Skocz do zawartości
Nerwica.com

Nienawidzę go.


lulinasky

Rekomendowane odpowiedzi

Uspokój się, weź głęboki oddech.

Nie ma sensu walczyć.

Wygrałaś nowy czas.

Uspokój się i otrzyj łzy.

Pierdyliard razy o tym mówiłaś i opowiadałaś.

Każdemu po sto wersji.

Czasami trzeba się wyciszyć.

 

Wszystko już zrobiłaś.

Wszystko.

Zaśnij słodko i obudź się na nowo.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja też przez nieodpowiednie zachowanie, które wynikało z mojej depresji straciłem jedyną osobę w życiu którą bezwarunkowo kochałem. Ostatni raz widziałem się z nią chyba z 7 albo 8 miesięcy temu a nadal nie ma dnia żebym o niej choć przez chwilę nie pomyślał. Mimo, że ma nowego chłopaka, jest szczęśliwa i już pewnie wcale o mnie nie pamięta. A ja tkwię pogrążony w życiowym gównie.

Z takimi rzeczami trzeba się chyba pogodzić i iść dalej

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Byliśmy razem na studiach. Ona zawsze pełna życia, energii, ambicji, mnóstwo znajomych, ja jej przeciwieństwo - spokojny, opanowany, dość introwertyczny, z przesadnymi skłonnościami do melancholii. Mimo tych różnic czuliśmy się ze sobą świetnie, po prostu się uzupełnialiśmy. Tamten związek to było naprawdę najlepsze co mnie w życiu spotkało.

I przyszedł taki czas, że stało się ze mną coś złego. Zawaliłem pare egzaminów na studiach, złapałem z jednym z profesorów spinę przez co postanowił mnie skutecznie uwalić, rzuciłem uczelnie, poszedłem do fizycznej gównoroboty, zacząłem za dużo pić, robiłem jej awantury bo byłem zazdrosny o jej kolegów na studiach (a zainteresowanie miała naprawdę ogromne bo to była politechnika i tam na jedną ładną dziewczynę przypadała rzesza chłopaków). Ogólnie wszystko się zjebało. No i w pewnym momencie kopnęła mnie w dupę. Rzuciła mnie dla jednego z takich "wygrywów", którzy czerpią z życia pełnymi garściami. No i chyba nie mam prawa mieć do niej pretensji, z nim była szczęśliwa, pięła się w górę, ja ją ciągnąłem w dół.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyładowywałeś na niej swoje niepowodzenia - to jedyny zarzut.

Ale myśle, że wina zawsze leży po obu stronach. Ja wiele znajomości zakończyłam dla tego jednego. Chciałam mieć szczerą relacje. Teraz go ciągle usprawiedliwiam w głowie, ale czuję, że to nie ma sensu.

Najważniejsze,żeby nie zamykać się teraz. Nie ma ludzi niezastąpionych, ciężko mi to pisać wzięłam 1wszy raz tabletki uspokajające. Ale takie kryzysy zaczynają się chyba dużo wcześniej.

https://www.youtube.com/watch?v=v8_qMlMmLNM

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyładowywałeś na niej swoje niepowodzenia - to jedyny zarzut.

Ale myśle, że wina zawsze leży po obu stronach.

Nie. Był gorszy od innych. To dobry i wystarczający powód (z cyklu "smutne ale prawdziwe").

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Wyładowywałeś na niej swoje niepowodzenia - to jedyny zarzut.

Ale myśle, że wina zawsze leży po obu stronach.

Nie. Był gorszy od innych. To dobry i wystarczający powód (z cyklu "smutne ale prawdziwe").

 

gorszy-lepszy to pojęcie względne :) można mieć jakiś sukces w danej dziedzinie, a np. być mało dowcipnym i na odwrót:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Właśnie o to chodzi. Byłem wtedy kiepskim kandydatem na stałego partnera. Konkurent był wyraźnie lepszy, to da się obiektywnie ocenić i akceptuje ten fakt. Jest mi tylko przykro, że mnie to wszystko spotkało, bo ja naprawdę nie chciałem się wtedy tak zmienić. Jakby przestałem być sobą, nie byłem w stanie racjonalnie kontrolować tego co robię. To zaczęło się ponad półtora roku temu i trzyma mnie do dziś.

