Skocz do zawartości
Nerwica.com

nie moge sobie poradzic z tym;(


Gość takajakaś18

Rekomendowane odpowiedzi

Skoro miałaś wymagającą nauczycielkę i trochę się uczyłaś, to maturę pewnie zdasz. Bo przy wymagającej nauczycielce trudno nic nie umieć.

 

Moim zdaniem bardzo się nakręcasz w lęku, nie mając do tego poważnych powodów. Mogę się mylić oczywiście, lecz mam wrażenie, że przeżywasz okres takich zwykłych, nerwicowych, nieuzasadnionych lęków...

 

Ja bym Cię namawiał na psychoterapię. Twoje uprzedzenia względem niej są błędne. Chodzi mi o takie myśli, o których pisałaś - że o psychikę tylko Ty sama możesz zadbać, że jak sama sobie nie poradziłaś, to co może zrobić drugi człowiek, że problemy zaszły za daleko, by były do rozwiązania i inne tym podobne Twoje poglądy. Są całkowicie błędne. Do każdej z tych myśli śmiało można dodać nie (czyli im zaprzeczyć) i wtedy będą znacznie prawdziwsze!

 

A więc nie jest prawdą, że o psychikę tylko Ty sama możesz zadbać. Przeciwnie, bardzo trudno spojrzeć na własne problemy z dystansem, okiem zewnętrznego, chłodnego, spokojnego obserwatora. A to jest najczęściej niezbędne w rozwiązywaniu problemów psychicznych. Mówi się że panika jest złym doradcą. Podobnie z jest lękiem. Stąd właśnie przy asyście psychoterapeuty lub psychiatry, który w danym momencie nie przeżywa lęków ludzie przyglądają się swojej psychice.

 

Podobnie z Twoją tezą, że jak sama sobie nie poradziłaś, to co może zrobić drugi człowiek. Można powiedzieć, że jak sama sobie nie poradziłaś, to znaczy, że właśnie pora zwrócić się do specjalisty. Czyli coś odwrotnego do Twojego wniosku, że nie warto iść do niego. Specjalista to człowiek, który spędził długie lata na nauce, jak pomagać ludziom z problemami podobnymi do Twoich. Jest bez porównania lepiej przygotowany do radzenia sobie z nimi, niż Ty. Dlatego ludzie chodzą do specjalistów. Nie zrozum mnie źle - osobą, która będzie pracować nad Twoją psychiką, będziesz oczywiście Ty. Ale ktoś inny będzie Ci oświetlał drogę i podsuwał wskazówki, jak pracować. (To podobnie jak z trenerem sportowym - wysiłek i pot należą do zawodnika, on wykonuje ćwiczenia, natomiast trener sugeruje, jakie ćwiczenia należy wykonywać, by zawodnik osiągnął cel, jaki sam przed sobą postawił. Bo trener jest specjalistą od ćwiczeń. Podobnie psychoterapeuta jest specjalistą od ćwiczeń, które pomogą osiągnąć Ci cel, który sobie postawisz. Może nim być na przykład większa swoboda w mówieniu na forum publicznym lub większa swoboda w rozmawianiu z wybrankiem Twego serca. ;) )

 

Namawiam Cię zatem na wizytę u psychoterapeuty. Uważam, że psychoterapia prawdopodobnie zmniejszyłaby znacznie Twoje przypadłości psychiczne, na które się skarżysz. Bardzo prawdopodobne, że zwiększyłaby się Twoja pewność siebie, a zmniejszyła wstydliwość i lękliwość. Sama widzisz, że perspektywy są kuszące.

 

Polecam każdą psychoterapię, jednak wydaje mi się, że poznawczo-behawioralna byłaby moim zdaniem najkorzystniejsza dla Ciebie. Powodzenia.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

takajakaś18, sprawdzisz sięi zobaczysz co z tego wyjdzie już nie możesz zmienić więc nie załuj bo to nic nie zmieni tylko poszukaj studiów z takimi przedmiotami jakie wybrałaś.

Jest ich dużo :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok, może to się wydać Wam głupie to co napiszę, ale trochę mnie przeraża namawiania każdego w każdym temacie na tym forum od razu na jakąś terapię! Jak można komuś doradzać nie znając historii zaburzeń tej osoby? Nie jesteście lekarzami! Wydaje mi się że przesadzacie. Tym bardziej, że teraz ludzie są bardziej świadomi jak wyglądają zaburzenia psychiczne i co wrażliwsze osoby mają tendencje żeby sobie coś wkręcać.

 

Każdy, ale to każdy młody chłopak i dziewczyna boi się cholernie przed maturą i to jest normalne! To nie jest żadne zaburzenie!

 

takajakaś18, moim zdaniem musisz się nauczyć radzić sobie ze stresem. możesz spróbować nauczyć się tego sama, a jak Ci nie wyjdzie, możesz zapytać psychologa. Kilka rad ode mnie:

 

- jak czujesz, że ogarnia Cię stres i jesteś akurat w domu, wyprostuj kręgosłup - najlepiej połóż się na dywanie, połóż rękę na przeponie i staraj się oddychać tak głęboko, żeby ona się podnosiła, a żebra rozchyliły - stres zaciska mięśnie brzucha i przeszkadza oddychać, kilka głębokich wdechów i wydechów powinno pomóc

- włącz sobie na full ulubioną piosenkę i śpiewaj, skacz, wykrzycz się

- idź pobiegać z ulubioną muzyką na uszach

- zadzwoń do koleżanki z klasy i ponarzekajcie sobie na to jak trudno jest przed maturą - sprawdzony sposób ;)

 

poza tym w internecie jest mnóstwo porad jak radzić sobie ze stresem. tak samo w internecie powinnaś znaleźć wskazówki jak pisać dobre wypracowania :) skup się na działaniu, nie pozwól, żeby strach Cię sparaliżował! walcz z tym! kup sobie plusz z witaminami albo jakiekolwiek inne witaminy - możesz zapytać w aptece, farmaceutka doradzi Ci coś co będzie odpowiednie dla maturzystki :) pomyśl sobie że przed tobą jeszcze marzec, kwiecień i potem już będzie po wszystkim. skup się na celu. będzie dobrze!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no walsnie 2 miesiace a mi kompletnie brak motywacji.Bywaly momenty ,w ktorych byla ,ale ona albo jeste wielka albo nie am jej wogóle. :(

Tu nie chodzi tylko o stres,ale i brak wiary we wlasne mozlwosci..a co do terapii to naprawde moze kiedys..szrzerze ciezko mi uwierzyc w rezultaty czegos takiego.

znam osoby ,ktore zmienily sie bez zaangazowania psychologa.Staly sie z casem pewne siebie,nabraly dystansu ale to chyba opcja dla najsilniejszych jednostek.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

no walsnie 2 miesiace a mi kompletnie brak motywacji.Bywaly momenty ,w ktorych byla ,ale ona albo jeste wielka albo nie am jej wogóle. :(

Tu nie chodzi tylko o stres,ale i brak wiary we wlasne mozlwosci..

