Skocz do zawartości
Nerwica.com

rodzina????????


Rekomendowane odpowiedzi

Dlaczego jeśli tylko to moze Ci pomoc?

 

p.s. Takim zachowaniem chyba nas utwierdziłaś w tym, że na dziecko nie jestes napewno gotowa :( Bo zachowujesz sie nieodpowiedzialnie wobec własnego zdrowia.

 

A jeśli Twoje dziecko byłoby chore to też byś z nim do lekarza nie pojechala 'nie bo nie' bo sie boisz do lekarza isc?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Przeczytałam temat i zgadzam siez ludźmi, którzy pchaja Cie do lekarza...ja tez potrzebuję motywacji od chlopaka...Bo też mam takie gadanie, po co dlaczego...ale z drugiej strony jak nie to, to co??Miałam znajomego, ktory chodzil przez dwa lata na terapie....A wczesniej...oj probowal uwierz mi DOSLOWNIE wszystkiego....Wszystkich rodzajow lekarzy, nie tylko tyych psych.I co.....potemw koncu terapia przez ponad dwa lata...Przerazajace, nie??Dwa lata terapii....ALe widzialabys go na poczatku, ten czlowiek nie nadawal sie do zycia....Nie byl w stanie wykonac prostych czynnosci...A teraz.....Nie poznaje....jest szczesliwy..Wiec teraz wyobraź sobie , jakby zrezygnowal z terapii, po miesiacu, dwoch, trzech....po pol roku....Pół roku to ok.24 wizyt, jesli co tydzien chodzisz....Czasem po 24 wizytach nie ma poprawy, albo jest, ale wystarczy małą zyciowa przeszkoda i już lecimy w dół, nie ma tak łatwo, nastawmy się nawet na 100 wizyt....Bo co w sumie nam szkodzi wpleść w cotygodniowy plan zajęć jedną godzine terapii..Nei zaszkodzi, a może pomoć...

 

A co do dziecka....Cóż...To mi troszkę brzmi jak taka zachcianka, bez obrazy oczywiście, bo rozumiem, instynkt macierzynski, to wspaniała rzecz..Ale jeśli sama nie jestes zdrowa, to wszystkie rzeczy, które w przeszłości(dziecinstwie )sprawły, ze masz takie problemy, a nie inne, będziesz przenośic na swoje dziecko..Nieświadomie, bo przeciez sama nei wiesz co sie stalo dokladnie...To sa takie niuanse, że wielu ludzi uważa, ze to nic strasznego...Zreszta, co jak dopadnie Cie dół, zmeczenie, nie bedzie czasu na hobby, dla siebie...A dziecko, bedzie płakac, płakac i plakac...A ty..bedziesz sie wkurzac, ze nie potrafisz sie cieszyc dzieckiem, czuc emocji, bedziesz miec wyrzuty, ze sie wkurzasz na swoje dziecko,a jaka matka tak robie, przeciez matka "nie ma prawa"byc zla na dziecko...(polecam książki ALice Miller, na prawde polecam)...A rady dotyczace zwierzaka...Zgadzam sie, bo czasem ze zwierzakami nie mozna spac po nocach i to jest dobry trening....Piesek ejst swietny, bo wymaga wicej roboty niz kotek,ktory jest samodzileny....Weź psiaka ze schroniska, wstawaj rano, zeby z nim wyjsc, pamietaj o zbilansowanych posilkach, ucz go podstawowego treningu posłuszenstwa,a w domu bądź konsekwentna i przestrzegaj tych zasad, uważajac, żeby np go nie rozpieścic, bo wiadomo, ze przesada w jakąkolwiek strone jest szkodliwa...Jesli po roku bedziesz miec w miare ulozonego pieska, przyjaznego, zadbanego to chyba juz sukces....Bo co jak piesek sie ropzusci, bedzie niegrzeczne, nie bedzie sluchal....Co jak dziecko takie bedzie, przez brak konsekwencji??

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a innych leków nie dostane bo i tak mi nie pomogą -to słowa mojej lekarki

 

Wiecie co kobitki, ja tez nie miałabym ochoty chodzić do lekarza, który sądzi, ze leczenie i tak nic nie da. To jest na pewno nastawienie "wspaniale" dla osoby z dystymią.

