w tym również swoim) ; p I miałem na myśli ciężkie problemy, a nie ogólnie, wtedy owszem zazwyczaj nie ma czegoś takiego.

Bynajmniej tutaj leki mają sens u mnie, bo szybko wracam do siebie, bez nich na co dzień było tak samo, ale jak weszły problemy to myślałem że zwariowałem :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę że optymizm to postawa szczęśliwego życia:) Negatywne myślenie wpędza w problemy. Nawet jeśli miałabym żyć w iluzji wolę być zadowolona z życia. Wtedy wszystko staje się nagle proste, jest się odważniejszym, bardziej otwartym, wszystko się układa. Ludzie, którzy walczą z depresją, żeby z niej wyjść muszą myśleć pozytywnie. Pesymiści widzą więcej, są mądrzejsi, tylko jakim kosztem. A z drugiej strony wiedzą, że life is brutal, full of zasadzken and kopen w dupen. Wypowiedział się zagorzały pesymista

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pesymiści widzą więcej, są mądrzejsi, tylko jakim kosztem. A z drugiej strony wiedzą, że life is brutal, full of zasadzken and kopen w dupen. Wypowiedział się zagorzały pesymista

A ja zauważyłem pewną tendencję, optymiści uważają się za inteligentniejszych a pesymiści za mądrzejszych, ciekawe dlaczego :P

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pesymiści widzą więcej, są mądrzejsi, tylko jakim kosztem. A z drugiej strony wiedzą, że life is brutal, full of zasadzken and kopen w dupen.

 

Ja też wiem, że life is brutal itd. a jednak jestem optymistką. I co? Jak to możliwe? :P

(I myślę że czasami jestem totalnym głupkiem, jak każdy, nieważne czy optymista czy pesymista ;))

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Badania wykazują, że osoby depresyjne widzą świat dużo bardziej realistycznie niż osoby zdrowe. Chorzy na depresję widzą świat takim, jakim jest, podczas gdy dobrze funkcjonujące psychicznie osoby widzą go tak, jak wolą go widzieć. Taki sposób myślenia pozytywnie wpływa na nasz stan psychiczny. Co to znaczy?

 

To znaczy, że osoby zdrowe żyją w pewnego rodzaju "iluzji", oceniają sytuację na swoją korzyść, nie dążą do obiektywnego widzenia świata. Co więcej badania pokazują, że realizm w patrzeniu na świat nie sprzyja naszemu zdrowiu psychicznemu.

 

Idąc tym tropem, łatwo dojść do wniosku, że drobne oszustwa w postaci interpretacji rzeczywistości na naszą korzyść są prozdrowotne. Natomiast surowe i obiektywne osądzanie siebie i świata wokół może prowadzić nas w stronę depresji i zaburzeń nastroju. Tak więc bądźmy optymistami w trosce o własne zdrowie!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja niestety uważam się za pesymistę, moje otoczenie pewnie też. Mało się uśmiecham, moje życie towarzyskie jest bardzo ubogie, jakoś nikt nie może zrozumieć, że jeśli ktoś cierpi fizycznie czy psychicznie to jakoś trudno skakać z radości po sam sufit.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×