Wiemy, że nie wierzysz w siebie ale to nie minie samo, zobaczysz zdasz tą maturę przykładałaś się, lepiej patrz za studiami

A co do terapii to naprawde moze kiedys..szrzerze ciezko mi uwierzyc w rezultaty czegos takiego.

znam osoby ,ktore zmienily sie bez zaangazowania psychologa.Staly sie z casem pewne siebie,nabraly dystansu ale to chyba opcja dla najsilniejszych jednostek.

Tak, cudownie było by tak samemu odrowieć, lepiej jak chcesz się poczuć dobrze to się zdecyduj, prędzej z psychoterapeutą dasz radę niż sama.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ok, może to się wydać Wam głupie to co napiszę, ale trochę mnie przeraża namawiania każdego w każdym temacie na tym forum od razu na jakąś terapię!

Postanowiłem odpisać na Twój post, ponieważ umieściłaś go pod moim, w którym namawiałem właśnie na psychoterapię. Więc potraktowałem Twój post jako reakcję na swój.

 

Po pierwsze, psychoterapia ma trzy bardzo pozytywne, godne najszerszego rozpowszechnienia, skutki. Są nimi: poznanie samego siebie, rozwiązywanie własnych problemów psychicznych i pewna doza wiedzy życiowej - przykład tego ostatniego skutku podam niżej. Z tych trzech zbawiennych, bardzo korzystnych skutków psychoterapii zasługuje ona na szerokie polecanie. I dlatego między innymi to robimy tutaj na forum. Mając na względzie te trzy bardzo korzystne i bardzo przydatne skutki psychoterapii, nie bardzo rozumiem, co Cię przeraża w tym, że ją polecamy? Dodatkowo - mylisz się, pisząc, że polecamy ją każdemu w każdym temacie na forum. (Właśnie na psychoterapii dowiadujesz się między innymi tego elementu wiedzy życiowej, by nie uogólniać (co zrobiłaś), bo uogólnienia najczęściej są fałszywe oraz przyczyniają się do powstawania lub utrzymywania się pewnych problemów psychicznych). Więcej - nazwa tego forum to nerwica i depresja. Nic więc dziwnego, że często polecamy ludziom, którzy trafiają na to forum, właśnie jedną z najskuteczniejszych metod walki z tymi przypadłościami - psychoterapię. Więc ponownie się dziwię, co Cię w tym fakcie przeraża?

 

Jak można komuś doradzać nie znając historii zaburzeń tej osoby?
Można i trzeba doradzać - pójście do specjalisty. Co właśnie czynimy, a co Ty krytykujesz. A specjalistą od leczenia zaburzeń jest psychiatra i psychoterapeuta. Jak widzisz kogoś ze złamaną nogą, to doradzasz tej osobie właśnie, by poszła do ortopedy, prawda?

 

Nie jesteście lekarzami!
Właśnie dlatego, jeśli nam się wydaje, że problem wymaga skierowania do specjalisty, kierujemy. I dlatego tak często doradzamy na tym forum wizytę u psychiatry i psychoterapeuty. Właśnie dlatego.

 

Wydaje mi się że przesadzacie. Tym bardziej, że teraz ludzie są bardziej świadomi jak wyglądają zaburzenia psychiczne i co wrażliwsze osoby mają tendencje żeby sobie coś wkręcać.
A co można sobie wkręcić po przeczytaniu, że się powinno pójść do psychoterapeuty lub psychiatry? Nie rozumiem.

 

takajakaś18, moim zdaniem musisz się nauczyć radzić sobie ze stresem. możesz spróbować nauczyć się tego sama, a jak Ci nie wyjdzie, możesz zapytać psychologa. Kilka rad ode mnie:

 

- jak czujesz, że ogarnia Cię stres i jesteś akurat w domu, wyprostuj kręgosłup - najlepiej połóż się na dywanie, połóż rękę na przeponie i staraj się oddychać tak głęboko, żeby ona się podnosiła, a żebra rozchyliły - stres zaciska mięśnie brzucha i przeszkadza oddychać, kilka głębokich wdechów i wydechów powinno pomóc

- włącz sobie na full ulubioną piosenkę i śpiewaj, skacz, wykrzycz się

- idź pobiegać z ulubioną muzyką na uszach

- zadzwoń do koleżanki z klasy i ponarzekajcie sobie na to jak trudno jest przed maturą - sprawdzony sposób ;)

Nie są to złe metody, które podajesz. Jednak wątpię, by swoją skutecznością choćby zbliżały się do skuteczności psychoterapii.

 

 

poza tym w internecie jest mnóstwo porad jak radzić sobie ze stresem.
pomyśl sobie że przed tobą jeszcze marzec' date=' kwiecień i potem już będzie po wszystkim. skup się na celu. będzie dobrze![/quote'] Zamiast szukać po internecie różnych rozproszonych i niezweryfikowanych wskazówek, żalić się koleżankom, słuchać krótkich rad, lepiej po prostu udać się do specjalisty i sobie porozmawiać długo, poważnie i dogłębnie o swoich problemach. Znacznie skuteczniej jest wykorzystać specjalistę. Właśnie jego rola polega na zebraniu tych wszystkich wskazówek i rad z internetu oraz dużo więcej - bo solidnej wiedzy latami kumulowanej oraz doświadczenia z obcowania w przeszłości z tymi problemami i podsunięciu odpowiednich rozwiązań problemu.

 

Jak masz problem z zepsutym telewizorem to nie uczysz się od podstaw elektroniki, lecz idziesz z problemem do specjalisty. Specjaliści specjalizują się w swojej specjalizacji. ;) Dlatego warto kierować ludzi do specjalistów. Co krytykujesz w przypadku psychiatrów lub psychoterapeutów.

