Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nerwica lękowa - Co zrobić? Moja historia część 1, zamknięta


Gość

Rekomendowane odpowiedzi

Nosi Cię, bo zapewne sie zbytnio nakrecasz.....ja po podwójnej dawce relanium podanym przez lekarza przy pierwszym ataku byłem bardziej pobudzony niz przed zastrzykiem.....nosiło mnie i wpadałem w panikę....a cały sekret tkwi w tym, ze jeżeli samemu sie nie wyciszymy i nie uspokoimy...żadne leki nam nie pomogą......Spróbuj wyładowac jakos ta energię....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Muszę ci powiedzieć, że mam podobne objawy. Najpierw było drżenie nóg, duszność i uczucie, że zaraz zemdleje. Ustapiło. Kilka tygodni temu byłem na etap[ie chorób psychicznych, przeszło. Teraz obejrzałem sobie informacje w TV i było tam o morderstwie. Oczywiście nabiłem sobie głowe. Wiem, że to niedorzeczne, ale mam myśli i boję się, żebym to ja nikogo nie skrzywdził. Totalna schiza :P. Wiem, że tego nie zrobię, ale ta mysl siedzi we mnie. Wywołuje u mnie ogromne ataki paniki. Staram sobie wmawiać, że czegoś takiego nigdy nie zrobię itp., ale to nic nie daje. Boję się, czy naprawdę nie mam choroby głowy. Co o tym sądzicie??? Mam zamiar iśc do psychologa...

proszę odpiszcie...plz

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tez bylam na etapie zabijania... balam sie zrobic komus albo sobie krzywde, spogladalam na noze i juz mysl w glowie... ale Tomal nie przejmuj sie bo to tylko strach i lek jak kazdy inny, ktory nazezy do jednej wielkiej grupy lekow pod tytulem "utrata kontroli nad soba", ja to sie nawet balam samej mysli, ze dlaczego cos takiego mi do glowy przychodzi... ale przeszlo... bo jak kazda nasza schiza wczesniej czy pozniej sobie pojdzie i zastapi ja inna... sam napisales, ze mdlenie, choroby psychiczne Ci przeszly... i to Ci przejdzie... 3m sie

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

CHicia powiedz a co ta twoja kolezanka byla ci zrobila za numer .Jesli masz oczywiscie ochote nam o tym opowiedziec.Niemartw sie nia niedaj sie wyprowadzic z rownowagi , pokaz jej ze sie nieboisz bede trzymac za ciebie kciuki CHicia pamietaj jestes wielka i niech ludzie wredni trzymaja sie od nas zdaleka ktorzy chca nam nogi podkladac.pozdrawia,m

! :lol::lol::lol::lol::lol:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chica pozdrawiam i trzymaj się w pracy :D:D

fajnie że mamy to forum , można sobie poczytac i popisac, tutaj czuję się zrozumiana, tutaj zrozumiałam że tabletki to nie wszystko :) :)

chica i daj się żadnym wrednym babom, jak będzie wredna bądz taka sama :mrgreen::mrgreen::mrgreen: bo inaczej Cię zeżre :?

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zadzwoń do lekarza i zapytaj.

Moim zdaniem nie ma na co czekać. Cloranxen jest właśnie na "nerwy". Przeciwlękowy, tj. hamuje lęk, uspokaja, powoduje rozluxnienie mięśni, czasem senność itp. Działa od razu i generalnie poza bardzo ciężkimi stanami nie powinno się go brać dłużej niż 4 tygodnie. Bierzesz już dwa, a sulpiryd najwyraźniej niweluje działanie Cloranxenu (chyba, że to jakaś anomalia w działaniu ostatniego).

