Skocz do zawartości
Nerwica.com

niska samoocena


Niska Samoocena

Rekomendowane odpowiedzi

Cześć wszystkim :)

 

Od wielu lat borykam sie z jednym problemem ktorym jest niska samoocena. Polega to na tym ze nie wierze w siebie, jestem najgorsza we wszystkim, porownuje sie do kazdego , wkurza mnie jak ktos lepiej ode mnie cos zrobi. Chcialabym miec wszystko perfekcyjnie poukladane, byc bardziej spontaniczna, otworzyc sie przed ludzmi. A ja jestem ciagle zamknieta w sobie, cos zawsze mi w sobie nie pasuje, albo w otoczeniu. Niedawno zapisalam sie na studia gdzie wazne jest otwarcie siebie, ja nie mam gadanego. Nie umiem isc z grupą tylko ciagle za nia podążam. I ciągle to porownywanie siebie do innych. Wiem, ze robie zle, ale to jest automatyczne. Ciagly stres ze ktos jest lepszy.Ciezko mi tak zawsze mi mowiono zeby sie przystosowac do grupy i mowic to co inni powiedza

tak mnie nauczono

jestem silna i niezalezna ale nie w grupie tylko samemu

dlatego tak cholernie mi trudno na tych zajeciach. Oni wymagaja od nas bysmy byli soba

a ja nie potrafie

i czuje sie wsrod nich dziwnie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc, jakbys byla silna i nie zależna to nie podążałabyś za grupa. Musisz zweryfikowac stanowisko - jaka jestes a to co ci sie wydaje. Perfekcjonizm, spontaniczność i porównywanie sie do innych to takie trzy zgrzyty, trzy slowa pokazujące jak te wyobrażenie jest dalekie od realności. Musisz ustawic sobie status ,,osiągalny'' i taki z czym ci bedzie bardziej po drodze.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Osobom z niską samooceną trudno być niezależnym. Nawet jeśli wydaje Ci się, że jesteś silna i stanowcza w pojedynkę, to podejrzewam, że to jest pozorne, że w gruncie rzeczy próbujesz właśnie takim zachowaniem ukryć swoją niepewność. Osoby pewne siebie nie porównują się do innych, one wiedzą, że są dobre w danej dziedzinie. A nawet jeśli dokonują porównań społecznych, to zwykle ich bilans jest dodatni albo wyciągają wnioski na przyszłość, by coś w sobie zmienić na lepsze, przy czym nie dołują się za swoje niedostatki. Odsyłam Cię do tekstu: https://portal.abczdrowie.pl/jak-podniesc-poczucie-wlasnej-wartosci Pozdrawiam!

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niska Samoocena, cześć.

 

Za dużo myślisz o tym, co czujesz, mianowicie wiesz, że masz problem, jednak jego istnienie jeszcze bardziej Cię przygnębia, a to zamyka błędne koło. PROJEKTUJESZ swoją wizję siebie na innych, chociaż w rzeczywistości NIE ZNASZ myśli innych na Twój temat. ;)

 

Brakuje Tobie samoakceptacji, tolerancji wobec siebie i popełnianych przez Ciebie błędów oraz bardzo ważnej cierpliwości, która wiąże się z ciężką pracą nad sobą i frustracją, jednak pozwala rozwinąć skrzydła i pokonywać słabości.

Odnośnie do błędów, wszyscy je popełniają, jednak ludzie bardzo różnią się między sobą i to, co jednemu będzie przychodziło łatwiej, innemu przyjdzie trudniej, lecz w innych sytuacjach może być odwrotnie. Nie ma jednego uniwersalnego modelu człowieka, do którego należy się dopasować (może istnieje, jednak w głowach ludzi ograniczonych do swojego widzimisię).

Nie przejmuj się, że nie jesteś zbyt gadatliwa. Być może preferujesz życie introwertyka. To nie jest wadą, lecz zwykłą cechą. Jeżeli masz wgląd w siebie, to całkiem możliwe, że umiesz dostrzegać rzeczy, których nie widzą inni. Przekuj to w zaletę.

Wydaje mi się, że jesteś sobą, lecz doświadczasz dysonansu poznawczego, kiedy ze swoim zestawem cech osobniczych próbujesz dopasować się do reszty, o której również możesz mieć mylne wyobrażenie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mysle ze problemem nie jest tu niska samoocena a brak poczucia wlasnej wartosci.