 

Podsumowując. Nie zgadzam się z Twoim postem. Uważam, że gdyby został bez odpowiedzi, byłby szkodliwy, szczególnie na tym forum. Dlatego odpowiedziałem na niego. Streszczenie mego postu jest następujące. Psychoterapia jest czymś bardzo korzystnym. Pomaga w rozwiązywaniu problemów i generalnie w samorozwoju. Dlatego często i bez obaw ją polecam. Nie widzę żadnych ważnych przeciwwskazań do niej, dlatego nie rozumiem, czemu przeraża Cię to polecanie. Dodatkowo, w przypadku takajakaś18, uważam że właśnie jej prawdopodobnie dużo by ona dała, szczególnie jeśli się weźmie pod uwagę również posty pisane przez nią w innych wątkach.

 

Zatem takajakaś18, polecam Ci psychoterapię.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak masz problem z zepsutym telewizorem to nie uczysz się od podstaw elektroniki, lecz idziesz z problemem do specjalisty. Specjaliści specjalizują się w swojej specjalizacji. ;) Dlatego warto kierować ludzi do specjalistów.

 

heh amenXD

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ktor tematy masz na mysli?od iedawna zaczelam tu pisać:)

zauwazylam ,ze psychoterapia jest tu bardzo polecana.I naprawde z tego co wiem to pomaga niektorym , leki rowniez-znam przypadki wyleczenia.

ale ja po prostu momentami nie wiem czy chce byc szczesliwa,przywyklam juz do takiego zycia.czasem tak mysle. :(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wątek o relacji z chłopakiem i cała dyskusja wokół niego. Nie śledzę dokładnie i nie pamiętam Twych wypowiedzi, z pamięci mogę podać następujące tematy, którymi mógłby się zająć terapeuta. Twoje zniechęcenie, brak radości z życia, o których piszesz, że utrzymują się od dłuższego czasu. Nieśmiałość w stosunku do chłopaka, na którym Ci zależy. Temat poczucia własnej wartości, które masz niskie, jak mi się wydaje, i które opierasz na opinii innych. Prześladowanie w gimnazjum przez innego chłopaka, o ile dobrze pamiętam. No i te lęki i wkręcanie sobie jakichś panikarskich myśli związane z maturą. Lęk przed nauką do matury. O tym wszystkim warto by pogadać z psychologiem.

 

Jak nie chcesz być szczęśliwa, to jesteś prawdziwym skarbem. Bo na pewno nie będziesz miała nic przeciwko, by zmywać naczynia w moim mieszkaniu. Unieszczęśliwia mnie ta czynność i dlatego jej nie lubię. A Tobie przecież wszystko jedno, czy chcesz być szczęśliwa, czy nie, więc pewnie nie zrobiło by Ci różnicy, gdyby ten obowiązek Cię trochę unieszczęśliwił? ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

oo to to nie:) Nigdy w zyciu.Nie lubie zmywac naczyń.A tak wogole to masz racje kazdy chce byc szczesliwy chyba.Ale z czasem czlowiek odbiera sobie to prawo.No bo ile mozna o to walczyć? brak rezultatow zawsze obniza motywacje.Mialam swojego czasu momenty w zyciu,calkiem niedawno ,w ktorych moim nadrzednym celem bylo szczesie,samooakceptacja.chęc bycia kim wolnym bycia soba górowala nad wszystkim.Motywacja wszechogromna.:)

Skupiaalm sie tylko na poztywnym mysleniu ,czytalam pozytywne ksiazki ,jak z tego wyjsc, sluchalam poztywnej muzyki,czytalam inspirujace cytaty,lykalam witaminy.Wierzylam ,ze mi sie uda.I wlasnie w tym czasie mialam tydzien ,w ktorym bylam szczesliwa( moge to powiedziec) ,nakręcialm sie w swoich myslach i przez jakis czas mi sie udawalo.Ale lęki ie znikaly ale byly bardziej do zaakceptowania.Wiara ,ze mi sie uda zwyciezala trudnosci.Ale z czasem sie okazalo ,ze nic nie jest takie łatwe,ze nie wystarczy chcieć, trzeba tez dzialać.Myslalam ,wychodzialm z zalozenia ,ze gdy zmienie sie wewnetrznie na zewnatrz tez zacznie mi wychodzić..Ale nie widząc tych zmian zrezygnowalam z samodzielnej walki.Jedyne co teraz czuje to pustka,obojetnosc, brak checi do dzialania.Troche sie zniechecilam ,po por roku walki( nie powiem ,ze nie dalo ,bo dalo rezultaty) ale male.Nie wiem ile trzeba walczyc ,zeby zyskac wiecej? skad ludzie biora na to sile? co jest ich celem silą napędową?:)

Ja bylam zla -ze ktos na kim mi zalezalo ,zrezygnowal ze znajomosci ze mną,

ze nie spelniam sie w szkole,nie rozwijam swoich zdolnosci , a one stopniowo zanikają,ze nie wykorzystywalam swoich zalet. Zdarzaly sie wydarzenia ,ktor mi uswiadamialy jak duzo moglabym osiagnąc gdyby nie ta nerwica(?) czy ajk to nazwać..

Odnosnie tego chlopaka z gimnazjum.Juz o tym nie mysle.Ta sytuacja mnie wiele nauczyla,nie odczuwam juz zalu..W pewnym sensie jestem mu nawet wdzieczna ,bo mnei to duzo nauczylo.

Miedzy innymi jak łatwo wpoić komus z niską samoocena coś co nie ma nic wspolnego z prawda? bardzo łatwo jest.Uswiadomialm sobie jak bardzo mozna w glowie wykreowac rzeczywistośc ,ktora odbiega kolosalnie od prawdy.Słowo,ze uwazalam sie za taka brzydka ,ze idac przez szkolę wydawalo mi sie ,ze kazdy mnie obgaduje, pocilam sie a serce waliło mi z przerazenia.Nie potrafilam spojrzec w kierunku osoby ,ktora mnie przezywala,upokarzala.Dlaczego? uwazalam ,ze nie jestem godna..spojrzec,powiedzieć:'Przestan"..wstydzilam sei,ze ktos mnie ponizyl..

nic wiec dziwnego ,ze podswaidomie szukal u ludzi teraz akceptacji,liczy sie dla mnie ich zdanie.Zawsze sie liczylo..zawsze bylam wrazliwa,nigdy obojetna dla innych, ainni tez byli dla mnie wazni. Jako 11-12 letnia dziewczynka udzielalam sie w akademiach ,mialam same piatki,zglaszalam sie na lekcjach..nie mialam oporow,nie myslałam tyl,nie snulam dziwnych wyobrazen..Gdzie tamta ja? Ostatnio chodzac po sklepie :zobaczyalm organy (w sumie nic takiego) -ale przypomnialo mi to ,jak kiedys widzialam siebie w kazdej dziedzinie, gralam na instrumentach,rysowalam,pisalam wiersze, spiewalam .A tearz boje sie odezwac ?to absurd.

