Osobliwe "ŚWIRY"

Subforum tematyczne związane ze schizofrenią. W tym miejscu można dyskutować na tematy związane z zaburzeniami schizofrenicznymi, psychozami etc.

Czy wydaję się być chory umysłowo?

Zdecydowanie tak
20
41%

Raczej tak
9
18%

Raczej nie
12
24%

Zdecydowanie nie
8
16%

 
Liczba głosów : 49

Osobliwe "ŚWIRY"

Avatar użytkownika
przez take 01 sty 2017, 11:03
Od wątpliwości związanych z ważnością poprzednich spowiedzi nie chce mi się działać, mam taki "depresyjny" nastrój. Jakby "rozpacz". Trudniej się skupić na modlitwie czy w ogóle na zadaniach do wykonania.

Pewnego razu chyba usłyszałem, że nie powinienem spisywać kartek z grzechami czy coś podobnego.

Nie chcę popełnić świętokradztwa. Dla mnie rachunek sumienia jest "czymś bardzo trudnym". Mam sporo pokus, złych myśli. Nie wiem dokładnie, kiedy dochodzi do grzechu, kiedy nie.

Spowiednicy dawniej raczej nie wiedzieli, która z kolei to była moja spowiedź generalna.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2219
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Osobliwe "ŚWIRY"

Avatar użytkownika
przez take 01 sty 2017, 11:15
Nie wiem, czy dzisiaj mogę iść do Komunii. Sporo wątpliwości miałem w ostatnim czasie. Chodzi nie tylko o problemy związane ze spowiedziami generalnymi, ale i o to, czy w ostatnim czasie nie popełniłem grzechu śmiertelnego.

Już w dzieciństwie byłem "nienormalny". Zdarzały mi się głupie zachowania, nieczyste także jako dziecko.

Moje doświadczenia związane ze spowiedziami są "straszne". Tyle niepokoju.

Obecnie jestem na oddziale dziennym, więc mam opiekę psychiatry.

Mam takie myśli, że od takich jak ja nie można wymagać dłuższych spowiedzi, bo to zbyt obciążające dla tych osób i na dodatek naraża na skrupuły.

Nie chcę mieć intencji popełnienia świętokradztwa. I nie chcę go popełniać!

Może to, że spowiednik powiedział o moich spowiedziach (generalnych?), że były dobre, to jakaś łaska, jakiś znak Opatrzności (chociaż pamiętam, że do części spowiedzi generalnych nie przygotowywałem się zbytnio (np. nie pisałem kartek z grzechami))? Przez kilka lat nie przystępowałem do spowiedzi generalnych.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2219
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Osobliwe "ŚWIRY"

Avatar użytkownika
przez liptint 01 sty 2017, 15:02
take ty to chyba świętym chcesz zostać? jak często chodzisz do spowiedzi? masz swojego spowiednika?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
28 mar 2014, 17:45

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Osobliwe "ŚWIRY"

Avatar użytkownika
przez take 01 sty 2017, 20:46
Chcę zostać świętym - oczywiście nie musi to być święty kanonizowany czy beatyfikowany. Chcę być zbawiony. Nie chcę popełniać grzechu ciężkiego. Nie chcę go mieć.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2219
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Osobliwe "ŚWIRY"

Avatar użytkownika
przez liptint 01 sty 2017, 21:16
...moim zdaniem z tymi spowiedziami generalnymi przesadzasz. Taka spowiedź jest z całego życia. Bóg Ci przebacza i nie wracasz do tego. A mam wrażenie, że ty wciąż spowiadasz się z tego co już dawno powiedziałeś.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
28 mar 2014, 17:45

Osobliwe "ŚWIRY"

Avatar użytkownika
przez take 07 sty 2017, 13:01
W ostatnich dniach doświadczałem koszmarnego uczucia. Byłem kilka razy u spowiedzi generalnej. "Strasznie boję się", że spowiedzi nie były ważne przez zatajenie chociażby jednego grzechu ciężkiego. Na jednej ze spowiedzi czytałem z liczącego ok. 26 stron A5 rachunku sumienia z ponad 180 pozycjami.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2219
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Osobliwe "ŚWIRY"

Avatar użytkownika
przez take 07 sty 2017, 13:27
Czułem się bardzo źle. Jakby głęboka depresja. Zniechęcenie(?), spowolnienie. Tylko bym leżał? Dziś bardzo długo leżałem. Takie "beznadziejne" uczucie.