Jesli sie nie myle , to przez podnoszenie samooceny tylko sie skrzywdzisz. Wzrastajace poczucie wlasnej wartosci pomaga zobaczyc siebie i to co nas otacza z innej perspektywy.

Podam jakis przyklad...

Jestem czlowiekiem w jakis sposob uksztaltowanym. Wychodze wieczorem... ubieram garnitur, biore limuzyne i jade na miasto sie pobawic.

Drugi dzien... jade rowerem w dzinsach i podkoszulce...

Trzeci dzien ubieram dresy i zakladam niebieska peruke i chodze po sklepach..

Ocena... kazdego dnia pojawia sie osoby ktore mnie zobacza i ocenia, kazda z tych osob powiedzmy ze mnie zapamieta... posadzi sie je w jednym pomieszczeniu i pokaze zdjecie... ich oceny beda bardzo rozne ... chociaz tak naprawde bylem to zawsze ja. Zadna z ocen nie oddaje mnie.

W przykladzie chodzi mi o to zeby pokazac iz ocena i "ja", to dwie rozdzielne czesci, ktorych nie da sie wrzucic do jednego garnka.

Czy jest jakis stroj w ktorym czulabys sie lepiej? Bardziej wartosciowa?

ja w kazdym z tych streojow czuje sie dobrze bez wzgledu jak mnie oceniaja inni, to ich problem ja wiem ze , obojetnie co nie zrobie i jak sie nie ubiore... bede to zawsze ja.

Wiec tak jak napisala Rabinizm, wazna jest samoakceptacja. Nie laczy sie jej z ocenianiem siebie.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Poczucie wlasnej wartosci to nie to samo co samoocena czy tez inaczej wiara we wlasne sily.

Nikomu kto ma problemy z poczuciem wlasnej wartosci nie polecam podnosic wiary w siebie.

O roznicy pisalem juz w :Dyskusje>socjologia> Poczucie wlasnej wartosci a wiara w siebie.

Odbija sie masz racje hesli Ci to wmawiaja przez 10-20 lat zycia nie jest prosto sie tego pozbyc. Nie jest tez prosto przestac oceniac czlonkow swojej pozniejszej rodziny. Jednak jesli tego sie nie zmieni i nie przerwie blednego kola, bedziemy produkowac skrzywdzone psychicznie spoleczenstwo, szukajace szczescia w porownywaniu sie do innych i dowartosciowujace ich kosztem.(Co w gruncie rzeczy nie poprawi ani nastroju ani zycia osoby zyjacej w ten sposob)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Hej:)

sorki ze nie odpisalem od razu... ale na tym forum sie troche gubie... nie umiem znalezc watkow w ktorych pisze i czasami poprostu tak po omacku bladze.

Ogolne roznice miedzy poczuciem wlasnej wartosci(pww) a wiara we wlasne sily(wws)(samoocena) opisalem na forum juz . Mozna znalezc :

Dyskusje>socjologia> Poczucie wlasnej wartosci a wiara w siebie.

Podstawa pww jest nasza baza uczuciowa i poczucie tego iz srodowisko w ktorym sie obracam docenia moja obecnosc. Liczy sie ze jestem nie to jaki jestem.

Wws mowi o tym co potrafie zrobic i jak potrafie zrobic.

Jesli nie licze sie sam dla siebie, nawet jesli duzo potrafie, nie bede tego doceniac. Zycie zaczyna tracic wartosc. Zeby jej znowu nnabrac czlowiek ma ochote zostac zauwazony przez innych. Tu zaczyna sie konflikt miedzy pww i wws.

Jesli pww jest niskie uwazam ze powinienem cos dla kogos zrobic lub cos osiagnac zeby zostac zauwazonym. Oczywiscie nawet jesli zauwaza Cie w tej sytuacji najprawdopodobniej uslyszysz:

Dziekuje ,jestes wielki bardzo mi pomogles. Lub... Swietnie sobie z tym poradziles jak zawsze. Uslyszysz ocene...a i tak ogarnia Cie niedosyt... pustka...

Czlowiek czesto nie zdaje sobie sprawy czemu... przeciez go chwala... ale... tak naprawde nie zostal zauwazony tylko zauwazone zostalo to co zrobil.