 

Teraz jest jeszcze gorzej. Jestem najgorszą wersją siebie odkąd żyje na tym świecie. Depresja, kiepskie studia, brak sensu życia, jakiejkolwiek motywacji, przewlekłe problemy związane ze zdrowiem fizycznym, rzuciłem sport, zacząłem nałogowo palić, odsunąłem się od rodziny. Nie potrafię tego zmienić, nie mogę się wyrwać z tego błędnego koła. Wiem, że było mnie stać na dużo, mogłem odnosić sukcesy, skończyć dobre studia, mieć dobrze płatną pracę, być w szczęśliwym związku... Ale to wszystko gdzieś po drodze mi się posypało i z górnej półki życia zjechałem prawie na samo dno. Mam dopiero 22 lata i nie jestem w stanie odrzucić od siebie przekonania że wszystko co najlepsze już w moim życiu minęło. Boje się, że nie uda mi się już pozbierać i resztę życia spędzę w takim gównie w jakim siedzę już praktycznie półtora roku.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Konkurent był wyraźnie lepszy, to da się obiektywnie ocenić i akceptuje ten fakt. Jest mi tylko przykro, że mnie to wszystko spotkało, bo ja naprawdę nie chciałem się wtedy tak zmienić.

 

Jeszcze dopisz, przepraszam, że żyje. Życie to nie skoki przez kozła czy piłka nożna. Ja obiektywnie mam więcej osiągnięć od swojego partnera i większe szanse na znalezenie nowego, a mimo to ja jestem teraz w rozsypie.

Mam dopiero 22 lata i nie jestem w stanie odrzucić od siebie przekonania że wszystko co najlepsze już w moim życiu minęło.

 

 

to jest wołanie o pomoc, idź do psychologa. Ludzie z forum raczej Ci nie pomogą. Wgl żadne rady Ci nie pomogą jedynie Ty sam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Nie oglądaj się wstecz. Na pewno w tamtych czasach też były nieraz kiepskie chwile. Dziewczyna Cię zostawiła, a próbowaliście rozmawiać? Podała powód? Te osoby, które przy 1wszej wadzie, problemie wymieniają na lepsze, zwykle tak samo kończą lub kończą z niczym. Żaden mądry koleś nie zostanie z laską, która rzuciła swoją miłość od tak, ludzie nie są głupi i zdają sobie sprawę, że z nimi może być podobnie. Partnerka powinna Cie chociaż próbować zrozumieć i spróbować Ci pomóc. Radzę wyrzucić żal z siebie- czytaj-napisać list co Cię boli i jak zostałeś potraktowany oraz nie bać się posądzenia o słabość, czasami to jedyne wyjście. Następnie przebaczyć tej osobie. A później przebaczyć sobie, bo najpierw trzeba mieć czyste konto i dopiero wtedy zacząć. Trzymam kciuki za Ciebie, myślę że to taka próba od losu dla Ciebie. Po tym zdarzeniu jak się z tego otrząśniesz będziesz już silniejszy i trzeźwiejszym okiem popatrzysz na ludzi. Te pierwsze miłości zazwyczaj są nieudane, żeby przygotować nas na coś dojrzalszego,piękniejszego. Naprawdę dasz sobie z tym radę tylko szukaj.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

To nie był jeden powód. Nic nie popsuło się z dnia na dzień. To była złożona, długotrwała sytuacja która doprowadziła finalnie do tego co się stało.

Na pewno nie będę do niej pisał po tylu miesiącach bez żadnego kontaktu. Wyszedłbym najwyżej na jakiegoś psychola :D Choć w sumie taki jestem.

 

Na razie jestem na antydepresantach, ale zastanawiam się nad psychologiem. Może to mogłoby zmienić moje patrzenie na przeszłość i podejście do życia. Może zmieniłoby się coś w moim sposobie myślenia, bo leki chyba nie mają tego typu właściwości

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×