Skocz do zawartości
Nerwica.com

Ciekawa teza


Sandraaa26

Rekomendowane odpowiedzi

Słuchajcie leczę się na depresję już przeszło 2 lata. Znowu mam nawrót całe dnie śpię, nie mam nic siły, myśli samobójcze,lęki, koszmar. To tak pokrótce o sytuacji;).Dziś mój ojczym powiedział mi że 50 lat temu to nikt nie miał depresji bo nikt nie wiedział że coś takiego w ogóle istnieje. Nie chorowali na nią ludzie w Oświęcimiu bo mieli większe zmartwienia typu co tu zjeść i jak przeżyć a ja całe dnie leże w łóżku bo mnie matka i on utrzymują i nie muszę się o nic martwić- czyli z lenistwa.Jakbym nie miała co do garnka włożyć a obok płakałoby głodne dziecko to bym nie miała depresji bo bym nie miała na nią czasu, a leki które biorę i psychologowie kolejni do których chodzę i tak nic nie pomogą. Co myślicie o tym co powiedział??????, po tym co usłyszałam czuje się jeszcze gorzej:(.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gratulacje :great:;) Jakby dawali medale za wymyślanie głupich tez i dobijanie ludzi, to Twój tata zapewne by dostał złoty :pirate:;) A krócej- nie słuchaj go.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sandraaa26, to co powiedział Twój tata to PO CZĘŚCI prawda... Kiedyś ludzie naprawdę mieli "gorzej" i nie było depresji... Nie, źle - depresje były, ale raz, że nie było odpowiednich (bezpiecznych) leków, a dwa, że rzeczywiście wtedy była inna mentalność. Przecież depresja, czy nerwica to nie choroby, które powstały w XXI wieku.

Niestety, takie jego mówienie raczej nic nie da... Tylko dobije.

Gdybyś obecnie nie miała co do garnka włożyć i płakałoby dziecko, a Ty miałabyś ciężką depresję, to pewnie źle by się skończyło... :roll:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, ze kiedyś stany depresji nie były tak częste, ponieważ ludzie częściej się spotykali, wspierali, prowadzili aktywne życie społeczne. Dziś w czasach brutalnego kapitalizmu, gdy liczy się tylko stan konta w banku. Nie liczy się osobowość tylko wygląd zewnętrzny itp. To w wielu ludziach budzi frustracje i poczucie braku perspektyw. Słyszałem kiedyś dość zatrważające statystyczne dane na temat statystycznego występowania depresji w populacji. Niestety nie potrafię ich teraz przytoczyć.

 

Oczywiście, ze dawniej były wszystkie znane dziś zaburzenia psychiczne, w tym depresja. Istniały przecież rożne placówki dla ludzi umysłowo chorych już od czasów średniowiecza. Narrenturm czyli "Wieża błaznów" gdzie trzymano takie przypadki. Zdarzały się oczywiscie samobójstwa.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

. Nie chorowali na nią ludzie w Oświęcimiu bo mieli większe zmartwienia typu co tu zjeść i jak przeżyć :(.

to niech sobie poczyta o "gamlach" albo "muzułmanach" ludzie, ktorzy sie załamywali po prostu raz dwa umierali dlatego może o nich nie słyszał

totalna bzdura po prostu on nie ma pojęcia czym jest depresja bo z tego co widze to utożsamia ją z lenistwem...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Troche w tym racji jest. Kiedys depresji nie bylo, a juz na pewno nie na ta skale. Depresja zrodzila sie z frustracji, gdy zaczelismy byc torpedowani zewszad obrazkami idealnego stylu zycia, idealnej figury, idealnej osobowosci, idealnej pracy, bycia wkolo w biegu... A jesli nie umiemy sie dostosowac do tego; jesli nie pasujemy do ktoregos z tych obrazkow, to potem stad sie biora frustracje, zamykanie w sobie, doly... Kiedys nie bylo internetu, nie bylo telewizji, kolorowych gazet typu "Gala", "Bravo girl", nie bylo takiego pedu po kariere, wiec kazdy bardziej sie znajdywal w swoim zyciu, wiedzac, ze nie wyroznia sie za bardzo, i ze jego brak ambicji to nic nadzwyczajnego. Kazdy czlowiek wtedy cieszyl sie zyciem, takim jakim jest, nie myslac - bo nie majac innego wzoru - ze moze byc lepsze.