Duzo rzadziej slyszy sie slowa:

Dziekuje ze jestes. Bardzo sie ciesze ze Cie mam.... bardzo tesknilem, kocham Cie... Tego typu zdania podnosza pww. To oznaka ze ktos Cie zauwazyl, ze komus na tobie zalezy nie na tym co potrafisz czy co osiagnales. Podnosi wartosc "bycia" bez wzgledu na umiejetnosci.

Wiec jesli ktos czuje pustke, czuje sie niepotrzebny jest oznaka tego ze przestal siebie jako czlowieka uznawac za "cos" wartosciowego. Gonitwa zeby wszystkim pokazac ze duzo moge osiagnac nie podniesie mojej wartosci jako czlowieka, wiec obojetnie co osiagne i ilu ludziom nie udowodnie ze cos potrafie nie wypelni tej pustki i uczucia ze jest sie niepotrzebnym. Wiec rosnace wws niczego w zyciu nie zmieni, moze poza tym ze osiagajac coraz wiecej coraz mniej radosci w czlowieku, ktory sie miota i nie rozumie czemu tak jest.

Im dluzej taki stan trwa tym wieksze ryzyko ze pww spadnie jeszcze nizej i w pewnym momencie odechciewa sie zyc ... wszystko traci sens.. nic nie cieszy....w koncu traci sie wiare w swoje umiejetnosci.... ktora przez lata sie budowalo myslac ze to klucz do szczescia...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

_Req_, Rozumiem ale wydaje mi sie, ze te wskaznik wzrastaja proporcjonalnie lecz poczucie ma tak jakby wyzszy peak pracy wtedy gdy sobie wybaczymy zaakceptujemy siebie. W tej pracy nazwijmy to do 80% idzie to ramie w ramie i dlatego to nie spójne co piszesz, ze moze dojsc do lezenia jednego i diametralnego wzrostu drugiego.

Poczucia ww nie podnosi sie przez roznice słow kocham czy lubie, to etapy. Praca mechanizmu nagrody poprzez stymulowanie dopamina i nagradzanie jest scicle zalezna od tego co mozesz zrobic dla siebie, na co sie w zyciu rzucic, tym samym ile jestes wart dla samego siebie, jak daleko wskoczyc w tzw piramidzie maslowa a tym samym jakbyć bardzo szczesliwym z tego jakim jestem a nie z tego jak mnie inni widza bo wtedy samoocena tez jest wysoka dlatego nie kwestionuje odrębności tych ,,bytow'' ale ich wzajemnego wplywu na siebie.

Z tego co pamiętam nawet jest tak terapeutycznie, ze najpierw sie stawia na prace, samocene i swoista rodzynka na torcie jest podbicie do krańcowej ta czesc poprzez akceptacje, potem jeszcze poprzez rozwoj strefy duchowej, ktora jest jeszcze wyzej w tej drabinie ,,życiowego szczesca''

Poza tym wydaje mi się, ze w swojej wypowiedzi trochę liznąłeś opis typu - gdy neuroprzekaźniki sa nieprawilowo zaadresowane do dzialania'' co podlega pod patologie mózgu z grup zaburzen osobowosc czy czego a ja takich dalekich ocen co do autorki nie wysnułem:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie ocenilem autorki wcale... wlasnie przed sekunda Ty to zrobiles a ja sie pod tym nie podpisze bo o niej w ten sposob nie mysle.

pww i wws sa odrebne od siebie i nie ma bezposredniej zaleznosci miedzy nimi. Pww w posredni sposob moze miec wplyw na wws. W druga strone nie ma zadnej zaleznosci nawet posredniej.

Ludzie z wysokim pww nie potrzebuja sobie wybaczac bo nie maja czego i z samoakceptacja tez problemu nie maja. To jedna z charakterystycznych cech ludzi z wysokim pww.

Chetnie poczytam jakis przyklad na to ze obie ida ramie w ramie.

Ciesze sie ze ja trafilem kiedys w zyciu na terapeute, ktory wiedzial co robi i nie staral sie pracowac wg. schematu terapii ktory opisales:)

Co do lizniecia opisu.. w sumie nie zastanawialem sie nad tym...co spowodowalo ze napisalem? Chyba odpowiedz eksperta i podrzucony artykul. Wysunalem teze ze autorka moze miec problem nie z samoocena a pww a jesli tak jest to ze ten artykul jej zaszkodzi zamiast pomoc. Takie jest moje zdanie i dlatego postanowilem opisac moj punkt widzenia zeby autorka mogla wybrac co jej lepiej lezy. Dwie opcje do wyboru zawsze sa lepsze niz jedna.Mysle ze jest na tyle dojrzala osoba ze bedzie potrafila wybrac sama co dla niej dobre.

