Pogorszenie podczas terapii

Psychoterapia - wszystko co dotyczy psychoterapii. Nurty, doświadczenia związane z terapią.

Pogorszenie podczas terapii

przez rupert 10 lip 2017, 12:29
Myślę, że ciężko to mierzyć wyłącznie czasem terapii. Wiele osób pisze, jak miesiącami nie wnosi na terapię nic nowego, omijają ważne tematy itp. Też tak miałem. Nie wiem czy można wtedy mówić o tym, że nie działa. Jak ujawniane są nowe ważne/trudne kwestie, mogą powstać moim zdaniem wszystkie problemy poruszone w wątku "Początki psychoterapii", kiedy jak wiadomo potrafi być naprawdę źle. Nawet jak to drugi rok terapii. Jak się zatrzymamy z wnoszeniem tematów i analizujemy tylko kwestie poboczne, albo złość na terapeutę - nie jest gorzej, ale lepiej też nie ma być powodu.

Zaburzenia często pojawiają się "po najmniejszej linii oporu". Maskują coś, a żeby był sens maskować, to coś maskowane to musi być coś jeszcze bardziej trudnego/uciążliwego. Stąd nowe lęki nie muszą być dowodem nieskuteczności tylko "kopania w głąb". Mało przyjemne medyczne porównanie: jakiś duży ropień w organizmie, który utorował sobie ujście ropy na zewnątrz. W terapii behawioralnej czyścimy ten kanalik, zarasta się, jest lepiej. Jak to był mały pryszcz to może przy okazji wyczyściło się też źródło. Jak to był tylko kanalik od dużego ropnia, to potem problem wraca: jak zarosło się słabo, to wraca tą samą drogą, jak zarosło się porządnie, to najsłabsze tkanki są już gdzieś indziej, stąd np. nowe lęki. Jak było kilka ujść, to po likwidacji jednego reszta kanalików jest bardziej obciążona stąd inne problemy mogą się nasilić. A jak w psychodynamicznej pracujemy ze źródłem, no to wiadomo, znaczny ból jest uzasadniony, a zewnętrzne objawy w ogóle mogą w początkowej fazie nie mieć szans na poprawę.

Przed rezygnacją z terapii warto się myślę zastanowić, czy już co się dało z terapii wycisnęliśmy. Chyba że mamy wrażenie, że z danym człowiekiem nigdy nie będziemy w stanie poruszyć jakichś ważnych tematów, a wydaje się nam że z kimś innym byłoby łatwiej. To wtedy faktycznie lata oporu mogą nie być specjalnie cenne, skoro w miesiąc można powiedzieć więcej osobie której bardziej jesteśmy w stanie zaufać - były takie relacje na forum, ja w tym akurat doświadczenia nie mam bardziej w miesiącach milczenia, wkurzenia na terapeutę itp.

pozdrawiam,
rupert
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
27 mar 2017, 13:19

Pogorszenie podczas terapii

przez nerwa 10 lip 2017, 16:39
rupert, świetne przedstawienie wszystkiego na przykladzie ropnia! podoba mi się! :)
Ja jeszcze lubie porównanie do bolącego zęba. Jeśli boli nas ząb - możemy użyc leku przeciwbolowego, ktory moze pomoc i mamy na jakis czas spokoj (albo może pomoc na stale, bo to było tylko jakies np. zapalenie dziąsła). Możemy tez iść do dentysty, mieć borowanie i plombe - i czasami to może wystarczyc (jak terapia poznawczo-behawioralna).
Natomiast czasem (i pewnie najczęściej) przyczyna leży głęboko, i okazuje się, że konieczne jest - leczenie kanałowe. Bo innymi (powyzszymi) sposobami, będziemy dzialac tylko doraznie i pomozemy sobie na chwile.
Leczenie kanalowe (zakładając ze nie ma znieczulenia) jest meeega bolesne. Ale potem sie poprawia :) I ja widze taką terapie psychodynamiczną/wglądową, jako zabieg "bez znieczulenia", tylko ze na naszych emocjach. Ktory zajmuje niestety dużo czasu, bo kopanie jest glębokie i nieprzyjemne. Ale pozniejsza zmiana - jest za to gruntowna,i nie dość ze pomaga pozbyc sie objawow (np. lękow) to jeszcze generalnie poprawia jakość naszego życia, nasze funkcjonowanie w swiecie itd.
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3962
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Pogorszenie podczas terapii

przez nerwa 10 lip 2017, 16:43
szanownapani napisał(a):Nie wiem, czy to kwestia nurtu, terapeuty czy macie pecha byc w tej grupie pacjentow, u ktorych dobrze prowadzona terapia przez odpowiednio przeszkolonego terapeute powoduje pogorszenie, ale mnostwo osob latami uczeszcza na nieskuteczne terapie i tlumaczy sobie, ze musi byc gorzej, zeby bylo lepiej i ze pogorszenie swiadczy o tym, ze terapia dziala, a moze czasem warto spojrzec na to z innej strony. Polecam lekture ksiazek T.Witkowskiego, bloga psycho-kit i ksiazke M.Coopera "Efektywnosc psychoterapii i poradnictwa".

