Skocz do zawartości
Nerwica.com

Jacy byliśmy przed... jak zmienilo sie Nasze zycie


Mafju88

Rekomendowane odpowiedzi

Zaczalem ten temat poniewaz wczoraj moj tato mi cos uswiadomil. Otoz przyszedl do mnie do pracy i zobaczyl mnie wystraszonego zamotanego i smutnego... zlapal sie za glowie i powiedzial pozniej "co sie z Toba dzieje czlowieku kiedys biegalem wszedzie nie mogles na tylku usiedziec... wiecznie byles usmiechniety i pelen zycia a teraz.... Ty zycia nie masz w sobie... " i taka prawda... Kiedys życie bylo piękne a teraz co siedzie i sie zawsze zastanawiam.. a kiedys chce pomyslec o czym innym to nie bo ku**a odrazu mysl ze zbok, gej, morderca itd... a kiedys biegalem za dziewczynami jak glupi, nie bilem sie z nikim i bylem zadowolony z zycia... moge smialo powiedziec ze nerwica mnie wykonczyla i mimo to dalej sie staram bez leków (lekarz odstawil bo nie dzialaja zadne) tylko sama terapia (miesiac dopiero) i wiem ze musze ze mam dla kogo ( chociaz czasem glupie mysli ze nie mam dla kogo ze oni tylko tak mowia a wiem ze to nieprada... natrectwa albo zwariowanie) Czy wyszedl ktos kiedys z takiego stanu albo mial podobnie?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

tak.. ja mogę sie pochwalić ze wyszłam z takiego stanu

i mogę też powiedzieć że teraz jestem wesolutka :P

choć czasem mam takie głupie wrażenia ze potrzebuje mojego psychologa..

jak sięgnę pamięcią wstecz jakieś 12 miesięcy to przypominam sobie takie bardzo niemile stany lękowe i jakieś inne głupoty..

nie chciałabym już powtórki..

ja nie miałam dla kogo walczyć, ale teraz mam i dzięki niemu sobie poradzę:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mafju88 choć z reguły sie z Toba zgadzam to musze stanowczo zaprotestowac. Nerwica nic Ci nie odebrala, nerwica to nie choroba psychiczna ktora zmienia osobowosc czlowieka, wiec nie patrz na nia jak na ciezkie schorzenie ktore cos Ci odbiera i mowie to w oparciu o rady jakie udzielil mi ten sam lekarz u ktorego Ty sie leczysz. Na swoja nerwice pracowales latami i nic nie dzieje sie poza Toba. Nerwica to tak naprawde sygnal od psychiki: zatrzymaj sie!!Zastanów sie nad tym co chce Ci powiedziec...a leki sa wlasnie odzwierciedleniem tego co chce powiedziec Twoja psychika. Mow ludziom co czujesz nie ukrywaj tego w sobie, pokazuj co czujesz a zwlaszcza swojemu terapeucie. I pamietaj ze ZAWSZE po burzy wychodzi slonce:):)Teraz masz gorszy moment ale za chwile wszystko moze sie zmienic. Dlatego zyj nadzieja i pamietaj ze zawsze sa ludzie ktorzy chca Ci pomoc:):)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

"co sie z Toba dzieje czlowieku kiedys biegalem wszedzie nie mogles na tylku usiedziec... wiecznie byles usmiechniety i pelen zycia a teraz.... Ty zycia nie masz w sobie... "

 

ehh.. to samo mowi mi moj dziadek.. ktory rzadko mnie widzi.. rodzice sie juz przyzwyczaili, nie chca mi pomagac w leczeniu (zawozenie np.), a mogliby. Oni wierza w.. bioenergoterapię!! :shock: i chcieli mnie do takiego zapisać, lecz kategorycznie odmówiłam.stwierdzili wiec, ze nic mi nie jest.. :cry: takich mam rodziców..

 

a wracając do tematu.. ja już nie pamietam, jak to jest jechac gdzies samej autobusem! to dla mnie abstrakcja.. trochę pamietam siebie dawną - ciagle gdzies wychodzilam, dom był hotelem, i nagle bach! całe dnie spedzam w domu..

