Skocz do zawartości
Nerwica.com

Zwolnienie się z pracy ...


Mandragorka

Rekomendowane odpowiedzi

Witam ,

Już tu jakis czas jestem ,więc nie będę opisywała moich zmagań z depresją od początku. Napisze w skrócie, otóż choruje od 4 lat obecnie mam 24 i jak to się mówi raz na wozie raz pod wozem ale ostatnio chyba poprostu leże plackiem na autostradzie a po mnie przejezdzają tysiące wozów... :? Jak dotąd sobie radziłam ale teraz wszystko wymyka się z pod kontroli a najgorsze jest to że nie mam nikogo kto mógłby mi pomóc.Dzisiaj konczy się mój urlop i prze ten cały czas co zrobiłam prawie nie wychodziłam z domu, siedziałam w czterech scianach swojego pokoju nadrabiając zaległosci w serialach medycznych.Nie wiem co mam teraz tutaj napisac bo znowu mam tysiąc myli na minute i nie potrafie nic sensownego stworzyć...nienawidze tego uczucia ! Od jakiegos czasu mam problemy z koncentracją i odczuwam permanentny stres jak mam wolne to spie a jak nie moge to łykam ziołowe tabs. żeby znowu zasnąc mam tego dosc.Bardzo bym chciała wrocic na studia ale chyba nie dam rady ...zrobiłam sobie przerwe która trawała płtora roku wlascie to nie miała być przerwa tylko chęć odciązenia mojej mamy i sprawdzenia siebie w innej sytuacji. Przez ostatnie kilka mies. zastanawiałam się co ja robie w tej pracy marnuje sobie tylko życie co prawda ta praca pomogła mi odlozyć pieniądze na dalszą edukacje ale nic więcej męcze się tam strasznie czuje że depresja zaczyna się rozwijac i jest coraz gorzej. Chce zrezygnować i isc do psychologa zacząc nad sobą pracować żeby móc wrocic do nauki.Nie wiem czy to sensowny pomysł ale tak czuje w głebi siebie że musze cos zmienić że nie moge tam dłuzej pracować ale mam strasznie dużą obawę że jesli jestem teraz w tak kiepskim stanie i zrezygnuje to pózniej nigdzie nie znajde miejsca zatrudnienia. Nie mam oparcia nawet w mojej mamie z którą mieszkam, obecnie przechodzi początek menopauzy, ma zmienne nastroje, nie potrafie z nią rozmawiać. Nie wiem co zrobić, nie wiem dokąd pojsc a im więcej mysle o powrocie do normalnego funkcjonowania tym bardziej nie chce mi się żyć. NAPISZCE COS PROSZE WIEM ZE TO WSZYSTKO CO NAPISALAM JEST TAK CHOLERNIE CHAOTYCZNE ALE W OBECNEJ CHWILI NIE POTRAFIE INACZEJ.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wydaje mi się, że rezygnacja z pracy jeszcze pogłębi Twoj stan, o ile to praca nie jest przyczyną Twoich trudnosc. Nie napisalas o tym.

