Skocz do zawartości
Nerwica.com

Ja , PKS i nerwica


Aga1

Rekomendowane odpowiedzi

Jeszcze nie tak dawno samotna jazda PKSem była dla mnie sprawą nie do pokonania, a teraz stala sie czyms normalnym .Bez leku, bólu glowy i ogromnego stresu moge tym środkiem lokomocji sie poruszać. Wczorej miałam nowe doświadczenie jechałam PKSem ze swoim dzieckiem, gdzie zwykle problem byl juz po odejściu kilku metrow od domu. Wrażenie niesamowite , nie siedzialam w fotelu samochodu wciśnieta w siedzenie, tylko jak normalny człowiek i calą drogie spokojnie rozmawiałam. Były momenty że serce podchodziło mi do gardła , ale to szybko mijało. Ja wyszlam wcześniej do mojej lekarki a ona pojechała dalej do centrum Handlowego, gdzie póżniej sie spotkałyśmy i razem robiłyśmy zakupy.Długo rozmawialam z lekarka . Mówiłam jej o tym jak sobie radze na codzień i jedno co od niej usłyszałam to, to że ja naprawde robie wszystko żeby sobie pomóc. Podobno osobom które nie maja powodzenia w walce z nerwica brak jest silnej woli i samozaparcia. Podobno owszem mówia wszystkim że chca z tego wyjść , ale nic aby tak było nie robia .Same leki nie pomoga i żadna psychoterapia tez. Pisze podobno bo to nie moje spostrzeżenia tylkomojej Pani Doktor , która tak bardzo mi pomaga. Dostaje co jakiś czas pytania na p.w jak ja to robie że mi sie udaje. Ja teraz już nie myśle o tym ze jestem chora, że może coś mi sie stać w autobusie czy na ulicy. Mówie sobie ze najwyżej mam gorszy dzień, a pomyślcie sami kto ze zdrowych ich nie ma. Mam jeszcze jeden problem z którym musze walczyć to lek w markiecie jak jest tlum ludzi, bo mam jeszcze w tych momentach chwile słabości, które staram sie zwalczać i po troszku udaje mi sie to. Prawdopodobnie tak jak wczorej powiedziała mi p lekarka za m iesiąc dwa bedziemy odstawiać lek i zobaczymy jak bedzie. Ja nadal wierze że jestem na dobrej drodze i Wam życze tego samego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja tez nie jezdze autobusem :( kurcze strasznie to klopotliwe bo musi mnie ktos zawozic do pracy i przyjezdzac po mnie... mam nadzieje ze jak leki (rexetin i Alprox) zaczna dzialac to to pokonam i odciaze rodzine... ja mam problem z toaleta bo jak tylko pomysle ze jestem w miejscu gdzie jej nie ma momentalnie mi sie chce :( i zaczynam sie nakrecac i wtedy jest jeszcze gorzej nie mowiac o tym jak probuje robic cos innego zeby zapomniec>>>>> to kompletnie u mnie sie nie sprawdza Wogole to boje sie tez jezdzic samochodem z kims obcym no bo glupio mi powiedziec zeby sie zatrzymal jak cos Wstydliwa sprawa :( Mam nadzieje ze leki i psychoterapia pomoga mi wyjsc z tego bo mam juz dosc tej choroby :!: chce sie usamodzielnic ! ale wierze mocno ze mi sie to uda bo widze ze Wam tez sie udaje :smile: dodajecie mi otuchy za co Wam bardzo dziekuje !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześc dzieki za miłe słowa.Zastanawiam sie czasem jak to jest ze walczaca z nerwica od kilkunastu lat, teraz doświadczam tak szybko nowego życia. Przez te ostatnie prawie 20 lat leczona a to tranxene, a to xanaxem, a to innym świństwem nigdy nie czułam sie na tyle dobrze jak teraz.Faktem jest ze wtedy leki brałam przez 2 - 3 miechy, ale nigdy nie czułam po nich takięgo pędu do korzystania z życia. Teraz jakaś siła wypycha mnie z domu, abym udowodniła sobie że jednak mogę .Wychodze na zakupy i to dośc daleko. Zmagam sie z PKSem.Co dziwne to staram zabrac córke. Kiedyś to sama myśl o tym że mogę z nia jechac PKSem- tylko my dwie, napawała mnie lękem. Teraz Biore tylko seroxat bez zadnych innych lekow i on mi naprawde tak pomaga.Gdy czytam ile leków bierzecie, jak je zmieniacie na inne i brak efektow leczenia zastanawiam sie dlaczego tak sie dzieje. Teraz od marca , od czasu kiedy sie lecze staje sie zupełnie innym , po prostu wolnym człowiekiem, czego i Wam z calego serca zycze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześc Sweetie, ja seroxat zaczełam brac na poczatku marca. Przez pierwsze dni połówkę , potem cała , a od lipca 1 i pol tabletki. W pierwszym miesiacu poprawiło ni sie przede wszystkim samopoczucie.Potem powoli czułam tak jakby pozytywna energie w sobie.Co prawda jeszcze w poczatkach maja niw wybierałam sie na dalsza odległośc sama.Mogłam za to spokojnie chodzic z męzem w centrum handlowym, i stac w kolejkach.Nie miałam ataków paniki ze coś złego sie ze mna dzieje.Pierwszy raz odważyłam sie jecha PKSem przy końcu maja. I stało sie to na co czekałam tak długo, nie bylo zadnych lęków.Od tej pory nie mam problemu ,udowodniłam sobie ze sama doskonale daje sobie rade.Potem w lipcu był wspaniału urlop bez lęków, ze mogłam chodzic tam gdzie ja chciałam , anie na ile nerwica mi pozwala.Teraz staram sie pokonywac lek w PKSie gdy jade z corka.Zawsze miałam problem gdy miałam wyjśc z nia chocby na ulice.Kilka razy udało mi sie jechac z nia PKSem.I zyje .Jutro tez wybieram sie z nia do centrum handlowego. Myśle ze sam poczujesz ta chwile gdy będziesz chciał sie sprawdzi czy dasz rade.Jednak w tym pierwszym okresie nie rób nic na siłe, jezeli poczujesz ze dalej nie mozesz wróc do domu.Kazde następne wyjscie bedzie lepsze. I pamiętaj nie bądz bierny .Wyznaczaj sobie odległości i wychodz.Naprawde pozytywne myślenie , lek i walka ze swoja psychika pomagają. Zycze Ci aby ta zmiana nastąpiła u Ciebie jak najszybciej.Pozdrawiam Rafik to co wszędzie na piechotkę chodzisz, popróbuj choc 1 przystanek przejechac.Ja wierze ze dasz rade .czekam na Twoja relacje jak było. Tylko prochami chcesz sie faszerowac , pokaz ze tez potrafisz, ja dałam rade a ty nie dasz.Pozdrawiam Cie. 1