Ani razu nie napisalem : zrob to tak i tak a bedzie dobrze. Ani niczego podobnego. Od oceniania jej osoby tez jestem daleki.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

_Req_, Z tego materiału:

 

Od czego zależy poczucie własnej wartości?

-bilans osiągnięć i porażek – zwykle porażka rodzi poczucie niezadowolenia (spadek poczucia), a sukces powoduje wzrost samooceny.

Chyba jasna analogia?

 

Co do tej sugestii co do mojej (nie mojej) terapii

 

Znowu materiał:

 

Filary poczucia własnej wartości

Istotą stabilnej samooceny jest umiejętność obdarzenia się bezwarunkową miłością, czyli akceptowania siebie za swoją niepowtarzalność, uniezależnienie tej akceptacji od tego, czy coś się nam uda, czy osiągnie się sukces, czy jest się kochanym. Bezwarunkowa samoakceptacja nie oznacza absolutnego samozadowolenia, ale ułatwia przyznanie się do błędu, wybaczenie sobie pomyłek.

 

Kolejny (następnych już mi się nie chce bo jak widać ten artykuł jasno to pokazuje i jest po mojej myśli;d)

 

Jak budować poczucie własnej wartości?

Psychologowie zwracają uwagę na przyczynową rolę samooceny. Oznacza to, że samoocena działa na zasadzie błędnego koła – wysokie poczucie wartości sprzyja wychodzeniu naprzeciw wyzwaniom, podejmowaniu wysiłków i osiąganiu ambitnych celów, co wtórnie dowartościowuje człowieka.

 

 

A teraz napisze jak ty blednie o tym myślałeś.

Tobie chodzi o taką chłopska analogie gdzie ,,Grzegorz mysli, ze jest kozak a w chwilach słabości placze ale ma wysoka samoocenę(według siebie) ale niskie poczucie własnej wartości (bo jest udającym kogoś nikim)'' ale to takie pozory u takich osób, pisze ci to właśnie ekspert, ze to maskarada za którym wysoka samoocena nie stoi to kompleks pracujący aby coś zakryć i te wartości sa obie niskie ale są iluzja tego, tej wysokiej samooceny ale nią samą nie są i nie warto tej iluzji,,,pozorów'' jak to napisał nasz ekspert;d rozwijać ale samoocenę zawsze warto.

Dlatego napisałem, ze koleżanka ma wszystkie te wartości na poziomie low, bo te wartości nie są rozbieżne.

 

Kończąc, też się ciesze, że nie trafiłeś na taka terapie jak ja albo w sumie nie, tam by ci pewnie jaśniej zasugerowali abyś poprawił czytanie ze zrozumieniem bo w tym tekście ,,Chetnie poczytam jakis przyklad na to ze obie ida ramie w ramie'' jest takich przykładów chyba ponad 20:) Więc wiesz:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Istotą stabilnej samooceny jest umiejętność obdarzenia się bezwarunkową miłością, czyli akceptowania siebie za swoją niepowtarzalność, uniezależnienie tej akceptacji od tego, czy coś się nam uda, czy osiągnie się sukces, czy jest się kochanym. Bezwarunkowa samoakceptacja nie oznacza absolutnego samozadowolenia, ale ułatwia przyznanie się do błędu, wybaczenie sobie pomyłek."

",,Grzegorz mysli, ze jest kozak a w chwilach słabości placze ale ma wysoka samoocenę(według siebie) ale niskie poczucie własnej wartości (bo jest udającym kogoś nikim)''

 

Chyba nigdy nie będę miała wyższej samooceny, udaje jak mogę żeby nikt nie zauważył że mam niską ( uwielbiam " Księcia" Machiavellego)i nie mogę sobie pozwolić by ktoś zauważył moje słabości . Ostatnio sobie znalazłam pracę. Nie wiem jak ja się tam utrzymam, nigdzie nie wytrzymałam dłużej niż miesiąc. Wydaje mi się że mam 2 lewe ręce do każdej roboty i do żadnej się nie nadaje. Ciężko mi wytrzymać dłużej w kontaktach z innymi ludźmi ( to pewnie introwertyzm ) Stresują mnie też ludzie i sam fakt, że się z nimi mam spotkać powoduje u mnie stres. Nie lubię ich bo w przeszłości uczynili mi dużą krzywdę ale nie jestem dla nich zła ( no może czasami :D Każdemu się zdarza ) . Mam nadzieję, że mam problem tylko z niską samooceną a nie z jakimś zaburzeniem osobowości.