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witam wszystkich!!moge wam o tym powiedziec bo bardzo zalezy mi na waszym zdaniu:)zciagnelam tego babolca do pracy nic nie musiala robic,zalatwialam wszystko sama,bylam jej ze tak powiem prywatnym tlumaczem bo nie miala pojecia na temat angielskiego,uczylam ja przed wyjazdem pol roku....zostalysmy obie supervisorami,cos w rodzaju kierownika pomoglam jej bo chcialam jej pomoc,taka juz jestem...ona ma romans z wlascicielem i ta droga stala sie miesiac temu menagerem ale bez znajomosci angielskiego i traktuje mnie jak smiecia,nie wiem czy to zazdrosc,to taki cholerny skorpion,ze az boli,wredna,msciwa,wyrachowana s***,ktora lepiej sie czuje kiedy kogos zdepcze,to przez nia musialam dwukrotnie wrocic do prochow.:((((

nie moge tego przelknac bo byla dla mnie jak siostra...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W wieku 20 lat zaczęło mnie zastanawiać to ,że jestem prawiczkiem.Samo w sobie nic złego , ale moje myśli krążące w okół tego tematu wykluczały sie i niektóre z nich określiłbym jako "ciężkie".Niby nie uważałem , żeby seks przedmałżeński to było coś złego, ale z drugiej strony moralizowałem w oparciu o koścelne nauki i kiedy ktoś potwierdzał te niby moralne mądrości czułem coś w rodzaju subtelnej ulgi, uspakajałem sie(to jest ta droga).Z drugiej strony jak byłem odcięty od takich potwierdzających głosów, czy to medialnych ,czy kościelnych,czy innych ludzi , ten pomysł o seksie po ślubie coraz bardziej sie odemnie "oddalał" i "ciążył",jakby był czymś z góry nażuconym, czymś co w jakiś sposub mnie blokuje i ogranicza, podejżewałem nawet ,że może Bóg wybrał dla mnie role księdza(,znowu ten koleś).HAHAHA dobry kawał , ale tak było.Ciekawe że potem oceniając to wszystko z pewnego "dystansu" nie łączyłem tego z seksualnością.Wywnioskowałem że była to chęć poprawienia własnego wizerunku we własnych oczach.

daj spokoj, przeciez bycie prawiczkiem to zaden wstyd, badz dumny z tego, tylko pokuta i asceza moze dac Ci oswiecenie. musisz dojrzec do tego, nie mozesz sie zamartwiac tym, ze "wszyscy" to robili, a Ty nie, bo to do niczego dobrego nie prowadzi. widac wyraznie, ze onanizm juz Ci nie sluzy, postaraj sie nie myslec o tym, przeciez nie jestes zly tylko dlatego, ze nie robiles tego. nie sugeruj sie i twoimi kolegami, ktorzy lata czynow szkaradnych maja za soba, bo w rzeczywistosci to oni sa degeneratami, a nie tacy ludzie jak ja. to oni maja wypaczone pojecie seksualnosci, co moze prowadzic w przyszlosci do wielu dewiacji i zlych zachowan, za ktore nie sa w stanie wziac odpowiedzialnosci. pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witaj Chica :) z tego co piszesz to widac ze ta twoja kumpela moze miec wieksze problemy niz ty .To ze nawiazała romans i przez to robi kariere to mi sie wydaje, ze tak robi osoba ktora sie nie szanuje. Moze zdawac sobie sprawe ze w kazdej chwili straci wszystko i pozycje i ...reszte . Ktos kto w ten sposob traktuje innych na pewno nie jest wart przyjazni. Nie daj sie jej wykorzystywac ,nie bierz sobie do serca jej słow ,bo to jest osoba ktora widzi tylko swoje dobro ,a inni ludzie sa tylko dla niej przedmiotami w jej osiaganiu celu. Juz jej wspołczuje bo predzej czy pozniej zostanie sama i z niczym . Nawet o przyjazn trzeba dbac ,nie mozna nikogo ponizac tym bardziej gdy sie wie o problemach . Pozdrawiam Cie i jesli chcesz to we mnie rowniez masz wirtualna kumpele :) nie jestes sama :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

witajcie slonca :) strasznie mnie to gryzie ale zaczynam lapac do tego dystans.zawsze bylam osoba ktora starala sie tlumaczyc jej zachowanie przez pryzmat jej przezyc,nie miala leeko,dosc oschli uczuciowo rodzice,samobojstwo brata,nieudane malzenstwo,brak znajomych i przyjaciol...ale potem stwierdzilam ze ja tez baardzo duzo przeszlam zlego,baardzo ale nie daje mi to prawa do ranienia osob tylko dlatego ze mi jest zle,to zawsze bylo moim mottem,bo dlaczego mam karac niewinnych ludzi tylko dlatego ze sa szczesliwsi ode mnie??mimo to tlumaczylam ja przez dlugi czas i to byl chyba moj blad bo przez to pozwalalam jej sie ranic bez konsekwencji,tlumiac swoje uczucia, bo to taka biedna dziewczyna!!ale bylam glupia!!!!a moze poprostu :?: dobra..... :?::?:

 

[ Dodano: Pią Lip 14, 2006 10:22 am ]

zawsze chcialam byc dobrym czlowiekiem i zapominalam bardzo czesto o sobie,chcialam uszczesliwiac ludzi i swiat.kiedy ktos mnie krzywdzil balam sie reagowac tak jak powinnam bo wydawalo mi sie ze reagujac nerwowo,atakujac nie jestem juz dobrym czlowiekie.teraz mnie olsnilo, bo zdalam sobie sprawe ze nie musze juz kochac i tlumaczyc swoich ze tak sie wyraze oprawcow,obrona to naturalna reakcja, a przez to zyskujesz do samej siebie szacunek, zwlaszcza kiedy bronisz sie wedlug swoich zasad nie znizajac sie do poziomu atakujacego...co o tym myslicie moi kochani???pozdrawiam was goraco i dziekuje ze jestescie???

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

droga Chica, zachowanie Twojej "przyjaciolki" moze byc zrozumiane, biorac pod uwage jej zycie osobiste, ale nie wytlumaczalne w stosunku do Ciebie, tym bardziej, ze jej pomoglas i to bardzo...powinna byc Ci raczej wdzieczna za to co dla niej zrobilas, a nie wykorzystywac Cie nadal...

sama piszesz, ze ona nie ma kolezanek i przyjaciol... z takim zachowaniem trudno zeby ktos przy niej zostal... to ona ma problem, i to ona powinna udac sie do psychologa, zeby zrozumiec pare rzeczy... a Ty kosztem swojego zdrowia chcialas jej pomoc.. i wlasnie dlatego powinnismy byc troche egoistami, bo takie postepowanie niestety nie ma sensu, ranimy samych siebie... ja nie jedna taka kolezanke odstawialam na bok, i jakos mnie nie szukala... wiec trzymaj sie i mysl o sobie a lepiej na tym wyjdziesz

pozdrowionka :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

chica teraz przestan o niej myślec , zajmij się sobą. To nie jest osoba której warto pomagac . Jak to się mówi przyjaciół poznajemy w biedzie. Trzeba jednak wiezyc że na śwecie są ludzie którzy są warci naszej przyjażni i pewnie jeszcze takich spotkasz. Czego CI życzę. O tym babsztylu juz nie myśl bo nie jest tego warta :D:D Pomyśl sobie że TY jestes więcej warta bo nie sprzedałaś się tak jak ona za przysłowiowe 5 groszy :D:D Możesz spojrzec w lustro i powiedziec przeze mnie nikt nie płakał.Ją zostaw z jej sumieniem jeżeli takie posiada.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Cześć

Kochani, w moim życiu od kiedy pamiętam gościł lęk o moją mamę. Jak byłam maleńka modliłam się o jej zdrowie, nie chciałam zostać bez niej na tym świecie. Pamiętam ścisk w żołądku ze strachu już od 3 roku życia. Mama też ma nerwicę. Nigdy się nie leczyła i nie chce się przyznać, że ją ma. Miała wszystkie badania i wychodziły dobrze. Twierdzi, że jest chora i chce , żeby dać jej święty spokój. Myślę, że teraz to już jest jej wygoda. Nie wychodzi z domu 27 lat. Tylko jak musi. W każdym razie małe dziecko odbiera wszystko inaczej. Kiedy mówiła, że tak jej wali serce, że zaraz chyba umrze, to był dla mnie dramat. Teraz wiem, że to były ataki nerwicy...Szczerze mówiąc nigdy dotychczas nie łączyłam swoich lęków w dorosłym życiu z mamą. Myślałam, że to przez nauczycieli, chłopaka, teraz przez teściową. Pani psycholog uświadomila mi, że te osoby i sytuacje przewlekłego stresu jedynie wyzwalają ten lęk. Przyczyna jest głębiej, w mojej psychice.

