Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Psychoterapia - wszystko co dotyczy psychoterapii. Nurty, doświadczenia związane z terapią.

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez Lusesita Dolores 03 sie 2017, 09:06
Mój psychiatra jest też terapeuta psychodynamicznym.
chodze boso po ulicy


Ketrel 600mg
Solian 800mg
Haloperidol 5mg
Mozarin 5mg - docelowo 20mg
Relanium 5mg - doraźnie


opium

riflessione.blog.pl
Posty
7596
Dołączył(a)
16 cze 2013, 12:25
Lokalizacja
Chaos

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez uprising 03 sie 2017, 22:19
Psychoterapeutka oznajmiła, że "zaczęłam pracować". Cokolwiek to znaczy, to chyba postęp.
Idzie mi to bardzo ociężale, ale chyba powoli zaczynam Ją dopuszczać do siebie. Chociaż to bardzo trudne, bo gdy tylko zrobimy "krok do przodu" to co raz gorzej znoszę czas pomiędzy sesjami.
Po drodze jeszcze okazało się, że mamy wspólnych znajomych, chociaż Ona o tym nie wie.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
24 sty 2017, 18:33

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez uprising 03 sie 2017, 22:27
shira123 napisał(a):
rozumiem. ja do poprzedniej T. tez przywiazalam sie bardzo bardzo.

dlatego jestem wdzieczna mojej obecnej T. ze zachowuje dystans miedzy nami-to jest potrzebne.

pewnie chcialabys ja miec na codzien...ona ma cie nauczyc jak nawiazywac takie bliskie relacje w zyciu...patrz na to w ten sposob.

Moja psychoterapeutka bardzo dba o zachowanie dystansu i najgorsze jest to, że z jednej strony daje mi czesto odczuć, że mam w Niej wsparcie, że jest "obok" i nie stanie mi się przy Niej żadna krzywda. Z drugiej jednak strony to się dzieje tylko w gabinecie, raz w tygodniu przez godzinę...i co ja mam potem, po wyjściu z gabinetu z tym wszystkim zrobić?
Czasem naprawdę, mam ochotę sięgnąć po telefon, zadzwonić do Niej i oznajmić, że sobie nie radzę, że potrzebuję Jej. I nawet już nie chodzi o rozmowę, ale samą obecność, bo wtedy czuję się bezpiecznie. Nawet, gdy dopadają mnie dolegliwości czy jakieś głupie myśli to nie boję się ich, bo wiem, że nie dopuści, żeby stało mi się coś złego. Ale co ja mam zrobić, gdy jestem już poza gabinetem? :(

Co do ostaniego stwiedzenia to wiem, że tak jest. Powiedziała mi to, że będziemy pracować nad tym, żebym poza gabinetem nawiązała podobne relacje. Coś w stylu, żebym znalazła inną osobe, która Ją (psychoterapeutkę) zastąpi.
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
24 sty 2017, 18:33

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

Avatar użytkownika
przez antylopa 11 sie 2017, 11:26
Zmniejszyłam terapię do 2 wizyt w miesiacu, albo moja T bardzo mocno proponowala to rozwiązanie.
Mówiłam, że chce żyć bez Ciebie: Nie chciałam!
Mówiłam, że Cie nie kocham: Kochałam!
Mówiłam, że dam sobie rady: Nie dałam!
Mówiłam, że zapomnę: Kłamałam!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2740
Dołączył(a)
28 gru 2014, 21:47

Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

przez Ghoust 17 sie 2017, 22:05
[Moja psychoterapeutka bardzo dba o zachowanie dystansu i najgorsze jest to, że z jednej strony daje mi czesto odczuć, że mam w Niej wsparcie, że jest "obok" i nie stanie mi się przy Niej żadna krzywda. Z drugiej jednak strony to się dzieje tylko w gabinecie, raz w tygodniu przez godzinę...i co ja mam potem, po wyjściu z gabinetu z tym wszystkim zrobić?
Czasem naprawdę, mam ochotę sięgnąć po telefon, zadzwonić do Niej i oznajmić, że sobie nie radzę, że potrzebuję Jej. I nawet już nie chodzi o rozmowę, ale samą obecność, bo wtedy czuję się bezpiecznie. Nawet, gdy dopadają mnie dolegliwości czy jakieś głupie myśli to nie boję się ich, bo wiem, że nie dopuści, żeby stało mi się coś złego. Ale co ja mam zrobić, gdy jestem już poza gabinetem?


Mam dokładnie to samo. Za każdym razem gdy uczęszczam na terapię daje mi to uczucie bezpieczeństwa. Tego że nie będzie oceniać, że nie będzie komentować, ani nie będzie postronna, tak jak w przypadku mojej rodziny. Przy moim terapeucie mogę rozmawiać swobodnie. Za każdym razem mówi mi, że mam telefon (do niej) i mogę się skontaktować. Ale potem nachodzi mnie myśl, że nie potrzebnie będę zawracać głowę.
Offline
Posty
95
Dołączył(a)
25 lip 2011, 22:31

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

Przeskocz do