Syndrom sztokholmski

Post-Traumatic Stress Disorder - PTSD - Forum wsparcia związane z tematem: stres pourazowy.

Syndrom sztokholmski

Avatar użytkownika
przez Lilith 17 kwi 2017, 16:38
Czytając ostatnio wpisy jednej z Userek na myśl nasunęło mi się pojęcie syndromu sztokholmskiego.
Teoretycznie, wielu o tym słyszało, ale nie wszyscy wiedzą, co oznacza.
Postanowiłam założyć watek i trochę rozjaśnić ten termin.

Syndrom sztokholmski w relacjach międzyludzkich
Anna Błoch-Gnych
Niebieska Linia 4/2010

Syndrom sztokholmski to mechanizm przetrwania; jest walką o życie. Pojawia się w sytuacjach skrajnie traumatycznych, jak podczas porwania, uwięzienia, bycia zakładnikiem, u osób wykorzystanych seksualnie, jeńców wojennych, członków sekty, ale również może pojawić się w związkach miłosnych, opartych na dominacji jednego z partnerów. Skutki syndromu mogą występować długo po zakończeniu kryzysu.

Natasha Kampush w wieku 10 lat została uprowadzona przez Wolfganga Priklopila, gdy wracała ze szkoły. Poszukiwania dziewczyny trwały wiele dni i obejmowały terytorium całej Austrii. Uczestniczyło w nich wiele osób. Nie było jednak śladów, które mogłyby prowadzić do zaginionej dziewczynki. Rodzice i policja uznali, że dziewczyna nie żyje. Tymczasem Natasha żyła i była przez osiem lat przetrzymywana w dźwiękoszczelnym pokoju, bez okien, który znajdował się w piwnicy domu Priklopila. Zdołała uwolnić się w roku 2006, wybiegając na podwórko i informując sąsiada, kim jest. Kiedy porywacz dowiedział się o ucieczce, wybiegł z mieszkania i rzucił się pod koła jadącego pociągu. Po odzyskaniu wolności Natasha powiedziała o swoim prześladowcy: „Nie był moim panem, chociaż chciał być. Byłam równie silna. Mówiąc obrazowo, nosił mnie na rękach, a jednocześnie kopał". Po opublikowaniu historii Natashy podniosły się głosy krytyczne, które obwiniały dziewczynę za powyższą sytuację, zrzucając na nią odpowiedzialność za osiem lat uwięzienia. Wiele osób nie rozumiało, wręcz dziwiło się, kiedy dziewczyna mówiła o porywaczu: „Ten człowiek był częścią mojego życia i dlatego w pewnym sensie go opłakuję". Większość ekspertów uważa, że u Natashy, będącej w sytuacji traumatycznej, wykształcił się mechanizm psychologiczny zwany syndromem sztokholmskim.

Jak to działa?

Termin „syndrom sztokholmski" wziął swą nazwę od wydarzeń, które miały miejsce w Sztokholmie w roku 1973. 23 sierpnia 1973 roku dwóch mężczyzn wkroczyło do banku, aby go obrabować. Kiedy na miejsce przyjechała policja, rabusie wzięli zakładników (trzy kobiety i mężczyznę) i przetrzymywali ich przez sześć dni. Gdy z kolei przybyła ekipa ratunkowa, zakładnicy nie wykazali najmniejszej woli współpracy, bronili swoich porywaczy, obwiniając za całą sytuację policję. Po upływie pewnego czasu od porwania jeden z uwolnionych zakładników założył fundację, której celem było zbieranie funduszy dla prawników porywaczy, a jedna z zakładniczek zaręczyła się z oprawcą.

Objawy i symptomy syndromu sztokholmskiego to:

- pozytywne uczucia ofiary wobec sprawcy;
- zrozumienie przez ofiarę motywów i zachowań sprawcy i podzielanie jego poglądów;
- pozytywne uczucia sprawcy względem ofiary;
- pomocne zachowania ofiary wobec sprawcy;
- negatywne uczucia ofiary wobec rodziny, przyjaciół, autorytetów próbujących ją ratować;
- niezdolność zaangażowania się w zachowania, które mogłyby doprowadzić do jej uwolnienia od sprawcy.