Szkoda, ze urlopu wypoczynkowego nie poswiecilas np. na pojscie do lekarza i wprowadzenie leków lub na rozpoczecie psychoterapii. Uwazam, sadzac po tak ogolnym opisie, ze skoro pracą wspomagasz mamę, to nie powinnas tej pracy porzucac. Niestety leczenie jest kosztowne, i pieniadze sie napewno przydadzą.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Sądze że kiedys praca mi pomagała bo miałam zajęcie i starałam się nie mylec o problemach, teraz to jest poprostu rutyna i myle że ta praca przyczynia się obecnie do mojego kiepskiego stanu. Obecnie sytuacja się troche pogmatwała. Pracuje w optyku szef chciałby żeby każdy miał dodatkowe kwalifikacje , więc zaczełam się szkolić na warsztat ale widze że to wszystko mi idzie jak krew z nosa nie chodzi o przyswajanie wiedzy ale o czynnosci które mam wykonywać. Dziewczyna która mnie szkoli cały czas mnie pyta czy na pewno chce to robić bo widzi że wszystko robię tak powolnie a ja nie moge inaczej bo tak się u mnie objawia ta cholerna depresja. Szef cały czas wypytuje czy już jest pani wyszkolona a ja nie moge jemu powiedziec teraz że nie bo wczesniej się zgodziłam. Czuje ogromną presje nie chce się szkolic dodatkowo bo nie wiąze przyszłosci z tym rodzajem pracy.Najbardziej mnie irytuje to że nie potrafie podołać temu wszystkiemu. Chce się zwolnić bo nie chchce po sobie pokazać że cos ze mną nie tak, pewnie sobie pomyslą że jestem leniwa albo niezdecydowana.

 

Czemu nie poswieciłam urlopu na pojscie do psychologa heh mam swoją panią psycholog z NFZ i jak to często w takiej syt. bywa niestety nie miała wolnego terminu.Zadzwoniłam do niej, byłam tego dnia całkowicie zdruzgotana cos we mnie pękło strasznie płakałam. Zapytałam się czy nie przeszkadzam a ona na to tak troche mi pani przeszkadza ale prosze mówic, wiec zapytałam grzecznie czy nie ma wolnych miejsc na ten tydzień bo jestem w bardzo kiepskiej formie a ona na to że niestety nie, prosze dzwonić i się dowiadywac... :cry:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Moim zdaniem nie powinnaś rezygnować z pracy.

Ta praca daje Ci pieniądze na edukację, a na pewno można połączyć i jedno i drugie. Wierz mi, wiem coś o tym i to nie tylko na poziomie praca - studia, ale praca, studia, kursy, projekty, ŻYCIE.

Postaw sobie pytanie, dość retoryczne, ale spróbuj - po co tam pracuję ?

Żeby móc się edukować. Po co chcę się edukować ? Żeby w przyszłości pracować tam gdzie chcę i łączyć pasję z pracą, która będzie dawała mi podwójną satysfakcję.

Są sprawy ważne i ważniejsze, nie wszystko można mieć od razu, poza tym, lepiej czuje się smak sukcesu jak kilka porażek w kieszeni.

 

Nie przegrywa ten, kto się upada, ale ten kto się nie podnosi.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Łatwo powiedzieć...chciałabym zacząć studia ale obecnie nie mam w ogóle energii depresja wysysa ze mnie wszystko najchętniej to bym spała cały czas, a to wszystko przez permanentyny stres i lęk który odczuwam jak tylko przekraczam próg domu, to nie jest życie tylko jakas męczarnia nie mogę nikogo przez to poznać heh. Dlatego miałam plan że zrezygnuje z pracy i zacznę studia korzystając z odłożonych pieniędzy. Mam wrażenie że nie połączę studiów i pracy to za dużo jak dla mnie dlatego taka decyzja. A to jest praca na pełny etat więc może poprstu znalesc sobie cos innego chociaż sama już nie wiem. Czuje że z jednej strony pieniądze są bardzo ważne ale z drugiej zdrowie ważniejsze wiec może czas cos zmienic...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mandragorka, w kazdej pracy, beda od Ciebie duzo wymagac, teraz tak jest ze wszedzie wymagaj, nie daja urlopow, albo rzadko itd. Czy leczysz sie u psychiatry? Bierzesz leki? Mozesz dalej miec zwolnienie, jezeli sie zle czujesz, natomiast decyzje o pracy, przemysl. Jezeli chcesz zmienic prace to ok, natomiast stan, ktory odczuwasz (sennosc itd) -byc moze pojawi sie jeszcze kiedys, i tez zwolnisz sie z pracy? Po prostu -WIEM ZE TO trudne- trzeba probowac to przezwyciezyc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mnie zwolniono z pracy- cięcia, które objęły parę osób- byłam tak bezczelna i głupia by pójść na 2 tygodnie chorobowego, a wiedziałam jaka jest atmosfera i że szef tylko szuka pretekstu :evil: . Przecież w dzisiejszych czasach nie wolno chorować :evil: bo od razu wymieniają człowieka na lepszy model :evil:

Odkąd nie mam pracy jestem rozbita i czuję się dużo gorzej. Finansowych zmartwień nie mam ale przez nadmiar czasu za dużo myślę i zadręczam się. Praca była dla mnie odskocznia od osobistych problemów- wiadomo- Czyn jest wrogiem myśli.

Dlatego myślę, ze jeśli nie praca jest przyczyną twojego stanu to zrezygnowanie z niej tylko pogorszy sprawę i namnoży problemów. No, ale może nie mam racji , w końcu każdy reaguje inaczej.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dziękuje za wasze wszystkie wypowiedzi, to pomogło mi wszystko przemysleć jeszcze raz i spojrzeć na moje problemy z innej

perspektywy i bardziej obiektywnie, bo czasami jak się negatywne mysli tłuczą po głowie a brak energii i problemy w domu i ze sobą

dają we znaki to bywa koszmarnie bez drogi wyjscia.

W mojej pracy nie jest tak źle zatrudniłam się tam w sumie z bardzo przyziemnych celów -kasa kasa na moje marzenia ukończenie studiów , na przyszłosć na cele, na samodzielnosć. Nie mam tam szefa który zrzędzi albo mnie non stop kontroluje, może nie zarabiam tam jakis kokosów ale to co mam mi wystarcza. Czasami tylko czuje że tam nie pasuje że nigdzie nie pasuje bo odpycham od siebie ludzi którym obecnie mogę zaoferować zmęczenie i chaotycznosć mysli...Chciałam się zwolnić bo czułam jakąs presje, ktos mi powiedział że mój znajomy że życie mi ucieka przeraziłam się tego bo ja raczej niespokojna dusza jestem nie lubie stagnacji. Po waszych wypowiedziach tak sobie pomyslałam że faktyczmnie nie można wszystkiego mieć od razu , wiec postanowiłam jeszcze zostać w tej pracy chociaż na siłach się nie czuje no i w tym roku powrócic na studia pedagogiczne w koncu je ukonczyc i isc na wymarzoną arte terapie :) a jak nie podołam to wtedy pomysle o redukcji albo zmianie pracy.

 

K. Dziękuje za Twoje pytanie retoryczne potrzebowałam tego jak tlenu :smile: Postaw sobie pytanie, dość retoryczne, ale spróbuj - po co tam pracuję ?

Żeby móc się edukować. Po co chcę się edukować ? Żeby w przyszłości pracować tam gdzie chcę i łączyć pasję z pracą, która będzie dawała mi podwójną satysfakcję.

Są sprawy ważne i ważniejsze, nie wszystko można mieć od razu, poza tym, lepiej czuje się smak sukcesu jak kilka porażek w kieszeni.

 

 

W takim razie mam do was jeszcze pytanie . Czy będąc w ryzach depresji bo podejrzewam że również chorujecie na podobne schorzenie , byliscie tak straszliwie samotni?? żądni kontaktu z ludzmi blikskosci ale przed wami stała lub stoi sciana która nie pozwala się zbliżyć.