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ja zawsze byłam lękliwa i okropnie wrażliwa. Pamiętam tylko krótki okres bez lęków, gdy miałam lat 13-16. Wtedy do mojego domu przychodziło dużo znajomych, i ja też ich odwiedzałam, teraz prawie w ogóle. Śmiałam się z byle czego, teraz trudno mi się śmiać. Ale jedno się u mnie wzmocniło - wiara w Boga.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tez tak mam momentami. Ale od 4 dni prowadze nwoe zycie, w ktorym ma byc radosc, ha ... ale caly dzien jakos nie jestem zadowolony. Czytam pana tadeusza i wracaja natrectwa .... xD wczoraj i przed wczoraj mialem super, moglem sie skupic itp... staram sie brac glebokie dwa oddechy i jest lepiej :)

 

Mam dla kogo zyc, mam dla kogo sie zmienic, to mi daje motywacje, a jak nie to jak Cobain :) killself :D

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Mafju88 Dość bliska jest mi Twoja historia, gdy moja choroba ciągnie się juz dość długo, widze na tle przeszlosci jej postęp i jak moje życie zmieniło się na gorsze (choć tak naprawde nigdy nie było dobrze).

Staram się rozumieć to wszystko, nie brać do siebie wielu sytuacji i pamiętać o swoich zaletach. Wrażliwcy zawsze mocniej czuli, silniej doznawali, to jest prawdziwy skarb. Nie jeden zamiast napisania na forum wybrałby wieczne zalewanie sie alkoholem i dragi, bo tak jest łatwiej...... ale łatwiej zapomnieć i umrzeć. Myśle, że masz w sobie dużo pozytywnych emocji i wiesz, czujesz jaki świat może być piękny. Dlatego jesteś tutaj :smile:

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

U mnie z kolei pewien paradoks. Nerwicę miałam zawsze odkąda pamiętam - za bardzo stresowały mnie wszelkie kontakty międzyludzkie, szkoła, publiczne wystąpienia. Bałam się ludzi, ale to jeszcze nie paraliżowało mojego życia, bo poza tym było wiele rzeczy pozytywnych. Byłam młodą, ambitną, mającą marzenia dziewczyną, która wie czego chce, żyje tak, jak chce i wszystko było super.

 

No ale czas i pewne wydarzenia zrobiły swoje - nerwica się "ujawniła" nie dając mi funkcjonować w najprostszych już nawet sytuacjach, no ale.... stałam się bardziej samodzielna w pewnych kwestiach. I mimo iż musiałam opanowywać ataki agresju, omdlenia, napady gorąca, zaniki pamięci itd. to zmuszałam się do rzeczy, których nie zrobiłabym za nic, jak ta nerwica była mniejsza.

 

No ale do nerwicy doszedł "spadek nastroju", wycieńczenie i dziś wegetuję, nie mam marzeń, przyjaciół, życia jakie miałam. Nie cieszy mnie nic, siedzei patrzę w sufit.

 

Tak więc poradzam zwalczanie tego cholerstwa w zarodku.

 

A dzi

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Tak więc poradzam zwalczanie tego cholerstwa w zarodku.

 

 

W pełni popieram i przyłaczam sie do tych słów, wiem co to znaczy żyć bez przyjaciół, wegetować, albo mieć ich ale nie potrafić się otworzyć. Jednym słowem - koszmar. Walczcie z nerwicami, depresją jak tylko zauważycie, że zaczyna dziać się coś nie tak.

Ja tak nie postąpiłem i żałuje, bo teraz w skutek narastającej depresji, moje zycie, mój umysł przynosi mi coraz mniej radości.

 

Pozdrawiam.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Kiedyś wesoły, pełen życia, uśmiechnięy, nie bałem się ludzi... Teraz hmmm - wciąż się śmieję, może nie aż tak zadowolony z życia (jest jakie jest, ale nie jest najgorsze), stałem się trochę oschły wobec siebie i może trochę wobec innych, ale myślę, że utwardziło mnie to psychicznie... Z wesołego stałem się sarkastycznym :).

 

Nie zrozumcie mnie źle - wiem, że nerwica ma zgubne skutki, ale mi w pewnym sensie trochę też pomogła, tak jak już mówiłem "utwardziła" na sytuacje, w których bym czasami przepadł...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jaki ja byłem przed nerwicą?

To zależy na jakim etapie.

Nie chce mi się jakoś dużo rozpisywać.

Długo byłem zamknięty w sobie i odcięty od społeczeństwa, ale później byłem wesoły, otwarty i pełen marzeń, życia i energii.

Teraz moje życie obróciło się o 180 stopni.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

ja marzę o tym, żeby powrócić do normalnego życia, żeby być taką osobą jak kiedyś... nie zamartwiać się i przede wszystkim pozbyć się tych czarnych myśli, które nie pozwalają mi normalnie funkcjonować :(

boję się cokolwiek planować, bo nie wiem czy dożyję i co będzie za kilka miesięcy...straszne...