Ale takie zycie, mnie troche połamało.Ale nigdy nie powiem -Nigdy. Bo wiem ,ze cuda sei zdarzaja..I ,ze to czuje teraz ,czy czuje kazdy z nas moze minąć i obrocic sie o 360 stopni.Bo to tylko mysli, a wlasny swiat mozna ksztaltowac poki sie zyje.

Co do tego chlopaka, to nie wiem ( ktos zasugerowalam ,ze mam obsesje) ...zaprzeczylam ,bo uwazam ,ze to nieprawda.

Czy cos wtym złego,ze czasem kogos lubimy mimo blizszego poznania? Nigdy nie czuliscie ,ze jakas konkretna osoba jest dla WAs interesująca ?

Ja czuje po prostu ,ze ta znajomosc jest wazna.Nie wiem czy to miłosć , sympatia czy zwykle szukanie ukojenia dla pokaleczonej duszy. Czlowiek czesto wiele celow odczuwa podswaidomie ,intuicyjnie...Moze tak bardzo mnie zabolalo to ,ze moje kompleksy odrzucily go i chce to naprawić? w koncu o tym ,czy chcemy kogos poznac powinnysmy sami decydowac ,nie nasze obawy,lęki.To na tyle.

a co do matury to na pewno kazdy sie boi,a i nie weim czy moje lęki sa bezpodstawne.:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

takajakaś18, zamiast czytać książki psychologiczne, podejmować w samotności walkę ze swoimi problemami, analizować swoje życie samodzielnie, tworzyć teorie psychologiczne na temat swego życia, przemyśliwać, kombinować - czy nie lepiej po prostu by było pójść do psychologa? A zaoszczędzony czas przeznaczyć na ganianie chłopaków? ;)

 

Odnoszę wrażenie, że nieomalże siłą za włosy Cię ciągnę do tego psychologa. Nie będę o Tobie myślał źle, jak się nie zdecydujesz na to. Więc moje wypowiedzi niech nie będą jakimś rodzajem przymusu, nacisku wywieranego na Ciebie. Po prostu uważam, że psychoterapia prawdopodobnie znacznie by Ci pomogła i nie żałowałabyś, że się na nią zdecydowałaś. To tyle. I niech Cię zjedzą motyle. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

MOi rodzice nie poparli by tego chyba.Pewnie mieli ,by do mnei pretensje ...Jakoś psychicznych problemy nikt nie rozumie,nikt nie umie wesprzeć. A tu psycholog? Co prawda tata jakies 3 lata temu stwierdzil ,no moze lekko zasugerowal ,ze powinnam iść.Ale powiedzialam "Nie" i temat sie skonczył.Wiem ,ze sama moge isć ale bez wsparcia ciezko sie na to zdecydować.

Z reszta pieniadze trzeba mieć.

Wczoraj poklocilam sie bo obiedzie z rodzicami.zaczeli miec do mnie pretensje ,ze nie pracuje ,ze nie wychodze z domu.ZAczeli mnie porownywac do siostry ciotecznej z mojego wieku ,ktora to chodzi na dysoteki,ma na wszystko czas,wszstko robi.A prawda jest taka ,ze co 2 dzien jest na wagarach. Moj tata stwierzdil ,ze zdolna jest,haha .Wiadomo ,ze w domu mozna sie wiecej nauczyc i omijanie sprawdzianow czasem idzie na korzyść.Moja mama uwaza ,ze jakbym dzien zostala w dom,u to katastrofa by sie wydarzyla.MImo ,ze teraz przezd matura malo jest lekcji.

Na studiach pewnie tez tak beda mnie kontrolowac... :(

 

Patrzylam wczoraj matury z polskiego rozszrzonego i zalamalam sie ,jak narazie to dla mnie masakra:(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Z reszta pieniądze trzeba mieć.

Nie trzeba, można iść do psychologa na NFZ. Teraz od ciebie zależy decyzja czy będziesz dalej się z tym męczyć czy poprosisz o pomoc.....a i zaufaj nam, 90% osób tutaj nie miało żadnego wsparcia i trzeba było znaleźć w sobie siłę, że samemu wybrać się do psychiatry, psychologa....i chyba nikt tego nie żałuje.

 

Poza tym, czego twoi rodzice by nie poparli? Że masz problem i chcesz go rozwiązać? To w końcu nie ich życie, nie ich matura itd........zaczynasz być powoli dorosłą osobą, trzeba brać za siebie odpowiedzialność.

Mam wrażenie, ze uważasz, ze jeśłi ktoś chodzi do psychologa to jest świrem itd.....skąd takie przekonanie? Dlaczego tak bardzo nie chciałaś iść do psychologa gdy proponował ci to tata?

 

Rodzice robią awanturę bo nie wiedzą co się dzieje.....porozmawiaj z nimi, szczerze, powiedz czemu nie wychodzisz z domu ....wcale bym się nie zdziwiła gdyby sami zaproponowali wizytę u psychologa.....

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

popadam w zalamanie juz nie mam sily na nic, a powinnam sie uczyc:((

poptzrebuje jakiegois wsparcia bo bez tego sobie nie poradze ,bo narazie tylko sie martwie i rozpaczam..jak to ja -mi duzo nie trzeba;(

 

Wpisałaś to na forum depresji - to tak pojemny worek, ale dziewczyno jak czytam co piszesz to mam wrażenie, że się boisz tej matury, ale te czarne myśli to jeszcze chyba nie depresja. Zerknij tutaj - z tego co tam piszą, to trzeba spełnić dużo więcej kryteriów:

http://rzeszow.pcts.pl/arts/FORMY-DEPRESJI-endogenna-psychogenna-organiczna-maskowana-a1-15.html

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poza tym, czego twoi rodzice by nie poparli? Że masz problem i chcesz go rozwiązać? To w końcu nie ich życie, nie ich matura itd........zaczynasz być powoli dorosłą osobą, trzeba brać za siebie odpowiedzialność.