 

Poznałam pod koniec roku chłopaka, super koles o podobnych zainteresowaniach, kochający sztukę i muzyke sam ją tworzący. Zaczęłam się z nim spotykać chociaż strasznie się bałam nigdy do tej pory nie udało mi się do żadnego faceta zbliżyć na tyle żeby być w związku ...to jakis koszmar no i tutaj jest nawiązanie do pracy w której pracuje z samymi babami ;) a wiadomo jak to jest zaczynają się pytania jak tam u ciebie w uczuciach znalazłas w koncu kogos?? albo żarty typu hmm to ostatnio ostry jak żyleta zart typu - idz może pod latarnie to w koncu ktos cie przeleci hmm tak smieszne jak cholera ...W każdym razie powracając do tematu - odrzucam facetów od siebie , zawsze byłam bardzo niesmiała a teraz to się nasiliło może nie w tym sensie ale jesli jestem poddenerwowana to uczucia emocje działają jak detonator cała się trzęsę jest mi potwornie niedobrze no i brak skonstruowania jakiegokolwiek konstruktywnego zdania przerąbane na całej linii że tak powiem :cry:

 

 

aaa za interpunkcje wielkie sorry cóż czasami jak wpadnę w manie pisania to zasady idą w kąt ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Idź może pod latarnie to w końcu ktoś cie przeleci- boki zrywać :evil:

Jesli Cię drażnią idiotyczne docinki koleżanek z pracy to się im nie zwierzaj albo nie mów całej prawdy. Ostatecznie nikomu nie musisz tłumaczyć się z życia prywatnego.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

 

K. Dziękuje za Twoje pytanie retoryczne potrzebowałam tego jak tlenu :smile: Postaw sobie pytanie, dość retoryczne, ale spróbuj - po co tam pracuję ?

Żeby móc się edukować. Po co chcę się edukować ? Żeby w przyszłości pracować tam gdzie chcę i łączyć pasję z pracą, która będzie dawała mi podwójną satysfakcję.

Są sprawy ważne i ważniejsze, nie wszystko można mieć od razu, poza tym, lepiej czuje się smak sukcesu jak kilka porażek w kieszeni.

 

Do usług, pytania retoryczne i inne to moja specjalność 8);)

 

 

A co do tego chłopaka. Kochana, przecież nikt nie kazał Ci od razu każdego fajnego faceta traktować jak Twojego przyszłego. Może łatwiej byłoby zacząć od przyjaźni, wyjścia gdzieś tak niezobowiązująco ?

Może wtedy byś się mniej stresowała i nauczyła rozmawiać, o sobie, o marzeniach, o ludziach, o wszystkim.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Zwolnienie się z pracy może być trochę zbyt pochopne. Z drugiej strony mieszkasz w dużym mieście, więc nie powinno być problemu ze znalezieniem czegoś w podobnym guście.

 

Pracowałem kiedyś coś ponad rok jako projektant wnętrz w pewnej małej firmie. Praca satysfakcjonująca i twórcza w pewnym zakresie. Niestety na czarno, co powodowało we mnie pewną zrozumiałą frustracje. Pewnego dnia zwróciłem się do szefowej z pewna drobną uwagą na ten temat i na temat paru innych spraw, które były niezgodne z wcześniejszymi ustaleniami odnośnie pracy. Usłyszałem "Jak Ci się nie podoba to się wynoś". Zareagowałem oczywiście nerwicowo (co mnie samego zdziwiło, bo zwykle jestem spokojnym człowiekiem). Ochrzaniłem ją, że jak trzeba było to siedziałem po nocach itp. etc. i ze ogólnie się przykładam do rzeczy, mimo iż zdaje sobie sprawę, ze nie jestem jeszcze zupełnie doskonały. Zdziwiona postawiła oczy w słup i powiedziała "Ale to już nieważne..." Wkurzyłem się jeszcze bardziej, trzasnąłem drzwiami i już więcej tam nie wróciłem.

Mógłbym powiedzieć, ze wcale tego nie żałuje, ale to niezupełnie pokrywało by się z prawdą.

 

Tak czy owak, siedź tam na razie, jeśli tylko masz na to siły i troszkę serca. Nie przejmuj się niczym.

Może się jeszcze ze wszystkim poukłada, a jak nie.. świat jest pełen możliwości, nawet jeśli zdaje nam się, ze tak wcale nie jest.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×