Cześć Wam, mam nadzieję że nie jestem sam

Jesteś nowy na forum ? Masz okazję przywitać się z innymi forumowiczami.

Cześć Wam, mam nadzieję że nie jestem sam

przez nord 11 sty 2017, 15:32
Nie wiem od czego zacząć.
Mam 35 lat i borykam się zaburzeniami/nerwicą lękową od 5 lat. Zaczęło się w pracy (open space) kiedy zauważyłem że trudno mi się skupić bo czułem się obserwowany, poza tym czułem że muszę zabiegać o akceptację bo byłem nowy i niedoświadczony, a ówcześni koledzy mi tego nie ułatwiali. Jako osoba bardzo wrażliwa i nieśmiała wypierałem te cechy i próbowałem mimo wszystko dawać sobie radę z trudnościami bo byłem wtedy bardzo ambitny i nie opuszczałem do siebie żadnych słabości wewnętrznych. Wogóle od dziecka zacząłem wypierać wszelkie emocje bo widocznie nie umiałem sobie z nimi poradzić, jedynie poprzez sport i zabawy z rówieśnikami . Dodatkowo moja swawolność, energiczność i emocjonalność była gaszona przez rodziców bo najwyraźniej za mną nie nadążali lub wstydzili się, nie wiem do końca. Poza tym zaniżona wartość w wyniku nieświadomego wychwalania starszego brata przez mamę oraz poczucie odrzucenia w wyniku małej obecności i małego zaangażowania emocjonalnego ojca biznesmena. To wszystko spowodowało że widocznie trudno mi było świadomie radzić sobie w dorosłym świecie.

Obecnie kończę 5 rok terapi psychodynamicznej i jestem w trudnej sytuacji ponieważ nie wiem co dalej robić, czy zmieniać nurt czy wogóle zrezygnować.
Chodzi o to że w wyniku terapii zaczęły pojawiać się u mnie odruchy fizyczne typu tiki (kiwanie głową) czy krzyczenie.
Najpierw pojawiło się kiwanie głową a od jakieś pół roku muszę się porządnie wykrzyczeć żeby dać upust emocjom.
Jest to najprawdopodobniej wywołane "dogrzebywaniem się" do podświadomości czyli do emocji które wcześniej były wypierane, blokowane.
Pytanie czy te emocje są tak silne i tak trudne że ciężko mi je zmentalizować, adekwatnie przeżyć czy po prostu mam jakiś wewnętrzny przeciw i bronię się przed nimi właśnie poprzez krzyk czy odruchy.
Co prawda wykrzyczenie daje mi ulgę i stan równowagi psychicznej ale z drugiej strony jest oczywiście dziwnie postrzegane przez innych. Miałem nawet przez to nieprzyjemne zdarzenia np. uwagi ze strony sąsiadów a nawet bójka z jednym.
Te sytuacje spowodowały że czuję się zaszczuty i teraz boję się nawet krzyczeć i pokazywać inne odruchy.
Obecnie zastanawiam się jak zmienić krzyczenie i odruchy na coś innego co by było poprostu akceptowalne przez otoczenie.
Próbowałem też medytować ale każda próba relaksacji kończy się krzykami i tikami. Prawdopodobnie trzeba to przetrzymać aż się uzyska stan błogości ale praktycznie wszędzie czuję się słuchany, nawet gdy to robię w aucie na odludziu zawsze znajdzie się jakiś przechodzień którego sama obecność powoduję że nie mogę się w pełni wyciszyć.
Proszę o pomoc bo obecnie nie mieszkam w swoim mieszkaniu z rodziną tylko u rodziców i jestem trochę podłamany obecnym stanem sytuacji.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
08 sty 2017, 16:32

Cześć Wam, mam nadzieję że nie jestem sam

przez Justa80 11 sty 2017, 16:56
Witaj Nord, nie, nie jestes sam. Witaj Na forum :)
Byc moze terapia behawioralna bylaby pomocna przy Twoim obecnym problemie. Moze warto zapytac terapeute czy moglby kogos polecic?
Piszesz, ze probowales medytacji; a czy probowales afirmacji?
Wklejam linka, moze sie przyda http://www.tourette.pl/docs/190
Pozdrawiam, J
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
30 gru 2016, 09:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do