Mam wrażenie, ze uważasz, ze jeśłi ktoś chodzi do psychologa to jest świrem itd.....skąd takie przekonanie? Dlaczego tak bardzo nie chciałaś iść do psychologa gdy proponował ci to tata?

 

Rodzice robią awanturę bo nie wiedzą co się dzieje.....porozmawiaj z nimi, szczerze, powiedz czemu nie wychodzisz z domu ....wcale bym się nie zdziwiła gdyby sami zaproponowali wizytę u psychologa.....

 

Wlasnie o to chodzi ,ze moi rodzice nie pozwalaja mi brac odpowiedzialnosci za siebie.I naprawde uwazaja ,ze to co mowie ,robie czy nawet mysle jest złe.Oczywiscie wiem ,ze nie kieruje swim zyciem tak jakbym chciala.Ale oni widza w tym moja wine..Nie wierza ,ze nie mam sił na cos ,bo jestem młoda.Uwazaja ,ze nic mi sie nie chce,lenistwo. A czasem jak delikatnie sasugeruje ,ze nie radze sobie ze stresem to mi powiedza: "Nie mas zpowodow do zmartwien' i tyle.Uwazaja,ze ja nic nie wiem o zyciu. A mnie zycie juz duzo nauczylo ( i na pewno nauczy) >Wiem ,jakie jest wazne zrdowie ,samopoczucie ale wiem ,ze w tej sprawie moge tylko na seibie liczyc. Oczywiscie nigdy nie powiem ,ze moi rodzice sie mna nie opiekuja,ze im nie zalezy.ZAlezy pewnie ,ale nie rozumieja..Bo zeby cos zrozumiec zazwyczaj trzeba to przezyc.

Ja swojego czasu przechodzialam przez taki stres, strach , miałam dotkliwa depresje..I nic im nie powiedzialam,chociaz codziennie plakałam ,balam sie wyjsc z domu -kryłam to.Sama nie weim jak mi sie udało :?

Pare razy mama widziala ,ze plakałam wtedy wymyslałam pierwsza lepsza wymowke i koniec tematu..nie potrafie sie otworzyc ,nie mam na tyle zaufania ,zeby mowic o swoich problemach.Mam wrazenie ,ze wymagaja ode mnie idealnosci..A wady,slabosci w ich oczach sa do nie zaakceptowania.Moze sie myle. Ale tak czuje, porownywuja mnie z innymi, krytukuja.Dla innych jestem dobra ,nauczyli mnie kultury ,dobrego zachowania.Ale co ja z tego mam? nic...ciesze sie z tego ,ze nie uzywam wulgaryzmow,jestem uprzejma na przykład ale nie potrafie zaprzezcyc słowem ,nawet jak ktos mi sprawia przykrosc i mnie źle ocenia.Dlaczego? BO zawsz slyszałam ,ze nie mam racji.

NIe uwazam ,ze do psychologa powinny chodzic świry.Do psychologa mzoe isc kazdy czlowiek jesli akurat tego potrzebuje,nie koniecznie musi byc chory.A 3 lata temu to potrzebowalam naprawde pomocy bardzo..ale nie potrafilabym sie chyba wtedy otworzyc .Dopiero przez ostatnie lata stwierdzialm wczesniej co mi jest..wczesniej nie mialam pojecia co sie ze mna dzieje tak wiecej.

Wpisałaś to na forum depresji - to tak pojemny worek, ale dziewczyno jak czytam co piszesz to mam wrażenie, że się boisz tej matury, ale te czarne myśli to jeszcze chyba nie depresja. Zerknij tutaj - z tego co tam piszą, to trzeba spełnić dużo więcej kryteriów:

http://rzeszow.pcts.pl/arts/FORMY-DEPRE ... a1-15.html

popadam w zalamanie juz nie mam sily na nic, a powinnam sie uczyc:((

poptzrebuje jakiegois wsparcia bo bez tego sobie nie poradze ,bo narazie tylko sie martwie i rozpaczam..jak to ja -mi duzo nie trzeba;(

 

Wpisałaś to na forum depresji - to tak pojemny worek, ale dziewczyno jak czytam co piszesz to mam wrażenie, że się boisz tej matury, ale te czarne myśli to jeszcze chyba nie depresja. Zerknij tutaj - z tego co tam piszą, to trzeba spełnić dużo więcej kryteriów:

http://rzeszow.pcts.pl/arts/FORMY-DEPRESJI-endogenna-psychogenna-organiczna-maskowana-a1-15.html

Tu nie chodzi o mature.Matury mam momenty ,ze sie boje ale zaraz motywacja opada(jak tearz) i jest juz wszystko jedno...:(nic nie robie.

Nie mam motywacji do niczego. A odnoscie depresji( to iwiem co to jest) Bo doswaidczylam na walsnej skorze ,zarowno jak załamania psychicznego.Teraz depresji nie mam,mam nerwice ..A po depresji zostalo duzo,brak radosci z zycia,apatia,obnizony nastroj,ciagle zmeczenie, lęki, zycie jest schematem .Nie mam and nim kontroli. A depresja to dosc rozlegly temat,sa rozne sytuacje, powody ..i zglaszaja sie tu zarowno chorzy ,po chorobie ale i takze Ci ktorzy podejrzewaja u siebie objawy.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

takajakaś18, Rozumiem Co przeżywasz, wiem, że Ci nie pozwalają ale tu nikt Cię nie uleczy, zgłoś się do jakiegoś psychiatry po leki, powinny rozwiązać sprawę.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kurcze nie weim co mam zrobic,na jaki kierunek skladac..Wczesniej myslałam o czyms a teraz ? jestem totalnie zagubiona..:((

Wczesniej balam sie wyjechac do wiekszego miasta ,nie wyobrazaąm sobie,ze sobie tam poradze,a teraz zaczelam myslec z innej perspektywy,ze moze w Warszawie sa lepsze szanse na zycie,lepsze studia,moze to by byla dla mnei szansa...:(

Nie mam pojecia co robic:(

Chcialabym sprobowac,ale nie wiem czy chce brakuje mi 1-2 lat do podjecia decyzji.Na pewno chcialabym kiedys wyjechac,zasmakowac innego zycia,poznac nowe srodowisko..,nowych ludzi..

ale czy teraz? Nie wiem nic.chcialabym podjac jak najlepsza decyzje, a pozniej zlapie sie zcego kolwiek;(((

zawsze tak jest..Ostatnio mysle ,ze nic mnie tu nie trzyma,ale czy na chwile tak mi sie odmianilo ,nie weim ,bo ciagle zmieniam kierunki,mam nowe pomysly,chyba do konca zycia nie odgadne co tak naprawde chce robic w zyciu i na co mnie stac;(