Syndrom sztokholmski nie dotyczy wszystkich osób dotkniętych tragicznymi zdarzeniami. By zaistniał, muszą wystąpić określone warunki. Ofiara:

- spostrzega, że jej przeżycie zależy od dobrej woli sprawcy;
- nie widzi możliwości ucieczki;
- dostrzega drobne uprzejmości ze strony sprawcy;
- jest izolowana od perspektyw odmiennych od perspektywy sprawcy.

Schemat rozwoju syndromu sztokholmskiego wygląda następująco: w sytuacji stresującej, traumatycznej sprawca grozi ofierze, że pozbawi ją życia, jeśli nie będzie podporządkowywała się jego woli. Sprawca może znęcać się psychicznie i fizycznie nad ofiarą, pokazując w ten sposób, że jej dalsze przeżycie jest zależne tylko i wyłącznie od jego woli. Ofiara nie może liczyć na pomoc innych ani ucieczkę. Z upływem czasu coraz lepiej poznaje sprawcę, wie, co wyzwala łańcuch agresywnych reakcji i co może temu zapobiec. Najmniejszy przejaw pozytywnych uczuć ze strony sprawcy sprawia, że ofiara zaczyna dostrzegać w nim wybawcę, a nawet przyjaciela. Sam fakt przeżycia ofiary, niestosowania przemocy, pozwolenia na skorzystanie z toalety, dostarczania żywności lub napoju powoduje, że ofiara zaczyna odczuwać pozytywne emocje względem prześladowcy. Ludzie z zewnątrz, którzy starają się uwolnić ofiarę, nie są już w jej oczach wyzwolicielami, lecz osobami, które chcą skrzywdzić jej jedynego obrońcę.

Jednym z wyjaśnień syndromu sztokholmskiego może być zjawisko dysonansu poznawczego. Teoria dysonansu poznawczego tłumaczy, jak i dlaczego ludzie zmieniają swoje poglądy, opinie, odczucia. Dysonans poznawczy to nieprzyjemny stan organizmu, samoistnie motywujący do jego usunięcia. Pojawia się, gdy człowiek ma przed sobą dwie informacje poznawcze, kolidujące ze sobą. W sytuacji traumatycznej na początku pojawią się uczucia negatywne wobec sprawcy. Jednak fakt, że żyjemy, że doświadczamy niewielkich przejawów dobroci z jego strony, powoduje, że zaczynamy odczuwać pozytywne emocje. Zęby pozbyć się dysonansu, zaczynamy spostrzegać sprawcę nie jako wroga, ale jako przyjaciela, walczącego w słusznej sprawie.

Miłość i strach

W toksycznych związkach miłosnych również można dostrzec elementy syndromu sztokholmskiego, zwłaszcza w związkach opartych na przemocy fizycznej i psychicznej. Osoba stosująca przemoc zapewnia swego/swoją partnera/partnerkę, że tylko współpraca sprawi, że łączące ich uczucie będzie bezpieczne i trwałe. Te opowieści mają spowodować, że partner/ka nigdy ich nie opuści i nie znajdzie innego towarzysza. Sprawca opowiada więc o przeszłych partnerach i co ich spotkało, gdy go opuścili. Podkreśla, że zawsze spotykała ich zemsta z jego strony, nikt przed nim się nie schowa i nie ucieknie. Zdarza się, że co jakiś czas przejawia pozytywne zachowania, np. kupi bukiet kwiatów, zaprosi na kolację lub do kina, pozwoli kupić nową sukienkę. Pokazuje tym samym, że nie jest złym człowiekiem. Przedstawia swoją słabą stronę, opowiada o trudnym dzieciństwie, o problemach z rówieśnikami, o poczuciu niezrozumienia i odrzucenia. Wyzwala tym samym w swoim partnerze współczucie i chęć usprawiedliwienia jego złego zachowania.

Wszystkie decyzje, jakie podejmuje ofiara, są podyktowane perspektywą sprawcy. Ofiara zastanawia się, co może zrobić, by zadowolić partnera, jak się zachować, żeby nie sprowokować wybuchu agresji. Jest osaczona przez jego potrzeby, pragnienia i przyzwyczajenia.

Partner kontrolujący stara się izolować ofiarę od innych osób, które mogą chcieć jej pomóc i stosuje przy tym techniki manipulacyjne. Zmusza ofiarę do podjęcia decyzji - albo on, albo rodzina. Ofiara woli zerwać kontakt z najbliższymi, żeby nie wywoływać złości u partnera. Nie widzi możliwości zakończenia toksycznej relacji. Kiedy próbuje się wyzwolić, partner straszy ją, grozi popełnieniem samobójstwa, uprowadzeniem dzieci, podpaleniem domu itp. Sprawca odcina ofiarę od rodziny, przyjaciół, ale również od pieniędzy, więc ofiara wierzy, że nie ma za co, ani dokąd się udać. Osoba taka czuje się osamotniona, bezsilna, więc żyje dalej w toksycznym dla siebie układzie.