Na spowiedziach zdarzało się, że coś pojawiło mi się na myśli, a nie powiedziałem tego. Wolałbym, żeby to nie było zatajenie unieważniające spowiedź. Nie były to najtrudniejsze (budzące najwięcej lęku czy wstydu) grzechy do wyznania, po spowiedzi przez krótszy lub dłuższy czas nie miałem świadomości, że mogłem je zataić i zdarzało mi się po spowiedziach przyjmować Komunię duchową (raz nawet sakramentalną). Mam nadzieję, że nie było świętokradztwa.

Na jednej ze spowiedzi spowiednik przerwał mi po odczytaniu około 30 grzechów z kartek i powiedział chyba coś, z czego wynika, że nie trzeba wyznawać reszty, co była zapisana.

Mój długi rachunek sumienia był niestety skażony skrupułami w pewnym stopniu (może nie tak bardzo małym).
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2219
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Osobliwe "ŚWIRY"

Avatar użytkownika
przez liptint 07 sty 2017, 16:06
take a co Ci mówi Jezus?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
28 mar 2014, 17:45

Osobliwe "ŚWIRY"

Avatar użytkownika
przez take 08 sty 2017, 16:11
Nie mam objawień.

Mam nadzieję, że będzie dobrze. Ksiądz chyba kazał nie wracać do grzechów z przeszłości i powiedział może, że są one odpuszczone.

Na spowiedziach generalnych notorycznie zdarzało mi się mieć coś na myśli i nie powiedzieć tego. Mam nadzieję, że to nie były zatajenia. Może byłem skupiony na wyznawaniu czegoś innego i to, co przeszło mi przez myśl, dłużej tam nie zostało i jeszcze podczas spowiedzi (raczej w miarę szybko) zostało zapomniane. Gdy korzystałem z kartki, to przychodziło mi na myśl i to, czego nie było na kartce i tego zdarzyło mi się nie powiedzieć.

Spowiedź generalna ogólnie nie jest wskazana dla skrupulantów.

Dzisiaj też towarzyszyła mi ta niemiła "depresja". Chciałbym się jej pozbyć. Jako pokutę dziś dostałem litanię do Imienia Zbawiciela, a w piątek odmówienie po tajemnicy (o ile dobrze pamiętam) różańca przez 14 dni. Ze spowiedzi z 5.1.2017 otrzymałem za pokutę odmówienie koronki do Miłosierdzia Bożego. Ze spowiedzi z 4.1.2015 w ogóle nie dostałem pokuty, a przeczytałem ponad 180 pozycji (ksiądz zwracał uwagi typu "ile jeszcze" czy podobne).

W ostatnim czasie raczej dość mało jem i chyba schudłem, może nawet kilka kilogramów. Obecnie z leków mam 40 mg paroksetyny i 1,5 mg rysperydonu. Na oddziale dziennym dwa razy w poprzednim tygodniu dostałem Cloranxen.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2219
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Osobliwe "ŚWIRY"

Avatar użytkownika
przez liptint 08 sty 2017, 16:45
nie pytam się czy masz objawienia.
sam napisałeś:
Mam nadzieję, że będzie dobrze. Ksiądz chyba kazał nie wracać do grzechów z przeszłości i powiedział może, że są one odpuszczone.
take ty nie słuchasz.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
28 mar 2014, 17:45

Osobliwe "ŚWIRY"

