Skocz do zawartości
Nerwica.com

Prokrastynacja


Gość Autodestrukcja

Rekomendowane odpowiedzi

kuzyn, to zdecydowanie nie lenistwo!!!

 

[Dodane po edycji:]

 

No dobra, muszę się pochwalić :!:

Wczoraj miałam mały maratonik typu mycie okien, naczyń, prasowanie, kurze, podłogi i takie tam.

A zapału takiego daawno nie miałam.

Najgorzej było z oknami, bo trzeba wystawić łepetynkę na dwór, ale też poszło :P

 

[Dodane po edycji:]

 

A dlaczego nie zaznaczyło, że

po edycji dodane dnia 09.08.2009 :?:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Pomendzę troszkę tutaj, bo temat właściwy....co sesja dopada mnie ta niemożność nauki, to nawet nie jest zwykły leń..............pani psycholog mi powiedziała, że prokrastynacja jest niezdrowym manewrem obronnym. Organizm boi się, ze może się nauczy i wcale czegoś się nie zaliczy, więc idzie na łatwiznę, nie pozwala nam się nauczyć, w ten sposób sytuacja jest dla nas pewna - nie zdajemy, wiemy co nas z góry czeka..............i teraz pytanie, czy ma ktoś z was jakiś skuteczny sposób na tą jakże irytującą przypadłość? :-|

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

też to mam, nasiliło mi się z wiekiem - szczególnie jeśli chodziło o naukę. na początku nie uczyłam się, bo miałam dobrą pamięć więc nie było to problemem. później wyniki pogorszyły mi się, ale nadal byłam gdzieś w czołówce więc nic z tym nie robiłam, nie miałam motywacji. naukę do matury sobie praktycznie odpuściłam. studia ? kierunek prawniczy, ciężko zdawać bez systematycznej nauki a mimo wszystko zawsze odpuszczałam przed egzaminami ale jak na ironię żadnych poprawek.

Inne sprawy odkładam na później, ale w końcu i tak zawsze udaje mi się je skończyć na czas. czyli jednak da się jakoś to pokonać jak się bardzo bardzo chce :smile: przynajmniej takie mam wrażenie

 

i teraz pytanie, czy ma ktoś z was jakiś skuteczny sposób na tą jakże irytującą przypadłość? :-|

 

jeśli chodzi o studia to ja zawsze miałam taki sposób, że mimo totalnej niechęci do chodzenia na wykłady (uciążliwa depresja - nie chciałam żeby ktoś zauważył, że coś jest ze mną nie tak i żeby nie pytali dlaczego płaczę bez powodu) zmuszałam się żeby tam iść, starałam się skupić w miarę swoich sił.. nawet mimowolnie coś tam się zawsze zapamięta, co może akurat przydać się na egzaminie :smile: wiedziałam, że jak tam wytrzymam te pare godzin to wykładowcy mnie zapamiętają i później będzie mi łatwiej nawet jak nie będę wszystkiego umiała ! to był dobry sposób, bo przed sesją zawsze robiłam wszystko oprócz nauki i gdyby nie to, że chodziłam na wykłady to bym nic nie umiała..

wiem, że ciężko jest się zmusić do wyjścia na uczelnię ale to lepsze niż te wszystkie obawy przed sesją.. niepotrzebny stres, którego można uniknąć choć do łatwych zadań to nie należy

teraz już za późno, bo sesja się zaczyna ale może w następnym semestrze ktoś o tym pomyśli zanim zacznie opuszczać zajęcia bo warto chociaż spóbować :smile: strach przed tym co się może stać na zajęciach jest o wiele większy niż prawdopodobieństwo, że faktycznie będzie aż tak źle, warto się przełamać !

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

O matko, a ja nie wiedzialem, ze takie cos mam. Kiedys jak cos chcialem zrobic, nauczyc sie, to nie bylo problemu, dzis ciagle czuje (glownie przez nerwice), ze caly czas mi cos przeszkadza, bol glowy, bezsilnosc, niemoc, itp.

Ładna nazwa - prokrastynacja.

 

Większość osób dotkniętych prokrastynacją to ofiary perfekcjonizmu. Jako że perfekcję osiąga się zwykle metodą prób i błędów, a perfekcjonista nie dopuszcza myśli o błędach, pogrąża się w tym paradoksie, nie robiąc nic. Tymczasem bycie odwlekaczem nie oznacza nierobienia niczego. Wręcz przeciwnie, osoba taka z zapałem wykonuje inne zajęcia, nie mające związku z problematycznym zadaniem. Na przykład przeszukuje internet, rozpraszając przy tym swoją uwagę zamiast koncentrować ją na zadaniu.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

zdecydowanie jestem dotknièta prokrastynacjà!!

kiedys nauka sprawiala mi przyjemnosc,teraz mam problem z nauczeniem siè kilku slowek dziennie jèzyka obcego..np;teraz :D zamiast ksiàzki:forum.

wogole to slowo skojarzylo mi siè z prokreacjà 8)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jejku...ktoś opisał mój sposób życia... Zanim się do czegoś zabiorę, to spędzę 5 godzin nad czymś innym... Może trzeba zrobić taką śmieszną odwrotkę: zabierać się za prokrastynację, to zacznie się pracować? Co myślicie? Wstawać rano z nastawieniem: "No to dzisiaj będę się opieprzać..." :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Paranoja

 

Przepraszam, może to będzie trochę ironiczne, ale przynajmniej jesteś w zgodzie ze sobą. Jak i tak nie jesteś w stanie zmobilizować się do działania, to przynajmniej zachowujesz się zgodnie z własnymi postanowieniami ( Nie będę nic robić-> nic nie robię). Za kilka dni może się odmienić... albo nie. :?:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przypadkiem znalazłem tego posta. Niestety ale muszę się dopisać do tego grona osób. Przyznam , że nie wiedziałem, że to zaburzenie. Do tej pory wydawało mi się, że jestem strasznie leniwy i zamotany. A proszę. Nawet psychologia coś takiego nazywa. Od dawna próbuję z tym walczyć.

Z tego co zdążyłem przestudiować na ten temat to najlepszą metodą walki z tym zaburzeniem to organizowanie sobie wszystkiego na papierze. Starałem się to robić, odhaczając sobie kolejne punkty na dzień dzisiejszy w terminarzu ale często po kilku dniach jakoś umierało to śmiercią naturalną. Przyznam się, że nawet odczułem lekką euforię w związku z tym, że nie jestem sam z podobnym problemem.

Proponowałbym może opisywanie waszych postępów w walce z prokrastynacją, bo wychodzę z założenia, że każdy chce coś z tym zrobić. Może razem będzie troszkę raźniej?

Ja zaczynam od teraz ;)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

moim postępem jest codziennie zmuszanie się do mycia. wychodzi mi to już od miesiąca. wow :mrgreen:

przymierzam się do kolejnego punktu, czyli co dzień napisz choć zdanie do pieprzonej pracy mgr

 

HAha. do tej pory robiłaś to tylko na Gwiazdkę? :mrgreen:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×