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

u mnie podobnie jak u zbira...

 

poza tym kiedys wydawalo mi się że moge przenosic góry, nie bylo dla mnie rzeczy niemożliwych,byłam zmotywowana do róznych działań.

 

dzisiaj wydaje mi się że moje życie to puste dni których nie ma czym wypełnić. ciągle potrzebuje czyjejś pomocy. mam żal do niektórych osób. w pracy czuję się niedoceniana i wykorzystywana i w dodatku sie w nia angażuję i przejmuję się nia!

 

odsunęłam się nawet od mamy , bo nie chce ciągle jej narzekać.

 

żyję przeszłością albo jakimiś nierealnymi wizjami, nawet trudno je nazwać marzeniami. denerwuje mnie cywilizacja i codzienna rutyna, niezdrowe jedzenie, brak czasu na sport, hałas na dworze. jestem niezadowolona ze swojego mieszkania.

 

wszędzie jest mi zle i ciągle na coś czekam... a kiedy to przyjdzie okazuje sie kolejnym niespełnieniem...

 

miewam problemy ze snem (jak dzisiaj).

 

wydaje mi się ze umrę nie zostawiając po sobie nic cennego.

 

jest we mnie bardzo głęboki smutek ukryty pod pozorami "sukcesów".

 

ukrywam w sobie wiele rzeczy, czuję się w tym wszystkim samotna i pozostawiona sama ze sobą...

 

jestem cyniczna i zgorzkniala, nie umiem kochac. nie mam wartosci ani ideałów, o które chcialabym walczyc.

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

pozytywnie nastawiona do ludzi, kochająca każdy aspekt życia, budząca się rano z myślą 'ale bosko jest żyć!', mająca pasje i zapał do wszystkiego, wpadająca w zachwyt z byle powodu, spełniająca krok po kroku swoje marzenia i przede wszystkim pełna entuzjazmu i twórcza.

 

nic z tego nie zostało :?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jaki ja byłem?chyba zawsze byłem taki sam,zawsze bałem sie ludzi - co doprowadzilo mnie w pewnym stopniu do nerwicy.Nie mialem przyjacioł,kolegów,zapalu do robienia czegoś,nigdy nie byłem człowiekiem twórczym i zdolnym,mialem marzenia ale do dzisiaj te marzenia się nie spełniły,jednak mimo wszystko kiedys nawet byłem usatysfakcjonowany swoim życiem...a poza tym,dzięki nerwicy(tak,dzięki nerwicy) stałem sie bardziej wrażliwy na ludzkie problemy,heh no i to dzieki nerwicy znalazłem to forum i poznalem wielu wspaniałych ludzi:)

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

a Ja kiedyś .. byłam bardzo rozgadana szalona .. kochałam się w miejscach publicznych przekuwałam sobie różne części ciała sama ..co do głowy by mi teraz nie przyszło .. aż strach .. Kiedyś wciąż zgłaszałam sie do odpowiedzi i wygłaszałam mowy przed klasa.. a teraz .. to już tylko wspomnienia

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

psychoterpauta powiedział mi zeby nie traktowac tego okresu w zyciu jako cos złego.

 

to ze teraz sie zminilismy moze prowadzic do nastepnych zmian, takich, które beda nam sie bardziej podobały.

 

 

moze jestesmy bardziej świadomi pewnych spraw, i ta swiadomosc rodzi ból?

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

jaka jestem ...hym...zupelnie inna niz bylam i to wiem napewno...teraz jest jakby wszystko na odwrot..kiedys bylam wieczna optymistka, beztroska do granic , stale usmiechnieta , bardzo pewna siebie i odwazna.... a teraz ..jestem dokladnie taka jaka nie chce byc..:(ale wierze ze jeszcze bedzie dobrze ..musi byc.. pozdro

 

[Dodane po edycji:]

 

jaka jestem ...hym...zupelnie inna niz bylam i to wiem napewno...teraz jest jakby wszystko na odwrot..kiedys bylam wieczna optymistka, beztroska do granic , stale usmiechnieta , bardzo pewna siebie i odwazna.... a teraz ..jestem dokladnie taka jaka nie chce byc..:(ale wierze ze jeszcze bedzie dobrze ..musi byc.. pozdro

Udostępnij tę odpowiedź


Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×