Moja matka tak samo, gdy mowie raz na dwa lata jej, ze mam dolka, to ona startuje ze swoja stara spiewka, jak to sie wychowala na wsil chodzac co dzien 10 km na pieszo do szkoly, jak to w szkole karano za nieprzygotowanie biciem linijka, jak po szkole szla pracowac w polu, a potem odrabiala lekcje przy lampie naftowej, i ze nie miala czasu na jakies rozterki - moze dlatego wyrosla na kobiete o znikomej wrazliwosci. Ale gotow sie jestem zalozyc o wszystko, ze gdyby tylko wychowala sie w jednym czasie, co ja i w tym samym miejscu, to i ja naszlyby pewne depresyne mysli. Zasada jest prosta: szczesliwy jest ten, kto nie wie jak wyglada szczescie. Ten, kto go chociaz zobaczyl przez szybe, czy powachal przez chwile, ten nie bedzie juz umial zadowolic sie tym, co dotychczas.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

żadne tam bzdury. nasz organizm nastawiony jest na zaspakajanie określonych potrzeb. podstawową z nich, niezbędną do życia jest zapewnienie pożywienia i zaspakajanie potrzeb fizjologicznych. kiedy te zostają spełnione w dalszej kolejności plasują się potrzeby społeczne (chyba wszyscy znamy piramidę Maslowa). a więc liczy się przede wszystkim przetrwanie - więźniowie w obozach koncentracyjnych nie za bardzo mieli możliwość skupiania się na rozwijaniu afiliacji skoro umierali z głodu.. zatem motywacje ludzi tam i tych tu teraz różnią się zasadniczo. społeczeństwo jako wielki organizm samo produkuje określone potrzeby. chcemy czy nie, działamy pod wpływem większości, kiedy działamy zgodnie z ustalonym planem, zaspakajamy dane oczekiwania - wtedy zapewniamy sobie akceptację. jeśli nie.. rodzą się problemy.

 

znów nie wiem czy na temat :mrgreen: wsio

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm to dlaczego ludzie popełniali tam samobójstwa... wieszali się, niektórzy skakali do dołów kloacznych, albo rezygnowali w ogóle z jedzenia czegokolwiek i godzili się niejako na konanie, nie każdy był do końca zdetermnowany żeby przeżyć, niektórzy się poddawali i załamywali

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oczywiście, że w Oświęcimiu nikt nie chorował na depresję... Ludzie tańczyli, śpiewali, za rączki się trzymali i oberka wywijali...

 

e no, za przeciwieństwo depresji stawiasz wywijanie oberka? :lol:

generalnie to porównywanie jest lekko nieudane. jak zwykle brakuje mi definicji czym jest depresja. jeżeli ktoś się poddaje w wyniku wyjątkowo niesprzyjających warunków zewnętrznych to to świadczy o tym, że ma depresję ? coś tu nie halo

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hmm to dlaczego ludzie popełniali tam samobójstwa... wieszali się, niektórzy skakali do dołów kloacznych, albo rezygnowali w ogóle z jedzenia czegokolwiek i godzili się niejako na konanie, nie każdy był do końca zdeterminowany żeby przeżyć, niektórzy się poddawali i załamywali

No właśnie....tylko ja bym to "zrzuciła" na karb załamania psychicznego i to ostrego, każdy kto w takim obozie przeżył czas pozwalający się na nierozwinięcie depresji ( bo ot tak ona nagle się nie zaczyna) był już na tyle silny, że potrafił przetrwać wszystko, a te osoby o których pisze załamka żyły krótko i tak silny szok psychiczny powodował u nich takie zachowania........

 

Być może jak była wojna ludzie mieli inne zajęcia i nie "chorowali na nasze choroby z lenistwa" - tylko, ze patrzmy co się stało później....PTSD.......koszmary do końca życia, krzyki, śmierć, płacz......tego chyba nie da się "uleczyć" :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×