Ja z kolei czytalam artyluly naukowe, ktore pokazywaly wyniki badan. Porownywano grupy osob, ktore mialy pogorszenie w trakcie, i ktore nie mialy. Okazywalo się, ze ostatecznie, osoby ktore mialy pogorszenie - potem znacznei lepiej "wychodzily" na takiej terapii. Efekt terapi byl lepszy, dluzszy itd.

Oczywiscie, jesli chodzi o terapie, bardzo trudno tu osadzic cokolowiek. Bo wynik zalezy i od terapeuty, i od zaangazowania czlowieka.
Jak ktos pojdzie na terapie i bedzie unikal bolesnych tematów - to dlaczego mialby liczyc na gruntowną poprawę? I terapeuta nie moze tu nic zdzialac, chociazby bardzo chcial.
Z drugiej strony, na pewno zdarzaja się tez beznadziejni terapeuci - jak w kazdym zawodzie.
Dla mnie, jak się komus szybko na terapii poprawia, to znaczy, ze działa na niego efekt "wsparcia", osoba czuje ze jest ktos komu moze zaufac, wygadac się - i to wplywa dobrze na sampoczucie.
Ale to nie rozwiazuje glebszych problemow!
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3962
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Pogorszenie podczas terapii

przez shira123 11 lip 2017, 09:21
a ja sobie uswiadomilam
ze choc chodze do mojej T pol roku
i ufam jej/ale chyba nie na 100 %/
to nie powiedzialam jej jeszcze o wielu trudnych dla mnie sprawach...wstydze sie o tym nawet na forum pisac
no coz bedzie okazja o tym pomowic jeszcze...
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
28 maja 2016, 19:36

Pogorszenie podczas terapii

przez Jatezchoruje 13 lip 2017, 11:48
Moja T. Powiedziala mi ostatnio, ze byc moze jest gorzej bo zaczynam coraz wiecej rozumiec, zauwazac to czego nigdy nie dostrzegalam albo nie chcialam widziec i to moze byc przerazajace i stad to pogorszenie + u mnie ogromny lek na bliskosc a zaczynam sie teraz powolutku zblizac do innych i otwierac na innych.
Ja przyznam, ze dopiero teraz (czyli po 2 latach) otworzylam sie na tyle, ze dotykamy tych najtrudniejszych dla mnie tematow. Oczywiscie przez te 2 lata rozmawialysmy o moich problemach ale teraz chyba dopiero dogrzebujemy sie do tych naistotniejszych kwestii.
Moim problemem jest tez to, ze po tych 2 latach potrafie pieknie mowic o emocjach, domyslam sie co w danej chwili moglam czuc (np. Zlosc, gniew itd.) ale niestety nie potrafie ich jeszcze poczuc i stad mam caly czas objawy somatyczne.
Ale pomimo wszystko wierze, ze wyjde z tego i naucze sie czuc :)
A jak Wam szlo w walce z wypieraniem emocji?
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
30 cze 2017, 21:35

Pogorszenie podczas terapii

przez shira123 13 lip 2017, 20:12
ja caly czas sie jeszcze odcinam, wczodze w pustke
chciałabym byc spokojna jak woda w jeziorze, tymczasem jestem jak wzburzone fale....
Offline
Posty
443
Dołączył(a)
28 maja 2016, 19:36

Pogorszenie podczas terapii

przez nerwa 13 lip 2017, 21:22
ja chęci mam (żeby przeżywac emocje), ale jak przychodzi co do czego, to chyba dziala wyparcie i strasznie się potem męcze somatycznie :-/
"The greatest weapon against stress is our ability to choose one thought over another." ~William James
Offline
Posty
3962
Dołączył(a)
24 lut 2013, 16:06

Pogorszenie podczas terapii

przez rupert 17 lip 2017, 16:18
nerwa napisał(a): Jeśli boli nas ząb - możemy użyc leku przeciwbolowego, ktory moze pomoc i mamy na jakis czas spokoj (albo może pomoc na stale, bo to było tylko jakies np. zapalenie dziąsła). Możemy tez iść do dentysty, mieć borowanie i plombe - i czasami to może wystarczyc (jak terapia poznawczo-behawioralna).
Natomiast czasem (i pewnie najczęściej) przyczyna leży głęboko, i okazuje się, że konieczne jest - leczenie kanałowe. Bo innymi (powyzszymi) sposobami, będziemy dzialac tylko doraznie i pomozemy sobie na chwile.
Leczenie kanalowe (zakładając ze nie ma znieczulenia) jest meeega bolesne.
Ale potem sie poprawia :)
I ja widze taką terapie psychodynamiczną/wglądową, jako zabieg "bez znieczulenia", tylko ze na naszych emocjach. Ktory zajmuje niestety dużo czasu, bo kopanie jest glębokie i nieprzyjemne.