Jak pomóc?

Żeby wyjść ze związku, w którym rozwinął się syndrom sztokholmski, ważne jest wsparcie i pomoc najbliższych. Należy podkreślać, że ofiara może liczyć na naszą pomoc, że ją kochamy i zawsze staniemy po jej stronie. Nie należy wywierać zbyt dużej presji, potępiać lub oceniać. Najbliżsi powinni zrozumieć, że wycofanie ofiary i chęć odcięcia od nich wynika z poczucia lęku przed sprawcą, a nie z braku miłości do nich. Trzeba pamiętać o różnych drogach komunikacji, które można wykorzystać, by nawiązać kontakt z ofiarą - telefony, maile, listy. W niektórych przypadkach niezbędna będzie pomoc profesjonalisty, żeby ofiara mogła poradzić sobie z traumatyczną sytuacją.

Anna Błoch-Gnych - psycholog, doktorantka na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach.

BIBLIOGRAFIA
Aronson E. (2009), Psychologia społeczna. Serce i umysł, Poznań: Wydawnictwo Zysk i S-ka.
Festinger L. (2007), Teoria dysonansu poznawczego, Warszawa: Wydawnictwo Naukowe PWN.
Herman J. (2002), Przemoc. Uraz psychiczny i powrót do równowagi, Gdańsk: GWP.
Strelau J. (2004), Osobowość a ekstremalny stres, Gdańsk: GWP.


Mieliście z tym do czynienia? Jeśli komuś nasuwa się opis sytuacji i osoby, która przejawiała podobne zachowanie, to zachęcam do podzielenia się przemyśleniami. Jeżeli ktoś ma dodatkowe informacje na ten temat, to również zapraszam.
Konkurs forumowy "Twarze Depresji"

Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.
Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
45200
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Syndrom sztokholmski

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 18 kwi 2017, 17:17
Mnie ciekawi czy pod syndrom sztokholmski można podciągnąć takie sytuacje że zgwałcone kobiety( co ciekawe gł szwedki) nie ujawniają przez długi czas kto to zrobił bo to byli tzw uchodźcy, dalej są gotowe im pomagać i zaciekle bronić tej wg mnie chorej polityki kraju. A może to tylko skrajna forma poprawności politycznej i antyrasizmu którym Szwedzi są karmieni od kołyski.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17334
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Syndrom sztokholmski

Avatar użytkownika
przez NN4V 18 kwi 2017, 21:10
carlosbueno napisał(a):Mnie ciekawi czy pod syndrom sztokholmski można podciągnąć takie sytuacje że zgwałcone kobiety( co ciekawe gł szwedki) nie ujawniają przez długi czas kto to zrobił bo to byli tzw uchodźcy, dalej są gotowe im pomagać i zaciekle bronić tej wg mnie chorej polityki kraju. A może to tylko skrajna forma poprawności politycznej i antyrasizmu którym Szwedzi są karmieni od kołyski.

Mnie natomiast zastanawia skąd Ty wiesz co robią zgwałcone kobiety.
Zastanów się nad sobą chłopie.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4713
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Syndrom sztokholmski

Avatar użytkownika
przez Lilith 19 kwi 2017, 10:18
carlosbueno, możesz podać źródło tych informacji? Skąd się dowiedziałeś, że takie sytuacje mają miejsce?
Konkurs forumowy "Twarze Depresji"

Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.
Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
45200
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Syndrom sztokholmski

Avatar użytkownika
przez Kontrast 19 kwi 2017, 10:32
Z tego by wynikało, że toksyczna relacja w które tkwią ludzie z powodu nieumiejętności nawiązywania normalnych relacji to taki trochę sztokholm, przywiązanie do złego z obawy przed brakiem czegokolwiek, nawet tego co niszczy. Trochę cech nałogowca w tym widać.
Nie znam roli którą gram, wiem tylko, że jest moja - niewymienna.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4183
Dołączył(a)
13 cze 2014, 22:18
Lokalizacja
TKI