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

kurcze nie weim co mam zrobic,na jaki kierunek skladac..Wczesniej myslałam o czyms a teraz ? jestem totalnie zagubiona..:((

Wczesniej balam sie wyjechac do wiekszego miasta ,nie wyobrazaąm sobie,ze sobie tam poradze,a teraz zaczelam myslec z innej perspektywy,ze moze w Warszawie sa lepsze szanse na zycie,lepsze studia,moze to by byla dla mnei szansa...:(

Nie mam pojecia co robic:(

Chcialabym sprobowac,ale nie wiem czy chce brakuje mi 1-2 lat do podjecia decyzji.Na pewno chcialabym kiedys wyjechac,zasmakowac innego zycia,poznac nowe srodowisko..,nowych ludzi..

ale czy teraz? Nie wiem nic.chcialabym podjac jak najlepsza decyzje, a pozniej zlapie sie zcego kolwiek;(((

zawsze tak jest..Ostatnio mysle ,ze nic mnie tu nie trzyma,ale czy na chwile tak mi sie odmianilo ,nie weim ,bo ciagle zmieniam kierunki,mam nowe pomysly,chyba do konca zycia nie odgadne co tak naprawde chce robic w zyciu i na co mnie stac;(

może daj sobie jednak trochę więcej czasu i nie ulegaj presji? jeśli nie jestes gotowa na wybór to nie rób tego teraz.

przecież studia mozesz praktycznie przez całe życie robić.

bez sensu iść na coś, do czego się nie jest do końca przekonanym, bo wtedy np. na drugim roku się złapiesz, że nie dajesz rady i ZUPEŁNIE Cię to nie interesuje... z własnego doświadczenia wiem, że lepiej trochę odczekać i pójść dopiero na coś, do czego jesteśmy przekonani. bo potem możesz żałować zmarnowanego czasu..

bo nasze choroby (depresja, nerwica) mają to do siebie że dosyć często szybko się zniechęcamy.

jeśli Twoje obecne środowisko źle na Ciebie wpływa, to -owszem, mozesz je zmienić. ale do studiów nikt Cie raczej nie zmusi.

możesz np. poczekać rok, w tym samym czasie przeprowadzić się, poszukać jakiejś pracy, czy się podleczyć, jeśli masz możliwość.

nic na siłę.

pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

niby tak..ale nie wiem ..co by mialam robic..nie mam jakies ciekawej propozycji pracy ani zajecia..w domu tyle czasu to bym umarla chyba, ju calkiem aspoleczna sie stała,nie wiem czy chce wyjechac ,w domu chyba mi odradzaja, z reszta malo mowie o tym, a Wy jak myslicie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jak masz problem z zepsutym telewizorem to nie uczysz się od podstaw elektroniki, lecz idziesz z problemem do specjalisty. Specjaliści specjalizują się w swojej specjalizacji. ;) Dlatego warto kierować ludzi do specjalistów.

 

heh amenXD

 

Wiesz, ja akurat uczę się podstaw elektroniki. Chodzi o to, że są takie okresy w życiu kiedy nie ma czasu lub możliwości pójść do specjalisty i tak jak obsługi telewizora trzeba się nauczyć obsługi samego siebie. Specjalista to chyba nie jest remedium na wszelkie problemy. Ja wierzę że nawet ludzie chorzy na łagodniejsze formy depresji mogą sobie w jakimś stopniu pomóc sami. Chyba od tego trzeba zacząć, a jak się nie poprawia, to do lekarza/psychologa. A dlaczego to (=radzenie sporej ilości osób od razu terapeuty, specjalisty itd) mnie przeraża? Bo wydaje mi się trochę straszna wizja społeczeństwa, które nie potrafi funkcjonować bez terapeutów. A Tobie nie, miki74?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dawno nie zaglądałem do tego wątku. I akurat teraz jakaś ręka anioła tknęła mnie, bym tu zajrzał. Patrzę, a tu pytanie skierowane bezpośrednio do mnie. ;) Nie wiem tylko, czy to była ręka anioła dobrego, czy złego. :mrgreen:

 

Otóż nie. Nie przeraża mnie. Powiem więcej. Mam przeciwne zdanie. Uważam, że gdyby społeczeństwo polskie szerzej korzystało z psychoterapii, mniej było by:

- dzieci w sierocińcach

- matek w domach samotnej matki

- matek z dziećmi ukrywającymi się w domach-kryjówkach organizacji walczących z przemocą w rodzinie

- gwałtów

- bijatyk

- niespełnionych marzeń, nietrafionych karier życiowych,

- alkoholizmu

- narkomanii

- i mógłbym dalej tak godzinami ciągnąć.

Dużo z tych bolączek pochodzi właśnie stąd, że w odpowiednim momencie pewni ludzie nie znaleźli pomocy psychiatrycznej lub psychologicznej.

 

Dodam jeszcze, że według mnie o wiele więcej ludzkich marzeń zostało niezrealizowanych z tego powodu, że ludzie nie skorzystali z pomocy terapeuty i latami siedzieli w domu, niż odwrotnie, to znaczy niezrealizowanych dlatego, że poszli do psychologa.

 

Więc to jest mój pierwszy argument. Szerzej rozpowszechniona terapia w społeczeństwie moim zdaniem przyniosłaby nieporównywalnie większe korzyści niż straty.

 

Drugi argument za propagowaniem terapii - nie wszyscy potrzebują przecież korzystać z psychoterapii. Ci, co nie potrzebują, po prostu nie zaglądają tutaj. Pewnie nie wiedzą nawet, że takie forum istnieje. Bo i po co? Duża część społeczeństwa nie potrzebuje psychoterapeutów. A tutaj często propagujemy, bo właśnie tutaj zbierają się takie osoby, które najczęściej wymagają przynajmniej konsultacji psychiatry lub psychologa, czy nie potrzebują psychoterapii.

 

Po trzecie - nie wiem czemu widzisz jakieś zagrożenie w terapii. Dla mnie to jest nauka życia, dorobek iluś tam pokoleń mądrych ludzi, którzy zastanawiali się, jak ulżyć ludzkim niedolom. Czemu z tego nie skorzystać? Czemu wymyślać od nowa koło?