No właśnie, początki terapii chyba większość osób zaskakują negatywnie, bo okazuje się to dość nietypowym leczeniem zębów:
- bez znieczulenia (wsparcie terapeuty zwykle jest poniżej początkowych oczekiwań)
- ale co więcej: pacjent trzyma narzędzia i wierci (niestety nie wystarczy zacisnąć zęby - nienajlepsze porównanie w przypadku dentysty ;)... ok, zacisnąć pięści na oparciu fotela i czekać na najgorsze, trzeba samemu podejmować czynności przynoszące ból)
- jakby tego było mało, terapeuta nawet nie powie gdzie wiercić (na trudne pytania na które padną trudne odpowiedzi to ja byłem ewentualnie gotowy, ale na milczenie i oczekiwanie aż zacznę mówić - nie ;))
- ok, na wizycie można się przemęczyć raz na tydzień - gorzej, że pomiędzy wizytami na początku wcale nie jest lepiej
- przeczytać można czasem okrągłe zdanko jak to terapia niszczy części chore i wzmacnia zdrowe - może w dłuższej perspektywie, ale to i tak chyba bardziej daje pole do wzmacniania zdrowych, a nie bezpośrednio wzmacnia; czyli nie ma co liczyć, że pod koniec wizyty dentysta-terapeuta poprosi pielęgniarkę: "pani Baasiu, skończyliśmy, wypełnienie proszę" ;)

Pozostaje mieć nadzieję, że jak piszesz:
Ale pozniejsza zmiana - jest za to gruntowna,i nie dość ze pomaga pozbyc sie objawow (np. lękow) to jeszcze generalnie poprawia jakość naszego życia, nasze funkcjonowanie w swiecie itd.


i jak powiedział mój terapeuta, który też użył przykładu z dentystą (i tu pojawia się chociaż jeden plus w porównaniu terapeuty z dentystą na korzyść terapeuty): dobrze wyleczone zęby zawsze będą wymagały kolejnych wizyt u dentysty, a dobra terapia ma szansę być ostatnią.


Ja z kolei czytalam artyluly naukowe, ktore pokazywaly wyniki badan. Porownywano grupy osob, ktore mialy pogorszenie w trakcie, i ktore nie mialy. Okazywalo się, ze ostatecznie, osoby ktore mialy pogorszenie - potem znacznei lepiej "wychodzily" na takiej terapii. Efekt terapi byl lepszy, dluzszy itd.
Oczywiscie, jesli chodzi o terapie, bardzo trudno tu osadzic cokolowiek. Bo wynik zalezy i od terapeuty, i od zaangazowania czlowieka.
Jak ktos pojdzie na terapie i bedzie unikal bolesnych tematów - to dlaczego mialby liczyc na gruntowną poprawę? I terapeuta nie moze tu nic zdzialac, chociazby bardzo chcial.
Z drugiej strony, na pewno zdarzaja się tez beznadziejni terapeuci - jak w kazdym zawodzie.
Dla mnie, jak się komus szybko na terapii poprawia, to znaczy, ze działa na niego efekt "wsparcia", osoba czuje ze jest ktos komu moze zaufac, wygadac się - i to wplywa dobrze na sampoczucie.
Ale to nie rozwiazuje glebszych problemow!


Potrafię sobie wyobrazić , że komuś poprawia się prawie od razu: jak ktoś cierpi bo odkłada na bok swoje potrzeby, których jest świadomy, robi wszystko dla innych, bo tak trzeba itp., w miarę terapii świadomość może poszerzać w kierunku możności zaspokajania potrzeb, prawa do unikania tego czego nie chce itp. Może wtedy szybko czuć poprawę. Ale zwykle chyba tworzymy jakieś sztuczne konstrukcje związane z poprawianiem samopoczucia, iluzje dotyczące samooceny, poczucia tożsamości, gdy one padają, to to boli.

pozdrawiam,
rupert
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
27 mar 2017, 13:19

Pogorszenie podczas terapii

przez damian843 18 lip 2017, 21:06
Czy po zakończeniu terapii ktoś z was czuł się źle ? Jak długo to trwało ?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
11 lip 2017, 22:15

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 4 gości

Przeskocz do