Syndrom sztokholmski

Avatar użytkownika
przez Lilith 20 kwi 2017, 13:26
Odnośnie występowania syndromu sztokholmskiego w związkach:
Zdarza się, że w naszym otoczeniu spotykamy osoby żyjące w toksycznych związkach. Obserwujemy ich zachowania, relacje i zastanawiamy się, dlaczego tych dwoje ludzi nadal żyje ze sobą. Myślimy sobie „Co on widzi w tej kobiecie? Przecież to despotka”, „Dlaczego ona pozwala sobie na takie traktowanie? To taka mądra i inteligentna kobieta, a on nie dorasta jej do pięt”, „Co sprawia, że ktoś tak wesoły, miły i dobry jest z takim chamem i gburem?”. Zadajemy sobie takie i podobne pytania nie otrzymując na nie odpowiedzi, a często nie zdajemy sobie sprawy, że mamy do czynienia z oprawcą i ofiarą. Psychologowie nazywają taką zależność syndromem sztokholmskim.
[...]
Syndrom sztokholmski jest przykładem niezwykłych strategii, jakie umysł stosuje, aby zachować nas przy życiu. Stresująca sytuacja wyzwala reakcje, jakie nigdy nie wystąpiłyby w normalnych okolicznościach. Ten mechanizm przetrwania często jest walką o życie, i pojawia się w sytuacjach skrajnie traumatycznych, jednakże wielu psychologów zauważyło, że może pojawić się także w związkach miłosnych, opartych na dominacji jednego z partnerów. W takich sytuacjach partner podporządkowany, szczególnie w pierwszym okresie związku, nie zdaje sobie sprawy z tego, że ukochana osoba jest katem. Dzieje się tak dlatego, że pozytywne uczucia, miłość i potrzeba bliskości z partnerem zamazują realny obraz i schemat związku. Ktoś, kto kocha prawdziwie, daje z siebie wszystko co najlepsze, zapomina, że tego samego powinien oczekiwać od swojego partnera/ partnerki. Kiedy pojawiają się pierwsze symptomy dominacji partnera, druga strona stara się zrozumieć motywy jego zachowań, usprawiedliwia, a nawet podziela jego poglądy. Natomiast partner dominujący prowadzi wyrachowaną grę. Często uzależnia finansowo drugą stronę, kontrolując wydatki, zapisując wszystkie wartościowe inwestycje na siebie. W ten sposób pozbawia ofiarę środków do życia w razie jej decyzji o ucieczce. Początki takiego toksycznego związku, to ciągłe wzbudzanie zaufania. Sprawca jest bardzo pomocny, opiekuńczy, stara się całkowicie wypełnić życie swojej ofiary w taki sposób, by jej czyny i myśli krążyły tylko wokół życia i potrzeb drugiej strony. Kiedy sprawca staje się całym światem dla ofiary, zaczyna on prowadzić swoją grę w taki sposób, by pozbawić podporządkowanego poczucia własnej wartości, wiary w siebie i energii do wyrwania się ze związku, a także do jakiegokolwiek sprzeciwiającego działania. Ofiary czują się wypalone i przeważnie są w depresji, w efekcie nie maja siły ani motywacji do ucieczki. Prześladowca zaczyna też stopniowo ograniczać kontakt swojej ofiary z osobami trzecimi, zwłaszcza w sytuacjach, kiedy próbują one w jakikolwiek sposób ingerować w jego plany, chcąc pomóc osobie przesladowanej. Oprawca usprawiedliwia swoje zachowanie wobec ofiary opowiadając historie ze swego dzieciństwa o tym, jak był wykorzystywany, maltretowany i poniżany pokazując tym samym ofierze, że on także jest niewolnikiem własnej przeszłości. A po bestialskim potraktowaniu ofiary przyznaje się, że jest trudnym człowiekiem, potrzebuje pomocy psychologicznej, co jest zarazem odmową wzięcia odpowiedzialności za ten czyn i przerzuceniem jej na ofiarę, która współczując, tylko przedłuża swój stan zależności i uwięzienia. Ofiara tak bardzo chce wierzyć w dobre intencje swego partnera, że kiedy on momentami jest dla niej miły, interpretuje takie zachowanie jako jego pozytywną cechę. Takimi niewielkimi ukłonami w stronę ofiary mogą być: pozwolenie pójścia do kina, na imprezę, zezwolenie na zrobienie zakupów, czy podarowanie kwiatów bądź kartki z przeprosinami po kolejnej awanturze. Takie uprzejmości są dla ofiary dowodem, że oprawca nie jest taki zły. Ofiara cieszy się, kiedy oprawca mogąc wyrządzić jej krzywdę z powodu jej przewinienia, nie zwróci na to uwagi.