W każdym razie dziękuję za rady.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Czesc, jakbys byla silna i nie zależna to nie podążałabyś za grupa. Musisz zweryfikowac stanowisko - jaka jestes a to co ci sie wydaje. Perfekcjonizm, spontaniczność i porównywanie sie do innych to takie trzy zgrzyty, trzy slowa pokazujące jak te wyobrażenie jest dalekie od realności. Musisz ustawic sobie status ,,osiągalny'' i taki z czym ci bedzie bardziej po drodze.

 

W ogóle mam na imię Ania :) . Właśnie że jestem silna i niezależna ale w samotności. Ciężko to wytłumaczyć , wszystkie decyzje podejmuje w samotności. Nie chcę by ktoś się w nie wtrącał. I wydaje mi się , że podejmuje dobre decyzje. Jednak z realizowaniem ich jest zawsze problem przez moją samoocenę , to tu jest mi ciężko realizować swoje marzenia. Dochodzi to tego stres przed ludźmi i już w ogóle klapa. Przed ludźmi nie jestem sobą, chcę być kimś innym, kimś kto podąża za nimi i nie pokazuje w ogóle siebie. Nie wiem może się siebie wstydzę, ale nie chcę by ktokolwiek poznał mnie. Wtedy by się okazało że też potrafię być spontaniczna i kreatywna jak każdy ale i wyszłyby na wierzch moje słabości z jednej strony a z drugiej- w samotności jestem osobą bardzo władczą, tylko nie chcę tego pokazać światu. Bo uważam że to zła cechę.

Zawsze udaje kogoś innego nawet jak to nie jest wymagane ( jak to mi nic nie daje ) . Myślę , że zweryfikowałam swoje stanowisko :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Niska Samoocena, jak myślisz, dlaczego podejmujesz decyzje sama(w samotności) i nie chcesz żeby ktoś sie jednak wtrącał? Ja myślę, ze dlatego ze boisz się ocen, boisz się ze możesz sie mylić, nie mieć racji, nie byc idealna.

Sporo osob z niskimi (tymi poczuciami;d) ma problem z działaniem. Najpierw lęk przed porażką a po wykonaniu lęk przed ocena i kazda sugestia nawet w dobrej wierze boli jak kolec. Tak jest dlatego, ze człowiekowi włączą sie sygnalizator ostrzegawczy/wskazówka (lęk) dlatego, ze kiedyś został postawiony w takiej sytuacji i nie dal sobie z nią rady i od razu alteruje - bo będzie krzywda tak jak kiedyś wyuczony doświadczeniem. Często jest tak, ze te dzialania (hamujące decyzje) sa bardzo wyrafinowane i człowiek postawiony w okresie kształtowania przed zadaniem ktore go przerosło(musial np wejść w role rodzica) podejmuje wrecz absurdalne dzialania na temat dalszego rozwoju, bywania, kształtowania czy wykonywania pracy- Działania hamujące, dlatego trzeba owe sytuacje gdzieś daleko w nas znaleźć, przerobić i móc podejmować juz potem decyzje z be ministerstwem strachu za plecami.

 

,,w samotności jestem osobą bardzo władczą, tylko nie chcę tego pokazać światu. Bo uważam że to zła cechę.''

 

Jak można byc w samotności kimś władczym?:D Przecież trzeba kims władać nie? (koty sie nie licza i piloty tez:)

Daj jakiś przykład?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kontrast samoocena to inaczej wiara we wlasne sily. Poczucie wlasnej wartosci kolo nich nie stalo i nie stanie...

Twoje przyklady pokazuja tylko tyle ze ktos kto to pisal nie widzi tej roznicy i miesza te pojecia. Jak juz napisalem samoocena to nie pww tylko wws.

Od czego zależy poczucie własnej wartości?

-bilans osiągnięć i porażek – zwykle porażka rodzi poczucie niezadowolenia (spadek poczucia), a sukces powoduje wzrost samooceny.