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dzieki Agus za informacje :) ja dopiero zazywam po pol tabletki rano ale w sumie zjadlam ich chyba z 7 od wtorku mam zaczac brac po jednej... chcialabym zeby zaczely szybciej dzialac bo to meczace dka mojej rodzinki jest bo musza mnie do pracy zawozic i odbierac :( no ale nic nie przyspiesze na sile. . . jestem dobrej mysli :smile: wize ze Tobie sie udalo wiec zycze wielu kolejnych sukcesow i oby tak dalej :) buziaczki :smile:

 

[ Dodano: Wto Wrz 19, 2006 7:32 am ]

Czesc Kochani musze sie z Wami podzielic moim szczesciem :) po miesiącu stosowania Rexetin wraz z alproxem odwazylam sie i w niedziele 17.09.2006 r. pojchalam autobuskiem do kolezanki z 2 przesiadkami :P hihi ale sie ciesze jak tylko zaczynalo mi sie cos dziac to powtarzalam sobie ze dam rade i wytrzymam ""co ja nie wytrzymam ??!!"" ""pierd**** to wszystko nie pokonasz mnie""" i pomagalo nio a dzis sama tez autobusem dojechalam do pracy :) jestem szczescila bo ewnie to za sprawa leku powoli wracam do normalnosci... od pazdziernika zaczynam terapie u psychologa wiec mysle ze jesli jeszcze znajde przyczyne moic lekow to powiem tej cholernej nerwicy PAPA :)

Trzymajcie sie Kochani wierze w to ze Wam tez sie uda i gratuluje tym ktorzy mieli na tyle sily ze postanowili z nia walczyc :*

Buziaczki :*:* papa

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×