Avatar użytkownika
przez take 08 sty 2017, 16:48
"Zniechęca" mnie do spowiadania się z całego życia nie ciężar, a RÓŻNORODNOŚĆ, ROZMAITOŚĆ, WIELOŚĆ popełnionych grzechów. To, że to nie jest dziesięć pozycji, a z kilkadziesiąt - np.:
- obmowy i oszczerstwa,
- kłamanie (np. księdzu w prywatnej rozmowie i na kolegów w sądzie czy na policji)
- nieczyste myśli i pragnienia, zwłaszcza wywołujące podniecenie seksualne
- kradzieże (np. z domu zakonnego, rodzinie i domownikom, ze sklepu),
- różne formy masturbacji i wywoływania orgazmów,
- różne zabawy narządami płciowymi i czerpanie z nich przyjemności+
- usiłowanie spowodowania katastrof i masowych morderstw(!),
- próba zamordowania koleżanki w szkole podstawowej(!)
- rzucenie metalowym przedmiotem w głowę dziecka, które się przewróciło i (chyba) płakało, może przez to ma zaburzenia psychiczne (nie miałem wtedy nawet 7 lat ukończonych)
- świętokradztwa bardzo często, tajenie mnóstwa grzechów na spowiedziach, zwłaszcza nieczystych
- granie w złe gry i oglądanie złych gier, zawierających np. bluźnierstwa, okultyzm, satanizm, brutalność, "seks", narkotyki
- obłudne kazanie innym czynienia zła (np. mówienia czy robienia wulgarnych, złych rzeczy),
- oglądanie pornografii i pokazywanie jej rodzeństwu,
- zachowania seksualne wobec innych osób (to akurat raczej zdecydowanie głównie co najmniej kilka lat temu),
- niedotrzymywanie obietnic czy przysiąg bądź przyrzeczeń (to zwłaszcza ostatnio),
- bluźnienie myślą i słowem czy czynem (ma spory związek z natręctwami, też głównie występuje ostatnio),
- niewierzenie czy wątpienie w prawdy wiary i sprzeciwianie się nim
- dokuczanie rodzeństwu, kolegom, koleżankom
- bicie mamy, babci i innych członków rodziny
- używanie wulgaryzmów, mówienie ich, wymyślanie własnych i propagowanie ich
- niereagowanie, gdy usłyszałem, że dziewczyna chce czy może popełnić aborcję (nie jestem pewny może w 100%, czy była mowa o aborcji)
- bluźnierstwa czynione, mówione w związku z wyborem imienia do bierzmowania
- nieczyste, seksualne żarty
- opuszczanie mnóstwa dni nakazanych w całym życiu (niemal tylko do okresu gimnazjalnego)
- granie z i używanie nielegalnych programów bądź gier
- rywalizacja, sport zawodowy - oglądanie, kibicowanie, cieszenie się lub uczucie porażki z wyników, także oglądanie i kibicowanie związane z olimpiadami
- czytanie niekatolickich treści (heretyckich, schizmatyckich, innych religii, okultystycznych, ateistycznych itp.) - więcej raczej w ostatnim czasie

Nie chcę promować tych zachowań! Chcę, żeby ich w ogóle nie było!

Ogólnie jeszcze kilka lat temu "pływałem w grzechach" jak nędzny wieprz. Teraz mam ponad 25 lat, nawróciłem się w wieku ok. 15 - 18 lat. W okresie szkoły średniej mogłem ponad 10 razy odbywać spowiedź generalną. Przez ponad 6 lat nie odbywałem spowiedzi generalnych. Pewnego razu na spowiedzi (chyba generalnej), gdy miałem ok. 18 lat, spowiednik powiedział mi, że moje spowiedzi były dobre.

Trudno mi ogarnąć to wszystko, zwłaszcza na pojedynczej spowiedzi!! Tyle zadań do wykonania na pojedynczą spowiedź zdaje się mnie zniechęcać i wprowadzać w silny lęk i "depresję".