Zastanówmy się, jak może się czuć ofiara w tak uzależnionym związku, kiedy wszystko cokolwiek zrobi, czy powie, może obrócić się przeciwko niej, wywołując wybuch złości oprawcy. Ofiara zaczyna się uczyć przetrwania, przede wszystkim poprzez widzenie świata oczyma oprawcy, stara się naprawiać rzeczy mogące wywołać złość partnera, zachowuje się tak, jak on by oczekiwał, unika tych elementów swego życia, które mogłyby stworzyć jakikolwiek problem. Staje się zaabsorbowana wypełnianiem potrzeb, pragnień i zwyczajów narzuconych przez oprawcę. Dlatego też, przyjmując perspektywę oprawcy i chcąc przeżyć, ofiara złości się na tych, którzy chcą jej pomóc, ponieważ widzi tylko związane z tą pomocą problemy powodujące wybuchy złości oprawcy. Natomiast kat, widząc potencjalne zagrożenia ze strony osób bliskich ofierze, manipuluje nią by ją od nich odizolować. Do tego celu posługuje się oskarżaniem, zastraszaniem, wybuchami złości i przemocy. Z tych powodów ofiara boi się kontaktu z rodziną i najbliższymi, zaklina ich by nie dzwonili i nie kontaktowali się z nią, a czasem oskarża, że próbują rozbić jej związek, bądź są zazdrośni, i nie życzy sobie, aby ktokolwiek wtrącał się do jej życia. Pozornie wygląda to tak, jakby ofiara trzymała stronę oprawcy. Prawda jest jednak taka, że chce ona zminimalizować cierpienia wywołane napadami złości oprawcy. Szczególnie trudno jest dotrzeć do ofiary w sytuacjach, gdy w toksycznych związkach są dzieci, ponieważ są one kartą przetargową dla oprawcy, i prawne zakończenie takiego związku rodzi poważne problemy. Oprawca wyraża ekstremalne groźby grożąc, że zabierze dzieci i wyjedzie z nimi w nieznane, że prędzej zrezygnuje z pracy niż zapłaci alimenty, że ujawni intymne zdjęcia lub sprawy ofiary lub że nie da ofierze spokoju i nie pozwoli ułożyć nowego życia. Oprawca może nawet grozić, że spali część dobytku lub sprawi, że ofiara straci pracę. Oprawcy często utrzymują ofiarę w poczuciu winy grożąc popełnieniem samobójstwa, gdy ta odejdzie. W związkach młodych ludzi, ofiarami mogą być osoby niedoświadczone, nie wierzące w siebie, przytłoczone swą aktualną, życiową sytuacją. W takich sytuacjach, ofiara może mimo wszystko czuć, że związek z oprawcą jakoś stabilizuje jej życie. Przykładem może być udzielenie przez oprawcę pomocy (materialnej, psychicznej) przy wejściu ofiary w nowe życie. W krótkim jednak czasie okazuje się, że pomoc polega na zaabsorbowaniu ofiary codziennymi problemami w związku: tym że ktoś spojrzał na nią, że ofiara zapisała się na kurs i tam pozna „nieodpowiednich ludzi”, że zbyt często kontaktuje się z bliskimi, którzy próbują zniszczyć związek, że jedzenie które przygotowała jest niesmaczne itp. Ofiara, by przeżyć całą swą energię wydatkuje na uniknięcie za wszelką cenę tych kłopotów, i stojących za nimi awantur, gróźb i rękoczynów. Życie ofiary sprowadza się więc do ciągłej kontroli stanów psychicznych oprawcy i sytuacji tworzących problemy. W konsekwencji, taka osoba zaczyna unikać kontaktów z rodziną i przyjaciółmi, rezygnuje z życia towarzyskiego i odseparowuje się od kogokolwiek, kto może być zarzewiem problemu. Nie znaczy to w żadnym wypadku, że ofiara nie chce tych relacji, lub nie kocha rodziny – wręcz przeciwnie, ale zrywa z nimi więzy bo chce uniknąć kłopotów. Tego typu relacje wyglądają na idealne, gdyż ofiara zrobi wszystko, by oprawca był z niej zadowolony. Poza tym, oprawca w otoczeniu jego przyjaciół i bliskich stara się stwarzać pozory idealnego partnera. Jest wspaniałym aktorem i odgrywa rolę kochającego i romantycznego człowieka. Posuwa się nawet do tego, by zachwalać swoją partnerkę, opowiadając o jej zaletach, o tym, jak bardzo ją kocha i jaki jest z nią szczęśliwy. A ofiara, nawet jeśli ma coś do zarzucenia, w takiej chwili nie powie nic przeciwko swemu katowi, zdarza się, że sama wierzy w te słowa utwierdzając się w przekonaniu, że on nie jest taki zły, przecież tak bardzo ją kocha. Nie mówiłby tego do swoich znajomych, gdyby było inaczej. Niestety nie zdaje sobie sprawy, że to tylko gra.
[...]
Mariola Pacholczyk
Konkurs forumowy "Twarze Depresji"

Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.
Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
45200
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Syndrom sztokholmski

przez Psychciu 21 kwi 2017, 00:29
Kiedyś miałem fazę na bohatera przy takiej jednej znajomości gdzie panienka była prześladowana (jak teraz już wiem) przez psychopatę który ją po nadmuchaniu jej brzucha potem nachodził i gnoił. Ale się z nim rozmijałem ale jak zacząłem się o nim raz źle wyrażać to palnęła coś w stylu "Poznałam człowieka który ma problem i ten problem dotyczy mnie. Jeżeli tego nie rozumiesz to nie powinniśmy się widywać"

Innym razem szedłem ulicą i w jakimś zaułku jakiś gość bił panienkę. Nakręciło mnie na zadymę więc podszedłem, złapałem go i jebnąłem jego głową w ścianę. A ta spojrzała na niego jak się na ziemię osunał w płacz "Kamilku Kamliku nieeeee...." a potem na mnie z mordą.

Więc od tamtego czasu /cenzura/ ofiary przemocy i nadużyć, same sobie na to zasługują.
Osobowość Antyspołeczna.
NIE psychopata.
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
09 kwi 2017, 15:59
Lokalizacja
Okolice Stolicy

Syndrom sztokholmski

Avatar użytkownika
przez Lilith 21 kwi 2017, 01:04
Mogly to być reakcje obronne, a mogła to być zwyczajna głupota. Nie wszystko można przypisac pod syndromy i zaburzenia.
Konkurs forumowy "Twarze Depresji"

Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.
Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
45200
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Syndrom sztokholmski

przez Psychciu 21 kwi 2017, 01:14
Pewnie jedno i drugie ale to potwierdza fakt że osoby tym dotknięte nie są w stanie nawet samodzielnie pomocy poszukać (bo ją znajdą bez problemu) tylko uważają że to ten który sprawia problemy sam ma problem i to on jest ważniejszy, a moje są na drugim miejscu - typowa rola ofiary
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
09 kwi 2017, 15:59
Lokalizacja
Okolice Stolicy

Syndrom sztokholmski

Avatar użytkownika
przez NN4V 21 kwi 2017, 08:37
Psychciu napisał(a):Pewnie jedno i drugie ale to potwierdza fakt że osoby tym dotknięte nie są w stanie nawet samodzielnie pomocy poszukać (bo ją znajdą bez problemu) tylko uważają że to ten który sprawia problemy sam ma problem i to on jest ważniejszy, a moje są na drugim miejscu - typowa rola ofiary

To prawda. Przeciętnie kobieta szuka pomocy po 35 pobiciach. To jednak nie znaczy, że właściwym jest zaniechanie pomocy.

Ok. 500 kobiet rocznie jest w PL mordowanych we własnym domu przez partnera.
Żałosne jest przykrywanie tej hańby nadmuchanym propagandą (realnie nieistniejącym w naszym kraju) problemem uchodźców.
Hańbą są wypowiedzi i działania podejmowane przez obecny rząd.
__regvar __no_init volatile unsigned char flags Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
4713
Dołączył(a)
01 kwi 2015, 14:08
Lokalizacja
Wrocław

Syndrom sztokholmski

przez Psychciu 22 kwi 2017, 00:40
Dopiero po 35 pobiciach? Ja /cenzura/ to żeś mnie zaskoczył teraz...
Osobowość Antyspołeczna.
NIE psychopata.
Offline
Posty
62
Dołączył(a)
09 kwi 2017, 15:59
Lokalizacja
Okolice Stolicy

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do