Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Subforum poświęcone nerwicy lękowej.

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez Martixx91 16 lut 2017, 21:52
Gcextreme to ja Cię podziwiam, że możesz w ogóle się skupić na jeździe... bo jak ja mam te lęki to nie jestem w stanie się skupić na niczym... wiem co czujesz, uwierz mi, ten lęk jest nie do opisania... co do mojego przedmówcy, hmm nie wiem czy konfrontacja z obiektem lęku jest w stanie pomóc bo zdarzało mi się wymiotować jak u każdego przeciętnego człowieka i mimo tego lęk cały czas jest taki sam, może na chwile od razu po zwymiotowaniu na chwilczkę mi odpuszcza... potem jest to samo... i kółko się nakręca. Więc to chyba do końca tak nie działa... chyba że bym musiała wymiotować dzień w dzień, ale jakoś mi to się nie uśmiecha... teraz też właśnie coś mnie zakręciło w brzuchu i już siedzę z termometrem, bo mam taki dziwny odruch, że od razu jak robi mi się jakoś źle biore termometr i jak mam powyżej 37 to już dygam, że to jakieś zatrucie... wiem, to głupie i irracjonalne, ale nie mogę przestać. to już taki mój nawyk. Bardzo chciałabym mieć kontakt z jakąś osobą na bieżąco np na facebooku czy smsowy... ale nie wiem czy mi wypada o to kogokolwiek prosić.na forum odpisujecie raz na kilka dni ( to jest zrozumiałe, każdy ma swoje życie), ale jednak chyba taki kontakt częstszy pomógłby im trochę. Ale żeby nie było, że na kimś to wymuszam. Mam nadzieje, że u Was wszystko okej ;*
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
26 sty 2017, 21:26

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Michal8282. 17 lut 2017, 14:25
Hej Marti. Ja właśnie co 2 dzień, już mi to spowszedniało, a nie mam czasu iść do lekarza. Desentyzacja lęku działa, tylko że nikt normalnie nie rzyga co drugi dzień. To wszystko jest złożone trzeba iść do dobrego psychologa, ustalić dlaczego jest tak a nie inaczej i popracować nad sobą. Brzmi prosto, ale u mnie to w wielkich bólach trwało i trwa nadal wychodzenie z nerwicy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
31 sie 2015, 10:40

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez Martixx91 17 lut 2017, 22:11
O matko, tyle ile ja terapii zaczynałam i nie kończyłam to głowa mała. Jak mówiłam o lęku przed wymiotowaniem to wszyscy moi 'specjaliści' byli zdziwieni, że w ogóle jest coś takiego jak emetofobia... ja nie mam już cierpliwości do lekarzy, na serio nie mam... uważam że to strata czasu tylko i wyłącznie Byłam na 3miesięcznej terapii grupowej i tam też omawialiśmy ten lęk i nawet mi jakieś pokazali 3 kroki, żeby wdrożyć w życie, i niby wszystko fajnie w teorii jak to się czytało i analizowało, gorzej jak faktycznie ten lęk nagle się pojawia... takie coś kompletnie nie działa...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
26 sty 2017, 21:26

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez Pretoria 22 kwi 2017, 11:04
Matrixx91opiszesz te 3 sposoby?
Offline
Posty
542
Dołączył(a)
08 mar 2014, 21:44

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez Dreamesse 03 maja 2017, 01:22
Też bardzo chętnie je poznam. :oops:
Offline
Posty
28
Dołączył(a)
14 sie 2015, 21:55

