Skocz do zawartości
Nerwica.com

Chyba krzywdzę mojego chłopaka.


Rekomendowane odpowiedzi

Od 1,5 roku jestem w związku z cudownym mężczyzną - nie mogę mu niczego zarzucić: zawsze jest, kiedy go potrzebuję, zawsze znajduje dla mnie czas mimo pracy, szkoły i uprawiania różnych sportów, liczy się z moim zdaniem w każdej kwestii, nigdy nie dał mi nawet cienia powodów do posądzania go jakieś złe rzeczy.

Jestem jednak strasznie zazdrosna - mimo, że nie zadaje się z żadnymi kobietami (pracuje w 'męskiej' firmie, uprawia 'męskie' sporty, nawet studiuje 'męski' kierunek :D) poza mną, ale ja potrafię - najpierw w żartach, a potem jakoś tak nerwowo się robi z mojej strony - wypominać mu, że niby to ma jakieś kochanki czy coś...

Moi rodzice się rozwiedli, mój ojciec całe życie podrywał wszystkie napotkane kobiety, nadal tak robi i teraz jak to oglądam to momentami wręcz mnie to słabi, do każdej się mizdrzy i zgrywa takiego casanovę, ogląda się za młodymi laskami, wiem, że ma jakieś tam kochanki na boku - no po prostu całe życie oglądałam taki typ mężczyzny i w podobny sposób chyba podświadomie odbieram każdego mężczyznę...

W zasadzie nie wiem po co to piszę, po prostu momentami sobie z tym nie radzę, bo doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że zachowuję się beznadziejnie i żałośnie, a jednak zawsze mi się wymsknie coś o kochankach. Nie wiem jak mam to z siebie wywalić.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dobrze wiesz, dlaczego tak mówisz i dlaczego tak się dzieje. A więc tego tłumaczyć nie trzeba.

Jeśli Twój partner nigdy nie dał Tobie powodów do zazdrości, to nie oceniaj wszystkich tą samą miarką.

Rozumiem, że wie o tym jaki jest Twój Tata i na pewno bierze to pod uwagę, że właśnie stąd bierze się Twoje zachowanie i złośliwe uwagi. Ale nic nie trwa wiecznie i każdego człowieka cierpliwość kiedyś się kończy.

A Ty nie zrób czegoś głupiego, czego byś później żałowała, tylko dlatego, że coś Ci się wydawało, a jednocześnie wiesz, że nie miało miejsca.

Bo chyba sama nie chciałabyś być posądzana - nawet w żartach - o coś, czego nie zrobiłaś, nie planowałaś i nie masz zamiaru zrobić, prawda?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

to, że tak reagujesz wcale nie jest dziwne, bo napatrzyłaś się na zachowanie swojego ojca i w penym stopniu straciłaś zaufanie do płci przeciwnej. to przeświadczenie, straszne , bo może zniszczyć coś pięknego , dlatego trzeba z tym walczyć, spróbować w jakiś sposób się od tego uwolnić... to może być trudne wiem co mówię , bo z kolei ja patrze na swojego chłopaka , jako na przyszłego alkoholika , który może mnie skrzywdzić i moje dzieci( tak samo jak mój ojciec skrzywdził moją mamę i mnie) . Myślę , że napewno można to przezwyciężyć , ale jak??

W tym momencie musisz mu poprostu zaufać, ale nie bezgranicznie;)) myślę , ze ci się uda

 

 

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

W tym momencie musisz mu poprostu zaufać, ale nie bezgranicznie;))

 

Tak naprawdę to wiele lat musi upłynąć zanim będzie można komuś zaufać bezgranicznie.

Bo to musi być osoba, którą znamy od A do Z.

Nie trzeba oczywiście być ciągle podejrzliwym, ale swojego pilnować musimy :]

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

A to jest złoty chłop, on nigdy nawet nie dał się sprowokować.

 

Do czasu.

Nie pozwól, żeby to było kiedykolwiek jakimś argumentem w kłótni, czy zapalnikiem do niej. Po co Wam to ? ...

 

Ja myślę, że Ty po prostu podświadomie się przed tym zabezpieczasz, przed właśnie ewentualną zdradą.

Że starasz się wmawiać sobie (i jemu), że tak jest czy może się stać, bo chciałabyś przez to przejść łagodniej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja myślę, że Ty po prostu podświadomie się przed tym zabezpieczasz, przed właśnie ewentualną zdradą.

Że starasz się wmawiać sobie (i jemu), że tak jest czy może się stać, bo chciałabyś przez to przejść łagodniej.

 

To chyba właśnie jest to. Wydaje mi się, że może jak mu powiem, że "i tak wiem", to sobie podaruje ewentualne wybryki w przyszłości. Tylko dlaczego ta myśl w ogóle się we mnie pojawia. Ech. Gdyby do tego doszło to pewnie przeżyłabym to równie bardzo, więc po cholerę już teraz się nad tym zastanawiać...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Gdyby do tego doszło to pewnie przeżyłabym to równie bardzo, więc po cholerę już teraz się nad tym zastanawiać...

 

Słuchaj. Musisz sobie powiedzieć, że :

a) robisz wszystko, że mu było z Tobą dobrze

b) dajesz to, co uważasz za najpiękniejsze

c) starasz się wkładać w ten związek tyle ile możesz i potrafisz

d) okazujesz mu swoją miłość i chcesz by czuł się kochany

 

nie możesz mieć zatem do siebie pretensji, jeśli kiedyś coś takiego by się stało.

a stać może się zawsze i obwinianie jednej osoby nic nie da.

ale .. po co o tym mówić, jak nie ma sprawy ? :105:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×