Chyba jasna analogia?

Nie widze analogii... opisujesz tylko sytuacje podnoszace i obnizajace wws. Sukces badz porazka zyciowa nie maja wplywu na pww.

Poczucie wlasnej wartosci nie ma nic wspolnego z ocenianiem ... jest to uczucie.. intuicja? Ktora mowi Ci "Jestem wartosciowy" To nie jest ocena i na ocene sie nie powoluje.

Filary poczucia własnej wartości

Istotą stabilnej samooceny jest umiejętność obdarzenia się bezwarunkową miłością, czyli akceptowania siebie za swoją niepowtarzalność, uniezależnienie tej akceptacji od tego, czy coś się nam uda, czy osiągnie się sukces, czy jest się kochanym. Bezwarunkowa samoakceptacja nie oznacza absolutnego samozadowolenia, ale ułatwia przyznanie się do błędu, wybaczenie sobie pomyłek.

To co opisujesz to nie sa filary pww... tylko czesci skladowe samooceny czyli wws.

Sa w nia coprawda wklejone uczucia... co zaciemnia dodatkowo obraz calosci.

Jezeli akceptujesz siebie za niepowtarzalnosc.. nie znaczy ze masz pww na jakimkolwiek poziomie powyzej 0.

W tym momencie akceptujesz sie za cos... za cos co wczesniej oceniles... oceniles swoja niepowtarzalnosc...

Co do Twojej chlopskiej teorii. Wezmiemy tego niewinnego Grzesia jak juz o nim zaczales...

Grzes skonczyl szkole we wszystkim byl najlepszy, zarabia kupe pieniedzy i nieszanuje innych ludzi... bo on jest "najlepszy" i nikt mu do piet nie dorasta. Jak mu cos nie wyjdzie wmiata pod dywan. Caly czas cos robi.. rozwija sie.. doszkala.. porownuje z innymi. Kupuje drogie rzeczy zeby sie moc nimi pochwalic, jego zdanie jest najwazniejsze... niszczy ludzi ktorzy sie z nim nie zgadzaja... ma wladze i pieniadze wiec to potrafi.

To przyklad osoby z wysokim wws i niskim pww. Jeden z wielu bo nie zawsze wlasnie w ten sposob sie to objawia.

Zeby wysoko sie oceniac ma podstawy... jest "lepszy" od wiekszosci ludzi na swiecie.

Co do zludnej samooceny w Twoim przykladzie.. to juz inna bajka. Zdaje sobie sprawe ze istnieje... i wiekszosc ludzi z niskim pww wlasnie w ten sposob sie ocenia... "bycie lepszym"... mozna o tym mowic ale tylko w swojej dziedzinie... bo jak porownac inzyniera techniki lotniczej z kucharzem? Nie da sie ... wiec myslac ze jeden jest lepszy od drugiego popelnia sie blad. Ale... kucharz jest lepszy w kuchni... a inzynier w projektowaniu obiektow latajacych...nie da sie ocenic ktory z nich ma lepsze zycie albo jest ogolnie lepszy.

Czuje ze jestem warty to nie to samo co wiem ze jestem warty. Czuje - pww. Wiem- wws.

Mysle ze sa osoby ktore zauwazyly roznice i w sumie z mysla o takich osobach pisze.

Aniu mysle ze wiem co masz na mysli z ta sila i niezaleznoscia w samotnosci. Radzisz sobie ze swoim zyciem, umiesz podejmowac decyzje. Nie potrzebujesz rad, a jak juz ktos ja daje zastanowisz sie czy i kiedy ja ewentualnie zastosowac.

Zdajesz sobie sprawe ze z zyciem poradzisz sobie sama. Mysle w dobrym kierunku?

Co do slabosci .. boisz sie je pokazac bo uwazasz ze ktos moglby je wykorzystac przeciw Tobie? Tylko tu widze problem, bo jesli przed wszystkimi udajesz to nie masz szansy poznac nikogo i stworzyc glebszej wiezi. Oklamujac - zmieniajac obraz siebie nie dajesz nikomu szansy na zaakceptowanie Ciebie, bo nikt Cie tak naprawde nie zna.jesli juz znajdziesz kogos kto Cie zaakceptuje taka jaka dalas sie poznac ..moze byc problem..bo jesli zaakceptowal ta "nieprawdziwa" czy aby napewno zaakceptuje ta prawdziwa.

pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

_Req_, To co ci wkleiłem to dane z artykułu na który się tak ochoczo powoływałeś, fakty które obalają twe rozwlekane do granic możliwości domorosłe odczucia/teorie. Każdy ma je inne i na ten temat nie mam zamiaru dyskutować bo poruszam się w obszarze wiedzy a nie prywatnych odczuć/niewiedzy bo one nie zawsze są prawidłowe.