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez pszczola 18 maja 2017, 12:45
Hej, zapewne jestem tu najmłodsza, bo druga gimnazjum. Emetofobię mam od pierwszej podstawówki, mam parę teorii skąd się to wzięło. Wtedy w ogóle bałam się mówić o tym, więc jako dziecię po prostu mówiłam, że boli mnie brzuch. Masa badań oczywiście nic nie wykazała. Nie pamiętam już jak ale w jakimś stopniu to opanowałam, tzn. dalej wychodziłam gdy rzygał, ale przynajmniej nie obawiałam się wychodzić z domu. Nawroty miałam na wycieczkach szkolnych itd, bo mam chorbę lokomocyjną, ale tak się truję wszystkimi aviomarinami, że nie wymiotuję w podróży. Oczywiście, nawet po aviomarinie się tego obawiam. Zakladam ze już wyrosłam z choroby lokomocyjnej i nigdy nie byla ona taka duza jak myslalam, ale boję się jeździć wiecej niz 40 minut bez leków.
Do końca podstawowki było okej. Pierwsza gimnazjum - na luzie. Złapało mnie teraz, niecaly rok temu, gdy na obozie jakas dziewczyna się zatruła i cykałam się, że się zarażę. Na tym obozie ratowałam się niewielkimi posiłkami i kroplami miętowymi (codziennie). Od tego czasu jem nie za wiele, mam straszną awersję do jedzenia w szkole. Na lekcji (też zalezy jakiej, bo niektóre kompletnie zajmują mysli i się zapomina) nie mogę wysiedzieć i wychodzę cięgle. Kiedyś (oboz) pomagały krople mietowe, teraz już nie działają i chyba uzależniły. Przez jakiś czas dawały radę tic taci, ale na lekcji to nie przejdzie.
Ten strach paraliżuje mnie głównie w szkole, ale ostatnio i na treningach a i nawet w domu (napady lękowe w nocy). Rodzice uważaja, że to niemożliwe, żebym to miala no przeciez "nie wymiotuję". Podejrzewaja za to fobię szkolna i tak dalej. W nocy nauczylam się "to" kontrolować, ale w szkole nie mogę tego wykorzystać.
Co mam zrobić? Jestem na skraju depresji, to rujnuje moje (i tak krótkie) życie.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
18 maja 2017, 12:26

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez fallen93 07 lip 2017, 09:23
Hej!
Śledzę to forum od jakiegoś czasu i w końcu postanowiłam napisać...
Z tym gównem zmagam się od 2013 roku. Wcześniej moje życie było super...a teraz? Odechciewa się wszystkiego :( Mam partnera, który o tym nie wie, bo wiem, że tego by nie zrozumiał. Ciężko mi się tak z tym kryć...czasami mam wrażenie, że widać, że się dziwnie zachowuję. Mam też 11-miesięcznego bobasa...oczywiście w ciąży (ale tylko na początku) cały czas bałam się,że będę wymiotować, ale to się nie stało ani razu. Na szczęście. Ale teraz strach przed tym, że mała coś złapie i się zarażę. Raz miała biegunkę i zdarzyło jej się zwymiotować to wiecie czego się najbardziej bałam? Że ja też będę wymiotować! To straszne, że w takiej chwili przede wszystkim myślałam o sobie...czuję się podle.
Są lepsze i gorsze dni. Najbardziej boję się tego, że zwymiotuję przy kimś i wywołam obrzydzenie. Nie wiem co jest przyczyną mojej choroby. Może fakt, że mając 9 lat zwymiotowałam na wycieczce szkolnej na oczach wszystkich dzieci...od tego czasu nie wymiotowałam ani razu (a mam 24 lata) nawet po wypiciu ogromnych ilości alkoholu. Z resztą zawsze alkohol mnie relaksował i zapominałam całkowicie o wymiotowaniu.
Mieszkam na wsi i nie boję się poruszać po niej. Ale problem zaczyna się gdy jedziemy do supermarketu. Wtedy czuję jak mi się co chwile żołądek kurczy i boję się strasznie...czasami mi to mija. Te lęki wracają okresowo. Wczoraj to prawie biegłam do samochodu ze sklepu, bo tak bardzo się bałam..a najgorsze jest to, ze dziś znów muszę się tam wybrać, bo kupiłam małej za małe buciki. Jednak jak biorę ją ze sobą to jakoś boję się mniej, bo bobas jakoś odwraca moją uwagę od tego cholernego rzygania ;)
Podsumowując, najbardziej boję się miejsc publicznych. Że zwymiotuję na oczach wielu ludzi. Nie wiem jak ja przetrwałam 3 lata studiów :o oczywiście każde zajęcia to były ciągłe myśli o rzyganiu, że zaraz puszczę pawia na oczach kolegów i koleżanek... Masakra. Ale dobrnęłam do końca.
We wrześniu muszę podjąć pracę...boję się strasznie. Chciałabym taką, gdzie nie będę musiała mieć bezpośredniej styczności z klientami. Praca w samotności byłaby dla mnie chyba najlepsza.
Ostatnio miałam problemy ze zgagą, więc udałam się do lekarza. Stwierdził, że to refluks (choć na szczęście nic misię nie cofa). Biorę Dexilant i czuję się ok...ale w ulotce napisane, że skutki uboczne to mdłości i wymioty...więc trochę mnie to przeraża, ale biorę nadal żeby mi się nie pogorszyło.
No, na razie to by było na tyle...
Mam nadzieję,że ktoś tu jeszcze zagląda. Pozdrawiam serdecznie :)
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 lip 2017, 09:07