 

Razobladerka, twoja lekarka może być nawet najlepsza w Polsce, ale to naprawdę nie oznacza, ze jest dość dobra dla ciebie. Bo żeby skutecznie zacząć terapie, musisz mieć trochę energii i motywacji, a widzę, ze bez odpowiedniej stymulacji lekami raczej jej nie nabędziesz. Wiec pewnie przydało by się u ciebie do Seronilu dorzucić np Wellbutrin i Fluanxol, a jak już coś się poprawi, to potruchtasz grzecznie na terapię i załatwisz resztę.

 

Moim zdaniem zmiana lekarza u ciebie do podstawa.

 

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Razorbladerka_, na tym też polega terapia, że zaczynasz od początku aż do skutku. Nie często ludzie trafiają na odpowiednie leki/lekarza/psychologa za pierwszym razem. Ba... Nawet za piątym. Chęć wyleczenia = próbowanie różnych metod i wybranie tej najskuteczniejszej. A siłę na pewno gdzieś znajdziesz, chociażby wyznaczając sobie cele jakie chcesz osiągnąć. Nic tak nie motywuje jak pozytywne planowanie swojej przyszłości.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Shadow, jasne, ale moj mozg nie jest w stanie myslec pozytywnie... nie mam pojecia dlaczego... czuje sie koszmarnie... i jestem absolutnie pozbawiona sił... mogłabym lezec gapiac sie w jeden punkt na suficie przez cala dobe i pozniej tego nie pamiętac...... tak bylo zeszlej zimy codziennie.. Czy to mozliwe zeby zmiana pogody miala az taki wplyw na moje samopoczucie??

 

[Dodane po edycji:]

 

Monia, ja bardzo szybko sie zawsze poddaje, nie chce innego lekarza!!! nie dam rady na sile nic zrobic.. bo skad mam wziac ta sile... slysze pustke, szumi mi w uszach i chce zniknac............

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Znam to, ze nei chce się zmieniac lekarza, bo to oznacza, że trzeba od nowa wsyztsko opowiadać, ale nie masz wyjścia, no bo co innego??nie chcesz powalczyc dla siebie, swojego przyszlego dziecka??Nie chcesz moc się cieszyc, z jego pierwszych kroczkow, slow, pojscia do szkoly...Tak na prawde cieszyc??Musisz szukac lekarzy..probowac.....Nie ma innej drogi, chyba, że odpowiada Ci takie życie...a przede wszystkim musisz uwierzyc, ze istnieje inne, lepsze życie..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czy to mozliwe zeby zmiana pogody miala az taki wplyw na moje samopoczucie??

Razorbladerka_, teraz jest ciężki okres pod względem wpływu pogody na nasze samopoczucie. Dlatego lekarze rzadko kiedy decydują się na np. odstawianie w tym czasie leków. Chociaż osobiście ja lepiej się czuje w takie dni jak teraz, niż jak jest ciepło.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Też wole taka wczesna jesien, albo wiosne...A upaly..masakra, wszedzie tlumy....Ale zima tez nie jest super...

 

Razorbladerka..Z takim nastawieniem nie bedzie Ci pisane lepsze życie.Uwierz mi, jestem w bardzo podobnym stanie, nerwica, depresja, jedna masakra...i to nie jest tak, że sobie tak pisze, a gowno o tym wiem..Wiem, aż za dużo, dopiero zaczynam terapie, mam pełno wątpliwosci, na temat tego, jak życie moze wyglądac inaczej niż teraz, jak rozmowa z terapeutą może cokolwiek zmienic..Ale nie zostaje inna droga...Nie jestes sama, ja nie wiem co jest na koncu te drogi, nie wiem, co to jest pelnia szczęsciam co to jest pewnośc siebie, ale wiem, że to jest jedyna droga, która warto isc..Cala reszta, uciekanie od zastanowienia sie nad soba, hobby, praca, studia, nawet dziecko, odicaga nas od samych siebie, od wsłuchanie się w swoje wnętrze...A przędej czy pźóniej, bedziemy musieli rozliczyć się sami ze sobą..To co czuje...jest tego bardzo malo...coraz mniej...Ale musze o siebie powalczyc...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×