Do psychologa trafiłam dopiero tydzień temu. Opowiedziałam jej moją historię. Powiedziała, że u kobiet, które mają takie matki istnieje coś takiego jak "kontynuacja cierpienia" i podświadoma chęć pomocy w postaci wzięcia na siebie części jej bólu. Kazała mi napisać list do mamy (oczywiście nie wysyłać go) , że jej przebaczam, kocham ją, ale nie chcę żyć jak ona, że odcinam się od niej. Jeśli podobna sytuacja jest u babci lub innych kobiet w rodzinie, to też trzeba napisać taki list.

To dopiero początek terapii, pierwsza sesja. Nie mam doświadczenia z psychologami. Nie wiem , czy dobrze trafiłam. Zobaczymy. Czy brałyście udział w terapii?

ps. Milka, też mam uczucie bólu głowy i spięcia skóry głowy z pieczeniem i "bólem włosów"

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc mam na imie Marcin i jestem z Częstochowy mam 20 lat jak do tej pory czyli do roku 2005 zyłem normalnie bawiłem się, chodziłem na dziewczyny, uprawiałem sport ale od czasów studiów coś sie ze mna zaczeło dziac ? zmieniłem otoczenie a ja jestem człowiekiem który za bardzo nie lubi zmian wiecie 120 osób na jednej sali i zaczeły sie kłopoty miałem lekkie dreszcze pózniej dusznosci wiecie brałem powietrze i dziwne uczucie w klatce piersiowej i brzuchu tylko o czyms pomyslałem od razu ten bół dusznosc miałem w autobusie ??? nigdy czegos takiego nie miałem w wieku 12 lat miałem objawy padaczki ale takie lekkie wiecie nie trząsłem sie tylko miałem zamazanie 3 sekundowe obrazu takie nic i zaczołem sie tego bac ????????????????? nigdy sie tego nie bałem nie myslałem o tej chorobie a teraqz sie jej boje boje sie o swoja przyszłosc ale najbardziej zeby ten ból nie wrócił. Co dziwne zaczołem sie przejmowac błachostkami wygladem np nigdy tego nie robiłem a teraz powoli z tym zaczynam walczyc i jakos musze to wyleczyc byłem u kolesia w katowicach przepisał mi takie leki Clonazepam ???????? ale po przeczytaniu z 20 artykułów nie wezme tego gówna nigdy w życiu !!!!!!! orfiril/ i lexapro i nie biore nic mam tez takie uczucie ze leki szkodza co mam robic dasie to wyleczyc bez leków ????? czy isc do lekarza innego do psychiatry bo ten to neurolog ??????? chce normalnie kozystac z zycia jestem byłym kolarzem i pływakiem jade na ratownika ale te katowanie myslami nie daje mi zyc co mam robic ??????? doradzcie i pomozcie z góry dziękuje MARCIN ; ) 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Liwia, o dziwo moja pani psycholog również kazała mi napisać list do mamy i nie wysyłać go (napisać by się oczyścić, odciąć). Napisałam, ulga była chwilowa, potem wszystko wróciło. I właśnie po przeczytaniu Twojego postu uświadomiłam sobie, że moja mama też ciągle skarżyła się na serce i że pewnie umrze niedługo.....Czyżby nasze matki obciążały nas swoimi lękami ?? Jeżeli tak, to już drżę o moje córki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

 

Zastanawiam się nad faktem, czy aby napewno Cierpię na nerwicę lękową (tak mi się wydaję).

 