Pozdrawiam

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"Aniu mysle ze wiem co masz na mysli z ta sila i niezaleznoscia w samotnosci. Radzisz sobie ze swoim zyciem, umiesz podejmowac decyzje. Nie potrzebujesz rad, a jak juz ktos ja daje zastanowisz sie czy i kiedy ja ewentualnie zastosowac."

 

Dokładnie tak jest . :)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

heh... nie lubie w rozmowie przytaczac zrodel.. bo to tylko rozmowa i kazdy wyniesie z niej co mu pasuje..

Domorosle moje poglady nie sa w kazdym razie... choc nie ukrywam ze pisze o nich w prosty sposob aby byly zrozumiale dla przecietnego Kowalskiego... nie chce w luznej rozmowie uzywac naukowych definicji ani twierdzic ze mam racje... biore pod uwage ze moge jej nie miec... i wcale mi to nie przeszkadza miec swoich pogladow.

Moje zrodla bazuja na pracach psychoterapeuty amerykanskiego Nathaniela Brandena, ktory opisujac czlowieka i jego samoocene, samoakceptacje czy tez poczucie wlasnej wartosci... przez swoje opisy zyskal duze zainteresowanie w gronie "kolegow" z roznych krajow swiata i oni dokonali na podstawie jego rozwazan podzialu konkretnego i wyodrebniajac roznice i przypisujac odpowiednio nazwy. Min. psycholog Astrid Schulz...

To regulka powstala( w orginale)

Selbswertgefühl - Du hast keine Minderwertigkeitskomplexe und weißt, dass dich die Menschen annehmen

Selbstvertrauen - Du weißt, dass du ein Ziel, das du dir gesetzt hast, auch erreichen kannst und zweifelst nicht an dir

Selbstbewusstsein setzt sich zusammen aus Selbstwertgefühl und Selbstvertrauen..

Es gibt also niemanden, der wahres Selbstbewusstsein ohne Selbstwertgefühl und Selbstvertrauen hat, was nicht bedeutet, dass man Selbstbewusstsein durch überzogene Selbstdarstellung zeitweilig vortäuschen kann, doch die "Seifenblase" platzt schnell.

Co przetlumaczone znaczy tyle co:

Poczucie wlasnej wartosci-Nie masz zadnych kompleksow nizszosci i wiesz ze ludzie akceptuja Cie takim jakim jestes.

wiara w siebie(we wlasne sily)-wiesz ze cele ktore sobie stawiasz potrafisz osiagac i nie watpisz w siebie

swiadomosc wlasna- sklada sie z pww i wws

Nie ma (na swiecie) nikogo kto bylby siebie swiadomy bez pww i wws, co nie znaczy ze wws przez przesadzony obraz siebie mozna przez pewien czas udawac , jednak taka "banka mydlana" szybko peka.

Po rozdzieleniu tych pojec i przeprowadzeniu badan, okazalo sie ze w leczeniu depresji osiaga sie znacznie lepsze wyniki pracujac na poczatku nad podniesieniem pww, a pozniej wws jesli to jeszcze konieczne. Czesto bowiem pacjeci z wysokim pww sami podnosili w krotkim czasie wws.

W przypadku podnoszenia wws efektow nie bylo a pacjeci czesto popadali w stan zaklamania swojego obrazu ...

W kazdym razie zniecheciles mnie na tyle ze juz nie mam ochoty pisac wiecej w tym temacie.. nie lubie przytaczac przykladow ... w sposob wymuszony... dla mnie wszystko opiera sie na luznej rozmowie, nie czuje potrzeby udowadniania niczego ani przytaczania zrodel... to jedyny wyjatek, ktory zrobilem...

W kazdym razie roznice polegaja na tym co opisywalem wczesniej wlasnymi slowami.

To ze sie z moimi pogladami nie zgadzasz .. nie musisz..mi w kazdym razie na tym nie zalezy wcale:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×