Na orzeczeniu o niepełnosprawności mam napisane, że niepełnosprawność występuje od 17 r. ż. (chociaż "nienormalny) byłem już znacznie wcześniej. Mniej więcej wtedy dostawałem rozpoznania i zacząłem brać leki. Mam umiarkowany stopień niepełnosprawności i przedłużoną rentę socjalną.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2219
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Osobliwe "ŚWIRY"

Avatar użytkownika
przez liptint 08 sty 2017, 17:05
take nie mam ochoty czytać twoich grzechów na forum. Skasuj je bo Bóg Ci je przebaczył.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
394
Dołączył(a)
28 mar 2014, 17:45

Osobliwe "ŚWIRY"

Avatar użytkownika
przez take 08 sty 2017, 17:27
Mam problem nie z wiarą w możliwość przebaczenia, ale z tym, czy spowiedzi były ważne. To "traumatyczne" doświadczenie. Nie chcę żyć w rozpaczy. Tak mi "smutno".

Nie chcę wracać do grzechów. Nie spotkałem się z takim przypadkiem skrupułów jak mój.

Mam za sobą bardzo trudne przeżycie. Ogarnianie tak wielu rzeczy przeraża. Chcę godnie przyjmować Komunię Świętą. Nigdy świętokradzko!

Trudno jest nie powiedzieć dwa grzechy, tylko ogarnąć to wszystko. Nie chcę być ukarany za grzechy.

Dlaczego ta niemiła depresja nie znika?
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2219
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Osobliwe "ŚWIRY"

Avatar użytkownika
przez take 08 sty 2017, 18:01
Fragment z http://www.obory.com.pl/gdylatyaednsdd. ... _item=1029 z wyróżnieniami:

Wielkim doświadczeniem cierpienia stało się dla Adama Chmielowskiego przeżycie, które go spotkało w czasie rekolekcji, gdy rozważał sprawy grzechu i potępienia wiecznego, pojawiły się u niego straszne skrupuły, wyrzuty sumienia i ogromne poczucie winy. Widząc swoje grzechy z przeszłości, czuł się potępionym na wieki. Natrętne myśli były tak ostre, iż skierowano go na leczenie do szpitala psychiatrycznego. Małomówny Brat Albert wyjaśniał lapidarnie to straszne przeżycie: „Byłem przytomny, nie postradałem zmysłów, ale cierpiałem okropne męki i najstraszliwsze katusze; torturowały mię przerażające skrupuły”. Chmielowski po kilku miesiącach pobytu został zwolniony ze szpitala i zamieszkał u swojego brata Stanisława w Kudryńcach na Podolu. Skrupuły i obsesje nie ustąpiły jednak od razu. Zły smutek dręczył jego duszę. Adam Chmielowski nie odzywał się do nikogo, nie wychodził z pokoju, nawet nie miał odwagi pójść do kościoła na Mszę świętą. Katusze potępieńca drążyły jego wnętrze. Przeżywał ataki rozpaczy i trwogi. Chciał kochać Boga porzucając dla niego wszystko, a miał wrażenie, jakby Bóg odrzucił go na wieki. Chciał kochać Boga, a On poddawał go próbom. Im bardziej Bóg odsłaniał mu jego powołanie, tym boleśniej Adam przeżywał swoją nicość. Przypadkowa rozmowa z ks. Pogorzelskim, proboszczem z Szarogrodu przyniosła mu ukojenie. Kapłan ten wyspowiadał Chmielowskiego i polecił mu przyjąć Komunię świętą. Było to najlepsze lekarstwo na jego cierpienia duchowe. Odsłoniło przed nim sens krzyża, ukazując sens działania. Adam Chmielowski zaczął na nowo malować obrazy i odnawiać przydrożne kapliczki na Podolu. U ks. Pogorzelskiego odkrył regułę Trzeciego Zakonu św. Franciszka. Zapoznał się z nią i odkrył, jak ma nieść krzyż swojego życia.
F21, F42.2, F84.5
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2219
Dołączył(a)
21 lut 2015, 16:02

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Przeskocz do