 

Po czwarte wreszcie. Zgadzam się jednak, że u niektórych osób terapia może uzależnić ich od siebie. To znaczy spowodować, że z każdym, nawet małym, problemem będą biec do terapeuty, zamiast go rozwiązywać samodzielnie. To jest pewne zagrożenie. Jednak - po pierwsze - z wszystkich uzależnień to jest chyba jedyne, które nie tylko nie jest szkodliwe, ale wręcz pożyteczne. Po drugie dotyczy chyba jednak niewielkiej grupy osób. Po trzecie - można temu trochę zaradzić i ze strony pacjenta i terapeuty poprzez pamiętanie o tej możliwości pewnego uzależnienia się i analizowanie, czy wizyta w przypadku danego problemu jest już "uzależnieniem" czy też uzasadnionym poszukiwaniem pomocy.

 

Pozdrawiam i ciekawy jestem, co mi odpowiesz. ;)

 

[Dodane po edycji:]

 

Dodam jeszcze to.

Jak masz problem z zepsutym telewizorem to nie uczysz się od podstaw elektroniki, lecz idziesz z problemem do specjalisty. Specjaliści specjalizują się w swojej specjalizacji. ;) Dlatego warto kierować ludzi do specjalistów.

 

heh amenXD

 

Wiesz, ja akurat uczę się podstaw elektroniki. Chodzi o to, że są takie okresy w życiu kiedy nie ma czasu lub możliwości pójść do specjalisty i tak jak obsługi telewizora trzeba się nauczyć obsługi samego siebie.

Nie, Twój przykład nie jest kontrargumentem do mojego z telewizorem. To, że uczysz się akurat podstaw elektroniki nie ma żadnego znaczenia w tej dyskusji. Nie jest tak, że jak nie masz możliwości pójścia do specjalisty z telewizorem, to uczysz się od podstaw elektroniki, lub też uczysz się budowy telewizorów, zdobywasz wiedzę na temat używania i funkcjonowania urządzeń mierniczych potrzebnych do naprawy telewizora itd. Jednak jak masz zepsuty telewizor - to idziesz do tego specjalisty. ;) No i dodatkowo - jest różnica między nauką obsługi telewizora z Twojego kontrargumentu, która zajmuje godzinę czasu, a nauką naprawy telewizora (z mojego przykładu), która zajmuje kilka lat. ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Drugi argument za propagowaniem terapii - nie wszyscy potrzebują przecież korzystać z psychoterapii. Ci, co nie potrzebują, po prostu nie zaglądają tutaj.

Nie możesz tego wiedzieć miki i nie rozumiem dlaczego wypowiadasz się jakbyś na pewno miał rację i był w tych sprawach autorytetem. W dziale "witam" albo "problemy w związkach" jest sporo pytań od ludzi, którzy nie wydają się być chorzy/zaburzeni psychicznie ale na przykład samotni, bez wsparcia rodziny, tacy, którzy nie wiedzą kogo zapytać, więc pytają internet. Moim zdaniem, nie każdy na tym forum potrzebuje psychoterapii. Konsultacji z psychologiem - czemu nie? Ale niekoniecznie terapii. I to jest tylko moje zdanie.

 

Po trzecie - nie wiem czemu widzisz jakieś zagrożenie w terapii.

Nie widzę zagrożenia w terapii, nigdzie tego nie napisałam, uważam tylko że nie każdemu jest potrzebna do szczęścia.

 

To znaczy spowodować, że z każdym, nawet małym, problemem będą biec do terapeuty, zamiast go rozwiązywać samodzielnie. To jest pewne zagrożenie. Jednak - po pierwsze - z wszystkich uzależnień to jest chyba jedyne, które nie tylko nie jest szkodliwe, ale wręcz pożyteczne.

A ja uważam że to smutne kiedy ktoś boi się stawić czoła problemom samodzielnie i że życiowa postawa ofiary może być szkodliwa dla bliskich tej osoby i dla niej samej. Poczucie wartości, ważne dla szczęścia, płynie z podejmowania samodzielnych decyzji i poczucia że mamy chociaż mała kontrolę nad naszym życiem. Tak jest przynajmniej ze mną.

 

Nie jest tak, że jak nie masz możliwości pójścia do specjalisty z telewizorem, to uczysz się od podstaw elektroniki, lub też uczysz się budowy telewizorów, zdobywasz wiedzę na temat używania i funkcjonowania urządzeń mierniczych potrzebnych do naprawy telewizora itd. Jednak jak masz zepsuty telewizor - to idziesz do tego specjalisty.

Nie wmawiaj mi co ja robię z moim telewizorem albo z moim mózgiem bo nic nie wiesz na ten temat.

 

Miki, odpowiedziałam na Twojego posta tylko dlatego, że nazwałeś moje przekonania szkodliwymi. Zrobiło mi się przykro z tego powodu, bo uważam, że nie masz prawa tego oceniać. Dla jednej osoby może być szkodliwe to, że nie pójdzie na terapię, a dla innej to, że ktoś jej będzie wmawiał że jest chora i terapii potrzebuje, kiedy tak naprawdę jest zdrowa i straci dużo czasu na zamartwianie się. Tyle. Jeśli masz ochotę dalej dyskutować, a nie udowadniać mi że jestem tutaj szkodliwa i jakiś zły anioł mną kieruje ;), to napisz pw, bo chyba i tak już za duży offtop tutaj zrobiliśmy. Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Oj, to chyba nie była ręka dobrego anioła dzisiaj rano. ;)

 

Odpowiem Ci tutaj, a nie na priva. Z dwóch powodów. Po pierwsze, nadal uważam, że siejesz szkodliwe poglądy, które ludziom mogą zaszkodzić. Nie stanie się krzywda, jak ktoś, powiedzmy, bez potrzeby pójdzie do psychoterapeuty namówiony przeze mnie. Natomiast stanie się krzywda komuś, kogo przekonają Twoje argumenty i do psychoterapeuty nie pójdzie, chociaż powinien. To po pierwsze. A po drugie, nie zamykaj mi proszę drogi do publicznego skomentowania Twojego posta, skoro Ty skomentowałaś mój publicznie. Ten pierwszy argument jest ważniejszy - a przynajmniej taką mam nadzieję. :mrgreen:

 

Odpowiadając zatem na Twój post. Otóż żałuję, że nie odniosłaś się do całego mojego postu. Mam wrażenie, że tam, gdzie nie miałaś argumentów, to nic nie komentowałaś. I że wybrałaś tylko te nieliczne fragmenty z mojego postu, na które, jak Ci się wydawało, masz krytyczne argumenty. Choć w dużej mierze Twoja krytyka jest chybiona, o czym napiszę niżej.