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez inca89 16 lip 2017, 23:32
Hej, po długiej przerwie (prawie 2,5 roku!) postanowiłam się znów odezwać. Podczytuje forum co jakiś czas, ale u mnie w sumie bez zmian. Nadal unikam miejsc publicznych, ataki paniki łapią mnie rzadziej, ale jak się pojawią to są bardzo silne. Łatwo sobie wkrecam, że o, na pewno będę zaraz wymiotować, chociaż wiem że to nieprawda. Można oszaleć. Moje życie towarzyskie kuleje, bo ciągle się boję że nadejdzie atak paniki (mdłości, telepanie, zimny pot). Nie jem w miejscach publicznych (najgorsze są zamknięte pomieszczenia czy nawet mieszkania znajomych), centra handlowe też odpadają, zazwyczaj wchodzę do góra dwóch sklepów i uciekam.

Caly czas przeraża mnie perspektywa posiadania dziecka, które przecież ciągle ma jakieś jelitówki. Mam wrażenie że bym go nienawidziła przez to. Obawiam się jednak, że skończy się to rozstaniem z moim długoletnim facetem. Trzydziestka się zbliża a tu zero szans na zmianę punktu widzenia.

Ciężkie i smutne jest życie emetofobiczki. Tyle problemów o taką bzdurę. Ale weź tu bądź mądry i wytłumacz głupiemu mózgowi, że to wszystko jakieś urojenia. :(

Fallen93, powiedz partnerowi. Przynajmniej on nie będzie prowokowal stresujacych cię sytuacji. Fakt, że nie jest komfortowo o tym mówić, ale akurat ktoś tak ci bliski powinien o tym wiedzieć.
A jeśli chodzi o pracę - też się bałam, ale jest dobrze. Dzięki pracy nie zdziczałam chyba. Mam problemy ze wspólnym wychodzeniem na posiłki, ale jak jem w biurze to jest ok. Postaw na pracę gdzie nie jesteś przyklejona do okienka i gdzie możesz swobodnie odchodzić od biurka. Jak będziesz czymś zajęta mniej będziesz myśleć o swoich przypadłościach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
04 paź 2014, 00:40

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez fallen93 19 lip 2017, 20:35
Też mnie zawsze przerażała perspektywa posiadania dziecka...no i mimo tego, że już mam dziecko nadal mnie przeraża ;) najbardziej się boję jak pójdzie do przedszkola...wtedy się zacznie. Nie wiem jak przetrwam ten okres, na prawdę... małej parę razy zdarzyło się zwymiotować. Kiedyś myślałam, że nie dam rady tego posprzątać. Ale o dziwo nie miałam z tym problemu. Nawet mnie to nie brzydziło. Tylko oczywiście od razu wpadałam w panikę, że to jakiś rotawirus i ja też będę wymiotować. Straszne jest życie w takim strachu. Wszelkie ulewania też mnie nie brzydziły. Aż dziwne!