Moja sytuacja wygląda następująco. Zauważyłem u siebie bardzo dziwny stan lękowy. Pogłębia się on, kiedy muszę wyjść z domu i coś załatwić. W takich sytuacjach, kiedy jestem sam i np. podróżuję autobusem albo gdzieś jestem (poza domem) dostaję drgawek i napadu płaczu. Nie wiem co się dzieję, świat wydaję mi się odrealniony i bardzo dziwny. Czuję się jakbym był otępiony, jakbym świat zaczął postrzegać inaczej. Kręci mi się w głowie i mam wrażenie, że rozpadnę się na kawałki. Po takim ataku to nie mija, np. wczoraj przez dłuższy dzień czułem się jakbym był w innym świecie, zacząłem mówić dziwnie i miałem wrażenie, że brakuję mi słów do opisania niektórych rzeczy. Miałem kompleksowe badania (oprócz tomografi mózgu), wszystko jest ok, jestem w 100% zdrowy. Opocz tych objawów, często mi się wydaję, że zaraz umrę albo zemdleję (jak jestem poza domem) Nie mam siły i mam kłopoty z koncentracją. Z tego wszystkiego najgorsze jest poczucie odrealnienia. To utrzymuję się cały czas, raz jest to ostrzejsze, raz bardziej łagodne, ale to nie mija.

Mam zamówioną wizytę u psychologa, ale to dopiero za dwa tygodnie. Każdy dzień jest dla mnie koszmarem, boję się, że oszaleję i zaczne się dziwnie zachowywać. Teraz jak to piszę to cały czas mam poczucie odrealnienia i zaburzonej percepcji. Mam prośbę, jak sobie z tym poradzić, czy ktoś z was może brał już jakies leki na ten dziwny stan?

Bym był wdzięczny za odpowiedź

 

Pozdrawiam serdecznie

 

P.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam ciesze się że Was znalazłam.

Mam nerwice. nie wiem jaką , ale czy to ważne?

:cry: boje się wszystkiego. życia, wyjazdó choroby śmierci. mam napady histerycznego płaczu kiedy nie mogę oddychac. trzęsę się jak galaretka. jest mi źle. :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie martw sie,to wszystko normalne w nerwicy.

Ten stan o którym piszesz(odrealnienie)to derealizacja-"normalny" objaw.

 

 

Lęk przed śmiercią i przed zwariowaniem tez jest typowy.

 

Sama mam te wszystkie objawy:(

 

Jesteś normalny;)

 

[ Dodano: Pią Lip 14, 2006 1:18 pm ]

Acha...idż do psychiatry,nie do psychologa.

Musisz dostać leki,a psycholog Ci ich nie da,bo nie ma uprawnień.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam

przeczytalam wasze posty i sie poplakalam boze mam te obiawy co wy i tak sie tym martwie bardzo najbardziej mnie meczy to ze jestem dziwnie cieszka moje nogi sa jak kamienie i tak mam codzienie ten stan trwa 5 miesiecy to jest koszmar jak chodze to zaraz robi mi sie slabo nagle wbija mnie moja cieszkosc w ziemie to dzieje sie nagle ale mam tak codzienie sa momenty kiedy mam uczücie jak bym nie umiala sie podnies taka jestem cieszka to jest dlamnie koszmar nie wspomne o jeszcze innych obiawach ktore mnie mecza szumy w uszach ataki dusznosci zawroty glowy uszücie ze zaraz zendleje i to tez codzienie czasem mysle ze to nie nerwica ze ja powoli umieram na cieszka chorobe niechce mi sie w to uwiezyc ze od nerwicy sa takie obiawy i tak dlügo tak sie boje naprawde bardzo codzienie mysle co mi jest POZDRAWIAM :(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Witam!

 

Mam podobne dolegliwości już od 2 lat.

Uczucie derealizacji to naprawde coś strasznego.U mnie zaczęło się podobnie - też miałem problemy z pamięcią i koncentracją i udałem się do neurologa jednak wszystkie badania wyszły ok.

Od 1.5 roku zażywam leki i jest trochę lepiej,tak więc moim zdaniem powinieneś udać się do psychiatry.

 

Sprawdź także te linki,znajdziesz tam ciekawe informacje na temat derealizacji.

 

http://www.nerwica.com/forum/depersonalizacja-i-derealizacja-vt568.html?highlight=derealizacja

 

 

http://www.derealizacja.fora.pl/

 

 

 

Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kamka, nerwica potrafi zdominować cały organizm, to poważna choroba, a ci, którzy tego nie przeżyli nigdy tego nie zrozumieją. A my przecież naprawdę cierpimy i chociaż mamy tyle objawów somatycznych (ze strony naszego ciała) to tak naprawdę wszystko siedzi w naszych głowach i nie jesteśmy w stanie sami sobie z tym wszystkim poradzić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.
×