 

Szczególnie mi żal, że nie odniosłaś się do mojego pierwszego argumentu, że propagowanie psychoterapii przyniesie ograniczenie społecznych bolączek. Był to dość rozbudowany fragment i dość przekonujący, moim zdaniem.

 

Drugi argument za propagowaniem terapii - nie wszyscy potrzebują przecież korzystać z psychoterapii. Ci, co nie potrzebują, po prostu nie zaglądają tutaj.

Nie możesz tego wiedzieć miki

Czego nie mogę wiedzieć? Nie bardzo rozumiem.
i nie rozumiem dlaczego wypowiadasz się jakbyś na pewno miał rację i był w tych sprawach autorytetem.
To Twoje osobiste uczucie i osobista uwaga pod moim adresem. Moim zdaniem niesłuszna i dodatkowo nie bardzo wiem, do czego konkretnie się odnosząca. Wypowiadam swoje zdanie w sprawach w miarę oczywistych. Czy jak napiszę, że słońce wschodzi na Wschodzie to też mi zarzucisz, że mówię, jakbym był autorytetem w geografii?
W dziale "witam" albo "problemy w związkach" jest sporo pytań od ludzi' date=' którzy nie wydają się być chorzy/zaburzeni psychicznie ale na przykład samotni, bez wsparcia rodziny, tacy, którzy nie wiedzą kogo zapytać, więc pytają internet.[/quote'] A to już jest Twoja osobista ocena. Ocena dokonana przez osobę nie znającą się na psychologii. Zarzuciłaś mi kiedyś, że nie jestem lekarzem a feruję wyroki. Nic podobnego. Natomiast Ty właśnie zrobiłaś to, co mnie zarzucałaś.
Moim zdaniem' date=' nie każdy na tym forum potrzebuje psychoterapii.[/quote'] Na pewno. Różnimy się jednak w ocenie liczby tych osób.
Konsultacji z psychologiem - czemu nie? Ale niekoniecznie terapii. I to jest tylko moje zdanie.
Pierwsze spotkanie z psychoterapeutą jest właśnie konsultacją. Namawiając kogoś na terapię namawiam właśnie do pójścia do psychoterapeuty. On oceni' date=' czy jednorazowa konsultacja (która też jest formą terapii!) wystarczy, czy nie. Natomiast nie Tobie ani mnie oceniać, komu potrzebna jest terapia. Dlatego krytykowanie mnie za to, że kieruję zbyt szybko ludzi na psychoterapię jest błędem, bo jest to w istocie uzurpowanie sobie prawa decydowania, kto potrzebuje tej terapii, a kto nie. Co nie jest chyba dobrym pomysłem, szczególnie na forum ludzi, którzy sądzą, że mogą mieć kłopoty psychiczne. Zostawmy zweryfikowanie tych sądów specjalistom!

 

To znaczy spowodować, że z każdym, nawet małym, problemem będą biec do terapeuty, zamiast go rozwiązywać samodzielnie. To jest pewne zagrożenie. Jednak - po pierwsze - z wszystkich uzależnień to jest chyba jedyne, które nie tylko nie jest szkodliwe, ale wręcz pożyteczne.

A ja uważam że to smutne kiedy ktoś boi się stawić czoła problemom samodzielnie i że życiowa postawa ofiary może być szkodliwa dla bliskich tej osoby i dla niej samej. Poczucie wartości, ważne dla szczęścia, płynie z podejmowania samodzielnych decyzji i poczucia że mamy chociaż mała kontrolę nad naszym życiem.

A ja uważam za smutne, że nie znając człowieka, nie mając wykształcenia i praktyki w psychoterapii, potrafisz po kilku jego zdaniach postawić diagnozę, że człowiek prezentuje życiową postawę ofiary, lecz nie ma głębszych problemów. Poza tym - jak tak jest rzeczywiście, to szybko się tego dowie .... OD SPECJALISTY. A kontroli nad swoim życiem ludzie uczą się właśnie na terapii.

 

Nie jest tak, że jak nie masz możliwości pójścia do specjalisty z telewizorem, to uczysz się od podstaw elektroniki, lub też uczysz się budowy telewizorów, zdobywasz wiedzę na temat używania i funkcjonowania urządzeń mierniczych potrzebnych do naprawy telewizora itd. Jednak jak masz zepsuty telewizor - to idziesz do tego specjalisty.

Nie wmawiaj mi co ja robię z moim telewizorem albo z moim mózgiem bo nic nie wiesz na ten temat.

Jej, po co tyle agresji? Każdy, nawet najmniejszy pretekst wykorzystujesz do tego. To był tylko przykład ogólny traktowania problemów. Przyjąłem, że zachowujesz się jak rozsądna większość ludzi, którzy ze specjalistycznymi problemami zgłaszają się do specjalistów. Bo to oni rozwiązują codziennie dane problemy, mają narzędzia, wiedzę i doświadczenie w tej dziedzinie. A ta uwaga o mózgu to już zupełnie nie wiem, do czego się odnosi.

 

Dla jednej osoby może być szkodliwe to, że nie pójdzie na terapię, a dla innej to, że ktoś jej będzie wmawiał że jest chora i terapii potrzebuje, kiedy tak naprawdę jest zdrowa i straci dużo czasu na zamartwianie się.
Nie Tobie jest oceniać, że ktoś jest "tak naprawdę zdrowy". Przepraszam za brutalność, lecz nie masz wiedzy o danym człowieku, nie masz wiedzy psychologicznej i nie masz doświadczenia. Więc doradzałbym ostrożność w tego typu stwierdzeniach. Co druga osoba z depresją słyszy "Nic Ci nie jest. Weź się w garść." To jest właśnie takie podejście, że ona jest "tak naprawdę zdrowa". Dodatkowo - jakoś nie widzę tego problemu, że ktoś traci dużo czasu i zamartwia się tym, że jest chory, po tym, jak mu się doradziło psychoterapię. Dla mnie to wydumany problem. I dla tego wydumanego moim zdaniem problemu nie powinno się poświęcać realnego problemu, że komuś się nie doradziło pójścia na terapię.

 

A co do anioła, to wcale nie chodziło mi o to, że akurat Tobą kieruje zły anioł.

 

Podsumowując mój sążnisty post - warto doradzać komuś psychoterapię, kiedy się widzi, że jest mu potrzebna.

 

Ja też pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×