Nie wiem jak mam o tym powiedzieć partnerowi :( bardzo go kocham i nie chcę żeby myślał, że jestem wariatką. Już parę razy myślałam, ze mu powiem, ale w ostatniej chwili odpuszczałam. Ludzie tego na prawdę nie rozumieją. Wiem, że powinien o tym wiedzieć...ale nie potrafię :( on często po wypiciu alkoholu wymiotuje. Czasami nawet nie wypije specjalnie dużo i już pół dnia rzyga...zawsze go wtedy opieprzam pod pretekstem, że potrzebuję pomocy przy dziecku a on zdycha (choć bardziej wkurza mnie to, że muszę słychać tych wstrętnych odgłosów). No i teraz pozwala sobie tylko jak ja jadę do rodziców;)

No właśnie praca w okienkach czy na kasie odpada. Nie wyobrażam sobie nie móc wyjść kiedy akurat będę musiała. Bo właśnie często jak wyjdę gdzieś i pobędę chwilę sama to robi mi się chwilowo lepiej.

A ostatnio ciągle mnie pobolewa w różnych częściach brzucha...ale najczęsciej po prawej stronie. Jakby wyrostek...ale wg Internetów to raczej nie to. Jednak dla pewności wybiorę się do lekarza na dniach. Najbardziej się boję, że okaże się, że to wyrostek i trzeba operować. Ale wiecie co? Nie boję się samej operacji. Boję się, że będę rzygać po narkozie :/ czuję się taka żałosna !!!

inca89, a ty kiedy ostatnio wymiotowałaś? Ja mimo wszystko wmawiam sobie, że mi się to nigdy nie przytrafi, a jednocześnie się boję. Nie wiem...może boję się dlatego, że tak długo tego nie robiłam i już zapomniałam nawet jak to jest?? Ostatnio jakoś dwa lata temu było mi strasznie niedobrze, już czułam, że będzie paw...ale tak jakby mi się tylko troszkę...hmm...cofnęło? W każdym razie wymiotami tego nazwać nie można. Poza tym mam wrażenie, że jestem odporna na jakieś jelitówki itp. Mój partner w sierpniu zeszłego roku miał straszną jelitówkę. Leciał na dwie strony. A ja zamiast go wspierać to uciekłam do rodziców mówiąc, że nie chcę żeby dziecko się zaraziło...a tak na prawdę chciałam uciec przed zarażeniem. Ale i tak panika, bo dzień wcześniej mieliśmy bardzo bliskie kontakty cielesne :D i byłam pewna, że się zarażę. Ale nic! A wszystkich u niego w domu pozamiatało.

Zastanawiam się czy to może mieć jakiś związek z tym, że w maju 2013 ugryzł mnie kleszcz. Nie było rumienia wędrującego ani żadnych innych objawów. Więc się tym nie przejmowałam. Olałam sprawę i żyłam radośnie dalej (kiedyś nie szło mnie wołami zaciągnąc do lekarza, a teraz latam z byle pierdołą). Ale jakieś dwa miesiące pózniej szłam sobie z koleżanką przez miasto, miałam wrażenie, że zwymiotuję, zrobiło mi się trochę słabo...no i od tego momentu zaczął się ten cholerny lęk. Robiłam test na boreliozę i niby wynik negatywny...ale wiem, że prawie żaden test nie daje 100% pewności. Więc tak na prawdę nie wiem czy to przypadek , ze nagle zaczęły sie moje lęki czy jednak jestem chora...

Ehh, zwariować można od tego wszystkiego. Robię się monotematyczna. Ciągle rozmyślam o chorobach, wymiotach itp. Mam tego serdecznie dość. Czasami chce mi się umrzeć...co to za życie??? Zaczyna mnie to dobijać.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
07 lip 2017, 09:07

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez ann_bijoch 06 sie 2017, 23:01
hej, witam wszystkich po dłuuugiej przerwie (ponad 4 lata) :) nerwica w dalszym ciągu oswojona, ataki zdarzają mi się... hm... raz na kwartał? nauczyłam się je opanowywać, więc już nie paraliżują mi życia :) poniekąd podporządkowałam swoje życie nerwicy - mam pewne zasady żywieniowe, których nie łamię typu, że po otwarciu czegoś jem to tylko dwa dni, potem wyrzucam bez względu na to czy stoi w lodówce, ładnie pachnie, etc ;) ale w dużej mierze mam już opanowane wiele spraw - wychodzę z domu, a kiedyś to był problem, jadam na mieście, poruszam się komunikacją, chodzę sama na zakupy, siadam na środku sali w kinie itd, tak więc cieszę się z odbytej terapii, bo serio mi pomogla.

