Skocz do zawartości
Nerwica.com

zabiorą mnie do szpitala psychiatrycznego. cóż.


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

mama z tatą mi dzisiaj powiedzieli, że to nie może tak znowu być. że będę musiała wrócić do szpitala, bo oni nie chcą płacić za pogrzeb bo nie mają kasy. mówią że to jest nieodwołalna decyzja i że w poniedziałek pójdziemy do lekarza po skierowanie na oddział. i że nie wracam na stdia.bardzo się boję, bo mi ten szpital niejak nie pomaga, a teraz pewnie mnie jeszcze na ten oddział z samobójcami dadzą. a ja jeszce nigdy tak strasznie nie pragnęłam śmierci. okropnie się boję.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja rozumiem ze jest Ci ciezko ale mowie Ci ze nie warto odbierac sobie zycia.Jestes mloda dziewczyna i cale zycie przed Toba-pomysl o swoich marzeniach i niech to sie dla Ciebie liczy.Jesli szpital ma Ci pomoc to warto sprobowac-daj sobie szanse.Zrob to dla siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

haha! nie wezmą mnie! byłam dziś z rodzicami u lekarza i robiłam wszystko co w mojej mocy, żeby tylko nie dał mi skierowania do zakładu!! i udało się! rodzice są wściekli ;p

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

haha! nie wezmą mnie! byłam dziś z rodzicami u lekarza i robiłam wszystko co w mojej mocy, żeby tylko nie dał mi skierowania do zakładu!! i udało się! rodzice są wściekli ;p

 

Gdybym chciał być złośliwy : wystarczy, że albo oboje, albo jedno z rodziców złoży do sądu rodzinnego wniosek o ubezwłasnowolnienie podparty zaświadczeniem psychiatry o twoim stanie i "leżysz i kwiczysz". Dzień roboty i to oni będą decydowali za ciebie i będą mogli cię wsadzić do zakładu do końca twoich dni. Niósł wilk razy kilka....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki, KrzysztofT, na szczęście oni są słabo obyci w temacie i ja byłam bardziej przebiegła. nie wzięli mnie, bo zdążyłam zabajerować lekarza, że lepiej mi będzie na wolności, wśród ludzi i, że mojej antysocjalności nie da się wyleczyć w zakładzie, a tylko w normalnym środowisku międzyludzkim. że muszę się obaracać w normalnym świecie żeby nabrać nawyki z normalnego życia.

pozdro.

udała się rodzicom 3 razy (tyle razy byłam w zakładach). naj widiczniej do czterech razy sztuka, bo za 4 mnie nie wzięli :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

dzięki, KrzysztofT, na szczęście oni są słabo obyci w temacie i ja byłam bardziej przebiegła. nie wzięli mnie, bo zdążyłam zabajerować lekarza, że lepiej mi będzie na wolności, wśród ludzi i, że mojej antysocjalności nie da się wyleczyć w zakładzie, a tylko w normalnym środowisku międzyludzkim. że muszę się obaracać w normalnym świecie żeby nabrać nawyki z normalnego życia.

pozdro.

udała się rodzicom 3 razy (tyle razy byłam w zakładach). naj widiczniej do czterech razy sztuka, bo za 4 mnie nie wzięli :)

 

Czyli tak naprawdę nic ci nie jest, a tylko w "wyrafinowany" sposób grasz. Grasz na innych i na ich uczuciach. Twój wybór - ale to działa w dwie strony. :!:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

KrzysztofT, wiesz, ja nie twierdze, że nic mi nie jest. przechdze ostatnio ciężki epizod depresyjny, nasilone objawy nerwicy i bardzo częste myśli samobójcze..

wiem, że jestem chora.

ale moim wyborem jest pozostanie w domu. w szpitalu byłam trzy razu i dostaję konwulsji na wspomnienie o tym.

nie sądze, by szpital pomógł mi w jakiś sposób.

od współpacjentów dostałam jedynie radę jak skutecznie się uśmiercić.

po za tym leki leki leki.

i nic.

nie chcę po raz kolejny iść do szpitala.

społeczeństwo szpitalne jest bardzo zamknięte. tam znajdują się jedynie chorzy i lekarze.

a ja chcę sięnauczyć życia wśród ludzi, wśród społeczności.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

KrzysztofT, wiesz, ja nie twierdze, że nic mi nie jest. przechdze ostatnio ciężki epizod depresyjny, nasilone objawy nerwicy i bardzo częste myśli samobójcze..

wiem, że jestem chora.

ale moim wyborem jest pozostanie w domu. w szpitalu byłam trzy razu i dostaję konwulsji na wspomnienie o tym.

nie sądze, by szpital pomógł mi w jakiś sposób.

od współpacjentów dostałam jedynie radę jak skutecznie się uśmiercić.

po za tym leki leki leki.

i nic.

nie chcę po raz kolejny iść do szpitala.

społeczeństwo szpitalne jest bardzo zamknięte. tam znajdują się jedynie chorzy i lekarze.

a ja chcę sięnauczyć życia wśród ludzi, wśród społeczności.

 

 

Co do szpitala - to niestety wiem, o czym piszesz. Mi wystarczyły 2 dni i do dziś na wspomnienie o tym czuję się fatalnie.

A jeżeli pozostanie w domu to twój wybór - to porozmawiaj otwarcie o tym z rodzicami (bez ściemniania) i wyjaśnij całą sprawę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oj, ile razy ja im to wyjaśniałam... że ok, leki spox, ale nie chcę do szpitala, b otam czuę się tak pbco i samotnie.

ale wiesz, KrzysztofT, oni wierzą w słowo LEKARZ jak w obrazek naświętszej panienki...

ja obecnie czuję się na siłach do konfrontacji z codziennością ( choć też wiem, że potrzebuje leków), ale oni w to nie wierzą?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

×