a jak wy żyjecie?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
01 gru 2011, 01:21

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez Michal8282. 10 sie 2017, 13:17
ann_bijoch a na jakiej terapii byłaś i jak długo?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
31 sie 2015, 10:40

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

przez evelynn 14 sie 2017, 21:58
Witam Was wszystkich, gdy znalazłam to forum byłam w szoku że aż tyle osób męczy się z tym ustrojstwem co ja. Muszę się gdzieś wygadać, czuję że zrozumieć mnie może tylko ktoś z podobnym problemem, bo w swoim otoczeniu nie mam zbytnio zrozumienia.
Miałam wtedy chyba z 9 lat, kiedy dostałam jelitówki. Wcześniej przechodził ją malutki brat, więc zdążyłam się ''napatrzeć''... :why: . Pamiętam jak mnie wzięło na TO, tak strasznie się bałam a w domu na mnie krzyczeli z tego powodu :why: Do tej pory dokładnie to pamiętam, widzę to przed oczami... Do pewnego czasu miałam taką, jak sądzę, ''uśpioną'' emetofobię. Rok temu ona ''uderzyła''. Przeżyłam wtedy dosyć przygnębiające zdarzenie i płakałam pół nocy z przykrości. Następnego dnia odchorowałam ten stres biegunką i tego dnia zaczęły się u mnie codzienne mdłości :zonk: Tak kuźwa, dokładnie od roku codziennie mnie mdli... Dni bez tego jakże przyjemnego odczucia są rzadkością. Doszukuję się w sobie chorób, obsesyjnie myślę co mi może być... Jelito drażliwe mam stwierdzone. Kiedy podchodzi mi do gardła, czuję się strasznie, dostaję ataku paniki. Dzieje mi się to głównie wieczorem, nie wiem może dlatego że wtedy TEJ choroby dostałam wieczorem. Boję się nocy... Mam przed oczami obrazy jak okropnie wymiotuję... :why: W domu już na mnie czasem krzyczą, lecą teksty że mam już 18 lat więc powinnam rozumieć. Albo że mam sobie ''odpędzać od głowy...'' Chciałabym tak umieć...
Szczerze mówiąc nie mam pojęcia gdzie się z tym udać, mam wrażenie że psycholog nie weźmie mnie na serio :( Jeśli ktoś mógłby polecić dobrego psychologa w Warszawie to byłabym wdzięczna. Do tych wszystkich rewelacji dochodzą stany depresyjne... Ehh
Pozdrawiam, 3majcie się
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
14 sie 2017, 21:23

Emetofobia - Lęk przed wymiotowaniem

Avatar użytkownika
przez inca89 21 wrz 2017, 07:36
fallen93 ostatni raz chyba z 5 lat temu - reakcja po antybiotyku na zapalenie ucha :(

Ostatnio jest gorzej. Znacznie gorzej. Może to jesień, nie wiem... Zaczęło się od tego że zrobiło mi się słabo w tramwaju jakoś końcem września. Prawie zemdlalam, miałam już czarno przed oczami. A to nie była długa trasa, jeżdżę czasem znacznie dłużej. I od tamtej pory wrócił Strach. Znów mam ciągle "gule w gardle", brakuje mi śliny, nie mogę jeść w pracy etc. Już czuję że schudłam, pewnie znów stracę moje ciężko nazbierane kilogramy. Łapią mnie ataki paniki np. na spotkaniach biznesowych (acz zawsze staram się wytrwać). Do pracy jak jadę zatłoczonym tramwajem to czasem na 3 tury się przesiadam. Dramat. Zastanawiam się nad powrotem do wizyt u psychiatry. Nie wiem czy ta Elicea dużo dawała, ale może nawet jakieś placebo trochę pomoże...

Evelynn ja jestem z Wawy ale nic ci nie polecę bo nie trafiłam jeszcze na dobrego lekarza. Jeśli się zdecydujesz, proponuję psychiatrę, to jednak odpowiedniejszy wybór dla fobii.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
04 paź 2014, 00:40

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do